1980.10.28 – Rzym – Przemówienie do Polaków przybyłych na beatyfikację Don Orione

Jan Paweł II

Przemówienie do Polaków przybyłych na beatyfikację Don Orione

28 października 1980 r. – Rzym

 

Pragnę przede wszystkim z całego serca podziękować Księdzu Prymasowi za jego wspaniałe słowa. Słowa prymasowskie. Słowa Prymasa Polski na temat wielkiego przyjaciela Polski, którego mamy szczęście oglądać od ubiegłej niedzieli, od przedwczoraj, jako błogosławionego, w chwale ołtarza.

Zgromadzenie, które błogosławiony don Orione powołał do istnienia, nosi nazwę Małego Dzieła Bożej Opatrzności. Trudno nie widzieć w tym fakcie — że tego wielkiego przyjaciela Polski dane było wynieść na ołtarze Papieżowi z Polski — szczególnego dzieła Bożej Opatrzności. I tej właśnie Bożej Opatrzności, która tak głęboko przewodniczyła w sercu i w działaniu don Orione, sługi Bożego, błogosławionego, tej Bożej Opatrzności należy złożyć hołd za to, co się stało i za to, jak się dokonało. Za to, że ten wielki miłośnik Chrystusa i człowieka, zwłaszcza człowieka cierpiącego, mógł zostać zaliczony w poczet błogosławionych i za to, że mógł dokonać tego Papież, który ma w stosunku do jego osoby oraz do jego zgromadzenia szczególne długi wdzięczności z racji swojego własnego pochodzenia, właśnie jako Polak.

To tak chciałem przede wszystkim odpowiedzieć na te wspaniałe słowa Księdza Prymasa o naszym nowym błogosławionym.

Raduję się z tego, że w jego osobie, w jego postaci wyniesionej na ołtarze, Kościół ma nowy wzór świętości. I to świętości współczesnej, zrodzonej w naszych czasach, w naszym stuleciu i przeznaczonej dla naszych czasów, dla naszego stulecia. Radujemy się wszyscy z tego, że w jego postaci, w postaci don Orione, wyniesionej na ołtarze jako błogosławionego, jego własna rodzina duchowna, zgromadzenie księży i braci orionistów, zgromadzenie sióstr orionistek i inne zgromadzenia oparte na tej samej duchowości znajdują jak gdyby nowe natchnienie dla swojego posłannictwa. Dla tego posłannictwa tak bardzo ewangelicznego, które się nigdy nie przedawnia, które w każdym miejscu świata i w każdej epoce dziejów jednako jest potrzebne, ażeby człowiek żył, bo bez miłości człowiek umiera. Potrzebni są ci wielcy mężowie miłości, ażeby człowiek nie umierał nawet wówczas, kiedy ludzkość i społeczeństwa zdają się żyć w agonii.

Tak więc dziękuję wspólnie z Wami Opatrzności Bożej za tego nowego błogosławionego Kościoła i cieszę się, że mogę to uczynić wspólnie z Wami, moimi Rodakami. Cieszę się, że przybyliście tutaj na tę beatyfikację tak licznie, zarówno z Ojczyzny, z Polski, jak i spoza Polski, z emigracji. I że stanowicie w tej pielgrzymiej grupie jedną wspólnotę; jednako śpiewającą, jednako czującą. To jest dla mnie wielka pociecha. Można powiedzieć: dodatkowa radość tej beatyfikacji, że dała mi sposobność spotkania z moimi Rodakami. Spotkania z Księdzem Prymasem, do którego zwracają się zawsze uczucia mojej i naszej wspólnej czci i zaufania. Spotkania z księżmi biskupami, przedstawicielami Episkopatu Polski, spotkania z tylu kapłanami: dostojnymi, zasłużonymi, pra­cowitymi. Spotkania z siostrami zakonnymi, zarówno z Polski, jak też i spoza Polski, z emigracji. I wreszcie spotkania z Wami wszystkimi, którzy dzisiaj tu wypełniacie tę salę, tak, jak przedwczoraj zajmowaliście wcale pokaźne miejsce na placu Św. Piotra. I trzeba przyznać, że dawaliście skutecznie znać o sobie. A to jest bardzo potrzebne, to jest „słuszne i sprawiedliwe” — mówiąc językiem prefacji — ażeby Polacy, Polska dawała znać o sobie na placu Św. Piotra w wielkiej wspólnocie ludów i narodów, które przynależą do Kościoła Chrystusowego. Ażeby dawała znać o sobie w świecie współczesnym, żeby mówiła o sobie całą prawdę.

Jest to prawda niełatwa. Powiedziałbym — bardzo trudna. Lekcja historii, od której czasem odwracają się wygodni ludzie i wygodne społeczeństwa. Niemniej jednak ta lekcja należy do ludzkiej, społecznej, narodowej i międzynarodowej rzeczywistości. Więc dobrze, że także na placu Św. Piotra Polacy dają znać o sobie swoją obecnością. Że ta obecność od roku, od dwóch lat bardzo się nasiliła, że i Papież może słyszeć i rozumieć ich mówiących własną mową, wówczas, kiedy wszyscy inni obecni na tym placu tej mowy nie rozumieją. Wszyscy inni — nie chciałbym być niesprawiedliwy na tym urzędzie, więc powiem — prawie wszyscy inni. Żeby uczynić zadość sprawiedliwości.

Moi Drodzy! Błogosławiony don Luigi Orione prawdopodobnie także nie rozumiał polskiej mowy. Ale oprócz języka, który jest wielką rzeczywistością kultury i dziejów oraz podstawowym środkiem komunikacji między ludźmi (jak wiadomo czasem ten środek zawodzi) — jest jeszcze ludzkie serce, które jest środkiem bardziej uniwersalnym, głębszym i skuteczniejszym nawet od ludzkiej mowy. I tak to właśnie don Orione, który najprawdopo­dobniej nie znał polskiej mowy i nie było mu się jej łatwo nauczyć, tak, jak widzę, że nie jest się jej łatwo nauczyć i jego rodakom… My jesteśmy w o wiele lepszej sytuacji. Nam o wiele łatwiej przychodzi nauczyć się ich mowy.

Otóż właśnie ten błogosławiony don Orione, który nie znał polskiej mowy, równocześnie miał ten olbrzymi, wewnętrzny dar, dar Boży, ugruntowany w jego sercu, który pozwalał mu Polskę i Polaków rozumieć nawet bez tej mowy, bez tego języka. Rozumieć jej dzieje, rozumieć jej trudne posłannictwo we wspólnocie ludów i narodów Europy i świata. Rozumieć i głęboko odczuwać jej zmagania o wolność naszą i waszą. Rozumieć i szanować jej wysiłki związane z pragnieniem życia godnego człowieka i godnego Narodu. To wszystko rozumiał swoim sercem. Wprawdzie to serce przestało bić na początku II wojny światowej, ale myślę, że w wymiarach przyszłego wieku, w wymiarach królestwa niebieskiego — bije dalej dla tej Polski dzisiejszej, po czterdziestu latach od jego śmierci. Od jego błogosławionej śmierci, która była przejściem do żywota.

Bije więc to jego serce dalej dla Polski. Tak samo, jak biło wówczas, kiedy Polska znajdowała się, właśnie w latach od 1939 począwszy, w straszliwym cierpieniu, w straszliwym dziejowym doświadczeniu. Bije to serce dla Polski dzisiejszej, dla Polski roku 1980. Dla tej Polski, którą my znamy, którą my stanowimy. Dla tej Polski, w której dzisiejszych dążeniach i doświadczeniach my uczestniczymy. Dla tej Polski, za którą nieustannie się modlimy.

Mamy to przekonanie, że on modli się z nami. I chociaż nie był synem naszej ziemi, jak wszyscy inni patronowie Polski, począwszy od św. Stanisława, to przecież dzięki charyzmatowi swojego serca stał się jednym z naszych patronów. Bo chociaż Polska nie była jego ziemską ojczyzną, była w jakimś znaczeniu ojczyzną jego duszy.

I to jest, moi czcigodni i drodzy Pielgrzymi, Bracia i Siostry, to jest źródło tej dodatkowej, a równocześnie tak bardzo wielkiej radości, którą przyniósł mi dzień niedzielny, dzień beatyfikacji błogosławionego don Luigi Orione, i dzień dzisiejszy, który jest tej niedzieli dopełnieniem.

Ksiądz Prymas był łaskaw wspomnieć także o wielkim przywiązaniu błogosławionego do Stolicy Apostolskiej, do osoby Następcy św. Piotra, do papieża. Pozwolę sobie z tego wyciągnąć jeszcze jeden wniosek. Myślę, że ten Papież z Polski ma także w niebie nowego patrona, który wstawia się za nim, który z ostatecznej perspektywy królestwa, do jakiego należymy i do którego ciążymy, wspiera jego posługiwanie, jego starania i jego ludzką słabość na tym miejscu, na którym Opatrzności Bożej spodobało się go powołać. I tę wielką ufność w pośrednictwo błogosławionego don Orione pragnę wyznać wobec Was wszystkich, którzy jesteście jego synami i córkami duchowymi i wobec Was wszystkich, którzy jesteście moimi Rodakami.

W Polsce wiele się modlą za Papieża. Wiele się modlą za Kościół. W mojej kaplicy domowej także często rozbrzmiewa ta pieśń: „Weź w swą opiekę nasz Kościół święty, Matko Najświętsza, Niepokalana”. Pieśń, którą wszyscy znacie i nieraz śpiewacie. Ta pieśń — modlitwa za Kościół, pieśń — modlitwa za papieża, za Następcę Św. Piotra, jest w swojej trzeciej zwrotce modlitwą za Ojczyznę: „I kraj nasz cały, i lud Twój wierny, Tobie, Maryjo, dziś polecamy”. Dziś. Podkreślam to „dziś”. „Niechaj nas zbawi Bóg Miłosierny, którego przez Twe Serce błagamy”. Amen.

 


Tekst polski za:
Jan Paweł II o życiu zakonnym, Poznań-Warszawa 1984, s. 145-149

Copyright © Konferencja Episkopatu Polski