2005.11.23 – Kalwaria Zebrzydowska – Kard. Stanisław Dziwisz: Homilia podczas spotkania Prowincjałów OFM z Europy

 

Dn 5, 1-6. 13-14. 16-17. 23-28; Łk 21, 12-19

Czcigodny Ojcze Generale,
Drodzy Ojcowie Prowincjałowie,
Drodzy Bracia!

1. Z wielką radością sprawuję z Wami Eucharystię w sanktuarium Matki Bożej Kalwaryjskiej. Cieszę się, że Wasza Unio Fratrum Minorum Europae

Wiemy, czym była Kalwaria Zebrzydowska dla Kardynała Karola Wojtyły i Jana Pawła II. Tu skierował swoje kroki podczas pamiętnej pierwszej podróży apostolskiej do Polski w 1979 r. Tu również przybył podczas ostatniej pielgrzymki do ojczystego kraju i tu 19 sierpnia 2002 r. odprawił swoją ostatnią Mszę św. na polskiej ziemi. Wtedy to na początku homilii powiedział: „Przybywam dziś do tego sanktuarium jako pielgrzym, tak jak przychodziłem tu jako dziecko i w wieku młodzieńczym. Staję przed obliczem kalwaryjskiej Madonny, jak wówczas, gdy przyjeżdżałem tu jako biskup z Krakowa, aby zawierzyć Jej sprawy archidiecezji i tych, których Bóg powierzył mojej pasterskiej pieczy” (n. 1).

A w pozdrowieniu końcowym po tej niezapomnianej Mszy św. zwierzył się: „Kiedy nawiedzałem to sanktuarium w roku 1979, prosiłem, abyście się za mnie tu modlili, za życia mojego i po śmierci. Dziś dziękuję wam i wszystkim kalwaryjskim pielgrzymom za te modlitwy, za duchowe wsparcie, jakiego nieustannie doznaję. I nadal proszę: nie ustawajcie w tej modlitwie – raz jeszcze powtarzam – za życia mojego i po śmierci”. Jakże przejmująco brzmią dziś te słowa: „za życia mojego i po śmierci”. I po śmierci… Polecamy więc Bogu błogosławioną i świetlaną duszę Jana Pawła II, ale jednocześnie przypominamy sobie jego ostatnie wypowiedziane wtedy słowa: „Ja zaś, jak zawsze, będę odwzajemniał tę waszą życzliwość polecając wszystkich Miłosiernemu Chrystusowi i Jego Matce”. Jesteśmy przekonani, że czyni to dzisiaj wpatrując się w święte Oblicze Jezusa i Oblicze Matki!

Wybrała ten szczególny zakątek Polski na miejsce ważnego spotkania, poświęconego refleksji Wyższych Przełożonych franciszkańskich nad misją zakonu w dzisiejszej Europie.

2. Dzisiejsza liturgia słowa opowiada nam o ponurym wydarzeniu z zamierzchłych czasów, zapisanym w Księdze proroka Daniela. Król Baltazar zbezcześcił z biesiadnikami naczynia zabrane ze świątyni jerozolimskiej. Do świętokradztwa dołączył bałwochwalstwo, bo – jak mówi Księga – „pijąc wino wychwalali bożków złotych i srebrnych, miedzianych i żelaznych, drewnianych i kamiennych”. Król poniósł karę za niecny postępek. Widząc palce ludzkiej ręki piszącej na ścianie, ogarnęło go straszliwe przerażenie do tego stopnia, że „jego stawy biodrowe uległy rozluźnieniu, a kolana jego uderzały jedno o drugie”. Jeszcze tej samej nocy został zabity, a królestwo jego podzielono i oddano w obce władanie.

Na tle tej mrocznej sceny jaśnieje postać Daniela, który wytłumaczył Baltazarowi sens wydarzenia. Podjął się tego bezinteresownie, jako człowiek wewnętrznie wolny, mówiąc do pragnącego wynagrodzić go króla: „Dary swoje zatrzymaj, a podarunki daj innym”. I uczynił to w sposób jednoznaczny, ukazując głupotę władcy: „Uniosłeś się przeciw Panu nieba. (…) Wychwalałeś bogów ze srebra i złota, z miedzi i żelaza, z drzewa i kamienia, którzy nie widzą, nie słyszą i nie rozumieją, Bogu zaś, w którego mocy jest twój oddech i wszystkie twoje drogi, czci nie oddałeś”.

Pokusa bałwochwalstwa zawsze towarzyszyła i nadal towarzyszy człowiekowi. Zmienia tylko formę. Pomyślmy o formach bałwochwalstwa w dzisiejszej Europie, które stają się wyzwaniem dla Kościoła, pragnącego nieść światu prawdę o Bogu i o człowieku. Europa potrzebuje takich ludzi, jak Daniel – przejrzystych, jednoznacznych, oddanych sprawie królestwa Bożego. Podobnie jak Daniel, powinniśmy naszym życiem i słowem przypominać sobie i innym o prymacie Boga, o tym, że tylko Jemu możemy i powinniśmy się kłaniać, bo przecież w Jego „mocy jest nasz oddech i wszystkie nasze drogi”.

Adhortacja apostolska Vita consecrata wymienia wyraźnie trzy formy bałwochwalstwa, stanowiące trzy wyzwania skierowane do Kościoła. „Pierwszą prowokacją jest hedonistyczna kultura, która odrzuca wszelkie obiektywne normy dotyczące płciowości, sprowadzając ją często do rangi zabawy lub towaru, praktykując – przy współudziale środków społecznego przekazu – swego rodzaju bałwochwalczy kult instynktu” (n. 88). „Inną prowokacją jest dzisiaj materialistyczna żądza posiadania, lekceważąca potrzeby i cierpienia słabszych i wyzuta z wszelkiej troski o zachowanie równowagi zasobów naturalnych” (n. 89). Natomiast „trzecia prowokacja łączy się z takim pojmowaniem wolności, które oddziela tę fundamentalną ludzką prerogatywę od jej konstytutywnej więzi z prawdą i normą moralną” (n. 90). Zdajemy sobie sprawę, że w odpowiedzi Kościoła na te wyzwania uczestniczą w sposób bardzo głęboki osoby konsekrowane, wybierające drogę ewangelicznych rad czystości, ubóstwa i posłuszeństwa.

3. Dzisiejsza Ewangelia nie pozostawia wątpliwości co do tego, jaki los czeka uczniów Jezusa. Czeka ich taki sam los, jaki spotkał Mistrza z Nazaretu: prześladowania, odrzucenie, marginalizacja, niezrozumienie. Wiemy, że pójście za Jezusem to fascynująca i najważniejsza przygoda całego życia, nieporównywalna z niczym innym. Ale za uczestnictwo w tej przygodzie płaci się cenę nie tylko codziennego trudu i wierności, ale często także odrzucenia ze strony innych. Możemy i powinniśmy przygotowywać plany ewangelizacji współczesnego świata i człowieka, ale musimy też być przygotowani, że nasza praca, nasz siew nie przyniesie zaraz plonu, że będziemy ignorowani, że w odpowiedzi usłyszymy to, co Paweł na ateńskim Areopagu: „Posłuchamy cię innym razem” (Dz 17, 32).

Jan Paweł II też był kontestowany i doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Wiedział, co to znaczy być znakiem sprzeciwu. Wiedział, że kieruje swoje przesłanie do świata i do człowieka jakże często słabego, uwikłanego w trudnościach, niepokojach. Nie zrażał się trudnościami. Nie szedł na żaden kompromis z prawdą. Nie był oportunistą. Głosił całą Ewangelię i stawiał ludziom wysokie wymagania, również ludziom młodym. Bo wierzył w godność człowieka, w jego wielkość, w to, że człowieka stać zawsze na więcej. Dlatego jego świadectwo było tak bardzo czytelne. I dlatego młodzi go słuchali.

Krzepiące są słowa Jezusa z dzisiejszej Ewangelii, skierowane do tych, którzy podejmują zadanie świadczenia o Nim: „Ja dam wam wymowę i mądrość, której żaden z waszych prześladowców nie będzie się mógł oprzeć ani się sprzeciwić”. I dalej: „włos z głowy wam nie zginie. Przez swoją wytrwałość ocalicie wasze życie”. A więc warto zaryzykować całe życie, opowiadając się po stronie Jezusa Chrystusa i uczestnicząc w Jego misji!

4. Drodzy Bracia, w tych dniach zastanawiacie się i szukacie odpowiedzi na pytanie, jaki wkład Wasz zakon może wnieść w ewangelizację Europy. Najpierw, w ślad za Adhortacją apostolską Ecclesia in Europa musimy sobie uświadomić i „uznać zasadniczą rolę, jaką odegrały monastycyzm i życie konsekrowane w ewangelizacji Europy i w tworzeniu jej chrześcijańskiej tożsamości. Rola ta nie może ulec pomniejszeniu dziś, w chwili, kiedy pilnie potrzeba ‘nowej ewangelizacji’ kontynentu, przeżywającego delikatny przełom w związku z tworzeniem bardziej złożonych struktur i więzi. Europa wciąż potrzebuje świętości, proroctwa, działalności ewangelizacyjnej i służby osób konsekrowanych” (n. 37).

Dokument posynodalny wymienia kilka zasadniczych form odpowiedzi, jakie wspólnoty i osoby konsekrowane mogą udzielić wobec wyzwań pojawiających się w Europie. Najpierw trzeba dać świadectwo o absolutnym prymacie Boga, które osoby zakonne składają przez całkowity dar z siebie (por. Ecclesia in Europa, 38). Mówiliśmy o tym nawiązując do dzisiejszego pierwszego czytania. To świadectwo o transcendentnym wymiarze egzystencji jest potrzebne ludziom szukającym nowych form duchowości, by nie zagubić zasadniczego kierunku poszukiwań w kontekście szerzącego się zeświecczenia i konsumpcyjnego stylu życia.

Potrzebne jest również świadectwo ewangelicznego braterstwa w kontekście wielości kultur, religii, propagowanych wartości i postaw. Wielkie zakony międzynarodowe, a takim przecież jest Wasz zakon, powinny stanowić laboratorium, w którym wypracowuje się nowe formy relacji interpersonalnych przekraczających granice narodów i ras, odznaczające się duchem uniwersalizmu, tak charakterystycznym dla chrześcijaństwa.

Następne wyzwanie, wobec którego zwłaszcza Wasz zakon nie może przejść obojętnie, to: „Pojawianie się nowych form ubóstwa i zepchnięcia na margines musi pobudzać do zajęcia się w nowy, twórczy sposób najbardziej potrzebującymi” (Ecclesia in Europa, 38). Jesteście powołani w Kościele, by być jeszcze bliżej ubogich przez swój codzienny, prosty styl życia, przypominając stale nam wszystkim, całemu Kościołowi, że ważniejsze jest „być” niż „mieć”.

I wreszcie Europie potrzeba otwarcia, by nie skupiać się tylko na własnych sprawach kontynentu. Dokonuje się to również przez „gotowość osób konsekrowanych do kontynuowania dzieła ewangelizacji innych kontynentów, pomimo zmniejszenia liczby powołań” (tamże). Jak bardzo współbrzmi ten postulat z duchowością misyjną Franciszkanów, z duchowością spotkania, dialogu, otwarcia na świat złakniony Chrystusowej Dobrej Nowiny. Oczywiście, taka otwarta postawa zakłada głębokie poczucie przynależności do wspólnoty Kościoła i do wspólnoty zakonu, utożsamienie się z jego wizją i jego ideałami.

5. Pozwólcie, że zakończę słowami modlitwy wypowiedzianej przez Sługę Bożego Jana Pawła II na zakończenie homilii w tym sanktuarium przed trzema laty. Każdy z nas może uczynić tę modlitwę swoją osobistą modlitwą:

Matko Najświętsza,
Pani Kalwaryjska,
wypraszaj także i mnie
siły ciała i ducha,
abym wypełnił do końca misję,
którą mi zlecił Zmartwychwstały.
Tobie oddaję wszystkie owoce
mego życia i posługi;
Tobie zawierzam losy Kościoła;
Tobie polecam mój naród;
Tobie ufam
i Tobie raz jeszcze wyznaję:
Totus Tuus, Maria!
Totus Tuus