1991.06.23 – Mantua – Wartość poznania Jezusa Chrystusa. Homilia z okazji 400. rocznicy śmierci św. Alojzego Gonzagi

Modlitwa Jana Pawła II do św. Alojzego Gonzagi 

  1. Święty Alojzy, ubogi w duchu, zwracamy się do ciebie z ufnością, błogosławiąc Ojca niebieskiego, ponieważ dzięki swej postawie dałeś nam wymowny dowód Jego miłości miłosiernej. Pokorny i pełen ufności czcicielu zamiarów Bożego Serca, od najmłodszych lat zrezygnowałeś z wszelkich zaszczytów światowych i ziemskich dóbr. Przyoblekłeś się w szatę doskonałej czystości, poszedłeś drogą posłuszeństwa, zostałeś ubogim, by służyć Bogu, oddając Mu wszystko z miłości.
  2. Będąc człowiekiem «czystego serca», wyzwól nas od wszelkich form zniewolenia. Nie pozwól, by młodzi padali ofiarą nienawiści i przemocy. Nie pozwól, by ulegali łatwym i złudnym pokusom hedonizmu. Pomóż im uwolnić się od wszelkich burzliwych uczuć, broń ich przed zaślepiającym egoizmem, wyzwól ich z mocy złego. Uczyń ich świadkami czystości serca.
  3. Heroiczny apostole miłości, wyjednaj nam dar Bożego miłosierdzia, który porusza zatwardziałe i pełne egoizmu serca i podtrzymuje w każdym pragnienie świętości. Spraw, by i dzisiejsze pokolenie miało odwagę «iść pod prąd», wtedy gdy trzeba poświęcić swe życie, aby budować królestwo Chrystusa. Niech również to pokolenie dzieli z tobą miłość do człowieka, uznając w nim, kimkolwiek jest, boską obecność Chrystusa.
  4. Wraz z tobą zwracamy się do Maryi, Matki Odkupiciela. Jej powierzamy nasze dusze i ciała, wszelką nędzę i strapienie, życie i śmierć, tak aby podobnie jak w tobie, wszystko w nas przynosiło chwałę Bogu, który żyje i króluje przez wszystkie wieki wieków.

Homilia

Czytania dzisiejszej liturgii stawiają przed oczyma naszej duszy trzy obrazy. Obrazy te wzajemnie się dopełniają i wzajemnie tłumaczą. Wszystkie one zaś ukazują człowieka, dla którego wartością najwyższą jest poznanie Jezusa Chrystusa. Człowiekiem tym jest św. Alojzy Gonzaga, którego czwarte stulecie śmierci obchodzi w tym roku Kościół, w szczególności zaś wasze miasto. Słusznie uważa ono Alojzego za «swego» świętego. Dlatego więc w dniu dzisiejszym jestem waszym gościem. Dziękuję wam za zaproszenie, które pozwala mi spłacić szczególny dług wdzięczności wobec tego «Młodzieńca z Mantui», który ponad wszystko stawiał wartość poznania Jezusa Chrystusa — tak dalece, iż wszystko inne, co do Chrystusa go nie przybliżało, gotów był poczytać za stratę.

Obraz pierwszy, którym przemawia do nas Ewangelia, ukazuje nam człowieka, który szuka. Raz jest to poszukiwacz skarbu ukrytego w roli (por. Mt 13, 44). Drugi raz — poszukiwacz pięknych pereł (por. Mt 13. 45). Za każdym razem język przypowieści pragnie nam ukazać wartość królestwa Bożego. To ono właśnie podobne jest do skarbu ukrytego w roli. Ono też upodabnia się do pięknej perły, której szuka człowiek. W obu wypadkach ów poszukiwacz królestwa Bożego gotów jest zapłacić najwyższą cenę za dobro, jakie odkrył: «poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił» rolę, w której skarb był ukryty — czy też perłę, drogocenną perłę, której szukał (por. Mt 13, 44-46).

Wiemy, że zwięzłe słowa Ewangelii odnoszą się również do św. Alojzego. Alojzy — człowiek, który od wczesnej młodości szuka królestwa Bożego, szuka Boga jako najwyższego dobra. Szuka rozumem, wolą i sercem: człowiek, który gotów jest za to najwyższe dobro zapłacić najwyższą cenę.

Największą wartość, którą przedkładał nad wszystkie inne, miało dla Alojzego poznanie Jezusa Chrystusa i przylgnięcie do Niego. Nie było ofiary, której by nie poniósł, «byleby tylko Chrystusa pozyskał i w Nim się znalazł» (por. Flp 3, 8-9). Tracąc siebie, odnajdywał siebie — takie bowiem jest prawo ewangelii.

Obraz drugi — ze Starego Testamentu: «Drzewo zasadzone nad wodą, co swe korzenie puszcza ku strumieniowi» (por. Jr 17, 8). Drzewo takie ma zapewniony urodzaj: rośnie i wydaje owoc (por. tamże). Nie przestaje wydawać owoców również w czasie posuchy. Liście jego są stale zielone (por. tamże).

Gdzie się kryje tajemnica żywotności drzewa? Czyż nie w owym ukrytym źródle wody żywej?

Jakby nawiązując do tych słów ze Starego Testamentu, Jezus mówił: «Jeśli ktoś jest spragniony (…) niech przyjdzie do Mnie i pije!» (J 7, 37). To właśnie On, to właśnie Chrystus jest tym źródłem ukrytym, które zapewnia rozkwit i owocowanie ludzkim sercom, całym ludzkim egzystencjom.

Doświadczają tego ci, którzy szukają Pana! Doświadczają oni w życiu, co to znaczy «wyzuć się ze wszystkiego, byleby tylko pozyskać Chrystusa i znaleźć się w Nim». Nie chodzi tylko o to, ażeby Go poznać od wewnątrz. Chodzi o to, aby, «znaleźć się w Nim» — aby On stał się życiem ludzkiej duszy.

Wówczas Bóg, który «bada serca» (por. 1 Tes 2, 4), który doświadcza wnętrza ludzkiego, odnajduje w nas swego umiłowanego Syna — a nas odnajduje w Nim. A uczynki nasze są jak owe drzewo zasadzone nad źródłem wody.

Obraz trzeci nie jest już tylko porównaniem. Jest samą istotną rzeczywistością naszej wiary — oraz życia z wiary.

Przez wiarę w Chrystusa stała się coraz pełniej udziałem każdego człowieka wierzącego cała zbawcza tajemnica Chrystusa: «Zarówno moc Jego zmartwychwstania, jak i udział w Jego cierpieniach» (por. Flp 3, 10). Ta właśnie zbawcza tajemnica jest źródłem sprawiedliwości, która pochodzi od Boga samego. Człowiek nie jest zdolny sam z siebie oddać sprawiedliwości Bogu. Nie jest zdolny sam z siebie być sprawiedliwym wobec Boga. Usprawiedliwienie musi przyjść od Boga. Musi przyjść od Boga, aby, przeniknąć dzieje człowieka na ziemi. Święci dają dojrzałe świadectwo tej zbawczej tajemnicy. Ogarnia ich moc Chrystusowego Krzyża i światło Zmartwychwstania. W tej mocy i w tym świetle idą przez życie, upodabniając się do Odkupiciela ukrzyżowanego i zmartwychwstałego. Z Boskiego życia, objawiającego się w śmierci i zmartwychwstaniu Syna Bożego, wytryska — jakby z potężnego źródła — nadzieja: «że upodabniając się do Jego śmierci, dojdą jakoś do pełnego powstania z martwych» (Flp 3, 10-11). Nadzieja świętych «pełna jest nieśmiertelności» (Mdr 3, 4).

Dniem nadziei jest dzisiejszy dzień, w którym gromadzimy się wspominając młodego Alojzego, «pełnego nieśmiertelności». W atmosferze głębokiej komunii duchowej, charakteryzującej sprawowaną przez nas Eucharystię, witam waszego Pasterza i wszystkich biskupów regionu Lombardii z arcybiskupem Mediolanu na czele. Witam o. Petera-Hansa Kolvenbacha, przełożonego generalnego Towarzystwa Jezusowego — rodziny zakonnej, do której należał wasz święty rodak.

Wyrażam wdzięczność burmistrzowi, przedstawicielom władz lokalnych i państwowych oraz tym wszystkim, którzy uczestniczyli w przygotowaniu dzisiejszej uroczystości. Dziękuję wszystkim z całego serca.

Witam duchowieństwo, zakonników oraz członków stowarzyszeń katolików świeckich, czynnie zaangażowanych w dzieło ewangelizacji. Do każdego z was, odważnych świadków zbawienia, którym Bóg zechciał nas obdarować i które dzięki wierze staje się naszym dziedzictwem, kieruję naglące i pełne ufności wezwanie: dawajcie świadectwo wierze, nadziei i miłości — z mocą, stanowczo, konsekwentnie! Dawajcie świadectwo, że tylko w Chrystusie człowiek może odnaleźć prawdziwy skarb, drogocenną perłę, prawdziwą i ostateczną rację całej swojej egzystencji. Dawajcie świadectwo temu wszystkiemu, co było treścią całego życia waszego rodaka, św. Alojzego Gonzagi. Głoście ewangelię jako ci, którzy w Jezusie znaleźli cel swego przeznaczenia i uzasadnienie wszystkich swych nadziei.

Dawajcie świadectwo wierności Chrystusowi w każdym miejscu! Przekażcie ją waszym dzieciom, ucząc je cenić prawdziwe wartości — te autentyczne wartości, na których można budować solidarność i sprawiedliwość, a które czerpią swą odnawiającą moc ze źródła Chrystusowego słowa. Bądźcie apostołami ewangelii pośród tych, którzy jeszcze nie poznali jej do głębi! Własnym przykładem ukazujcie cenną wartość porządku moralnego, czerpiącego natchnienie ze słów i zasad głoszonych przez Odkupiciela.

Jak bardzo potrzebne są ludziom spotkania z mężczyznami i kobietami o niewzruszonej wierze! Jesteście osobami obdarzonymi wielką wiarą, nadzieją pełną radości i bezgraniczną miłością! Wy, młodzi, możecie odnaleźć w św. Alojzym, waszym rówieśniku, zachęcający wzór świętości. Możecie w nim szukać natchnienia wy — słudzy ołtarza, wy — osoby konsekrowane, wybrane przez Bożą Opatrzność, by pełnić odpowiedzialną misję w rozległej dziedzinie apostolstwa. Jego przykład może być źródłem pogody ducha i cierpliwości dla was chorzy, którzy ubogacacie darem waszego cierpienia, ofiarowanego Panu, dzieło ewangelizacji. Wzywajcie pomocy św. Alojzego wy — rodziny chrześcijańskie, «sanktuaria życia», miejsca, w których życie, Boży dar, może być w sposób właściwy przyjęte i chronione przed licznymi atakami, na które jest ono wystawione, może też rozwijać się zgodnie z wymogami prawdziwego ludzkiego wzrostu (por. Centesimus annus, 39). Przyszłość wspólnoty mieszkańców Mantui, przyszłość Kościoła i świata zależy od tego, czy rodzina odzyska swą przewodnią rolę w społeczeństwie. Rodzina jest naturalnym gruntem, na którym wzrasta ziarno wiary. Alojzy Gonzaga nauczył się «reguł» swojego biegu do «mety» i poszukiwania cennego skarbu właśnie od matki. Chcemy również tej matce oddać dzisiaj cześć, wspominając czterechsetną rocznicę śmierci jej syna i osiągniętą przez niego świętość. Na was, rodziny, spoczywa obowiązek przejęcia i ubogacenia moralnego dziedzictwa waszej wielowiekowej tradycji chrześcijańskiej. Odkrywajcie je na nowo — dla was samych i innych.

Chrońcie postęp ekonomiczny przed ryzykiem płynącym z zagrażającego mu egoizmu. W duchu wspaniałomyślności, który zawsze was znamionował dzielcie się waszymi dobrami z potrzebującymi i proszącymi o pomoc.

Drodzy bracia i siostry, oprócz obrazów, do których uprzednio się odwołałem, jest jeszcze jeden obraz — rzec można — specyficznie Pawłowy. Oto święty — a świętość to powołanie każdego chrześcijanina — jest podobny do zawodnika, który biegnie (por. 1 Kor 9, 24). Jest to więc obraz człowieka w ruchu, a chodzi o wewnętrzny «ruch» ducha ludzkiego. Poznanie Jezusa Chrystusa wyzwała ten wewnętrzny ruch do najdoskonalszej mety.

«Bracia — pisze Apostoł — ja nie sądzę o sobie samym, że już zdobyłem, ale to jedno [czynię]: zapominając o tym, co za mną, a wytężając siły ku temu, co przede mną, pędzę (sic! pędzę) ku wyznaczonej mecie, ku nagrodzie, do jakiej Bóg wzywa w górę w Chrystusie Jezusie. (…) Nie [mówię], że już [to] osiągnąłem i już się stałem doskonałym, lecz pędzę, abym (…) zdobył, bo i sam zostałem zdobyty przez Chrystusa Jezusa» (Flp 3, 13-14. 12).

Musimy zapytać: A ja? Ja kim jestem? Czy ja zostałem «zdobyty przez Jezusa Chrystusa»?

Spójrzcie na Maryję, którą tutaj wzywacie jako Matkę i Królową Łaskawą.

Spójrzcie na świętych, a dzisiaj zwłaszcza na Alojzego Gonzagę, waszego niebieskiego patrona.

Człowiek… chrześcijanin… święty, bez reszty zdobyty przez Jezusa Chrystusa.

Bez reszty i na zawsze!

L’Osservatore Romano, wydanie polskie, 1991, nr 7 (134) s. 54-56