1989.04.23 – Rzym – Bóg został w nich otoczony chwałą. Beatyfikacja M. Franciszki Siedliskiej i czworga innych Błogosławionych

Jan Paweł II

Bóg został w nich otoczony chwałą. Beatyfikacja M. Franciszki Siedliskiej i czworga innych Błogosławionych

23 kwietnia 1989 r. – Rzym

 

1. „Oto przybytek Boga z ludźmi” (Ap 21, 3).

Słowo Boże piątej niedzieli wielkanocnej zaprasza nas do refleksji nad owocami zbawienia, dokonanego przez zmartwychwstałego Chrystusa. Kościół oczyszczony krwią Pana Jezusa, zrodzony z Jego cierpienia na krzyżu, osiąga pełną, niczym nie przesłoniętą szczęśliwość w doskonałej komunii z Bogiem, która stała się możliwa dzięki zwycięstwu jego Oblubieńca nad śmiercią. To On wprowadził Kościół-oblubienicę do wiecznej radości, wyprzedzając go, jako jego Pasterz, u Boga Ojca.

Teraz Bóg mieszka w Kościele, który jest Jego przybytkiem. Jego obecność pośród swego ludu, zapowiedziana już w Przymierzu Starego Testamentu i profetycznie wyobrażona w jerozolimskiej świątyni, w Chrystusie doczekała się pełnej realizacji. Tajemnica obecności Boga wśród ludzi, zapoczątkowana w chwili, gdy „Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas” (J 1, 14), spełniła się ostatecznie w niebie, Pascha zaś jest znakiem i gwarancją tego spełnienia.

Dlatego pragniemy dziś kontemplować „nowe Jeruzalem”, Kościół, który w niebie osiągnął swoje spełnienie „jak oblubienica zdobna w klejnoty dla swego męża” (Ap 21, 2). Pragniemy spojrzeć na tę tajemnicę w świetle świadectw Martina od św. Mikołaja, Melchora od św. Augustyna, Marii Margherity Caiani, Marie-Catherine od św. Augustyna, Marii od Pana Jezusa Dobrego Pasterza.

Donośnym głosem Pan przemawia do nas z tronu niebieskiego: „Oto czynię wszystko nowe” (Ap 21, 5). Przez miłość dokonuje nowego stworzenia. Przez jaką miłość? Swoją miłość ku nam, naszą miłość ku Niemu i ku braciom w Chrystusie, albowiem w Chrystusie zostało nam dane dzielić i wypełniać przykazanie miłowania Boga i braci aż do złożenia ofiary z siebie.

2. Pragniemy więc wpatrywać się w rzeszę nowych stworzeń, mężczyzn i kobiet, uformowanych przez Chrystusa w Duchu Świętym. W nich możemy dostrzec trwałe dzieło Boga, który za pośrednictwem Syna dopełnia w Duchu Świętym dzieła nowego stworzenia. W Sługach Bożych, którzy dziś są beatyfikowani, ukazuje się promień nowej ludzkości, przemienionej przez Zmartwychwstałego i gotowej do ostatecznych zaślubin w niebie.

W tym świetle jest nam dane zrozumieć wartość męczeństwa, siłę miłości kształtowanej na wzór Chrystusowego Serca, cierpliwą wierność i oddanie sprawie misyjnej, żarliwą pracę dla zachowania prawdziwej wiary w rodzinach i w sercach braci żyjących w trudnych warunkach.

3. „Przez wiele ucisków trzeba nam wejść do królestwa Bożego” (Dz 14, 22).

Tak, przejście przez Krzyż stanowi warunek konieczny do wejścia w krąg nowego stworzenia. Dają temu świadectwo męczennicy Martin i Melchor ze zgromadzenia augustianów rekolektów. Wyruszyli oni z Hiszpanii, by współpracować w głoszeniu słowa Ewangelii na Filipinach. Obydwaj — Martin jako wychowawca nowicjuszy, Melchor jako kaznodzieja głoszący słowo Boże wśród ludu — trudzili się, aby przynieść ulgę w cierpieniach najciężej doświadczonym wspólnotom chrześcijańskim. Dlatego postanowili udać się także do Japonii, gdzie wierni, z powodu prześladowań, pozostali bez opieki duszpasterzy.

Nowi błogosławieni męczennicy Martin i Melchor, są drodzy bracia i siostry, dojrzałym owocem misyjnego i ewangelizacyjnego ducha Kościoła hiszpańskiego. Urodzili się w głęboko chrześcijańskich rodzinach, jeden w Saragossie, drugi w Granadzie; obaj opuścili wszystko, ażeby pójść za Chrystusem. Ci dwaj męczennicy, chluba Kościoła i zakonu augustianów, powinni stać się wezwaniem, aby w hiszpańskich rodzinach obudzić ową żywotność, która pozwala misjonarzom nieść chrześcijańskie orędzie do najdalszych krajów świata. Oby tak wielkie bogactwo nie zostało zmarnowane!

Oby to świadectwo wiary, przynoszące zaszczyt i chwałę hiszpańskiej historii, nie poszło w zapomnienie!

Oby ta uroczysta liturgia wyniesienia do chwiały ołtarzy znakomitych synów Aragonii i Andaluzji przyczyniła się do ożywienia dynamizmu wiary, która stoi na straży cnót rodzinnych i budzi powołania do apostolstwa oraz ewangelizacji. To dzięki owej wierze historia Hiszpanii przyniosła tak wiele owoców.

Zakon zaś augustianów rekolektów, który obchodzi czterechsetlecie augustyńskich rekolekcji, niech się raduje swoimi nowymi błogosławionymi, Martinem i Melchorem, którzy poprzez heroiczność cnót apostolskich i odwagę z jaką wyznawali swoją wiarę, stali się przykładem godnym naśladowania.

4. „Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem” (J 13, 34).

Maria Margherita Caiani zrozumiała potęgę orędzia miłości, kontemplując Chrystusa i Jego przebite serce. W świetle Bożej miłości, objawionej w boskim Zbawicielu, Margherita nauczyła się służyć braciom wśród ubogiej ludności rodzinnej Toskanii, poświęcając się najbardziej potrzebującym i najmniejszym: dzieciom z marginesu społecznego, dzieciom wiejskim, osobom starszym, rannym żołnierzom w szpitalach wojskowych. A swoje duchowe córki, franciszkanki mniejsze Najświętszego Serca nauczyła służyć bliźnim dla wynagrodzenia zniewag wyrządzanych miłości Chrystusa i z tej miłości wciąż czerpać inspirację do działalności charytatywnej.

„Nowe przykazanie” wzywa do miłości, która nie zna granic, bowiem nawołuje wszystkich wierzących do udziału w nieskończonej miłości Chrystusa, Miłość Jezusa, która staje się regułą i zasadą, podnosi duszę do godności uczestnictwa w Jego dziele i posługuje się naszymi ograniczonymi siłami, czyniąc z nich znak i sakrament miłości samego Boga. Wielkość, zakres chrześcijańskiej miłości mierzy się wielkością miłości Bożej. Kontemplując mękę i tajemnicę przebitego Serca Chrystusa, Maria Margherita Caiani zdała sobie sprawę, że „wynagrodzić” czyli zadośćuczynić za niezrozumienie ludzi dla nieskończonej i miłosiernej miłości Boga, należy poprzez głębsze zrozumienie przykazania miłości. Jedna z podstawowych zasad, które wpajała swoim współsiostrom, brzmi: „Będziecie nieść pocieszenie dobremu Jezusowi i wynagradzać liczne zniewagi, których doświadcza Jego najukochańsze Serce” (por. „List okólny” z 27 grudnia 1918).

5. „Jak Ja was umiłowałem”. Oto reguła miłości chrześcijańskiej: pozwolić się porwać Chrystusowi, kochać z Nim, całe swoje postępowanie kształtować na wzór Jego nieskończonej hojności.

Taką też miłością była ożywiona Marie-Catherine od św. Augustyna. Bardzo wcześnie odpowiedziała na wezwanie Pana, bez zastrzeżeń, pokornie wierna wszystkim wymogom duchowym, wspólnotowym, apostolskim, charytatywnym, znamionującym zgromadzenie augustianek. Umiała ona „należeć do Boga i nie troszczyć się o nic innego, aniżeli służenie Mu”. W tajnikach swojej duszy postanowiła nieustannie żyć w obecności Boga, Chrystusa Zbawiciela. Pozostanie też zawsze zjednoczona z Najświętszym Sercem Jezusa, a całą ufność złoży w Najsłodszym Sercu Maryi. Bolesne udręki pokus nie zdołają przyćmić pogody jej ducha ani osłabić niezwykłych doświadczeń mistycznych. Przyjmowała ukryte, wewnętrzne cierpienia „biorąc na siebie nędzę i zło innych”. Jej odpowiedzią na grzechy ludzi było poświęcenie siebie w zjednoczeniu z Krzyżem Zbawiciela, ażeby „zdobyć serca dla Boga”.

Płonąc misyjnym zapałem dołączyła się do swoich sióstr w ukochanej Kanadzie. Niestrudzona w apostolstwie, była także bezgranicznie wielkoduszna, skuteczna i cierpliwa w wypełnianiu z największą miłością ciężkich obowiązków związanych z opieką nad chorymi. Do grona „założycieli” z okresu duchowej wiosny młodego Kościoła kanadyjskiego można zaliczyć Marie-Catherine, zakonnicę, której „zarówno ręce, jak i serce były wyłącznie miłością”.

6. „Po tym wszystkim poznają, żeście uczniami moimi” (J 13, 35).

Oto nowa błogosławiona Franciszka Siedliska, Maria od Pana Jezusa Dobrego Pasterza, córka Mazowsza, założycielka Zgromadzenia Sióstr Najświętszej Rodziny z Nazaretu. Pośród wszystkich przeciwności swoich czasów i środowiska, naznaczona krzyżem wielorakiego cierpienia, kroczyła niestrudzenie „drogą wiary żywej, która wzbudza nadzieję i działa przez miłość”, przez tę miłość, „którą Bóg świat umiłował” (por. Lumen gentium, 41).

Rosła w domu, o którym sama napisała, że Bóg nie był w nim Panem (por. V. Sardi, „Żywot…”, s. 24), ale od wczesnego dzieciństwa nosiła w swoim sercu głęboką tęsknotę za miłością absolutną. Spotkała ją w pierwszej Komunii świętej i odtąd pozostała zjednoczona trwale z Chrystusem miłością oblubieńczą. „On sam jedynym celem, jedynym przedmiotem całej naszej miłości” — pisze w swoim Dzienniku (1884 r., s. 32).

Przez całe życie umiała dojrzale łączyć modlitwę z czynnym apostolstwem, twórczą inicjatywę z bardzo konkretnym posłuszeństwem woli Bożej w Kościele.

Widziała nade wszystko potrzebę podtrzymania ducha narodowego i jego moralnego odrodzenia w epoce ogólnej depresji pod rozbiorami Polski.
Źródłem natchnienia i punktem odniesienia w tym zamierzeniu stał się dla niej i jej duchowych córek wzór życia ukrytego w Najświętszej Rodzinie z Nazaretu.

W Statucie Zgromadzenia z 1880 roku pisze między innymi: „Wzorem naszego życia zakonnego jest życie ukryte Pana Jezusa w Nazarecie z Maryją i Świętym Józefem, które usiłujemy naśladować przez wyrzeczenie i całkowitą śmierć sobie samym i przez życie zupełnie ukryte w Bogu z Jezusem Chrystusem”.

Taka była treść życia Matki Siedliskiej i program, który zostawiła w testamencie swoim siostrom. Wychodzić naprzeciw ludzkiej biedzie moralnej i materialnej. Troska o człowieka biednego, chorego, steranego życiem, opuszczonego, niepełnosprawnego. Troska o wychowanie dzieci zaniedbanych, zwłaszcza religijnie, o samotne matki, o ratowanie życia nienarodzonych. A więc szkoła, szpital, ulica!

Dlatego też główne źródło odrodzenia społecznego widziała błogosławiona Maria od Pana Jezusa Dobrego Pasterza w zdrowej chrześcijańskiej rodzinie. Kontemplując Boskie Macierzyństwo Maryi, zwracała się ku ziemi i tym zadaniom, które człowiek ma na niej wypełnić: ku zadaniom małżeństwa i rodzicielstwa, ku godności sakramentu Małżeństwa i ku wielkości posłannictwa katolickich rodziców. Pragnęła służyć miłości ludzkiej, a więc życiu i jego rozwojowi, aby to życie, ten człowiek, który urodził się z rodziców w łączności z Bogiem, rósł i dojrzewał w tej samej łączności, by życie wzięte z Boga, było skierowane w swoim rozwoju ku Niemu, by w Nim odnalazło świadomie swojego Stworzyciela i Ojca. Rodzice: ojciec i matka, a także dzieci, są zobowiązani w jednakowej mierze, przez te same przykazania Boże, bo tą samą miłością kocha Bóg męża i żonę oraz owoc ich miłości — potomstwo.
Mówię dziś o tym z radością i wdzięcznością, bo to jest program Kościoła i ważne zadanie, także — a może w sposób szczególny — na dzisiejsze czasy.

7. Oto stają przed nami nowi błogosławieni i błogosławione, każdy z własnym świadectwem, męczeństwem i miłością, z własną wiarą i konkretnymi dziełami dokonanymi w służbie Kościoła. Są żywym obrazem „nowego Jeruzalem”, które Bóg, mieszkając wśród ludzi, buduje w ich duszach mocą Chrystusowej miłości.

„Niechaj Cię wielbią, Panie, wszystkie dzieła Twoje i święci Twoi niech Cię błogosławią” (Ps 145 [144], 10).

Tak, w świętych w sposób szczególny jaśnieje chwała żywego Boga. Oni całym swoim życiem „głoszą, Boże, Twoją potęgę i wspaniałość chwały Twego królestwa”. Tego Królestwa, które od chwili tajemnicy paschalnej Chrystusa rośnie w ludzkich sercach i dziejach.

Gdy Kościół wskazuje światu świętość swoich synów i córek, słyszymy dochodzące z oddali echo słów z Wieczernika: „Syn Człowieczy został teraz otoczony chwałą, a w Nim Bóg został chwałą otoczony” (J 13, 31).

Tak! Bóg został otoczony chwałą w Martinie od św. Mikołaja, w Melchorze od św. Augustyna, w Marii Marghericie Caiani, w Marie-Catherine od św. Augustyna, w Marii od Pana Jezusa Dobrego Pasterza.

Jemu chwała i cześć na wieki. Amen!

L’Osservatore Romano, wydanie polskie, 1989, nr 4 (112) s. 15-16