Guz T. Ks., Św. Maksymilian – zakonnik żyjący radami ewangelicznymi

Konferencja wygłoszona w sanktuarium franciszkanów przy ul. Zakroczymskiej w Warszawie z okazji 70-tej rocznicy aresztowania św. Maksymiliana Marii Kolbego i umieszczenia go w głównym więzieniu Gestapo na Pawiaku

 

Św. Maksymilian nauczał tak: „Bądź człowiekiem, bądź chrześcijaninem, bądź zakonnikiem”[1]. On był przekonany, że „każdemu z ludzi wyznaczył Bóg jakieś określone posłannictwo na tym świecie […] Każdy zatem człowiek rodzi się ze zdolnościami dostosowanymi do zleconego sobie zadania i przez cały ciąg życia otoczenie i okoliczności – wszystko tak się składa, aby mu dopięcie celu możliwe i łatwe uczynić”[2].

Dla zbawienia wielu ludzi św. Maksymilian wybiera drogę życia według rad ewangelicznych, składając śluby zakonne i zawierzając się w tej decyzji bez reszty Niepokalanej. Droga do celu takiego powołania wiedzie poprzez wolną i świadomą rezygnację z życia małżeńskiego i rodzinnego: „Dla miłości Niepokalanej wyrzekłem się rodziny i dzieci wedle ciała, a Niepokalana, która nigdy nie da się prześcignąć we wspaniałomyślności, dała mi bardzo liczne dzieci, bo Was wszystkich, którzyście oddali całe życie swoje i wieczność Niepokalanej, za dzieci duchowe i uczyniła mnie Waszym duchowym ojcem”[3], pisze w liście do swoich współbraci. Wprawdzie pojawiły się w jego duszy wątpliwości, co do słuszności wyboru, ale jak sam wyznaje: Bóg „w nieskończonym miłosierdziu swoim przez Niepokalaną”[4] uratował św. Maksymiliana od rezygnacji z zakonu, gdy chciał wystąpić i nawet nakłonić swego brata Franciszka do uczynienia tego samego kroku.

Dlatego postawił radykalnie na łaskę Boga, której poszukiwał na klęczkach odprawiając prawie nieustanną modlitwę, ponieważ dopiero po swoim zawachaniu się doszedł do przekonania, że bycie zakonnikiem jest przede wszystkim dziełem Zbawiciela Pana i Jego łaski. Zwracał się raz po raz w tej intencji do matki: „Proszę usilnie o modlitwę, bo wielu i bardzo wielu potrzebuję łask do odpowiedzenia swemu zadaniu”[5], które przecież przekraczało jego ludzkie możliwości. Wzmocnieniu powołania miało też służyć „odrodzenie się przez rekolekcje”[6] i inne ćwiczenia duchowe. Przecież chodzi o wielką stawkę wieczności dla siebie i innych, stąd jego pragnienie, by „jak najwięcej dusz, jak najwięcej uświęcić”, ale warunkiem tego jest „wytrwać aż do końca […] bez granic w miłości”[7]. Jego radykalizm w służbie Bożej jest zdumiewający, bowiem „przez Niepokalaną, wszystkie cierpienia, czyny, życie, śmierć i wieczność!!!”[8] ofiarowuje jako młodziutki zakonnik i dodaje „(oby jako męczennik)”[9]. O ten dar jako o „łaskę męczeństwa”[10] modli się do Chrystusa i drugą Mszę św. w jego życiu zakonnym i kapłańskim Maksymilian odprawia w następującej intencji: „o łaskę apostolatu i męczeństwa dla mnie i współbraci z Kolegium”[11] w Rzymie. Święty był świadomy znaczenia takiego aktu oddania Bogu, że, jak sam pisze, „[…] będziemy jako ofiary trawione żarem zawsze czynnej miłości; miłości ku Dobremu Bogu, a w konsekwencji ku wszystkim duszom i każdej z osobna, które są i będą; miłości szerokiej, która przekracza stworzenie, dosięga Boga i tęskni za tym uszczęśliwiającym złączeniem wszystkich dusz z Bogiem przez miłość Bożą”[12]. Zresztą, czyż można albo czy w ogóle wolno chcieć zostać zakonnikiem czy osobą konsekrowaną bez zgody na naśladowanie cierpień Jezusa?

W kontekście tego totalnego poświęcenia się św. Maksymiliana Bogu i Niepokalanej a także innym ludziom rady ewangeliczne w kolejności, którą on sam proponuje: posłuszeństwa, ubóstwa i czystości, zyskują jakąś swoistą i niepowtarzalną głębię.

Rozstrzygającą radą jest według niego posłuszeństwo: „Otóż z poddaniem i rozumu, i woli, bez ociągania się, bez krytykowania, chętnie i z miłością”[13]. Według Maksymiliana historia naszego ducha rozpoczęła się w Duchu Bożym, tzn. w Rozumie i w Woli Boga Stwórcy, stąd mogą stać się one w pełni sobą właśnie w początku swojego istnienia. To jest wielka myśl – także dla naszych czasów, w których próbuje się oderwać rozum człowieka i jego wolą wolę od Boskiego Ducha, co stoi u początków zerwania przyjaźni z Bogiem poprzez grzech pychy jako grzech nieposłuszeństwa, z którego wynikły wszystkie inne grzechy i przewinienia rodziny ludzkiej po pierwszych rodzicach w raju.

Posłuszeństwo staje się dalej drogą lub sposobem przemawiania Boga do nas: „Jakaż to słodka i droga, najdroższa i najmilsza w Zakonie rzecz, że Pan Bóg, Niepokalana, raczą do nas mówić tak jasno i tak drobiazgowo przez święte posłuszeństwo”[14]. Wypowiedzieć Panu posłuszeństwo to zatracić możliwość usłyszenia Jego mowy, czyli pełni prawdy o całej rzeczywistości. Czy jest to łatwe? Z pwnością nie, co więcej dusze posłuszne według Świętego „[…] nie mogą żyć bez ciągłych ofiar z siebie, i z przyjemności, i z rozumu, i z woli […] zawsze, wszędzie i we wszystkim pełnić tylko i jedynie, i wyłącznie Wolę Bożą, którą widzą okiem wiary i kochają nad życie w świętym posłuszeństwie”[15]. Jednak w tych wszystkich zmaganiach dla Ewangelii Jezusa i nauki Kościoła św. człowiek ma pewność wszechmocnej łaski, potrafiącej wydobyć go z każdego cierpienia a nawet i ze śmierci ciała. Cena, którą trzeba najpierw za to zapłacić jest nie mniejsza, aniżeli, jak pisze Maksymilian, „[…] zabić i pogrzebać zupełnie Waszą wolę własną, byście żyli tylko i wyłącznie Wolą Niepokalanej”[16], czyli „oddać się dziś bez zastrzeżeń, bezgranicznie i całkowicie świętemu posłuszeństwu, uznając w tym jedynie Wolę Bożą, Wolę Niepokalanej […]. Większej, wyższej świętości Wam ani sobie nie życzę, bo wyższej już nie ma”[17]. Wskazanie Świętego na Niepokalaną przy zagadnieniu Woli Bożej jest niezwykle trafne, bowiem to Ona najdoskonalej z ludzi wypełniła Wolę Pana, stąd stała się niedoścignioną Mistrzynią poznania, Mistrzynią umiłowania i Mistrzynią zrealizowania Woli Najwyższego.

Droga posłuszeństwa Woli Trójcy Przenajświętszej jest równocześnie drogą do mądrości, bowiem mądrość polega na odkryciu planu Boga wobec nas, przyjęciu go, otrzymaniu łaski do jego doskonałego urzeczywistnienia. Nasza mądrość ludzka nie polega na stworzeniu prawdy, lecz na jej umiłowaniu i niewielkim przetwarzaniu w sensie bycia „drugą przyczyną”, co św. Maksymilian wyraża w następujących słowach: „[…] przez święte więc Posłuszeństwo stajemy się ściśle, matematycznie nieskończenie mądrzy w działaniu, nieskończenie potężni i mądrzy, bo wola Boża nieskończenie i mądra, i dobra, i potężna zasze być musi […] Co za podwyższenie człowieka – nieskończone. Cóż wobec tego znaczą najbardziej oklaskiwani geniusze”[18]. Prawdziwym geniuszem na Ziemi jest sługa Woli Boskiej i zarazem Jego odwiecznej Miłości, czego wzór mamy w posłusznej woli Świętego.

Posłuszeństwo jest bezcenne także w odniesieniu do drobnych spraw np. do finansów. Maksymilian pisał z Nagasaki w 1931 roku w kontekście jego zasadniczych trudności ekonomicznych: „Łamię się nieraz i krępuję z pisaniem o potrzebach groszowych, by niezbyt obciążać Niepokalanów, ale zdaje mi się teraz, to też niedobrze, bo albo Niepokalana chce, albo nie, żeby było to, co wymaga wydatków. Jeżeli nie chce, to i my nie możemy chcieć, a jeżeli chce, to przecież jest też rzeczą logiczną, a właściwie najlogiczniejszą, więc i o pokryciu kosztów pomyśleć musi”[19]. Jakże szkoda, że tak rzadko wykazujemy się posłuszeństwem Woli Pana w kwestiach finansowych a przecież On jest Najbogatszy i posiada „wszelkie skarby”, które mogą być dla nas przydatne i dopomogą nam w życiu. Jemu nigdy nic nie brakuje, ponieważ jest Pełnią bogactw wiecznych.

Inną radą ewangeliczną jest „[…] święte ubóstwo”, jako według św. Maksymiliana „kapitał pozwalający na mierzenie się z największymi potęgami finansowymi różnych protestantów, sekciarzy, ateuszy itd. i ich głowy masonerii, bo to kasa bezdenna Opatrzności Bożej”[20]. Dlaczego? Ubóstwo człowieka jest najlepszym fundamentem dla działania nieskończenie bogatego Boga Stwórcy, który w jednym momencie potrafi nas obdarować wiecznymi darami, tzn. przede wszystkim Sobą. Natomiast tzw. bogactwo materialne lub duchowe człowieka może stać się i faktycznie staje się niejednokrotnie blokadą dla przepływu nieskończonych bogactw Bożych w naszym życiu. Św. Maksymilian zauważył to i dlatego pisał: „Niepokalana – cel i ubóstwo – kapitał to dwie rzeczy, od których pod żadnym względem Niepokalanów odstąpić nie może. Bez tego celu przestałby być Niepokolanowem, sprzeniewierzyłby się swemu zadaniu. A bez ubóstwa i [bez] polegania na Opatrzności Bożej, nie ma mowy o rozmachu, ofensywie”[21].

Czystość jest trzecią radą ewangeliczną, którą zakonnicy ślubują. Św. Maksymilian pisał: „Pilnuj tego skarbu. Masz go w glinianym naczyniu; ale bez skrupułów”[22]. Czystość daje „pokój” ludzkiej duszy, ale zachowuje się ją poprzez „modlitwę, umartwienie, skromność” oraz „walkę ciągłą (w obecności Bożej)”[23] oraz modlitwę do Niepokalanej: „Maryjo, Matko moja, ratuj”[24]. Czystość bowiem całego człowieka w tym także jego ciała jest swoistym wyrazem prawdy o doskonałości dzieła Niebiańskiego Stwórcy ciała ludzkiego, stąd afirmacja czystości jest afirmacją, umiłowaniem i okazaniem należnego szacunku ciału osoby ludzkiej a zarazem afirmacją samego Boga Stwórcy. Jeszcze nigdy w dziejach myśli ludzkiej nie zanegowano tak bardzo, nie wyszydzono i nie pohańbiono czystości ducha, czystości ciała oraz czystości osoby ludzkiej w jej totalności ontycznej jako niezwykłego daru człowieka dla Świętego Pana Stwórcy poprzez tzw. globalny lub lokalny „przemysł” pornograficzny, który tą negatywną formą nie tylko instrumentalizuje człowiekiem, lecz co więcej kontestuje Boga jako Prarację ciała człowieczego i całej jego bytowości. Stąd Wasza, Kochani Współbracia-Zakonnicy, wielopłaszczyznowa czystość jest wielką wartością dla ocalenia godności człowieka w aspekcie jego płciowości – i to nie tylko w czasie, lecz na nieskończoną wieczność, która będzie Waszą prawdziwą nagrodą! Trwajcie zatem w pokornej czystości, nawet za ogromną cenę wyrzeczeń i walk wewnętrznych oraz zewnętrznych, które są w gruncie rzeczy czasowo patrząc krótkie, byście mogli w ten sposób wzmocnić w tym względzie także małżestwa i rodziny, które bardzo was potrzebują.

Życie zakonne jak każde inne powołanie nie jest łatwe, wymaga walk wewnętrznych i nieraz głębokich zmagań ze sobą, ze światem i złym duchem, czego doświadczał też Maksymilian wyznając: „Ileż razy zdaje mi się, że już ani wiary, ani nadziei, ani miłości nie czuję; diabeł podsuwa pytanie: ‘Po coś ty tu przyszedł?’, a natura czuje wstręt do trosk, kłopotów, cierpienia i chciałaby leniwego pokoju”[25]. Człowiek wierny swojemu powołaniu jest według Świętego na swoją miarę bohaterem: „Jest tu coś z heroiczności, ale inaczej trudno o osiągnięcie celu MI. – Tak się mnie zdaje. Czy to przesada – nie wiem. Ale zdaje mi się, że inaczej zaraz trzeba by ograniczyć intensywność walki, a tu tyle dusz na świecie nie zna jeszcze Niepokalanej ani Zbawiciela. My tu na misjach boleśnie odczuwamy, patrząc codziennie na tylu pogan”[26].

Jako roztropny wychowawca stawiał sobie decydujące pytanie, kogo z kandydatów do zakonu przyjmować? I znalazł rozwiązanie iście Salomonowe, a mianowicie, by „przyjmować wszystkich mających powołanie”[27], którym należy oczywiście dopomóc wrastać w nie, tzn. dojrzewać do takiego zjednoczenia z Panem, by móc stać się na Jego wyłączną służbę. Ale to wymaga dobrej i wszechstronnej formacji ducha i ciała kandydatów do życia według rad ewangelicznych.

Maksymilian podzielał koncepcję św. biskupa Franciszka de Salezego, by reprezentować Chrystusa radośnie, stosownie do Ewangelii św. jako Dobrej i Radosnej Nowiny o zbawieniu: „Nastrój jednak pomiędzy nami nie jest bynajmniej melancholijny. Dla Niepokalanej wszystko czyni się i cierpi wesoło: przecież to misje”[28] dla wprowadzenia ludzi do krainy wiecznej radości, bo przecież prawdziwy misjonarz to pasterz człowieka do jego niezwykle radosnych przeznaczeń wiecznie szczęśliwego i pełnego radości Pana w Niebie. W tym kontekście Maksymilian powiadał: „Skarbem są bracia krzyżujący, kochaj ich. Ukrzyżowanym [być] z miłości ku Ukrzyżowanemu [to] jedyne szczęście na ziemi. […] Umiłuj krzyże. Krzyża, krzyża, krzyża = źródło prawdziwego szczęścia”[29]. Krzyż bowiem pojęty w nurcie myśli Jezusa nie paraliżuje, lecz wydobywa lub użyźnia niezagospodarowane przez nas pokłady bycia człowiekiem dla innych.

 

Tak jak na płaszczyźnie człowieczeństwa tak też i na płaszczyźnie powołania szczytem doskonałości jest uświęcić siebie i innych poprzez powołanie, czyli tę drogę, którą sam Bóg prowadzi nas do siebie, dlatego św. Maksymilian życzy wszystkim powołanym do życia zakonnego „świętości”[30], do czego się także i my przychylamy i życzymy wszystkim osobom konsekrowanym a szczególnie Ojcom i Braciom Franciszkanom oraz wszystkim Siostrom Franciszkankom – osobistej świętości na miarę swoich założycieli a szczególnie św. Maksymiliana Marii Kolbego. Amen.

 


[1] Św. Maksymilian Maria Kolbe, Pisma, cz. II Niepokalanów: Wydawnictwo Ojców Franciszkanów 2008, s. 32.

[2] Ibidem, s. 264.

[3] Św. Maksymilian Maria Kolbe, Pisma, cz. I, Niepokalanów: Wydawnictwo Ojców Franciszkanów 2007, s. 421.

[4] Ibidem, s. 58.

[5] Ibidem, s. 37.

[6] Ibidem, s. 41.

[7] Ibidem, s. 59-60.

[8] Ibidem, s. 65.

[9] Ibidem, s. 74.

[10] Ibidem, s. 113.

[11] Ibidem, s. 114.

[12] Ibidem, s. 74.

[13] Ibidem, s. 418.

[14] Ibidem, s. 420.

[15] Ibidem, s. 420-421.

[16] Ibidem, s. 422.

[17] Ibidem, s. 422.

[18] Ibidem, s. 490.

[19] Ibidem, s. 425.

[20] Ibidem, s. 383.

[21] Ibidem, s. 384.

[22] Św. Maksymilian Maria Kolbe, Pisma, cz. II Niepokalanów: Wydawnictwo Ojców Franciszkanów 2008, s. 14.

[23] Ibidem, s. 29.

[24] Ibidem, s. 10.

[25] Św. Maksymilian Maria Kolbe, Pisma, cz. I, Niepokalanów: Wydawnictwo Ojców Franciszkanów 2007, s. 404.

[26] Ibidem, s. 431.

[27] Ibidem, s. 301.

[28] Ibidem, s. 443.

[29] Św. Maksymilian Maria Kolbe, Pisma, cz. II Niepokalanów: Wydawnictwo Ojców Franciszkanów 2008, s. 29.

[30] Św. Maksymilian Maria Kolbe, Pisma, cz. I, Niepokalanów: Wydawnictwo Ojców Franciszkanów 2007, s. 168-169.