Hołda Kazimierz CSsR, Istota posoborowego przełożeństwa i posłuszeństwa

Zagadnienie istoty przełożeństwa i posłuszeństwa zakonnego jest obecnie, jak wiemy, bardzo dyskutowane, kontrowersyjne, skomplikowane, – wręcz „beznadziejne” i „nierozwiązalne”. Tytuł referatu brzmi pretensjonalnie, jak gdyby autor wiedział jak je rozwiązać. Oczywiście, trzeba się zastrzec, że to nie będzie rozwiązanie istoty zagadnienie, ale pewne poszukiwanie w tym kierunku.

Zagadnienie wymienione w tytule posiada bardzo rozległą dzisiaj literaturę, bardzo bogatą, niewyczerpaną i niekończącą się. Niewiele z niej wiadomo. – Nie będziemy tu wchodzić we wszystkie aspekty problemu przełożeństwa i posłuszeństwa, -/ani referować poglądów Rahner’ów, Congar’ów i innych/, – ale postaramy się zaakcentować myśli Soboru Watykańskiego II-go i w ich świetle szukać praktycznych rozwiązań. Wydaje się bowiem, że, jak dotąd, za mało przyswaja się poglądy Soboru, a za wiele dyskutuje „po swojemu”.

I. ŹRÓDŁA TRUDNOŚCI

Okrzyczany jest dzisiaj kryzys autorytetu i kryzys posłuszeństwa. Coś z tego kryzysu niewątpliwie istnieje. Dlatego trzeba go przeanalizować i szukać jego powodów, by szukać środków zaradczych i dróg wyjścia. Źródeł kryzysu szukać trzeba tak po stronie przełożonych, jak po stronie podwładnych.

A/ Po stronie przełożonych wymienić można dwie przyczyny wymienionego kryzysu:

a/ wynaturzenie pojęcia władzy,

b/ złe jej wykonywanie.

Ad a/ Pojęcie władzy, jak dziś wykazują historycy, zostało obciążone błędami historycznymi. Władza, duchowna, kościelna, została pojęta w myśl panujących poglądów społecznych, zarażona błędami ustrojów i systemów społeczno-politycznych, jak feudalizmu, absolutyzmu, totalizmu. Osiadł na władzy „kurz cesarski”, by użyć miażdżącego wyrażenia Jana XXIII /rozpracowanego potem choćby przez O. Congara/. Za. silne były wpływy społeczno-polityczne w pojmowaniu i wykonywaniu władzy w klasztorach. Panowała koncepcja zakonu jako monarchii itp. /Zestawić nazwy: opat – brat – przeor w zakonach średniowiecznych – Generał Zakonu w czasach nowożytnych – „odpowiedzialny” w zakonach dzisiejszych/.

Ad b/ Druga kategoria błędów wynikała z moralno-psychicznych cech i wad przełożonych. Władza łatwo upaja, narkotyzuje, daje poczucie siły, łatwo przeradza się w bezwzględność i okrucieństwo, które można umiejętnie pokrywać troską o obserwancję życia zakonnego. Dłuższe zwłaszcza sprawowane władzy „upaja” i doprowadza do „szału władzy” – „hybris”. Stąd błędy takie jak: despotyzm, samowładztwo, absolutyzm, autokratyzm, – pycha, pewność siebie, surowość, oschłość, bezwzględność, nieprzystępność. – W ogóle błędy przez „nadmiar” władzy – grzechy per excessum. /Nie wymieniam tu błędów popełnianych przez „niedomiar” władzy, bo one nie wpłynęły chyba na obecny kryzys władzy/.

B/ Ze strony podwładnych przyczyny kryzysu są niemniej liczne. Wymienia się najczęściej brak ducha wiary, czyli to, co Kongres Międzyzakonny z 1950 r. nazwał „insensibilitas religiosa” – niewrażliwość religijna, brak zmysłu Bożego /kard. Suchard/, – a posłuszeństwo zakonne ma swoje najgłębsze uzasadnienie w prawach nadprzyrodzonych; gdy one są niezrozumiane, to i posłuszeństwo nie ma uzasadnienia. Na pewno tu jest głębokie źródło wszelkiego zła współczesnego.

Ale trudności we współczesnym posłuszeństwie zakonnym nie można, upatrywać tylko w niezrozumieniu motywacji teologicznej. Powody tkwią także gdzie indziej. Wymienić można następujące: ogólna, powszechna demokratyzacja życia i jej następstwa, wieloraka. emancypacja: społeczna, ekonomiczna, ideologiczna – od skarlałych pojęć dawnych systemów myślowych, postawa konsumpcyjna, to znaczy nastawienie na używanie, a nie na ofiarę, krytycyzm, szukanie autentyzmu, a nie form, koturnów, frazeologii, uznawanie autorytetu nie formalnego, ale rzeczowego, osobowego, przede wszystkim stawianie na WOLNOŚĆ, OSOBOWOŚĆ, DOJRZAŁOŚĆ.

Z pojęciem wolności jest najwięcej kłopotu i zamieszania. Wolność pragnie się pojmować jako całkowitą niezależność i władzę samostanowienia o sobie. Każdy rozkaz, przychodzący od zewnątrz, budzi spontanicznie podejrzenie, reakcję, wydaje się być zagrożeniem osobistego wyboru i osobistej decyzji. Wolność w obiegowym pojęciu jest często wolnością niedojrzałą, niewychowaną, nieuspołecznioną, wręcz dziką. Podobnie pojęcie osobowości jest rozumiane w sensie wyłącznie naturalistycznym, jako rozwój praw natury w człowieku, a nie w sensie pełnej integracji elementów naturalnych z elementami duchowo-nadprzyrodzonymi, ukształtowanie „do Człowieka Doskonałego, do miary wielkości według pełni Chrystusa” /Ef 4, 13/.

Tak wolność jak osobowość trzeba rozumieć ewangelicznie i wtedy nie będzie trudności w pojmowaniu posłuszeństwa, zakonnego. Ponieważ jednak te pojęcia są ujmowane dzisiaj w płaszczyźnie praw naturalnych względnie w płaszczyźnie naturalnie pojętego humanizmu /na krawędzi zoologii/, dlatego stanowią jeden ze skrupułów omawianego kryzysu.

II. NATURA WŁADZY W KOŚCIELE I W ZAKONACH

Od niedawna zaczęto stawiać pytanie, skąd się wzięła władza w zakonach i jaki jest jej charakter. Powstało bowiem pytanie, czy władza w zakonie ma charakter hierarchiczny, jak władza duchowna w Kościele, czy też ma inną naturę. Od rozstrzygnięcia tego pytania zależy sposób przekazywania władzy jak też sposób jej używania.

Chcąc przeanalizować istotę władzy w zakonach, trzeba przeanalizować władzę w ogóle, to zn. występującą w każdej społeczności oraz władzę w kościele.

A/ Władzę uznać trzeba na płaszczyźnie prawa naturalnego.

Papież Jan XXIII pisze w encyklice „Pacem in terris”: „Społeczność ludzka nie może być dobrze zorganizowana ani wytwarzać odpowiedniej ilości dóbr, jeśli jest pozbawiona ludzi sprawujących prawowitą władze, którzy stoją na straży praw i w miarę potrzeby nie szczędzą swej pracy i starań dla dobra wszystkich. Cała ich władza, pochodzi od Boga, jak uczy św. Paweł w następujących, słowach: „Nie ma bowiem władzy tylko od Boga” – Papież powołuje się tu na argumentację św. Jana Chryzostoma oraz papieża Leona XIII /Pacem in terris, n. 46/.

„Ponieważ bowiem Bóg stworzył ludzi jako istoty z natury swej społeczne, a żadna społeczność nie może istnieć, jeśli w niej ktoś jeden nie posiada, władzy zwierzchniej i nie nakłania skutecznie jednostek do działania na rzecz wspólnego celu, dlatego polityczna społeczność ludzka musi mieć władzę, która sprawuje w niej rządy. Dlatego władza ta, podobnie jak i społeczność, z natury swej pochodzi od samego Boga Stwórcy”.

Oczywiście władza ludzka musi uznać nad sobą władzę Bożą czyli prawo Boże, bo tylko Bóg jest źródłem zasad moralności. Jeżeli tego nie czynią, to w rzeczywistości kończy się władza, a zaczyna potworne bezprawie /Cfr Pacem in terris nn 47, 50, 51/.

Rozkazy władzy powinny być:

– zgodne z normami moralności, to znaczy z porządkiem Bożym,

– zgodne z porządkiem prawnym, ustanowionym w danej społeczności,

– zgodne z dobrem jednostek.

Władza organizuje życie społeczne dla dobra jednostek. Istnienie władzy jest uzasadnione dobrem wspólnoty, władza zmierza do dobra wspólnoty i dlatego jej służy, władza jest służbą, ale przez rządzenie, przez kierowanie.

B/ Władza w Kościele, jest to władza hierarchiczna, ustanowiona przez Chrystusa.

Chrystus jest Głową Kościoła i Jemu dał Ojciec wszelką władzę. Chrystus ustanawiając Kościół dał mu władzę hierarchiczną dla jego dobra i rozwoju. Źródłem tej władzy są święcenia. – W święceniach biskupich mieści się potrójna władza: władza uświęcania, potestas ordinis, /zwł. przez sakramenty, liturgię/, władza nauczania i władza rządzenia /potestas iurisdictionis/.

Kapłaństwo jest cząstkowym udziałem we władzy biskupiej.

Celem hierarchii jest budowa i tworzenie struktur Ciała Chrystusa – zasadniczo i przede wszystkim przez głoszenie SŁOWA i sprawowanie EUCHARYSTII. Każdy biskup czy kapłan jest jakby „sakramentem w ludzkiej postaci”, sakramentem, poprzez który sam Bóg działa wśród swego ludu. Kapłaństwo z samej swojej istoty mieści się wewnątrz ruchu zstępującego, wychodzącego od Boga ku ludziom w Chrystusie. Autorytet, który kapłan sprawuje, wywodzi się z faktu, że Ojciec poprzez Kościół udzielił temu człowiekowi specjalnej władzy. Bóg czyni kapłaństwo sakramentem „Chrystusa – Głowy”, Chrystusa, ożywiającego i kierującego swym Kościołem.

Pochodzenie i istota władzy hierarchicznej nie ulega wątpliwości i jest jasno opisana w tekstach soborowych, zwł. w Konstytucji o Kościele /cfr LG 21/ i nie ma potrzeby zastanawiać się tutaj dłużej nad nią, Można ją nazwać „autorytetem sakramentalnym”.

C/ Władza w zakonach.

Czym jest ta władza i skąd pochodzi? Nie jest to władza hierarchiczna w najgłębszej swojej strukturze. Sobór twierdzi wyraźnie, że stan zakonny nie dotyczy hierarchicznej struktury Kościoła. /LG 44/, więc władza w nim nie ma bezpośredniego uzasadnienia w strukturze hierarchicznej. Władza zakonna nie wywodzi się bezpośrednio od Chrystusa ani w takim stopniu, jak władza hierarchiczna biskupów i kapłanów, wypływająca ze święceń, których zakonnicy jako tacy, względnie zakonnice nie posiadają. /Mówimy tu ściśle o władzy w zakonach, nie uwzględniając okoliczności święceń/.

Władza zakonna nie mieści się zasadniczo w ruchu „pionowym” – zstępującym od Ojca ku Kościołowi, lecz w ruchu „horyzontalnym”, jednoczącym braci między sobą ze względu na ich wspólne dążenia do Ojca.

Wyraża się dziś pogląd, że władza, zakonna ma swoje źródło w samej wspólnocie zakonnej, właściwie rozumianej.

Wspólnota zakonna ma nasamprzód cechy wspólnoty ludzkiej – społecznej – i dlatego odnoszą się do niej wszystkie twierdzenia o władzy w znaczeniu socjologicznym, jak powiedziano wyżej pod A/. Jest to władza „zwierzchnia”, potestas dominativa i „władza domowa” – potestas domestica, seu socialis. Jak każda społeczność ludzka wymaga władzy dla swego poprawnego funkcjonowania, tak podobnie potrzebuje władzy społeczność zakonna, podlegająca prawom społecznym, bazującym na prawie natury. Postulaty wysunięte odnośnie tamtej władzy mają i tutaj zastosowanie.

Nie trzeba jednak poprzestać na traktowaniu wspólnoty zakonnej w kategoriach tylko socjologicznych. Jest to bowiem wspólnota nadprzyrodzona, będąca wyjątkową realizacją tajemniczej i nadprzyrodzonej wspólnoty Kościoła. Wspólnota zakonna, jako wspólnota braterska, powstaje wewnątrz Ludu Bożego, na płaszczyźnie braterskiego obcowania i zjednoczenia, czyli KOMUNII, będącej konstytutywnym elementem Kościoła jako Tajemnicy. Wspólnota zakonna jest odpowiedzią na tchnienie i poruszenie Ducha Św., działającego w Kościele potęgą swojej łaski, mocą której Duch Św. budzi w człowieku pragnienie całkowitego i wyłącznego oddania się Bogu. Zakonnicy są tworem tego działania Ducha Św. wewnątrz Kościoła. Teksty soborowe mówią: „z natchnienia Ducha Św. wielu prowadziło życie pustelnicze”, – zakonnicy „pobudzeni miłością, rozlaną przez Ducha Św. w ich sercach, coraz bardziej żyją dla Chrystusa i Jego Ciała, którym jest Kościół” /PC n. l/.

Stan zakonny „ukazuje … nieograniczoną moc Ducha Świętego działającego prawdziwie w Kościele” /LG 44/. I wreszcie tekst fundamentalny dla zrozumienia istoty życia zakonnego i jego struktury: „Choć więc stan, który opiera się na profesji rad ewangelicznych, nie dotyczy hierarchicznej struktury Kościoła, należy on jednak nienaruszalnie do jego życia i świętości” /ib/.

W Kościele świętym trzeba koniecznie rozróżnić ustrój hierarchiczny i ustrój charyzmatyczny i na tym rozróżnieniu budować teorię władzy w zakonach. Te dwa ustroje bynajmniej nie przeciwstawiają się sobie, muszą, się wzajemnie przenikać, – ale są czymś różnym. Jeżeli struktura charyzmatyczna jest inna od hierarchicznej, to także inny jest charakter władzy w zakonach.

Wspólnota zakonna jest braterskim zjednoczeniem niewielkiej grupy ochrzczonych, którzy zgromadzili się, aby wspólnie znaleźć rozkwit życia, łaski na drodze określonej konkretnie przez daną regułę zakonną. Wspólnota zakonna leży w porządku łaski, a nie sakramentu, – jest w porządku Tajemnicy, a nie instytucji. – Wspólnota zakonna należy wiec do porządku pneumatycznego a nie hierarchicznego i władza w zakonie ma charakter pneumatologiczny, a nie hierarchiczny. Dowodzi tego zasadniczy tekst soborowy n.14 PC o posłuszeństwie: „zakonnicy pobudzeni przez Ducha Świętego ulegają z wiarą przełożonym zastępującym Boga”.

Sobór ustawia ciągle zakonników po linii specjalnego działania Ducha Św. On daje natchnienie zakonodawcom, by powołali do życia nową rodzinę zakonną. On daje natchnienie poszczególnym zakonnikom, by wstąpili do zakonu. On też pobudza ich do posłuszeństwa i On właściwie kieruje poprzez przełożonych.

Władza w zakonie nie opiera się na mocy sakramentalnej. Przełożonego w zakonie nic nie wyróżnia od podwładnych z punktu widzenia sakramentalnego. Władza natomiast opiera się na bazie podstawowej równości wszystkich, jako braci w Chrystusie.

Ale ta władza pochodzi jak najściślej od Boga – lecz za pośrednictwem braci, poprzez ich braterską wspólnotę. Przełożony ma być więzią spajającą braterską wspólnotę, zwornikiem zespołowego poszukiwania ewangelicznej doskonałości, przewodnikiem w wierności Duchowi. Stąd też wynika odrębny styl rządów w zakonach, daleki oczywiście od administracyjnych systemów. /wywody powyższe oparłem w znacznym, stopniu na artyk. O. Tillarda OP, „Problem władzy w życiu zakonnym”, Znak, 1967. N 153, ss 319-326/.

Władza, przełożonego w zakonie wynika także i ma oparcie w strukturze hierarchicznej Kościoła. Każdy bowiem zakon w Kościele ma jego aprobatę, uznanie i zatwierdzenie. Władza Kościoła pod przewodnictwem Ducha Świętego ustanawia stałe i trwałe formy życia na radach ewangelicznych oparte /por. LG 43/. – Hierarchia za tchnieniem Ducha Świętego przyjmuje reguły i zatwierdza /por. LG 45/. Więc przełożony dzieła powagą Kościoła, który mu deleguje tę władzę, otrzymaną od Chrystusa. Zakony należą do Kościoła hierarchicznego, on je włącza w swój organizm i daje im udział we władzy, jaką z natury posiada. Przełożony zakonny posiada więc władzę w ścisłym słowa znaczeniu kościelną /więc hierarchiczną, choć nie na drodze sakramentu, ale przez delegację, zatwierdzenie/.

Wreszcie o charakterze sakralnym władzy w zakonie świadczy złożony przez zakonnika ślub. Ślubem posłuszeństwa, zakonnik zobowiązuje się słuchać przełożonego przez wzgląd na Boga, któremu poświecą całkowicie swoją wolę, i za przykładem Chrystusa, którego pragnie jak najwierniej naśladować. Fakt ślubu /względnie innego religijnego zobowiązania/ sprawia, że posłuszeństwo, jak i władza, wobec której zakonnik się zobowiązuje, ma uzasadnienie w porządku, nadprzyrodzonym, /a nie wyłącznie społecznym/. Potestas dominativa zostaje w zakonie przeobrażona faktem złożonego ślubu we władzę sakralną, wykonywaną w imieniu i w zastępstwie Chrystusa, któremu ślubujący złożył w ofierze swoją wolę.

Przełożony zakonny jest więc zastępcą Boga. Sobór Watykański II podtrzymał najdawniejsze twierdzenie benedyktyńskie, że opat zajmuje miejsce Boga.

W jakim znaczeniu przełożony zastępuje Boga? Negatywnie powiedzieć trzeba, że nie znaczy to, iż rozkazy przełożonego wypływają ze specjalnej i nieustannej inspiracji Ducha Św., – wiadomo bowiem, ile najróżnorodniejszych czynników wpływa na sądy i postawę przełożonych, aż do błędów, nałogów i win włącznie. Nie znaczy to następnie, że kierownictwo Boże przychodzi tylko przez przełożonych, bo i tutaj Pan Bóg nie jest krępowany w swoim przebogatym działaniu. Ale, pozytywnie, oznacza to, że w życiu zakonnym interwencja Boża jest bardzo wyraźna i istotna. Życie zakonne bowiem, to poświęcenie siebie bez reszty Bogu i Chrystusowi przez praktykę rad ewangelicznych, realizowaną we wspólnocie, uznanej przez Kościół i integralnie w ten Kościół włączoną.

Bóg, Chrystus i Kościół – pragnąc istnienia wspólnoty zakonnej – chcą równocześnie tego, bez czego ta wspólnota, nie mogłaby istnieć, czyli chcą władzy zakonnej. Istnienie więc i funkcjonowanie władzy zakonnej jest wyrazem Woli Bożej. Gdy zakonnik przyjął zakonny sposób życia i naśladowania Chrystusa za swój, – wyraził przez to zgodę, że wola przełożonego wspólnoty zakonnej będzie nieustannie wchodzić w jego życie. Tej ingerencji chce Chrystus, Duch Św. i Kościół, gdyż tylko przez nią jest możliwa realizacja, życia zakonnego.

Treść i zakres posłuszeństwa są wyrażone w regule i konstytucjach, zatwierdzonych przez Kościół, które stoją na straży życia zakonnego i jego rozwoju. Kościół jest autentycznym interpretatorem inspiracji Bożej. Bóg wiec chce, by zakonnik słuchał reguł i konstytucji oraz swych przełożonych, gdy rozkazują zgodnie ze swymi konstytucjami a nie samowolnie /por. PC 14, al. 2/.

Co robić w wypadku rozkazów błędnych i niemądrych, które przecież też się zdarzają. Jak mieszać w nie Boga? – Najpierw powinno być tych wypadków jak najmniej i dlatego przełożeni winni się ciągle uczyć, jak poprawnie używać swojej władzy a unikać rażących błędów, następnie trzeba powiedzieć, że Pan Bóg takich rozkazów przełożeńskich nie chce, – a jednocześnie chce, by zakonnik obrawszy raz dobro niesłychanej wartości, jakim jest oddanie się Chrystusowi przez rady ewangeliczne, realizował je konsekwentnie. Nie ma innej drogi dla zakonnika, dla urzeczywistnienia pełni swego powołania, jak objąć je całe, – z nieuniknionymi brakami i rozczarowaniami – znieść je, jak inne krzyże, dla wyższego dobra. – Tak postąpił i Chrystus, gdy poddał się rozkazom złym i niesprawiedliwym.

Taki pogląd na istotę i genezę władzy w zakonach nasuwa się po przeanalizowaniu tekstów soborowych w Kościele i życiu zakonnym. Stąd wynikałyby specyficzne cechy przełożeństwa zakonnego takie jak: duch braterstwa a nie prawa, – współodpowiedzialność, – służebność – przewodnictwo duchowe a nie ekonomiczne, przełożony jako „spiritus movens” wspólnoty, jako ten, który ją ożywia, a nie „rządzi”.

III. SPOSÓB WYKONYWANIA WŁADZY W ZAKONACH

Ta część referatu byłaby najważniejsza i najbardziej celowa dla przełożonych: nauczyć się soborowego sposobu rządzenia.

Wymieniliśmy na początku najczęściej spotykane błędy i wypaczenia w systemie rządów zakonnych. Najwięcej skarg podnosi się z tego punktu widzenia i ciężkie kryzysy, jakie wstrząsają domami zakonnymi, mają najczęściej źródło w niefortunnym a może nawet zupełnie złym i niedołężnym sposobie rządzenia. Widział to także Sobór. Jeden z Ojców Soborowych wołał na auli soborowej, że dzisiaj panuje nie kryzys posłuszeństwa, ale kryzys przełożeństwa. Władza zakonna była źle pojmowana, i źle używana, co się odbiło na współczesnym życiu zakonnym. Tym bardziej, że w całym świecie dokonały się głębokie przeobrażenia, psychiczne, myślowe, społeczne, co nie ominęło także zakonników, a sposób rządzenia nie uwzględnia, tych przemian, jakie się dokonały w psychice każdego zakonnika, nie tylko w młodszym, ale i starszym pokoleniu. Nie ulega wątpliwości, że dokonały się wielkie przeobrażenia i dzisiejszy zakonnik jest inny niż 20 lat temu. Trzeba zatem inaczej nim pokierować, a nie tylko narzekać na niego i rzucać gromy.

Sobór dał nowe wytyczne przełożonym, jak mają dzisiaj rządzić. Uczynił to przede wszystkim w § 3 n. 14-go PC jak też w § 2 n. 3-go. Mimo, że dyrektywy są na pewno doskonale znane, nie będzie bez pożytku, jeżeli je wspólnie przeanalizujemy i wytworzymy jaśniejszy obraz przełożonego, jak też dążyć będziemy do wytworzenia jednolitego systemu kierowania domami zakonnymi, co niewątpliwie przyczyniłoby się do podniesienia poziomu życia zakonnego.

/Mówić będziemy skrótowo, nie wchodząc w głębsze uzasadnienia, – wystarczy, że to mówi Sobór – akcentując wyraźnie to NOVUM soborowe/.

Mnie się wydaje – i nie kryję tego zapatrywania, – że Sobór wprowadza wręcz rewo1ucję w systemie rządów, czyli używania władzy w zakonach. I tak próbujemy odczytać teksty soborowe. Umiejmy się doczytać w nich rzeczy nowych, a nie interpretujmy ich w kategoriach dawnych, tradycyjnych.

Jakie postulaty stawia Przełożonym Sobór Watykański II?

Można wymienić dwie kategorie norm, dyktowanych przez Sobór. Pierwsza grupa norm, zawartych w Dekrecie PC, n. 14 ma charakter moralno-psychologiczny, – druga, natomiast grupa norm, zawarta w u. 3 al. 2, ma charakter „strukturalny”, związany ze zmianą tego, co nazywamy „strukturami” życia zakonnego.

A. Normy o charakterze moralno-psychologicznym

1/ „RATIONEM REDDITURI pro animabus sibi commissis – przełożeni, jako mający zdać sprawę z dusz sobie powierzonych”. Dwie sprawy wymienia tu tekst: odpowiedzialność i zakwalifikowanie podwładnych, zakonników.

Jeżeli dzisiaj mówi się wiele o wychowaniu do odpowiedzialności, – bo rzekomo zakon tego nie czynił – to trzeba niesłychanie podkreślić to poczucie odpowiedzialności u przełożonych. Zakony wyszły ze Soboru „dowartościowane”, ukazane w samym ustroju Kościoła, należące do jego życia i świętości, stanowiące chlubę Oblubienicy Chrystusowej. Pytanie – czy zakony odpowiadają oczekiwaniom Kościoła i czy spełniają swoje zasadnicze zadanie – przysporzenie świętości Kościołowi /LG 47/. Jaka, jest sytuacja w zakonach po Soborze, czy widać rozkwit i rozwój życia zakonnego, czy zamęt, zblazowanie? – Rzucam tutaj pytanie i byłoby wielkim osiągnięciem dnia, gdyby przełożeni próbowali dać odpowiedź na nie i podzielili się swoimi opiniami. Stan zakonów zależy na pewno w dużej mierze od przełożonych, którzy powinni z tego zdawać sobie jasno sprawę i mieć poczucie odpowiedzialności, tak przed Bogiem, Kościołem, jak przed swoim Zgromadzeniem.

Do przełożonych więc należy sumienne i uczciwe badanie nauki i wymogów Kościoła jak też rzeczywistego stanu swoich domów, czy tym wymaganiom odpowiadają, jak wreszcie, co czynią dla dobra poszczególnych współbraci. Więc próbujmy zbiorowo i społecznie zdać sobie sprawę ze stanu obecnego życia zakonnego, za które przede wszystkim przełożeni są odpowiedzialni.

Ta odpowiedzialność jest szczególnie podkreślona i podbudowana określeniem, jakiego Sobór użył dla oznaczenia podwładnych: dusze im powierzone. Powołanie się na św. Pawła dowodzi, że chodzi o powierzenie przełożonym dasz podwładnych przez samego Boga. Twierdzimy, że powołanie jest szczególną łaską Bożą, wybraniem i wezwaniem Bożym. Zakonnicy są więc wybrańcami Bożymi, electi a Deo. Może ta idea zaciera się wskutek najrozmaitszych błędów, popełnionych przez słabego człowieka i przełożeni mają skłonność patrzeć na podwładnych w świetle tych błędów, zapominając o charakterze nadprzyrodzonym powołania. Trzeba, by przełożeni byli ożywiani dogłębną świadomością, że kierują ludźmi wybranymi przez Boga, których mają w dalszym ciągu prowadzić po drogach Bożych. Sobór budząc tę świadomość u przełożonych wyraża wielką troskę o podwładnych, jako szczególny twór łaski Bożej, nad którym przełożeni niedostatecznie czuwają i nieumiejętnie kierują. Myśl wyrażona tutaj przez Sobór jak najbardziej harmonizuje z ogólną koncepcją soborową o życiu zakonnym, w którym Kościół widzi najbardziej żywotny przejaw łaski i działania Ducha Św. Przełożeni są ustawieni na tej linii działania Ducha Św.

2/ „VOLUNTATI DEI DOCILES” – Drugi postulat Soboru jest wyrażony w tych słowach: „sami ulegli woli Bożej w pełnieniu swego zadania”. Podkreśla się ustawicznie twierdzenie, że przełożeni są wyrazicielami Woli Bożej, że przez nich Bóg przemawia. To budzi wiele niepokoju i protestów ze strony podwładnych, a naiwnych i mniej wyrobionych przełożonych utrzymuje w przekonaniu, że cokolwiek oni myślą i powiedzą jest nieomylną wolą Bożą. Na tym punkcie nastąpiło bolesne, a czasami tragiczne zdeformowanie przełożeństwa w zakonach /zwł. w żeńskich/ – prymitywne myślenie, że każdy dosłownie kaprys czy bezmyślnie rzucony rozkaz jest poparty autorytetem woli Bożej. – Postulat tutaj postawiony przez Sobór ustawia całkiem odmiennie przełożonych – oni mają szukać woli Bożej. Mają być wrażliwi na wolę Bożą i pilnie ją rozeznawać. Jeżeli źródłami poznania woli Bożej jest Ewangelia, reguła zakonna – to również źródłem poznania woli Bożej są wypadki życia, sytuacje konkretne, a nie na ostatnim miejscu charakter i wola podwładnych. Przyjąć bowiem trzeba, że i przez nich objawia się wola Boża, którą przełożony powinien odczytać. W takim wypadku przyjmie inną postawę, nie tę, że on wyłącznie jest nosicielem i wyrazicielem woli Bożej, ale i podwładny. A jego zadaniem jest poznać tę wolę Bożą i ją zaakceptować. Jest to metoda, którą Jan XXIII określił jako odczytywanie „znaków czasu”.

3/ „IN SPIRITU SERVITII” -„w duchu służenia braciom” -Tu wkraczamy we właściwe, a nowe określenie władzy przełożeńskiej w zakonach i w ogóle władzy duchowej w Kościele. Władza, nawet w społeczeństwie świeckim, jest dla dobra danej społeczności, jest wiec służbą. Obdarzony władzą nie może jej uważać za tytuł swojej osobistej wielkości albo środek do szukania i czerpania, korzyści, ale jako powołanie do służenia społeczności, której przewodzi. Istotną racją władzy jest dobro wspólnoty.

Jeżeli to jest prawdą w pojęciu władzy, świeckiej, daleko bardziej staje się prawdą w pojmowaniu władzy kościelnej. Władza jurysdykcji, władza święceń jest dla dobra członków Ciała Chrystusowego. Jest to służba – diakonia. Dał tego przykład Chrystus, gdy się nazwał sługą, który przyszedł, aby służyć, a nie po to, by Mu inni służyli.

Pierwotne pojęcie władzy w Kościele zostało na tym punkcie najbardziej sfałszowane, a przynajmniej zaciemnione. W pierwotnym Kościele przełożony był wyrazem miłości Ojca dla Wspólnoty, której przewodził. Potem porósł we „władzę”. Historycznie wiemy jak się to stało. /Doskonały artykuł O. Congara w „Znaku” n. 119 i art. Jakuba Leclerqu’a, ib/. Przywileje państwowe, przyznane przez Konstantyna W. stały się jakby „gorsetem”, /jak się wyraził ks. abp Kominek/, które ścisnęły Kościół i jego życie duchowe. Po tej linii narosły inne błędy historyczne, z których dzisiaj trzeba oczyścić teologię i reguły zakonne, „Otrząsnąć kurz cesarski”, jak się nie bał powiedzieć Papież Jan w odniesieniu do samego tronu papieskiego. Ten karz świecki otrząsnąć trzeba z „foteli przełożeńskich”, a rozpocząć inny styl przełożeństwa, którego istotną i naturalną funkcją jest służenie.

Ideę służby trzeba rozpracować konkretnie w odniesieniu do wszystkich potrzeb duchowych i materialnych tak całej wspólnoty jak poszczególnych jednostek. Chodziłoby nie tylko o zaopatrzenie materialne, ale zajęcie się człowiekiem we wszystkich jego wymiarach. Niech podwładny, który się oddał zakonowi i zdał się na swych przełożonych, ma to poczucie i przekonanie, że się ktoś nim i jego potrzebami istotnie zajmuje, – że przełożony nie tylko go eksploatuje, ale troszczy się o niego. /Specjalny problem podobno we wszystkich zakonach to troska o chorych, a właściwie brak troski o chorych/.

4/ „CARITATEM EXPRIMANT” – „wyrazić swą miłość, jaką Bóg miłuje” – Wymaganie miłości jest podstawowe. Przełożony zastępuje wobec swoich współbraci Boga, a Bóg jest miłością. Tekst soborowy odwołuje się do tego sposobu myślenia, gdy przełożonym mówi, że mają wyrazić ową miłość, jaką Bóg ich miłuje. W zakonie wszystko powinno być oparte na miłości, także władza zakonna i sposób jej wykonywania.

Na Kongresie Międzyzakonnym w r. 1950 podkreślono jako największy brak w zakonach, brak miłości szczególnie ze strony przełożonych. Podwładni są jak sieroty bez ojca. Pędzą żywot bezdomny, bo jeżeli nie ma ojca czy matki, to mieszkanie przestaje być domem. I zakonnicy nie mają domu, bo nie mają atmosfery rodzinnej, przepojonej miłością przełożonych.

Sobór Watykański II był wielkim wołaniem o miłość we wszystkich przejawach i dziedzinach życia kościelnego. Odnosi się to wszystko szczególnie do zakonów, które mają stanowić obraz prawdziwej rodziny, rozwijającej się na prawie miłości. Mówi nam Dekret w n. 15: „Skoro bowiem miłość Boża rozlana jest w sercach przez Ducha Św. wspólnota zakonna, jako prawdziwa rodzina zgromadzona w imię Pana, cieszy się Jego obecnością”. Zadaniem, przełożonych jest spełniać funkcję miłości. Umieć rządzić miłością.

Oczywiście miłość, to nie słabość. I miłość może i powinna być mocna w działaniu dla dobra drugiego. Byleby jednak to działanie mocne dla dobra drugiego było inspirowane miłością.

/Tu należy zagadnienie traktowania tzw. trudnych zakonników – które pomijam – zaznaczając, że i ono powinno być regulowane miłością przełożonego/.

5/ „QUA FILIOS DEI REGANT” – „niech podwładnymi kierują, jako dziećmi Bożymi”. – Odwołanie się do „synostwa Bożego” naświetla specjalny charakter przełożeństwa zakonnego i jego funkcje. Synostwo Boże to posiadanie łaski poświęcającej a z nią darów Ducha Św. Łaska i dary Ducha Św. należą do ustroju charyzmatycznego Kościoła, podczas kiedy przełożeństwo partycypuje w ustroju hierarchicznym Kościoła. Podwładny, jakkolwiek nie uczestniczy w ustroju hierarchicznym, może uczestniczyć w ustroju charyzmatycznym w wyższym stopniu niż przełożony. Po prostu może mieć – i chyba często ma – łaskę uświęcającą w wyższym stopniu niż przełożony, ponadto łaska jest elementem w duszy bardzo indywidualnym, specyficznym dla każdego człowieka, stawiającym mu jakieś szczególne wymagania. – Stąd podwładny powinien uznać publiczną władzę Chrystusa w przełożonym – przełożony winien czcić i szanować niewidzialną władzę Ducha Św. obecnego w jego podwładnych, jak też kierować podwładnym w ten sposób, by rozwinąć w nim specjalne dary Boże, jakie kryje łaska Boża. Przełożeństwo zakonne wymaga wskutek tego wielkiej subtelności duchowej i wyczucia działania Bożego w duszy.

6/ „CUM RESPECTU PERSONAE HUMANAE” – „z szacunkiem należnym osobie ludzkiej” – Dochodzimy do punktu, wydaje mi się, najbardziej kluczowego i rewolucyjnego w ujęciu przełożeństwo, przez Sobór Watykański II. W dotychczasowej ascezie zakonnej albo w ogóle albo za mało respektowało się godność osoby ludzkiej zakonnika. Akcentowało się jego całkowite wyrzeczenie siebie, więc swojej woli, swego zdania, inicjatywy itd. Prawa osoby uważało się za naturalizm, niezgodny z ascezą zakonną. Dopiero Sobór ujął się za godnością naturalną zakonnika i wprowadza nowe elementy w posłuszeństwo zakonne. Tymi elementami są pojęcia takie jak: OSOBOWOŚĆ, DOJRZAŁOŚĆ, ODPOWIEDZIALNOŚĆ, WOLNOŚĆ.

Osobowość – dojrzała osoba, – to jednostka obdarzona rozumem i wolą, umiejąca operować samodzielnie tymi władzami i przymiotami, zachowująca zatem, własny umysł i niezależną wolę. To prawda, że można ten umysł i wolę poddać pod wyższe wartości, a z pewnych wartości naturalnych zrezygnować. Sobór mówi, że ślubowanie rad ewangelicznych niesie ze sobą wyrzeczenie się dóbr, które niewątpliwie posiadają wielką wartość. To jednak nie stoi na przeszkodzie rozwojowi osobowości ludzkiej, przeciw nie, z natury swej ogromnie mu pomaga. /por. LG 46/. Wyrabiając osobowość zakonną, nie można ignorować osobowości ludzkiej, na która, składa się przede wszystkim jakaś niezależność sądu i niezależność woli. Jeżeli przełożony na respektować osobę ludzką podwładnego, to w swoich rozkazach musi liczyć się ze zdaniem podwładnego i z jego wolą. Jest tu niewątpliwie ogromna rewolucja w dotychczasowych pojęciach zakonnych, która powinna decydować o nowym stylu przełożeństwa. Przełożony z pokorą powinien respektować wszystkie zalety i cechy podwładnych, zanim poweźmie decyzję. Nie może niszczyć osobowości, gdyż wtedy niszczyłby dzieło Boże a nie budował. – Zastosowania tego postulatu soborowego są bardzo szerokie i wymagają głębszej znajomości człowieka, tym bardziej współczesnego zakonnika.

7/ „VOLUNTARIA SUBIECTIO” – „aby posłuszeństwo było dobrowolne” – Przełożeni mają wyrobić posłuszeństwo dobrowolne. Wykluczony jest jakiś przymus czy nacisk, powiedzmy ciśnienie kilka atmosfer. Posłuszeństwo jest wtedy dobrowolne, gdy podwładny otrzymuje tyle informacji o rozkazie i takie jego umotywowanie, by nie pozostawał w ciemności i niewiadomości, ale sam podejmował decyzję. Podwładny powinien w pełni uczestniczyć w proponowanej mu pracy i nakładanych na niego zadaniach, Godność ludzka jednostki będzie zachowana, a rezultatem będzie o wiele skuteczniejsza praca i o wiele ściślejsza więź między głową i członkami. Mądry przełożony nie trzyma swoich współbraci w intelektualnej próżni, ale włącza ich umysły we wspólne działanie całego Zgromadzenia.

W dotychczasowej ascezie może zanadto zawzięcie zwalczano wolność, twierdząc, że zakonnik wyrzeka się jej całkowicie. Nie jest to całkiem słuszne. Niewątpliwie, zakonnik w dużej mierze ogranicza swoją wolność, przyjmując dany typ życia zakonnego i dany rodzaj reguły zakonnej, w której się musi zmieścić. Nie znaczy to jednak, by w ramach danej reguły nie miał wolności wyboru i działania, co mu zdecydowanie przyznaje Sobór Watykański II. Więc i tu następuje zmiana w orientacji posłuszeństwa zakonnego. Taka zmiana pociąga następny postulat soborowy, mianowicie:

8/ „ACTIVA ET RESPONSABILIS OBEDIENTIA” – „posłuszeństwo aktywne i z poczuciem odpowiedzialności” – Jednostka ludzka powinna się wyrażać w sposób osobisty i twórczy. Sobór mówi, że posłuszeństwo zakonne nie może być doskonałe, o ile nie zawiera tego osobistego i twórczego elementu zarówno w nowych inicjatywach, jak też w wykonywaniu powierzonych proc. Posłuszeństwo nie polega na bierności, ale na rozumnym połączeniu istotnej zależności od przełożonego z osobistym i twórczym wkładem w wykonywane dzieło. Sobór otwiera szerokie pole dla inicjatywy podwładnego, dla jego talentów i możliwości. Przełożony musi to uznać – jak też podwładny winien użyć swoich zdolności w ramach zakreślonych przez prawowitą władzę.

Działalność wiąże się z odpowiedzialnością. Jednostka rozumna odpowiada za podjętą pracę i ewentualne następstwa swoich czynów. Musi je w jakiś sposób przewidywać i brać w rachubę, ponosząc za nie odpowiedzialność. Jeżeli dobrze wywiązuje się z powierzonych jej zadań, zasługuje na zaufanie i przełożony może jej zlecić inne, nawet trudniejsze zadanie do wykonania.

Aktywne i odpowiedzialne posłuszeństwo wiąże się z zasadą pomocniczości. Przełożony nie powinien sam wszystkiego wykonywać, ale dzielić się swoją władzą i pewne czynności, dzieła, poruczyć w sposób odpowiedzialny podwładnym. Im więcej wciągać będzie podwładnych w aktywność i odpowiedzialność za sprawy swego domu, tym lepiej. /Byle nie czynił tego z lenistwa/.

Znakiem dobrego i mądrego rządzenia, jak sobie Sobór tego życzy, jest dobry osąd przełożonego w łączeniu swych rozkazów z przyznaniem wolności podwładnym. Roztropny przełożony musi znaleźć równowagę między narzucaniem swej własnej woli drugim, a pozwoleniem, by inni /podwładni/ sformułowali odpowiedzialną decyzję.

9/ „SODALES AUDIANT” – „niech przełożeni chętnie słuchają zdania członków”. – By to mogli zrobić, muszą słuchać zdania członków, tak w sprawach osobistych danego członka domu, jak w sprawach ogólnych. – Otwarta droga do „krytyki”. – Poniekąd – tak. Dotąd tępiło się każde zdanie podwładnych, jako niezdrową krytykę. Obecnie Sobór nie tylko każe przełożonym słuchać zdania swoich członków, więc krytyki, ale radzi im pobudzać zakonników do tego. Tylko w ten sposób wyrobi się w nich poczucie odpowiedzialności za całość spraw zakonu, jak też uniknie wielu błędów, polegających najczęściej na nadużywaniu władzy i przekraczaniu swych kompetencji. Podwładni powinni mieć udział w rządach domem w myśl zasady kolegialności, ogólnie przyjętej dzisiaj w Kościele.

To byłby NOWY STYL władzy w zakonach – bez ujmy dla władzy decydowania i nakazywania tego, co należy czynić, – co nienaruszalnie przysługuje PRZEŁOŻONYM.

B. Normy typu strukturalnego

Tak nazwałbym normy, podane przez Dekret w n. 3. Jest tam mowa o zmianach szeroko pojętych w sposobie życia zakonnego czyli wymaganie zmiany struktur zakonnych. Mówi bowiem tekst soborowy: „Sposób życia, modlitwy i pracy powinien dobrze odpowiadać:

– dzisiejszym możliwościom fizycznym i psychicznym członków,

– jak również potrzebom apostolskim,

– wymaganiom kultury,

– warunkom społecznym i ekonomicznym”.

A następnie /al. 2/: „Według tych samych kryteriów należy również przebadać sposób rządzenia w instytutach”.

Normy niezmiernie szerokie, wręcz „rewolucyjne” /sit venia verbo/ i wymagające jakiejś nowej, „otwartej” na wszystko postawy przełożonych. Interpretując te kryteria, trzeba mieć zawsze przed oczyma podstawowe zasady, wymienione w n. 2, które można nazwać „Pięć Przykazań Kościelnych” dotyczących współczesnych zakonów i wtedy zachowa się równowagę między „nova et vetera”. Niemniej widać szerokie pole otwarte do nowych ujęć życie, zakonnego i nowego stylu rządzenia.

Nie wchodząc w szczegółową analizę zawartych w n. 3 problemów, można postawić szereg pytań, ukazujących w jakim kierunku ma iść ewolucja systemu władzy w zakonach.

– Co to są dzisiejsze możliwości fizyczne? – zdrowie, siły, wytrwałość, – panujące choroby, niedomagania, w ogóle słabsza kondycja. – Ile można żądać – w czym ustąpić? – a rygor zakonny?, umartwienia? – W każdym razie bardziej, należy uwzględniać „człowieka”, niż przepis. – Trudniej jeszcze wygląda pytanie o dzisiejsze możliwości psychiczne. Uwzględnić trzeba nie tylko stan nerwowy, ale postawę, cechy psychiki dzisiejszej, objawy takie jak: poczucie godności, wolności, autonomii, dojrzałości. Liczyć się trzeba z wielu objawami neurastenii, psychastenii.

Rządy przełożonych mają być nastawione na apostolstwo. Nie można widzieć kolizji między dobrem zakonu a potrzebami apostolstwa, bo zakon winien być nastawiony na te potrzeby. Młodsza generacja – jak się twierdzi /?/ – jest uwrażliwiona na wielkie potrzeby dzisiejszego świata i pragnie szukać właściwych sposobów niesienia, pomocy współczesnemu światu. Gdyby tak było, przełożeni muszą uwzględnić taką postawę i pogodzić z wymaganiami swoich konstytucji, które – jeżeli zajdzie potrzeba – należy zmienić i przystosować do wymagań Soboru /por. Chr. D. 35, 1/.

Rządy przełożonych może ogromnie skomplikować kryterium trzecie – dostosowanie się do wymogów kultury. Jeżeli bowiem zakonnicy nie uznają innej kultury, jak tylko kultura masowa, to nie będzie miejsca na życie zakonne. Ale w jakimś stopniu i kulturę masową poznać trzeba. Może być na tym punkcie wiele nieporozumień i trudności.

Podobnie kryterium czwarte – uwzględnienie warunków społecznych i ekonomicznych – może kryć wiele „wilczych dołów” i prowadzić do sfałszowania życia zakonnego. A przełożeni muszą się jednak z tymi wymaganiami liczyć.

/Uwaga: każde z tych kryteriów wymagałoby osobnego opracowania/.

Przytoczone teksty naświetlają niewątpliwie nowy sposób wykonywania władzy w zakonach.

IV. POSŁUSZEŃSTWO ZAKONNE POSOBOROWE

To, co elementarnie powtórzyliśmy za Soborem, wydawałoby się bardzo ograniczać władzę przełożeńską, a przez to i posłuszeństwo w zakonach. Osobiście z uporem twierdzę, że nie tylko pojęcie władzy zostało inaczej naświetlone na Soborze, ale przede wszystkim sposób rządzenia, czyli wykonywania władzy i przełożeni muszą zrozumieć te przemiany i do nich się głęboko, duchowo, wewnętrznie dostosować.

Z tego jednak nie wynika, że posłuszeństwo w zakonach zostało prawie zniesione, albo ograniczone do minimum. Trzeba bowiem stwierdzić, że Sobór żąda posłuszeństwa bardzo radykalnego i głębokiego. Spróbujmy scharakteryzować posoborowe posłuszeństwo zakonne, by przełożeni wiedzieli, czego mogą żądać i do jakiego posłuszeństwa mają wdrażać podwładnych. Niewątpliwie od zrozumienia i pogłębienia tych pojęć: przełożeństwo, posłuszeństwo – zależy odnowa w zakonach.

Sobór Watykański II, mimo że wyraża się skrótowo o życiu zakonnym, podaje niemal całą teologię posłuszeństwa zakonnego.

a/ Sobór podkreśla przede wszystkim teocentryczny charakter posłuszeństwa zakonnego. Przytoczmy wyjściowe zadanie Soboru: „Zakonnicy przez profesję posłuszeństwa poświęcają całkowicie wole swoją Bogu, jakby składając ofiarę ze siebie, a przez to jednoczą się trwalej i bezpieczniej ze zbawczą wolą Boga”.

Nie ma tu mowy o przełożonych, tylko o Bogu. Zakon jest wspólnotą całkowicie zorientowaną ku Bogu i kto do niego wstępuje, przez to samo kieruje się całkowicie ku Bogu i Jego sprawom, włącza się w świat Boży i rzeczywistość nadprzyrodzoną. Posłuszeństwo to przede wszystkim związanie się z określonym sposobem życia, zorientowanego ze swej istoty na Boga. W zasadzie wyrażają to dobrze ułożone konstytucje zakonne. Zakonnik w nich dojrzał zbawczy plan Boga i postanowił poświęcić im swoje życie. To jest jego wielkie i wspaniałe posłuszeństwo dla zbawczych plonów Boga. Przez regułę i konstytucje wiąże się z nimi w sposób trwały i bezpieczny, bo przecież te Konstytucje zostały przejrzane i zatwierdzone przez autorytet Kościoła i nie ma, powodu, by wątpić w ich sensowność i religijną wartość. Przez posłuszeństwo zakonnik przeżywa samą istotę swego powołania, przez które konkretnie jednoczy się z Bogiem.

b/ Czyni to za przykładem Chrystusa i dlatego Sobór na drugim miejscu wymienia charakter chrystoformiczny posłuszeństwa zakonnego: „ … za przykładem Jezusa Chrystusa, który przyszedł, aby pełnić wolę Ojca, a przyjąwszy postać sługi, z tego, co wycierpiał, nauczył się posłuszeństwa”. /PC 14/.

Powtarza się ustawicznie akcent Soboru, że zakonnicy w szczególny sposób poświęcają się Panu, idąc za Chrystusem, który sam dziewiczy i ubogi przez posłuszeństwo aż do śmierci krzyżowej odkupił i uświęcił ludzi /por. PC 1/.

c/ To posłuszeństwo nie jest ani bezmyślne oni bezcelowe, ale ma sens soteriologiczny, zakonnik włącza się przez nie w zbawczy plan Boży, – jak sam Chrystus, który przez swoją uległość dla Ojca służył braciom i oddał życie swoje na okup za wielu /por PC 14/.

d/ Tym samym posłuszeństwo zakonne ma charakter eklezjologiczny, stoi na usługach Kościoła i służy jego celom; „W ten sposób wiążą się oni coraz ściślej z posługą Kościoła” /PC 14/.

Więc posłuszeństwo zakonne ujęte jest w aspekcie planów Bożych, którym zakonnik świadomie i dobrowolnie się poświęcą.

Ale oczywiście, ktoś realizacją tych planów musi kierować, co wynika tak z ogólnych praw socjologicznych, jak przede wszystkim z hierarchicznej budowy Kościoła i jego woli. Więc Sobór wymienia tutaj wyraźnie przełożonych, którym zakonnicy mają ulegać z wiarą, jako ZASTĘPUJĄCYM BOGA, pobudzeni przez Ducha Św.

Jest zatem podtrzymane twierdzenie, charakteryzujące najgłębiej funkcje przełożonych, jako zastępców Boga. W tym jest podtrzymany cały porządek zakonny. Zakonnicy mają to uznać pobudzeni przez Ducha Św., a więc na mocy łaski i światła Bożego, czyli charyzmatycznego działania Ducha Św., któremu przypisujemy istnienie stanu zakonnego. On pobudza do zakładania nowych rodzin zakonnych, do wstępowania do zakonu, jak i do życia zgodnie ze strukturą zakonów.

A co by było, gdyby Sobór nie tylko pominął, ale uchylił to twierdzenie, że przełożeni zastępują Boga. – Całe życie zakonne byłoby nonsensem lub jakimś nieporozumieniem.

To twierdzenie nie tylko daje najgłębszą podstawę do rządów przełożonych, ale także dyktuje im sposób postępowania, kształtuje ich osobowość, nakazuje, by byli „forma gregis ex animo” – /aż do onieśmielenia Piotrowego: wynijdź ode mnie Panie, bom jest człowiek grzeszny/.

Podkreślenie tej podstawy posłuszeństwa nadaje mu ogromną siłę wiążącą, ukazuje jego perspektywy nadprzyrodzone, dowodzi, że posłuszeństwa zakonnego nie można zrozumieć i interpretować w kategoriach psychologiczno-socjologicznych, jak to robią publicyści, interesujący się życiem zakonnym. Tej teologii posłuszeństwa zakonnego muszą się nauczyć tak podwładni jak przełożeni, i na tej podstawie powinno nastąpić porozumienie i zbliżenie stanowisk. Nie odbuduje się ładu i porządku zakonnego, bez odbudowania nadprzyrodzonego, więc teologicznego rozumienia posłuszeństwa zakonnego.

Zakonnicy mają w duchu wiary i umiłowania woli Bożej okazywać swym przełożonym pokorną uległość /PC 14/. Więc Sobór nie pomniejsza posłuszeństwa zakonnego, tylko ukazuje jego wymiary nadprzyrodzone, zwł. w aspekcie soteriologicznym. Tekst. Soboru posuwa się do radykalizmu, gdy wymogą, by zakonnicy wykorzystali siły rozumu i woli, jak też dary natury i łaski do wykonywania poleceń i spełnianie, powierzonych im zadań. Więc wszystko mają oddać na rzecz posłuszeństwa. Jest w tym powiedzeniu jakiś integralizm i radykalizm. Ale by go uzasadnić, tekst soborowy jeszcze raz ukazuje perspektywy zbawczego planu Bożego, mówiąc, że zakonnicy mają to wszystko czynić w przekonaniu, że się przyczyniają do rozbudowy Ciała Chrystusowego według Bożego planu.

Zakonnicy muszą mieć ustawicznie przed oczyma tę optykę posłuszeństwa, to znaczy ukierunkowanie do planów Bożych, tak przez ogólną strukturę życia zakonnego jak też poprzez konkretne, indywidualne rozkazy, jakie otrzymują.

Przełożeni natomiast muszą wszystko robić, by podwładnym ułatwić wiarę nadprzyrodzoną i wizję woli Bożej. Negatywnie mówiąc: nie mogą zasłaniać Boga, tym mniej gorszyć świeckim, laickim sposobem myślenia, ambicją lub też tępotą; – pozytywnie; muszą przedstawiać jakąś nieprzeciętną osobowość zakonną, coś, co pozwala innym widzieć w nich zastępców BOGA – „VICES DEI GERENTES”. Muszą rządzić więcej autorytetem moralnym niż formalnym.

Takie właśnie posłuszeństwo, jak mówi tekst Soboru, nie tylko nie umniejsza godności osoby ludzkiej, ale owszem, doprowadza ją do pełni dojrzałości, pomnażając wolność dzieci Bożych.

V. W KONKLUZJI

W powyższych rozważaniach świadomie uniknąłem dociekań psychologiczno-socjologicznych, które na pewno są użyteczne w tym przedmiocie, ale w sposób drugorzędny. Chodziło o wydobycie wskazań soborowych. A Sobór ukazuje, że dojrzałe, personalistyczne posłuszeństwo zakonne ma swoje korzenie w porządku nadprzyrodzonym i w tym świetle muszą je widzieć tak podwładni jak przełożeni.

Czy Sobór dał klucz do rozstrzygnięcia wszystkich trudności? Na pewno Sobór nie usunął tych trudności, jakie wynikają z ograniczoności człowieka i w ogóle trudnych charakterów ludzkich. Natomiast ukazuje wyjście z narosłych trudności przez właściwe ujęcie władzy w zakonie jak i wychowanie podwładnych do „nowego” posłuszeństwa.

PODWŁADNI winni głębiej sięgnąć w całą strukturę nadprzyrodzoną posłuszeństwa, uświadomić sobie, że na drodze życia zakonnego oddają się Bogu i Jego sprawom, – tej idei podporządkować swoje energie i ludzkie pragnienia, – właściwie /ewangelicznie/ pojąć wolność, osobowość, dojrzałość.

PRZEŁOŻONYM natomiast Sobór kładzie na serce, by władzę wykonywali bardziej po ludzka, humanistycznie, respektując u podwładnych prawa osoby ludzkiej, – by umieli uniknąć wszystkich wypaczeń, jakie narosły przez wieki wskutek przerostu władzy i pojmowania jej zbyt absolutystycznie /DEMITYZACJA PRZEŁOŻEŃSTWA/.

Czego podwładni oczekują dziś od swoich przełożonych?

– By przełożony był człowiekiem, – dobrym, prawym, uczciwym, -by nie zagubił w sobie człowieczeństwa poprzez władzę /autorytetu moralnego/.

– Autentyzmu czyli prawdy w życiu.

– Ducha rodzinnego w klasztorze i zaufania, – chcą, by im przełożony wierzył i ufał.

– Poszanowania swojej godności czyli szacunku dla osoby ludzkiej.

– Dopuszczenia do udziału we władzy, tzn. do współodpowiedzialności.

– Ustawienia władzy na zasadach szeroko pojętej współpracy.

– Dialogu, dialogu i dialogu.

– Informacji o sprawach, dotyczących całej wspólnoty i szeroko pojętej konsultacji.

– Szerokości w patrzeniu na sprawy apostolstwa i potrzeby współczesnego świata.

– Nieprzeciętnej duchowości, jaką winien wykazać ZASTĘPCA CHRYSTUSA.

Warunki, które wytworzyły kryzys posłuszeństwa, wymagają nowej sztuki rządzenia, jak i nowej sztuki posłuszeństwa. Nie wystarczy narzekać na panujące prądy, ale trzeba uchwycić to „NOVUM” jakie pojawiło się na świecie i rozwiązać w świetle tego „NOVUM”, jakie daje Sobór.


Wydział Spraw Zakonnych