1996.05.12 – Rzym – Świętość to pełnia życia. Homilia na beatyfikację 6 Sług Bożych

Homilia na beatyfikację kard. Alfreda Ildefonsa Schustera, ks. Filipa Smaldone, o. Januarego Maria Sarnelli, s. Marii Rafaeli Cimatti, s. Kandydy Marii od Jezusa Cipitria y Barriola i s. Marii Antonia Bandres y Elósegui

«Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania» (J 14, 15).

W dzisiejszą szóstą Niedzielę Wielkanocną Kościół pragnie, abyśmy uwielbili Boga, potwierdzając aktem beatyfikacji cześć sług i służebnic Bożych: Alfreda Ildefonsa Schustera, Filipa Smaldone, Januarego Marii Samellego, Marii Rafaeli Cimatti, Kandydy Marii od Jezusa Cipitria y Barriola, Marii Antonii Bandres y Elósegui.

To do nich odnoszą się słowa dzisiejszej ewangelii: «Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania». Nowi błogosławieni zachowywali Słowo Chrystusa i w ten sposób okazali Mu swoją miłość (por. J 14, 15).

Wypełniło się w nich to, co Pan nasz przyobiecał swym uczniom: «Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go, i przyjdziemy do niego, i będziemy u niego przebywać» (J 14, 23).

Ci słudzy Boży byli żywymi świątyniami Trójcy Świętej; teraz dane im jest zamieszkać w przybytku Przenajświętszej Trójcy w wieczności: «W owym dniu poznacie, że Ja jestem w Ojcu moim, a wy we Mnie i Ja w was» (J 14, 20).

Wielbili Chrystusa w swoich sercach, jak uczy św. Piotr, «zawsze gotowi do obrony» wobec każdego, kto domagał się uzasadnienia tej nadziei, która «w nich była». Z łagodnością i bojaźnią Bożą, zachowując czyste sumienie, woleli raczej — jeżeli taka była wola Boża — «cierpieć dobrze czyniąc, aniżeli czyniąc źle» (por. 1 P 3, 15-17).

To, co głosi dzisiejsza wielkanocna liturgia, spełniło się w życiu każdego z tych sług Bożych w sposób stosowny do jego powołania.

«Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go, i przyjdziemy do niego, i będziemy u niego przebywać» (J 14, 23; por. śpiew przed ewangelią).
Miłość do Chrystusa, wyrażająca się w nieustannej służbie Kościołowi, była sercem duchowości i apostolstwa Alfreda Ildefonsa Schustera, wieloletniego niestrudzonego pasterza archidiecezji mediolańskiej. «Człowiek modlitwy, myśli i działania — powiedział o nim abp Giovanni Battista Montini w przemówieniu wygłoszonym w dniu ingresu do archidiecezji — troszczący się wyłącznie o duchowe zbawienie swojego ludu» («Rivista diocesana Milanese», styczeń 1955, 9).

Duch modlitwy i kontemplacji, właściwy dla tradycji benedyktyńskiej, w której został uformowany, ożywiał jego pasterską posługę. Duchowość monastyczna, pogłębiana codziennym rozważaniem Pisma Świętego, została w ten sposób poszerzona zarówno o aktywną współpracę ze Stolicą Apostolską, jak i ofiarną służbę diecezji św. Ambrożego, «którą on aż do końca budował i umacniał przez wytrwałe i gorliwe sprawowanie świętych misteriów oraz przez przykład życia prawego i zgodnego z wiarą» (Mszał ambrozjański, Prefacja na dzień wspomnienia liturgicznego).

Kard. Schuster ukazał duchowieństwu mediolańskiemu piękny przykład harmonijnego połączenia kontemplacji i pracy duszpasterskiej. Także dzisiaj wskazuje każdemu kapłanowi i każdej osobie powołanej do pracy w winnicy Pańskiej najwyższą wartość miłości do Boga jako fundament braterskiej komunii i apostolstwa. «Tym, co stanowi o prawdziwej wielkości Kościoła i jego dzieci — pisał — jest ostatecznie miłość» (Scritti, s. 27).

«Kto zaś Mnie miłuje, ten będzie umiłowany przez Ojca mego, a również Ja będę go miłował i objawię mu siebie» (J 14, 21). Także Filip Smaldone, kapłan z Lecce, głęboko przeżywał miłość do Boga i do bliźniego i był jej wcieleniem: przez całe życie okazywał nieustanną troskę o ubogich i niezwykłą energię apostolską. Ten wielki świadek miłosierdzia zrozumiał, że powinien pełnić swoją misję na południu Włoch, otaczając szczególną opieką głuchoniemych i kształcąc ich, aby mogli aktywnie uczestniczyć w życiu społecznym.

Głęboka i mocna duchowość kapłańska, karmiona modlitwą, medytacją i pokutą, także cielesną, kazała mu pełnić posługę społeczną otwartą na nowatorskie idee, zrodzone przez autentyczną miłość pasterską.

Ten wielkoduszny kapłan, prawdziwa perła duchowieństwa południowych Włoch, założyciel zgromadzenia Sióstr Salezjanek od Najświętszych Serc, zajmującego się przede wszystkim kształceniem głuchoniemych, zostaje dziś ukazany Kościołowi powszechnemu jako godny czci, aby wszyscy wierni, idąc za jego przykładem, umieli dawać świadectwo ewangelii miłości w naszej epoce, zwłaszcza poprzez troskę o najbardziej potrzebujących.

«Pana zaś Chrystusa miejcie w sercach za Świętego» (1 P 3, 15). Te słowa z Listu św. Piotra rzucają mocne światło na intensywną i owocną działalność apostolską Januarego Marii Samellego, redemptorysty, której przejawem było kaznodziejstwo i aktywność pisarska. Głęboka osobista komunia z Chrystusem stanowiła źródło jego niewyczerpanej gorliwości pasterskiej.

Jego doświadczenie ludzkie i zakonne, podobnie jak św. Alfonsa Marii de Liguori, którego był przyjacielem i współpracownikiem, wyrażało się przede wszystkim w niezwykłej wrażliwości na ubogich, którymi zajmował się ze świadomością, że są dziećmi Bożymi.

Jego działalność ewangelizacyjna odznaczała się wielkim dynamizmem: nowy błogosławiony umiał pogodzić pracę misyjną z pisarstwem i równie absorbującą posługą doradcy i przewodnika duchowego. Choć kierował się wzorcami kulturowymi swojej epoki, nieustannie poszukiwał nowych form ewangelizacji, aby podejmować pojawiające się wyzwania. Właśnie dlatego January Maria Sarnelli, choć żył w okresie historycznym pod wieloma aspektami odległym od naszego, może być dla dzisiejszej wspólnoty chrześcijańskiej, u progu trzeciego tysiąclecia, wzorem apostoła otwartego na wszelkie pożyteczne innowacje, pozwalające skuteczniej głosić nieprzemijające orędzie zbawienia.

«Błogosławiony Bóg (…) nie oddalił ode mnie swej łaski» (por. Ps 66 [65], 20). Boże miłosierdzie stanowi klucz do odczytania prostej i głębokiej duchowości Marii Rafaeli Cimatti, zakonnicy ze zgromadzenia Sióstr Szpitalnych Miłosierdzia. Z nieskończonego miłosierdzia Bożego, o którym mówi psalmista, czerpała natchnienie dla swojej pracy, przede wszystkim w służbie ubogim i cierpiącym. Ta kobieta, wyniesiona dziś do chwały ołtarzy, złożyła swoje życie w ofierze przez całkowitą konsekrację Bogu oraz ukrytą i wytrwałą służbę chorym. W duchu poświęcenia i nieustannej gotowości do służby oddawała się prostym zajęciom codziennym, przyjmowała i wysłuchiwała tych, którzy zwracali się do niej z prośbą o radę, a także wykonywała funkcje kierownicze, które często jej powierzano.
W naszej epoce, gdy tak często spotykamy się z obojętnością i z pokusą zamknięcia się na potrzeby innych, ta skromna zakonnica stanowi wyrazisty przykład kobiecości, która realizuje się w pełni przez dar z siebie. Ogłasza ewangeliczną nadzieję i daje o niej świadectwo, ukazując cierpiącym na ciele i duszy oblicze «Boga, Ojca miłosierdzia i Boga wszelkiej pociechy, Tego, który nas pociesza w każdym naszym utrapieniu» (por. 2 Kor 1, 3-4).

Zachowywanie przykazań Jezusa to najwyższy dowód miłości do Niego (por. J 14, 21). Tak rozumiała to matka Kandyda Maria od Jezusa Cipitria y Barriola, która już w młodości mawiała: «Jestem tylko dla Boga», a w chwili śmierci powiedziała: «z czterdziestu lat mego życia zakonnego nie przypominam sobie ani jednego dnia, który nie byłby oddany Bogu». Na głębokie doświadczenie miłości, jaką Bóg darzy każde ze swoich stworzeń, odpowiedziała wielkodusznym zaangażowaniem. Swojej miłości do bliźniego nadała trwałą formę, zakładając Zgromadzenie Córek Jezusa, którego charyzmat polega na chrześcijańskim wychowaniu dzieci i młodzieży. Jej troska o współsiostry, o dobroczyńców jej dzieł, o kapłanów, uczennice i potrzebujących miała zasięg prawie uniwersalny i stawała się widzialnym znakiem jej miłości do Boga, jej radykalnego naśladowania Jezusa i całkowitego poświęcenia dla sprawy Jego Królestwa.

Pewnego dnia matka Kandyda powiedziała do jednej z uczennic kolegium w Tolosie: «Ty będziesz Córką Jezusa». Uczennicą tą była Maria Antonia Bandres y Elósegui, która dzisiaj wraz z założycielką zgromadzenia zostaje wyniesiona na ołtarze. Rozmiłowana w Jezusie, starała się, aby także inni Go miłowali. Jako katechetka zajmująca się formacją pracujących kobiet i jako misjonarka była już w sercu zakonnicą i swoim krótkim życiem dzieliła się z bliźnimi, służąc im z miłością. Zjednoczona z Chrystusem w chorobie, pozostawiła nam wymowny przykład uczestnictwa w zbawczym dziele krzyża.

Świadectwo życia tych dwóch nowych błogosławionych napełnia radością Kościół i powinno skłaniać ich zgromadzenie, rozwijające się w wielu krajach Europy, Ameryki i Azji, do realizacji ich bogatego nauczania oraz do naśladowania ich gorliwości i wytrwałej wierności charyzmatowi otrzymanemu od Ducha Świętego.

«Z radością sławcie Boga, wszystkie ziemie, / opiewajcie chwałę Jego imienia, / cześć Mu chwalebną oddajcie. / Powiedzcie Bogu: ‘Jak zadziwiające są Twe dzieła!’ » (por. Ps 66 [65], 1-3).

Pośród wielkich dzieł, jakich Bóg nieustannie dokonuje, szczególne miejsce zajmuje wspaniałe dzieło świętości, ponieważ dotyczy bezpośrednio człowieka.

Świętość to pełnia życia: Gloria Dei vivens homo — chwałą Boga jest człowiek żyjący. Vita autem hominis visio Dei: ale życiem człowieka jest oglądanie Boga (por. św. Ireneusz, Adv. haer., IV, 20, 7).

Wielkie są Twoje dzieła, Panie! W życiu i w wierze Maryi, Matki Kościoła; w życiu i w wierze naszych braci i sióstr, dziś beatyfikowanych, oglądamy wspaniałe dzieła Twojej miłości.

Wraz z nimi wołamy: Chwała i uwielbienie Tobie, o Chryste, Odkupicielu świata. Amen!

L’Osservatore Romano, wydanie polskie, 1996 nr 7-8 (185) s. 28-29