Bartosik Grzegorz M. OFMConv, Maryja wzorem życia zakonnego

O. Grzegorz M. Bartosik OFMConv

MARYJA WZOREM ŻYCIA ZAKONNEGO (medytacja)

 

Obecne nasze spotkanie Wyższych Przełożonych Zakonów Męskich w Polsce odbywa się w miesiącu maju, czyli w miesiącu poświęconym czci Najświętszej Maryi Panny. Ponadto dzień dzisiejszy – 13 maja w sposób wyjątkowy kieruje nasze myśli ku Tej, która nam została dana, jako znak „nadziei i pociechy” (KK 68). Dzisiaj wspominamy bowiem kolejną rocznicę objawień maryjnych w Fatimie oraz rocznicę zamachu na Ojca świętego Jana Pawła II. Wraz z papieżem wierzymy, że to Maryja uratowała go 17 lat temu od śmierci, by był znakiem Boga we współczesnym świecie.

Jako Polacy chlubimy się, że jesteśmy narodem maryjnym. Jako zakonnicy jesteśmy kustoszami jakże wielu sanktuariów Błogosławionej Dziewicy rozsianych po naszej ziemi. Fakt ten nie powinien nas zwalniać, a wręcz zachęcać do powtarzania i stawiania sobie następujących pytań:

Jakie miejsce odgrywa Maryja w moim życiu osobistym?

Jakie miejsce odgrywa ona w życiu naszych wspólnot, klasztorów, prowincji, zakonów i zgromadzeń?

Czy cuda przemiany, które dokonują się w naszych sanktuariach, dokonują się także w naszych zakonnych sercach? Czy te cuda dokonują się w moim sercu?

W pobożności maryjnej tradycyjnie wyróżniamy dwa nurty, które nazywamy: chrystotypicznym i eklezjotypicznym. Pierwszy typ pobożności ukazuje nam Maryję w odniesieniu do Chrystusa, podkreślając jej związek z Nim również poprzez nadawanie Jej tytułów, jakie w pierwszym rzędzie przysługują Jej Synowi: Chrystus – Król, Pośrednik, Twórca Kościoła; Maryja – Królowa, Pośredniczka, Matka Kościoła. W takim modelu pobożność maryjna objawia się przede wszystkim poprzez przyzywa­nie wstawiennictwa i orędownictwa Maryi. Jej przejawem są modlitwy i wezwania: Matko wspomóż, Matko ratuj, Matko uproś potrzebne łaski….

Model eklezjotypiczny pobożności jest o wiele bardziej wymagający. Patrzymy w nim na Maryję jako na Pierwszą Chrześcijankę, czyli na wzór, który cały Kościół i poszczególny chrześcijanin powinien naśladować. Ona uczy nas, jak powinniśmy przeżywać naszą relację do Pana Boga i do bliźnich.

Pierwszy z nurtów, czyli „pobożność przyzywania” syntetycznie określa sformułowanie: do Maryi (przychodzę i wołam do Niej). Drugi z nurtów („pobożność naśladowania”) można określić terminem jak Maryja (mam kochać Boga i ludzi tak jak Ona)[1]. Oba z tych nurtów są ważne i oba powinny stanowić harmonijną całość w ży­ciu chrześcijanina. Nie mniej zgodnie z wymaganiami Ewangelii ten drugi nurt jest o wiele ważniejszy (por. Łk 7,21).

Spójrzmy więc na naszą pobożność maryjną w perspektywie tego ostatniego nurtu. Zachętę do naśladowania Maryi odnajdujemy przede wszystkim w Soborowej Konstytucji o Kościele Lumen gentium, w adhortacji apostolskiej Pawła VI Marialis cultus oraz w encyklice Jana Pawła II Redemptoris Mater. Szczególne znaczenie w tym względzie ma maryjny dokument Pawła VI z roku 1974. Choć od ogłoszenia tej adhortacji upłynęło już tak wiele lat, to jednak nadal pozostaje ona dla nas bardzo cennym drogowskazem kształtowania pobożności maryjnej dla nas samych i na­szych wspólnot. Spójrzmy więc na to, czego przede wszystkim uczy nas Maryja, na­zwana przez Pawła VI Nauczycielką Pobożności (MC 21).

 

  1. Służebnica Tajemnicy Odkupienia

Bóg stał się człowiekiem, abyśmy mogli osiągnąć Zbawienie i życie wieczne. Maryja całe swoje życie oddała na służbę temu dziełu Odkupienia. Jan Paweł II tę Jej misje nazywa „zbawczą służbą” (por. RM 41 )[2], a ostatni Sobór podkreśla, że „w szczególny sposób współpracowała Ona z dziełem Zbawiciela”(KK 61).

Skoro sprawa Zbawienia ludzi jest najważniejszą a właściwie jedynie ważną sprawą w dziele Chrystusa, to sprawa ta winna być też sprawą najważniejszą dla mnie i dla mojej wspólnoty.

Wpatrując się więc dzisiaj w Maryję jako wzór muszę sobie zadać pytanie, czy potrafię tak jak Ona bez reszty poświęcić się sprawie Jej Syna? Czy jestem cały oddany sprawie i dziełu Zbawienia ludzi? Czy oddanie się sprawie zbawienia stanowi centrum mojego życia osobistego, mojej prowincji, mojego Zakonu?

 

  1. Dziewica słuchająca

W Marialis cultus papież nazywa Maryję Dziewicą słuchającą (MC 17), a Jan Paweł II w Redemptoris Mater ukazuje Ją jako wzór szczególnego „pielgrzymowania we wierze”(por. RM 13-14). Oba te sformułowania przypominają podstawową prawdę, że u podstaw wielkości Maryi stoi Jej zasłuchanie w Boży głos, przyjęcie z wiarą wezwania Pana, a nade wszystko konkretna odpowiedź jaką dała Ona Bogu swoim życiem. Syntetycznie wyrażają tę prawdę słowa świętej Elżbiety: Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana (Łk 1,45).

Patrząc więc na Maryję musimy więc prosić Pana Boga przede wszystkim o oczy wiary i o nieustanne otwarcie na natchnienia Ducha Świętego. Jest to szczególnie potrzebne nam, jako przełożonym. Mamy w pokorze prosić Pana o Boże światło, abyśmy byli dobrymi przewodnikami dla naszych braci, byśmy dobrze odczytywali Boży głos skierowany do naszych wspólnot i w sposób odpowiedni dawali odpowiedź na to wezwanie.

Jak odkrywać ten Boży głos?

Dzisiaj są to przede wszystkim wskazania Kościoła i znaki czasu.

Te znaki czasu możemy odkrywać nawet w badaniach czy sondażach socjologicznych, które wskazują na główne problemy ludzi, ich największe zagrożenia, bolączki i zapotrzebowanie. Jako zakonnicy musimy być otwarci na potrzeby otaczających nas ludzi. Klauzura w jakiej żyjemy nie może nas odizolowywać od problemów konkretnego człowieka, naszego sąsiada. Myślę, że szczególnymi polami działalności Kościoła w Polsce w obecnej chwili powinny być:

  1. troska o biednych, bezdomnych i bezrobotnych;
  2. oddanie się nauce i wychowaniu na wszystkich poziomach edukacji, poczynając od przedszkola a kończąc na Uniwersytetach i ośrodkach badawczych;
  3. większe zaangażowanie w działalność w mediach czyli w środkach społecznej komunikacji.

Bardzo cennym dokumentem, który winien stać się przedmiotem wnikliwej analizy, na poziomie naszych prowincji i poszczególnych wspólnot jest, przekazany nam wczoraj, Dokument Rady Stowarzyszeń Katolików Świeckich. Ranga tego dokumentu wynika między innymi z faktu, te po raz pierwszy w sposób rzeczowy, życzliwy i twórczy zostały ukazane podstawowe wady stanu duchownego w Polsce (także wady istniejące w strukturach eklezjalnych). Jednocześnie jednak autorzy przedstawiają pewne postulaty i propozycje dotyczące ulepszenia współpracy między duchownymi, zakonami i ludźmi świeckimi. Myślę, że warto ten dokument uczynić przedmiotem refleksji w naszych wspólnotach.

 

  1. Dziewica modląca się

W Marialis cultus Paweł VI nazywa Maryję Dziewicą modlącą się, wskazując na trzy wydarzenia z Jej życia: śpiew hymnu Magnificat, Jej wstawiennictwo w Kanie Galilejskiej i Jej obecność wraz z modlącym się Kościołem w Wieczerniku w oczekiwaniu na dar Zesłania Ducha Świętego.

Choć w swej postawie modlitewnej Maryja jest wzorem dla każdego chrześcijanina, to jednak w sposób wyjątkowy winna być wzorem dla osób zakonnych. To przecież modlitwa winna być naszą „specjalnością”. Jeżeli nie będziemy „specjalistami” w modlitwie to nasze powołanie traci rację bytu.

Wymienione przez Pawła VI trzy epizody z życia Maryi, są wskazówką mówiąca o tym, jakie miejsce modlitwa winna odgrywać także w naszym życiu zakonnym. Służba Boża winna być przede wszystkim hymnem uwielbienia składanym Bogu słowem i życiem, za wielkie rzeczy jakie nam ludziom nieustannie czyni. Po drugie na wzór Maryi powinniśmy naszą modlitwą obejmować ludzi potrzebujących, zwłaszcza środowiska w których żyjemy, by nasze siostry i bracia cieszyli się zaspokojeniem swych codziennych potrzeb, a zwłaszcza, by w Jezusie – tak jak apostołowie w Kanie – odkrywali Mesjasza-Zbawiciela. Po trzecie wreszcie, na wzór Maryi mamy nieustannie prosić o dar Ducha Świętego dla nas samych i dla całego Kościoła, abyśmy dzięki niemu zostali obdarzeni mocą z wysoka i mieli odwagę i siłę głosić Ewangelię aż po krańce ziemi.

 

  1. Dziewica rodząca

Odwołując się do przepięknych porównań św. Ambrożego, św. Leona Wielkiego i liturgii mozarabskiej (MC 19) Paweł VI ukazuje Maryję jako wzór rodzenia. Tak jak Ona zrodziła Chrystusa – Głowę Kościoła, tak Kościół poprzez przepowiadanie i chrzest rodzi swe dzieci czyli chrześcijan.

Do tego „rodzenia” nowych chrześcijan jesteśmy jako zakonnicy powołani w sposób szczególny. To my bowiem mamy rodzić życie Boże w duszach. To zadanie nazywamy duchowym ojcostwem lub macierzyństwem. To zadanie wymaga od nas apostolskiego dynamizmu i zaangażowania. Wzorem dla nas są tutaj założyciele na­zych zakonów i zgromadzeń. Każdy z nich płonął wprost gorliwością apostolską.

Gorliwość o dusze winna być szczególną troską przełożonego. To my jako przełożeni jesteśmy wezwani w pierwszym rzędzie do rozpalania tej gorliwości w naszych wspólnotach i do apostolskiej animacji. Bardzo ważnym elementem dla owocności naszej pracy apostolskiej jest atmosfera braterstwa jaka powinna panować we wspólnotach. Duch wzajemnej współpracy, i to zarówno w ramach jednego instytutu, jak i pomiędzy poszczególnymi naszymi zgromadzeniami, może być wiatrem, który dmie w żagle Nowej Ewangelizacji.

Zapytajmy więc siebie, nasze wspólnoty i prowincje zakonne: czy w wystarczający sposób rodzimy życie Boże w duszach? Czy dla realizowania tych nadprzyrodzonych narodzin nie moglibyśmy zrobić czegoś więcej?

 

  1. Dziewica ofiarująca

Chrystus dokonał zbawienia na drodze ofiary i cierpienia. Na tej jego drodze Maryja nigdy Go nie opuściła stając się wzorem wierności, miłości i trwania aż po krzyż.

W naszym życiu zakonnym duch ofiary winien znajdować miejsce uprzywilejowane. Od Maryi możemy się uczyć jak wytrwać i pozostać wiernym Chrystusowi wtedy, gdy On kona.

Struktura ofiary według Objawienia składa się z czterech elementów. U podstaw każdej ofiary stoi Boże wezwanie, w którym Bóg oczekuje od nas czegoś, co jest dla nas bardzo cenne, i czego „ofiarowanie” będzie nas dużo kosztować. Drugim etapem jest tak zwana „ofiara serca”, czyli wewnętrzna walka człowieka i wewnętrzne danie odpowiedzi na Boże wezwanie. Etap trzeci – to „zewnętrzny akt” ofiary, czyli wykonanie zamierzonego czynu. Owocem ofiary jest etap czwarty, czyli zjednoczenie z Bogiem. Te elementy dostrzegamy w prawzorze wszelkich ofiar, czyli w ofierze Abrahama, a w sposób wyjątkowy w ofierze Chrystusa.

Tak samo przebiega proces składania mniejszych czy większych ofiar w naszym życiu osobistym. Pan Bóg na co dzień domaga się od nas wyborów, które mogą nas sporo kosztować. Najtrudniejszym elementem, tak jak w przypadku Jezusa w Ogrójcu, jest „ofiara serca”. Gdy jednak ofiara się dokona to następuje proces zjednoczenia z Bogiem. Nic więc dziwnego, że wielcy święci prosili wprost o cierpienia czy ofiary, jakie mogliby ponosić dla Pana Boga. Oni rozumieli, że człowiek najbardziej dojrzewa i zbliża się do Boga właśnie na drodze ofiary.

Wpatrując się w Maryję składającą ofiarę ze swojego Syna, uczmy się sami żyć duchem ofiary, zachęcać do ofiar naszych podwładnych, pamiętając jednak, by nie nakładać ciężarów ponad ich siły i nie zmuszać ich do tych ofiar. Ofiara bowiem będzie dopiero wtedy miała wartość, gdy zostanie przyjęta ochotnym sercem, gdy będzie dobrowolna i świadoma.

Wpatrujemy się dziś w Maryję Niepokalaną jako w najdoskonalszy wzór człowieka otwartego na Boże wezwanie, człowieka dyspozycyjnego, człowieka, który całkowicie oddał się sprawie Jezusa i Jego Królestwa.

Prośmy Ją by nauczyła nas żyć tak jak Ona. By nauczyła nas pokory, posłuszeństwa, dyspozycyjności, otwarcia na głos Ducha Świętego, by kształtowała w nas oblicze swego Syna. Prośmy o to modlitwą świętego Ildefonsa z Toledo:

Proszę Cię, proszę Cię, Panno Święta, bym posiadł Jezusa z tego Ducha, z którego Ty zrodziłaś Jezusa. Oby dusza moja otrzymywała Jezusa przez tego Ducha, przez którego Twoje łono poczęło tegoż Jezusa. Obym mógł poznać Jezusa w tym Duchu, dzięki któremu Ty poznałaś, że masz Jezusa w łonie i że Go porodzisz. Obym ja najmniejszy, wypowiedział Jezusowi rzeczy wzniosłe w tym Duchu, w którym Ty wyznałaś, że jesteś Służebnicą Pańską, pragnąc, aby wypełniło się w Tobie wszystko według słów anioła. Obym miłował Jezusa w tym Duchu, w którym Ty uwielbiasz Go jako Pana, patrzysz na Niego jako na Syna[3]

[1] Zob. S. C. Napiórkowski, Matka mojego Pana (problemy – poszukiwania — perspektywy), Opole 1988, s. 228- 237.

[2] Zob. G. Bartosik, Zbawcza służba Maryi, w: Tajemnica Odkupienia. Kolekcja Communio 11, red. L. Balter, Poznań 1997, s. 368-396.

[3] Ildefons z Toledo, De virginitate perpetua S. Mariae, XII (PL 96,106).