Zdybicka J. Z. USJK, Rozwój, ale jaki

Pojęcie rozwoju człowieka należy do tych wielkich i ważnych zagadnień, których rozumienie suponuje wiedzę na temat kim jest człowiek, jaki jest sens i cel jego życia i działania.

Chociaż więc rozwojem człowieka zajmuje się głównie pedagogika czy psychologia, trudno jednak nie angażować w „rozważanie o ludzkim rozwoju”[1] filozofii i teologii.

Mając świadomość złożoności problemu i możliwości rozpatrywania go na różnych płaszczyznach, ograniczę się do pewnych uwag dotyczących spraw najbardziej ogólnych, zasadniczych, właśnie filozoficzno-teologicznych, których poznanie rzutuje na rozumienie i realizowanie rozwoju ludzkiego, w tym także rozwoju osób konsekrowanych.

1. Kulturowe uwarunkowania rozwoju człowieka

Człowiek żyje i rozwija się w naturze i kulturze. Przez naturę rozumie się zarówno otaczający świat przyrody, jak i to, co w człowieku jest dane. Kultura natomiast obejmuje to wszystko, co pochodzi od człowieka. Człowiek bowiem działając przekształca przyrodę oraz tworzy siebie. Człowiek żyje rozumem i twórczością (ratione et arte). Twórczość, a więc rozwój, wpisany jest w sposób bytowania człowieka. Stanowi on podmiot i przedmiot kultury, czyli człowiek tworzy kulturę i kultura tworzy jego.

Nasz krąg kulturowy został ukształtowany przez kulturę grecko-rzymską, która skoncentrowana była na rozwoju człowieka, czyli jego wychowaniu. Rozwój człowieka wymaga bowiem uprawy według przyjętego ideału człowieczeństwa. Toteż „uprawa duszy” – „animi cultura” oraz „paideia” (wychowanie) były zasadniczym celem greckiej kultury.

Ten ideał kultury jako rozwoju (wychowania) człowieka odziedziczyło chrześcijaństwo dopełniając go o nowe rozumienie doskonałości człowieka zgodnie z przekonaniem, że człowiek stworzony jest na obraz i podobieństwo Boże, oraz że Chrystus stanowi najdoskonalszy model człowieka: „Oto człowiek” (J 19, 5). Chrześcijaństwo wytyczyło nowe drogi pełnego rozwoju człowieka, który może on osiągnąć współpracując z Bogiem. Bóg wyznacza „miarę”, która jest ponad wszelką miarę i pomaga ją realizować. W chrześcijaństwie święci są osobami, które osiągają pełny rozwój „na miarę Chrystusową” (Ef 4, 13).

Nowożytne i współczesne nurty myślowe wprowadziły zmiany w myśleniu o człowieku, a w konsekwencji – w dziedzinie prawdy o ludzkim rozwoju i ludzkiej kulturze. Na niektóre zwrócę uwagę:[2]

  1. Człowiek uległ w stopniu dotychczas niespotykanym stałej pokusie: „będziecie jako bogowie”. Wprowadziło to wielkie nieporozumienie na linii relacji człowiek – Bóg (Oświecenie, F. Feuerbach, K. Marx, S. Freud,, F. Nietzsche, J. P. Sartre). Jan Paweł określa to „odrzucenie Boga-Miłości jako największą pokusę naszych czasów”.
  2. Sukcesywnie zostały podważone fundamenty wiary chrześcijańskiej, będącej podstawą kultury europejskiej przez odrzucenie Objawienia jako źródła poznania (Rewolucja Francuska, Oświecenie), uznanie czystego rozumu jako jedynej busoli człowieka, czego wymownym symbolem było burzenie ołtarzy i nowy kult „bogini rozumu”.
    Wyeksponowano samowystarczalność i bezwzględną autonomię człowieka.
  3. W tych nurtach należy szukać procesów laicyzacyjnych polegających na myśleniu o człowieku bez Boga, a nawet przeciw Bogu (Marx, Nietzsche, Freud, Sartre) lub w słabszej formie na życiu „jakby Boga nie było”. Człowiek po odrzuceniu Boga sam jest twórcą siebie, swego rozwoju, swego szczęścia, swego zbawienia. Powstają nowe modele rozwoju człowieka bez Boga, wspomnijmy tylko dwa: marksistowski oraz skrajnie liberalny.
  4. Laicyzacja nieuchronnie prowadzi do sekularyzacji polegającej na skoncentrowaniu się na wymiarze doczesnym człowieka w przekonaniu, że ziemia, doczesność są jedynym miejscem rozwoju, spełnienia się człowieka.

W wyniku wyżej wspomnianych nurtów wyeksponowano rzeczywistość rozwoju człowieka równocześnie jednak zawężając jego perspektywy przez zamknięcie jego umysłu i serca na Boga i życie przyszłe.

Na dwa jeszcze nurty myślowe, które tę immanencję człowieka w świecie pogłębiły pragnę zwrócić uwagę. Są to: scjentyzm i związana z nim mentalność naukowo-techniczna oraz postmodernizm ze skrajnym liberalizmem.

  1. Rozwój nauk szczegółowych, zwłaszcza przyrodniczych i ich zastosowanie w technice wyeksponowały pojęcie rozwoju jako zmiany, doskonalenia, postępu skierowanego przede wszystkim na zmianę na lepsze warunków życia człowieka na ziemi; koncentruje się więc na rozwoju coraz to nowych, lepszych narzędzi np. samochodów, komputerów, proszków do prania itp. W tej perspektywie przemiana, nowość, postęp, przyszłość stają się kategoriami wyróżnionymi.
    Osiągnięcia nauki i techniki są niezaprzeczalne i pożyteczne, natomiast u wielu ludzi wytworzyła się mentalność naukowo-techniczna, która gubi wymiar prawdy, a rozum angażuje w doskonalenie narzędzi i funkcji wciągając w wir przemian samego człowieka, który staje się podatny na przemiany, dzięki zastosowaniu coraz doskonalszych technik. Ginie pojęcie natury człowieka, można bowiem dzięki technice zmienić płeć, zastosować inżynierię genetyczną, wymienić narządy. Odpowiednie techniki: psychologiczne, socjologiczne, dietetyczne, kosmetyczne itp. prowadzą do rozwoju człowieka rozumianego jako „technologiczna samorealizacja”.
    Z takim rozumieniem rozwoju wiąże się koncepcja wychowania, edukacji jako pomoc zaadoptowania się do przemieniającego się świata, przede wszystkim świata techniki.
  2. Najnowszy nurt rozwijany w ostatnich dziesiątkach lat w Europie i Ameryce – postmodernizm – w swoich skrajnych ujęciach jest dążeniem do uwolnienia się nie tylko od prawdy o Bogu, ale jest dążeniem do uwolnienia się od wszelkiej prawdy w przekonaniu, że prawda jest opresywna. Chodzi o wyeliminowanie zwłaszcza prawdy mocnej (przekonań) oraz ogólnie ważnych zasad moralnych na korzyść „prawdy prywatnej” i uznania za dobro tego, co poszczególnej jednostce odpowiada.

W tym nurcie kształtuje się rozwój jako „samorealizacja”, „bycie sobą” związane z życiem chwilą obecną według osobistych upodobań. Życie należy traktować lekko, jest bowiem rodzajem zabawy. Rozwój to ciągłe zmiany, ruch, rozmaitość, tolerancja, społeczny permisywizm (wszystko wolno) i moralny nihilizm.

W takiej perspektywie życie człowieka, a więc i ludzki rozwój, jest drogą do nikąd: „Nie wiemy dokąd idziemy, nie wiemy nawet czy postępujemy po prostej linii czy też kręcimy się w kółko”.[3]

Z mentalnością postmodernistyczną odrzucającą wiele dotychczasowych praw i norm wiąże się załamanie wiary w postęp, zwłaszcza postęp moralny, czego wyrazem jest modna obecnie antypedagogika. Mówi się też wiele o dekonstrukcji człowieka, upadku autorytetów. Pojawiają się natomiast we współczesnej kulturze ludzie wyniesieni przez środki masowego przekazu: politycy, dziennikarze, aktorzy, piosenkarze (Jakson!).

W takiej kulturze życie ludzkie staje się spłaszczone, prowadzące do destrukcji człowieka. Jest to kultura bez powołania, negująca rozwój człowieka, przez co staje się „kulturą śmierci człowieka”.

W ramach tych ogólnych nurtów można jeszcze wydobyć inne, bardziej szczegółowe modele rozwoju człowieka, formowane zawsze w perspektywie horyzontalnej. Wspomnijmy niektóre:[4]

  1. Freudowska wizja, według której rozwój człowieka koncentruje się wokół „szczęśliwego ja”, na które oddziałują nieświadome popędy, zwłaszcza popęd seksualny. Dobre w tej perspektywie jest to, co przyjemne z wyróżnieniem przyjemności seksualnych. Rozwój więc polega na gromadzeniu, posiadaniu jak najwięcej przyjemności związanych czy to z życiem seksualnym, czy posiadaniem rzeczy, pieniędzy, sukcesów. Postawa „mieć” roztacza całą gamę tego, co może człowieka uszczęśliwić. Można powiedzieć trawestując powiedzenie Descartesa: consumo ergo sum (konsumuję, więc jestem). Środki masowego przekazu robią wszystko, by rozbudzić potrzeby i dążenia przekraczające miarę. Dominującym celem kultury staje się tworzenie „doskonałego konsumenta”.
  2. Rozwój człowieka – to rozwój jego mocy (F. Nietzsche, A. Adler). Ta wizja wyrasta z wielkiego zaufania do natury człowieka i wiary w nieograniczone możliwości rozwiązania wszelkich ludzkich problemów i rozwoju człowieka. Wiąże się z kulturą aktywności, skoncentrowaniem na sobie, z nastawieniem na zdobywanie świata i dominację nad innymi. Wyróżnione kategorie to sukces i awans.
  3. Rozwój człowieka – to rozwój jego znaczenia (V. Frankl). Wola znaczenia wypływa z podstawowej frustracji człowieka, który czuje się zawsze jako niedopełniony. Będąc istotą społeczną, sam dla siebie pośród innych ludzi musi zdobywać szacunek i pozycję społeczną. Stąd rodzą się niepohamowane aspiracje społeczne, szczególnie w polityce, przy czym politykę rozumie się nie jako służbę dla wspólnego dobra, lecz jako panowanie nad innymi.

Kultura współczesna nie jest czymś izolowanym. W niej żyje Kościół i żyją osoby konsekrowane. Deformacja prawdy o człowieku i prawdy o ludzkim rozwoju przenikają Kościół i wnikają do wspólnot zakonnych. Wiele na ten temat pisze i mówi Jan Paweł II, zwłaszcza w Przekroczyć próg nadziei. Wyraźnie tam stwierdza: „człowiek się zagubił, kaznodzieje się zagubili, katecheci się zagubili, wychowawcy się zagubili.”[5]

W Przesłaniu do osób konsekrowanych przekazanym w czasie ostatniej pielgrzymki w Polsce Jan Paweł napisał: „Procesy laicyzacyjne zachodzące w społeczeństwie nie omijają osób poświęconych Bogu, podobnie jak pokusa, by „więcej działać niż być” (…). Potrzebna jest zawsze czujność i rozeznanie duchowe, aby życie konsekrowane uchronić przed zagrożeniami zewnętrznymi i wewnętrznymi przed tym wszystkim, co mogłoby prowadzić do osłabienia pierwotnej gorliwości, do powierzchowności i przeciętności w służbie Bożej. „Nie bierzcie więc wzoru z tego świata – przypomina św. Paweł – lecz przemieniajcie się przez odnawianie umysłu, abyście umieli rozpoznać, jaka jest wola Boża: co jest dobre, co Bogu miłe i co doskonałe” (Rz 12, 2).[6]

2. Rozwój jako powołanie osoby

Rozwój człowieka związany jest z prawdą o człowieku, na którą składają się: prawda osiągnięta oraz prawda objawiona.

Według filozofii mądrościowej, niezależnej, człowiek jest osobą czyli podmiotem (istnieje w sobie), sprawcą rozumnego i wolnego działania. W samej naturze człowieka jako osoby wpisane są dane warunkujące rozwój: kod biologiczny, uzdolnienia, a przede wszystkim otwarcie na prawdę i dobro absolutne. Dzięki temu człowiek jest zdolny poznać i pokochać Boga („capax Dei”). Już filozofia może więc odkryć, że człowiek ma „egzystencję eschatyczną” tzn., że nie osiąga swej pełni na ziemi, lecz jest otwarty na życie dalsze, wieczne.

Osoba ludzka jest podmiotem. Człowiek, będąc od poczęcia osobą, coraz pełniej staje się osobą, rozwija się przez świadome i wolne decyzje. Jest kierowany od wewnątrz czyli poprzez sumienie, co suponuje osobiste zaangażowanie we własny rozwój. Przy czym rozwój jest drogą, procesem zawierającym element tajemnicy, zakłada udział innych osób, a przede wszystkim zakłada obecność Boga, który „woła”, a człowiek jest zdolny Jego głos usłyszeć. Dotykamy tu wymiaru nadprzyrodzonego, dostępnego przez wiarę – przyjęcia prawdy o miłości Boga, który pragnie rozwoju człowieka i jedynie On może w pełni wytyczyć i w pełni zna zakryty przed nimi indywidualny dla każdego człowieka punkt dojścia, jego pełnię, jego prawdziwe imię.

Rozwój człowieka w chrześcijaństwie zawiera się w powołaniu, które najpełniej objawia Chrystus – Prawda, Droga i Życie dla każdego chrześcijanina. Prawdę o Bożym zamyśle czyli rozwoju, Bóg objawia i człowiek-osoba – w sposób wolny może przyjąć (wiara) i współpracować z Bogiem w jego realizacji. Rozwój określony jest jako powołanie do doskonałości, do świętości (doskonałej miłości), do życia wiecznego, do zbawienia.

Rozwój człowieka polega więc na tym, aby stał się coraz bardziej człowiekiem wiary, nadziei i miłości czyli człowiekiem świętym. Istotowo świętym jest tylko Bóg. Chrześcijaństwo jest religią „trwania we wnętrzu Boga” – Trójcy Świętej, uczestniczeniem w naturze Boga przez Chrystusa w Duchu Świętym.

Rzeczywistość „trwania we wnętrzu Boga” podlega dynamice nieustannie narastającego życia „aby życie mieli i mieli je w obfitości” (por. J 10, 10), ponieważ Duch Święty daje się człowiekowi jako zarodek życia, które powoli, przy współpracy świadomej i wolnej samego człowieka, rozwija się aż do przemienienia chrześcijanina i uczynienia go drugim Chrystusem.

Duch Święty jako początek i cel całego procesu rozwoju (uświęcenia) daje środki prowadzące do jego dojrzałości, która polega na tym, „by być synem w Synu”.

Świętość, a więc najpełniejszy rozwój człowieka, zawsze polega na zjednoczeniu osoby ludzkiej z Bogiem w miłości przez Chrystusa w Duchu Świętym (węzeł miłości” Ga 5, 4).

Miłość człowieka w stosunku do Boga, jako aktu osoby, związana jest z:

– wyposażeniem naturalnym poszczególnego człowieka;

– dziedzictwem środowiska, w którym wrastał;

– historią osobową jego życia.

Wobec tego świętość – to różny, w każdym przypadku swoisty i niepowtarzalny, sposób miłowania Boga i człowieka. Stąd niesłychane bogactwo form i wyrazów miłości. Różne talenty specyfikują realizację rozwoju – świętości.

Przy uznaniu powszechnego powołania do świętości i jego indywidualizacji – Kościół określa na nowo – biorąc pod uwagę współczesną sytuację i pewne zaistniałe zakłócenia (np. laicyzacja kleru i klerykalizacja świeckich) „sposoby miłowania”, będące podstawą wyróżnienia poszczególnych stanów w Kościele: świeckiego, kapłańskiego i konsekrowanego. Właściwe rozumienie swoistości każdego z nich stanowi podstawę „tożsamości”, „bycia sobą”.

3. Swoistość, konsekwencje i warunki rozwoju osoby konsekrowanej

Rozwój osoby konsekrowanej suponuje całą rzeczywistość powołania do świętości wszystkich, a jego swoistość polega na odczytywaniu szczególnego wezwania Boga do oddania Mu z miłości całego swego życia przez naśladowanie Chrystusa dziewiczego, ubogiego i posłusznego oraz włączenia się w Jego misję we wspólnocie (środowisku) uformowanej przez Ducha Świętego do określonej misji w Kościele (charyzmat) jako szczególnego udziału w dziele zbawienia.

Ze strony człowieka jest to świadomy i dobrowolny wybór, decyzja uznania prymatu Boga i dóbr duchowych oraz radykalny dar z siebie z miłości i dla miłości, na wzór Chrystusa. Jest to – jak określa Vita consecrata – powołanie do „boskiej egzystencji” do „egzystencji Chrystusowej”.

Ewangelia – to wielka obietnica rozwoju, dla każdego wierzącego:

  • obietnica życia wiecznego dla człowieka poddanego prawu śmierci,
  • obietnica zwycięstwa przez wiarę dla człowieka, który doświadcza wielu porażek i klęsk,
  • wielkie wyzwanie dla ludzkiej słabości.

Prawa tego rozwoju są paradoksalne:

  • żeby życie znaleźć, trzeba je stracić,
  • żeby się narodzić, trzeba umrzeć,
  • żeby się zbawić trzeba wziąć krzyż.[7]

Dla osoby konsekrowanej dochodzą jakby nowe prawa i warunki:

  • porzucenie wszystkiego,
  • pozostawanie z Chrystusem w szczególnej zażyłości,
  • naśladowanie Go – co znaczy pójście za Nim dokądkolwiek pójdzie (radykalne posłuszeństwo wiary).

Jakie są konsekwencje wyboru życia konsekrowanego?

  1. Prymat Boga i wartości przyszłych, który domaga się usilnej troski o rozwój życia duchowego ze strony każdej osoby, jak i całej wspólnoty „aby była szkołą duchowości ewangelicznej” – myślenia, wartościowania i postępowania według Ewangelii odczytanej przez Założyciela (charyzmat). Domaga się to pełnego korzystania z autentycznych źródeł duchowości chrześcijańskiej: Pisma Świętego szczególnie Nowego Testamentu, Konstytucji i Dyrektorium Zgromadzenia. Mają one, czytane i medytowane, kształtować mentalność ewangeliczną z nachyleniem mentalności właściwej dla charyzmatu danego Zgromadzenia.
  2. Rozwój osoby konsekrowanej wymaga niezachwianej wierności modlitwie liturgicznej, wspólnotowej i osobistej – kontemplacji, adoracji, co nieodłącznie wiąże się z milczeniem i samotnością.
  3. „Pójście za Chrystusem” wymaga nieustannego wysiłku duchowego, który trwa przez całe życie.

„Szukanie najpierw Królestwa Bożego” zawiera wezwanie do przemienionego życia, które zakłada wyrzeczenie się samych siebie („Jeżeli ziarno nie obumrze”) oraz przemiany myślenia i wartościowania ze świeckiego, naturalnego na ewangeliczny, nadprzyrodzony i postępowania zgodnego z nim.

Nie jest to możliwe bez stałej ascezy. Samo pojęcie ascezy i jej realizacja zostały nieco nadwerężone przez współczesne tendencje konsumpcyjne nawet w środowiskach zakonnych. Toteż Vita consecrata wzywa osoby konsekrowane do „ponownego odkrycia praktyk ascetycznych”, by:

  • opanować i korygować skłonności ludzkiej natury zranionej przez grzech, by iść za Chrystusem,
  • porzucić wszystko, nie tylko w momencie wejścia do klasztoru, lecz przez całe życie,
  • rozeznać i przezwyciężyć pokusy:
    • naśladowanie chwilowej mody
    • zniechęcenia
    • nieumiarkowanej tendencji doskonalenia swoich kompetencji,
    • zeświecczenie stylu życia (konsumpcjonizm),
    • rozwoju wartości wyłącznie w wymiarze horyzontalnym.”[8]

Vita consecrata uznaje, że życie konsekrowane jest niełatwą „drogą exodusu” wymagającą wielkiego ryzyka, uczestniczenia w „misterium crucis”. Droga ta, mimo wysiłku i wyrzeczeń, widziana z perspektywy Taboru, prowadzi przez Kalwarię do zmartwychwstania – pełni życia. Jest to „droga światła”.[9]

W procesie nieustannego dążenia do nawrócenia i oczyszczenia, by stawać się stopniowo osobami ukształtowanymi na wzór Chrystusa, niezastąpioną rolę pełni często przyjmowany Sakrament Pojednania.

4. Uczestnicy rozwoju

Osoba konsekrowana – jako istota rozumna i wolna – jest świadomym i wolnym podmiotem i przedmiotem rozwoju. Musi świadomie podjąć trud formowania siebie. Nikt nie zastąpi jej odpowiedzialności za dar powołania na różnych etapach formacji trwającej całe życie. Nie jest w tym trudnym procesie sama. Uczestniczą w nim inne osoby.

  1. Pierwszym Wychowawcą jest Bóg w Trójcy Świętej – osoba konsekrowana jest umiłowana przez Ojca, prowadzona przez Ducha Świętego, kształtowana na wzór Chrystusa.
  2. Pomoc innych osób ma charakter uczestniczenia w dziele Ojca, który za pośrednictwem Ducha Świętego kształtuje w sercach myśli, uczucia i postawy Syna. Pierwszą zasadą towarzyszących osób jest „Ducha nie gaście”.
  3. Wyróżniona jest tu pomoc wspólnoty osób konsekrowanych, żyjących powołaniem zgodnie z charyzmatem, a więc środowiska duchowego, modlitwy, miłości wzajemnej, gorliwości apostolskiej, osób, które słowem i działaniem, całym swoim życiem głoszą prymat Boga. Zwłaszcza obecnie, w okresie dewaluacji słowa, potrzeba świadków, którzy przekazują życie swoim życiem;
  4. Wyróżnione osoby we wspólnocie, towarzyszące w rozwoju, to przede wszytkim osoba przełożonej, która teoretycznie i praktycznie ma przewodzić w drodze duchowej i apostolskiej w duchu charyzmatu;
  5. Osoby formujące w okresie początkowej formacji (do wieczystych ślubów) – które powinny być doświadczone w poszukiwaniu Boga, aby mogły towarzyszyć na drodze rozpoznania i realizacji powołania. Vita consecrata zauważa, że powinny łączyć mądrość duchową z uzyskaną ludzkimi metodami wiedzą, aby „formować nowego człowieka”, człowieka autentycznie wolnego, działającego zawsze przez pośrednictwo swego sumienia, zdolnego podjąć trud formowania siebie przez całe życie. Proces formacji nie kończy się przecież wraz ze ślubami wiecznymi lecz trwa do śmierci, co zakłada trwały stan pewnej czujności i napięcia.[10]

Vita consecrata przypomina, że rozwój życia w Chrystusie powinien być rozwojem całego człowieka, z uwzględnieniem osobistego powołania, charyzmatu, przygotowania do udziału w apostolstwie (wykształcenie). Każde Zgromadzenie powinno wypracować własne zasady zgodne ze swoim charyzmatem oraz własne „ratio institutionis”.[11]

Sumując to wszystko, co dotychczas zostało powiedziane trzeba powtórzyć, że rozwój osoby konsekrowanej, a więc rozumnej i wolnej, jest rozwojem „we wnętrzu Trójcy Świętej”, rozwojem „życia w Chrystusie”; powinien być rozwojem wszystkich władz duszy i ciała, zgodnie z zamysłem Bożym, w granicach indywidualnego powołania w ramach charyzmatu. Jest to proces, który nigdy się nie kończy. Jest ruchem, drogą, procesem, przygotowaniem do spełnienia – nawet śmierć nie jest końcem rozwoju. Jego realizacja ma charakter eschatologiczny. Spotkanie Boga „twarzą w twarz” będzie dopiero osiągnięciem pełni.

5. Uwagi o wierze i miłości jako warunkach rozwoju

Życie konsekrowane, podobnie jak życie kapłańskie, wyrasta całkowicie z postaw życia chrześcijańskiego: wiary, nadziei i miłości, i jest warunkowane przez całe życie rozwojem wiary, nadziei i miłości.

Czy trzeba mówić o wierze i miłości osobom konsekrowanym? Czy ich może dotyczyć zagrożenie wiary? Osoba konsekrowana, by osiągnąć właściwy rozwój, by „realizować siebie”, „swoją tożsamość”, rozwijać się zgodnie z zawartą w powołaniu wizją, musi głęboko wierzyć:

  • w cały zamysł Boży i posłannictwo Jezusa Chrystusa,
  • w swoje powołanie do życia konsekrowanego,
  • w charyzmat wybranego Zgromadzenia.

Wiara jest czymś dynamicznym („ziarno gorczycy”), co nieustannie się rozwija i pogłębia lub usycha i zanika. Nikt nie może powiedzieć, że wierzy dosyć. Wobec tego prawdę i najgłębszą motywację wyboru życia konsekrowanego trzeba wewnętrznie odnawiać i pogłębiać na przestrzeni całego życia i modlić się o przymnożenie wiary. Tylko w ten sposób można uświadomić sobie coraz pełniej wielkie bogactwo i wielki dar powołania.

Znacząca jest tu refleksja Ojca Świętego z okazji 50. rocznicy swoich święceń kapłańskich: „Po pięćdziesięciu latach kapłaństwa mogę powiedzieć, że z dnia na dzień pełniej odkrywa się w owym „Misterium fidei” – sens własnego kapłaństwa, miarę daru, który ono stanowi oraz miarę odpowiedzi, której ten dar oczekuje. I dobrze, że tak jest. Dobrze, że człowiek nigdy nie może powiedzieć, że już w pełni odpowiedział na dar. Ten dar jest zawsze zadany. Mieć świadomość tego, to znaczy żyć w pełni swoim kapłaństwem.”[12]

Życie wiarą, to nieustanny proces odnawiającego się umysłu – myślenia i wartościowania ewangelicznego, przemiana mentalności, dostrzeganie i coraz pełniejsze rozumienie Bożej prawdy i Bożych praw oraz Bożych wezwań.

Współczesna kultura nie sprzyja kształtowaniu mentalności wiary. Mentalność tego świata jest laicka, nastawiona na rozwój doczesny, pragmatyczna, konsumpcyjna. Niestety, może przenikać nawet do umysłów i serc osób konsekrowanych, do środowisk zakonnych. Toteż kształtowanie mentalności i świadomości osoby konsekrowanej wymaga dziś większego wysiłku niż kiedykolwiek, większej troski o kontakt ze słowem Bożym, poważną lekturą, by „nie dać się formować przez ten świat”.

Jakże aktualne dla nas są słowa z Listu św. Judy: „Budując samych siebie na fundamencie waszej najświętszej wiary, w Duchu Świętym, módlcie się i w miłości Bożej strzeżcie samych siebie, oczekując miłosierdzia Pana naszego Jezusa Chrystusa, które wiedzie ku życiu wiecznemu” (20–21).

Istotą powołania do życia konsekrowanego jest ostatecznie dążenie do doskonałej miłości Boga („z całego serca, z całej duszy, ze wszystkich sił”) i bliźniego, modelowanej na Chrystusie, który „umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował” (J 13, 1), do konania i do śmierci. Miłość, jakiej domaga się życie osoby konsekrowanej, to dawanie bez liczenia, to bezinteresowna i ofiarna służba.

Klimat współczesnej kultury, gdy chodzi o rozumienie i realizowanie miłości – podobnie jak w przypadku wiary – nie jest sprzyjający, szczególnie dla tej postaci miłości, która jest właściwa dla życia konsekrowanego. Osoby konsekrowane narażone są wobec tego na różnego rodzaju pokusy dawania  „z liczeniem” czego wyrazem jest np. domaganie się wolnego czasu, uwzględniania pracowniczych osiągnięć (czas pracy, urlopy, zwolnienia itp.). Samo pojęcie służby jakby znika z języka ludzi współczesnych. Byłoby klęską dla życia konsekrowanego, gdyby nie formowało ludzi zdolnych do bezinteresownej i wielkodusznej służby.

Przykład i pomoc Maryi – pierwszej Osoby konsekrowanej – z Jej bezwarunkową wiarą i wiernością oraz niestrudzoną miłością-służbą, może pomóc współczesnym osobom konsekrowanym nie ulec zagrożeniom i pokusom, i pełnić wielką rolę „świadków Chrystusa” we współczesnym świecie.

 


[1] Jest to tytuł książki E. Sujak, Kraków 1975, poświęconej rozwojowi człowieka z punktu widzenia psychologicznego.

[2] Zob. szerzej na temat, Z. J. Zdybicka, Kulturowe zawirowania wokół prawdy o człowieku w końcu XX wieku, „Roczniki filozoficzne” 43 /44/1995 nr

[3] Z. Bauman, Dwa szkice o moralności ponowoczesnej, Warszawa 1994, s. 72

[4] Por. M. Zawada OCD, Świadomość konsekrowana, w „Życie konsekrowane” 4/1998/ s. 45–46

[5] Jan Paweł II, Przekroczyć próg nadziei, Lublin 1994, s. 138–139.

[6] Jan Paweł II, Przesłanie do osób konsekrowanych, Częstochowa 7. 06. 1997.

[7] Por. tamże, s. 90

[8] Por. Vita consecrata, 38.

[9] Por. tamże 40.

[10] O zadaniach formatorów, Vita consecrata, 66.

[11] Vita consecrata 68

[12] Jan Paweł II, Dar i tajemnica, Kraków 1996, s. 76