Errazuriz Ossa Abp Francisco Javier, Kierunki życia zakonnego po Soborze Watykańskim II

Abp Francisco Javier ERRAZURIZ Sekr. Kongr. IŻKiSŻA – Rzym, Kierunki życia zakonnego po Soborze Watykańskim II

Drodzy Przełożeni Wyżsi,

Z wielką przyjemnością przyjąłem Wasze zaproszenie, by uczestniczyć w obradach Konferencji Wyższych Przełożonych Zakonnych w Polsce. Wyrażam moją radość i głęboką wdzięczność, że mogłem przyjechać ponownie do Polski, aby dzielić z Wami odpowiedzialność za życie zakonne.

Temat obecnej konferencji jest zbyt szeroki. W rzeczywistości któż może w ciągu 50 minut opisać w sposób adekwatny trwałe jak również i te przejściowe w życiu zakonnym w ostatnich dwudziestu siedmiu latach, mając także na uwadze różne środowiska kulturowe i religijne świata? Konferencja ta może więc być jedynie preludium, to jest wprowadzeniem do tematu, który zapowiada różne melodie zawarte w utworze muzycznym, bez domagania się kompletnego rozwinięcia. Pomimo to preludium jest zaproszeniem do wysłuchania całego utworu. W naszym przypadku konferencja chce być zaproszeniem do kontynuowania w przyszłości nakreślonych w niej rozwiązań.

Uwagi wstępne

Przed wyliczeniem najważniejszych kierunków chciałbym podać kilka uwag wstępnych:

Będziemy mówić o kierunkach życia zakonnego. Najpierw jednak należy postawić sobie pytanie: co kryje się pod pojęciem „życia zakonnego”? Istnieją bowiem instytuty zakonne, rodziny duchowe złożone z różnych wspólnot życia konsekrowanego, istnieją liczne charyzmaty Założycieli… „Życie zakonne” jest określeniem abstrakcyjnym, które służy do zdefiniowania zbioru instytutów zakonnych i dla określenia ich wspólnych cech charakterystycznych. Z tego też powodu, gdy mowa o kierunkach życia zakonnego, nie określa się niczego, co byłoby specyficznym i charakterystycznym dla wszystkich instytutów zakonnych. Jednym słowem wskazuje się to, co można znaleźć u bardzo wielu zakonników i w bardzo wielu instytutach zakonnych, jednak nie we wszystkich. Wydaje się więc, że byłoby precyzyjniej mówić o „kierunkach w życiu zakonnym”,

Mówiąc o kierunkach nie mówimy tylko o ideałach, ani też o wizjach lub perspektywach. Mówimy o ukierunkowaniach i o wartościach, które przyciągają, ożywiają osoby i wspólnoty, determinują znaczną część ich zainteresowań, co pociąga za sobą dowartościowanie ich spraw, ich aspiracji oraz ich wysiłków. Nadzieja chrześcijańska jest cnotą, która ożywia w nas obietnice Nowego Przymierza. „Prądy” każdej epoki charakteryzują się dążeniami, które są zgodne z nadzieją chrześcijańską. Niekiedy jednak prądy te wywołują dążenia do rzeczy różnych czy nawet przeciwnych obietnicom Bożym. W związku z tym rozważanie o zawartościach i ukierunkowaniach tych prądów okazuje się nadzwyczaj ważne.

Gdy mówimy o kierunkach w życiu zakonnym po Soborze Watykańskim II, stwierdzamy, że nastąpiły pewne zmiany tak podczas Soboru jak i po jego zakończeniu. Nie oznacza to jednak, że każda zmiana była właściwym odczytaniem ducha soborowego. Nie byłoby też sprawiedliwym dawanie globalnego osądu tych zmian, uważając je za negatywne czy pozytywne. Możemy jednak stwierdzić, że wiele spraw nie szło ich poprzednim biegiem. Sprawy, które były uważane za elementy stałe dla wielu instytutów, zaczęły się chwiać. W ich miejsce powstawały inne, nieznane do tego momentu. Patrząc z pewnej perspektywy na ten proces z pewnym dystansem, mogłoby się wydawać, że usunięto hamulec i pojazd zaczął się toczyć, albo, że przerwała się tama i woda zaczęła płynąć. Ktoś inny mógłby powiedzieć: została osłabiona jedna z kolumn. W tym wszystkim jedna rzecz jest pewna, że coś się wydarzyło, ponieważ narodziły się silne i zróżnicowane dynamizmy. Analizując to zjawisko stwierdzamy, że nie chodzi tu tylko o ruch wewnętrzny bez związków z rzeczywistością, w której życie zakonne rozwija się i działa. Wspólnoty jako organizmy żywe nie są odległymi wyspami nie do osiągnięcia. Zmiany, które dokonują się w Kościele wraz z prądami, które poruszają życie danego kraju, kultury czy epoki, odbijają się na wspólnotach życia zakonnego, włącznie ze wspólnotami życia kontemplacyjnego /wystarczy wspomnieć wpływ, jaki miało na św. Teresę uderzenie reformacji luterańskiej na świat chrześcijański/; odbijają się, wzbudzając nowe energie w życiu zakonnym, podając nowe motywacje, zapraszając do reakcji za, względnie przeciw. Sam Bóg posługuje się prądami jakiejś epoki, by wzbudzić większą wierność , ożywić ducha misyjnego i bardziej zdecydowane odrzucenie „księcia ciemności”. Najgłębszy wymiar wewnętrzny w reakcjach życia zakonnego na różne kierunki epoki odzwierciedla się pozytywnie w spotkaniu łaski, danej przez Boga w przyjmowaniu z wiernością często heroiczną, a negatywnie w ich niewierności, grzechu i obojętności. Dlatego też życie zakonne zawiera zawsze wyzwanie Boga historii, który przemawia poprzez czas – vox temporis, vox Dei /głos czasu głosem Boga/. Życie zakonne bowiem otrzymuje zawsze nowe możliwości, by być światłem i zaczynem dla Ludu Bożego w jego odpowiedziach na po­trzeby czasów. Gdy jednak konsekracja zakonna nie ożywia poszczególnych osób ani ich wspólnot, nie będą mogli, bazując na własnej tożsamości, odpowiadać na wyzwania, jakie niosą czasy, w których żyją. W takich przykrych okolicznościach członkowie rodzin zakonnych mogą być zafascynowani kierunkami negatywnymi danej epoki, nie będąc w rzeczywistości zaczynem dla czasów, w których żyją, lecz ofiarami ich złych stron, a nawet elementami zamieszania i rozbicia.

Jeden z wielkich Założycieli mówił, że sobór pastoralny o takim znaczeniu, jakim był Sobór Watykański II, poruszyłby wody z tak wielką siłą, że potrzebaby było z 50 lat, aby mogły odnaleźć właściwy im bieg. Nie bójmy się więc zaburzeń, jakie możemy odkryć, a które zapraszają nas do czujności, do rozróżnienia między elementami, które były owocem prawdziwego ducha Soboru a tym, które tracą ich spoistość w całości życia zakonnego i w praktyce, oddalają się, a także konspirują przeciwko ich własnej tożsamości,

Omawiając ten temat muszę stwierdzić dwie rzeczy: Wiem stosunkowo mało o życiu zakonnym w Afryce, Azji i Oceanii, bowiem jeszcze do kilku lat zajmowała się jego rozwojem Kongregacja do Spraw Rozkrzewiania Wiary a nie nasza. Dlatego też rozważania, które przedstawię, będą się odnosiły w pierwszym rzędzie do kierunków, które można zauważyć na innych kontynentach. Nie znam też dostatecznie życia zakonnego w Polsce, aby móc zaproponować zastosowania praktyczne. Wiem jednak dobrze, że historia dawna i obecna dała możliwość – za co Bogu niech będą dzięki – by wiara mogła zakorzenić się w narodzie polskim. Stąd: Polonia semper fidelis /Polska zawsze wierna/ wraz z Kościołem, który posiada własną specyfikę oraz wielką odpowiedzialność misyjną. Zdaje się jednak, że ta wyjątkowość Polski zaczyna się osłabiać z powodu głębokich zmian politycznych i socjalnych oraz z racji wejścia do Europy, Wierzę więc, że te refleksje mogą być użyteczne, widząc, iż moje obserwacje, a także te, które sami możecie dodać na ten temat, odnoszą się do kierunków, które z pewnością już istnieją w waszym Kościele, albo które przyjdą z większą lub mniejszą siłą i z upływem czasu staną się wyzwaniem dla Was, którzy ponosicie główną odpowiedzialność w przewodzeniu Waszym wspólnotom.

Obecny temat pragnę traktować w następujący sposób: po pierwsze: wydaje mi się koniecznym wspomnieć o tym wielkim czynniku dynamizacji życia zakonnego, jakim były i są jeszcze ukierunkowania dane przez Sobór Watykański II dla instytutów życia konsekrowanego i stowarzyszeń życia apostolskiego. Jest więc to powrót do dokumentu „Perfectae caritatis”, który jest zaproszeniem do odnowienia życia danego instytutu, jego podstawowego prawa, poprzez jasne wskazówki do przeprowadzenia tej odnowy. Następnie chciałbym wyliczyć niektóre główne kierunki życia Kościoła po Soborze, które są – by tak powiedzieć – wielkimi centrami przyciągania albo wielkimi biegunami magnetycznymi Kościoła naszych dni. Wokół nich krążą niezliczone niepokoje i aspiracje życia zakonnego, które przybierają różne formy, zależnie od wspólnot i środowisk kulturowych. Z pewnością nie będę w stanie omówić tego zagadnienia w sposób wyczerpujący, lecz tylko – jak wspominałem wyżej – będę starał się wskazać punkt wyjścia do refleksji i do wyciągnięcia wniosków, do których dojdziecie w konkretnej rzeczywistości waszego życia.

 

Dekret soborowy „Perfectae caritatis” – silny impuls odnowy.

Życie zakonne, stanowiące część Kościoła, dzieli doświadczenia całego ciała, jakim jest Kościół, Otrzymało bogactwo tego wielkiego daru jakim był Sobór Watykański II, Analizując dokumenty soborowe – niezależnie czy odnoszą się do całego Kościoła i jego misji w święcie, czy do biskupów, do ekumenizmu i do apostolstwa świeckich – możemy stwierdzić, że wszystkie te dokumenty miały głębokie odbicie w instytutach zakonnych. Temat ten mógłby być przedmiotem osobnej konferencji, pojawi się on jednak tu tylko ogólnikowo w rozważaniach o kierunkach w życiu zakonnym. W tym momencie zatrzymamy się na dokumencie, który odnosi się, jak mówi podtytuł, do właściwej odnowy życia zakonnego. Chodzi o dokument „Perfectae caritatis”.

Niewątpliwie dokument ten ma swoje odzwierciedlenie w sytuacji niezadowolenia z życia zakonnego, które według Ojców Soborowych musi być odnowione. Już w pierwszym numerze tego Dekretu czytamy: „Obecnie Sobór zamierza zająć się życiem i karnością instytutów… Chce również zatroszczyć się o ich potrzeby, zgodnie z wymaganiami obecnych czasów”. Następnie – bez dania większych wyjaśnień – Sobór określa niektóre zasady ogólne dla właściwej odnowy. Zamiar jest jasny: osiągnąć to, by wielka wartość życia zakonnego, poświęconego Bogu poprzez profesję rad ewangelicznych… wyszła na większe dobro Kościoła w czasach obecnych. Trzy aspekty określają całą odnowę rozpoczętą przez Sobór: pierwotna wartość życia zakonnego, większe dobro Kościoła oraz aktualne okoliczności /ludzi, Kościoła i świata/.

Niezadowolenie, o którym wspomniano, nie zostało bezpośrednio uwypuklone w dokumencie. Możemy odczytać go pomiędzy jego wierszami. Sobór przedstawia ogólne zasady odnowy instytutów. Nie wypadało bowiem domagać się szczególnych zasad, ponieważ sytuacje instytutów były zróżnicowane. Były wśród nich takie, w których widziało się wiele braków, domagających się natychmiastowych interwencji; inne instytuty znajdowały się już na drodze odnowy; wreszcie wiele nowych instytutów wybrało inny punkt wyjścia, wyprzedzając odnowę soborową.

Pierwszy impuls odnowy bazuje na najwyższej regule wszystkich instytutów, którą „jest naśladowanie Chrystusa ukazane w Ewangelii” /PC 2 a/, zapraszając do odkrycia korzeni i racji bytu każdej normy. W ten sposób Sobór chce wskazać drogę do przezwyciężenia czysto zewnę­trznego i formalnego wypełniania norm i konstytucji.

Sobór ekumeniczny po raz pierwszy w tym wieku położył nacisk na wierność instytutów duchowi założyciela, swoim celom i zdrowym tradycjom. Zaprosił więc, by powrócić do źródeł, do pierwotnych natchnień, do tego natchnienia, które dało życie i tożsamość danego instytutu, do inicjatywy, która pochodzi poprzez posłannictwo założyciela lub założycielki od samego Ducha Świętego. Zareagował w ten sposób przeciw wszelkiemu ujednolicaniu charyzmatów założycieli i przeciwko każdemu traktowaniu czysto prawnemu instytutów zakonnych. W ten sposób Sobór zaprosił instytuty do odnowy, która powinna odbywać się w oparciu o źródła duchowe i ich pochodzenie nadprzyrodzone.

Sobór zachęca wspólnoty zakonne, aby się zjednoczyły bardziej w życiu rodziny Bożej, a także by uczyniły swymi i popierały wszystkimi siłami inicjatywy i zamierzenia Kościoła /PC 2 b/. Ten szczególny nacisk na włączenie się w życie Kościoła motywowany jest faktem, iż Ojcowie Soborowi chcieli uwolnić liczne instytuty zakonne z ich niekiedy znacznego odosobnienia.

Dekret soborowy kładzie również nacisk na dostosowanie się do zróżnicowanych warunków czasu i proponuje popieranie znajomości tychże warunków, ludzi i czasów, w których żyjemy, oraz potrzeb Kościoła. Chciał przez to osiągnąć dwa zamierzenia: dostosowanie apostolatu w celu niesienia jak najskuteczniejszej pomocy ludziom oraz dostosowanie norm życia, modlitwy i pracy do warunków fizycznych i psychicznych członków, do potrzeb apostolatu i do wymagań różnych kultur i różnych okoliczności socjalno-ekonomicznych. Jak można stwierdzić, Sobór domaga się, by usunąć to, co jest przestarzałe oraz podjąć odpowiednie kroki w celu zdrowego dostosowania się do różnych środowisk kulturalnych. Chociaż więc nie użył wyraźnie określenia, jednak zdecydowanie zaproponował inku1turację życia zakonnego przede wszystkim na misjach /PC 2 c; 3/. W tych latach bowiem było czymś zwyczajnym znaleźć sytuację, że np. instytut zakonny, który powstał we Francji /to samo zdarzało się w innych krajach/, w jakimkolwiek kraju by się znajdował, używał języka francuskiego jako języka wewnętrznego, zachowywał rozkład posiłków, wypoczynku i używania dóbr właściwych dla Francji wraz z wyśmienitą kuchnią francuską. Teraz natomiast wymaga się od instytutów, by wprzęgły swą duchowość we właściwe formy kultury poszczególnych członków instytutu, pochodzących z innych krajów i żyjących w innych warunkach.

Wszystkie te ukierunkowania nie pozostały jedynie na papierze. Motu proprio Ecclesiae sanctae dało konkretne normy zastosowania zasad ogólnych, wydanych przez Sobór, Bazując na dokumencie, wspólnoty zakonne przygotowywały kapituły specjalne i starały się włączyć swoich członków w podwójny proces odnowy: życia instytutu i jego fundamentalnego prawa. By można to uczynić, członkowie cieszyli się wielką wolnością. Mieli możliwość wprowadzenia w konstytucjach wszystkich zmian, które uważali za stosowne, mogli żyć według odnowionych konstytucji w okresie między trzema kapitułami generalnymi. Jednym słowem, własnymi siłami i autonomią mogli dać impuls do odnowy i czynić doświadczenia, które uważali za stosowne. Nie wiemy, czy była kiedykolwiek w historii Kościoła podobna możliwość.

Z jakim zainteresowaniem i oczekiwaniem pracowały komisje przygotowawcze kapituł specjalnych, odkrywając na nowo początki instytutów, przede wszystkim życie, projekty duszpasterskie i ducha założyciela czy założycielki! Jak wzbogaciły się liczne instytuty poprzez powrót do swoich własnych źródeł! Z drugiej zaś strony jaki smutek rodził się kiedy badania nad początkami instytutu nie przyniosły nic specjalnego, żadnej szczególnej duchowości! Od tego czasu ile rozważań o charyzmacie założyciela – o aspektach szczególnych i drugorzędnych – ich zastosowaniu i ważności dla świata! Ile inicjatyw, aby dojść jak najbliżej do człowieka współczesnego! Ile refleksji mającej na celu aktualizację i dostosowanie do dnia dzisiejszego form modlitwy, pokuty, życia i pracy instytutów!

Ile dni, aby poznawać dokumenty soborowe oraz świat współczesny, jego wartości i jego braki! Jak można stwierdzić, zwięzłe wskazania Soboru rozbudziły nieoczekiwany dynamizm i wielką twórczość w życiu zakonnym.

Jeśli chcielibyśmy streścić w dwóch słowach główne kierunki życia zakonnego po Soborze Watykańskim II, moglibyśmy je wyrazić następująco: Założyciel czy założycielka i jego /jej/ instytut w teraźniejszości świata i Kościoła. W rzeczywistości wspólnoty szukały z trudem – i wiele z nich kontynuuje jeszcze te poszukiwania – właściwej im drogi. Z jednej strony powrót do własnych źródeł: radykalne naśladowanie Chrystusa według Ewangelii, pierwotny zamysł, osobowość charyzmatyczna, która zało­żyła instytut, doświadczenie Boga i służba człowiekowi na wzór pierwszych chwil istnienia instytutu. Z drugiej zaś strony czas obecny i Kościół naszych dni i świat ze swoimi wielkimi nadziejami, z jego kulturą, z jego rozwojem naukowym i technologicznym, a także nowymi formami biedy i niedostatku. Poszukiwanie właściwej sobie drogi jest największym wysiłkiem życia zakonnego po Soborze.

Oczywiście, znalezienie tej drogi wymaga mniej trudu w instytutach powstałych niedawno, ponieważ odpowiedź na problemy czasu współczesnego była już dana albo przynajmniej wskazana przez założyciela. Okazałaby się ona pełna trudności dla wspólnot, które dałyby się zafascynować światem współczesnym, nie zbliżając się do niego z właściwym rozeznaniem. Okazałaby się też trudna dla wspólnot, których dzieła nie odpowiadają w pełni potrzebom czasu, albo których duchowość, chociaż oparta na Ewangelii, nie pozostawałaby w wielkiej harmonii z dominującymi kierunkami naszej epoki. Odnowa – i to wydaje mi się godne specjalnego wspomnienia – okazałaby się bardziej problematyczna dla instytutów, których członkowie byliby pełni niezadowolenia właśnie z powodów wyżej wyliczonych.

 

Centra grawitacji

Jak można zauważyć, zaproszenie przez Sobór do odnowy zawierało pewien element zdrowej destabilizacji. Statek musiał podnieść kotwicę, oddalając się, gdzie było to konieczne, od zachowywania tego wszystkiego, co było czysto zewnętrzne i tego, co mogło być zbytnio instytucjonalne, prawne, przeżyte i odosobnione, by szukać przeżycia wewnętrznego, ducha i charakteru rodzimego, by pozwolić się prowadzić przez Pana historii. Musiał podnieść kotwicę, aby zwrócić się do głębokiego przeżycia konsekracji zakonnej w teraźniejszości i zgodnie z darem, jaki Duch Święty dał Kościołowi poprzez oryginalność charyzmatu założyciela, tzn. statek musiał popłynąć w kierunku nowej formy życia, apostolatu i włączenia się w Kościół, Kompasem, żaglami i portem docelowym, które miały prowadzić, bardziej niż kiedykolwiek, było naśladowanie Chrystusa, zgodnie z duchem założyciela.

Ojcowie Soborowi byli świadomi niebezpieczeństw, które można było napotkać na tej drodze. Dlatego też umieścili oni w Dekrecie soborowym wskazanie: „Najlepsze przystosowanie do potrzeb współczesnych okaże się bezskuteczne, jeżeli nie będzie ożywione odnową ducha, której zawsze, nawet w działalności zewnętrznej, należy przyznawać pierwsze miejsce” /PC, 2 e/.

Chcąc kontynuować w świecie i w Kościele dzisiejszym kierunek rozpoczęty poprzez założycieli, podróż musiała prowadzić poprzez bieguny wpływu wielkich centrów przyciągania naszej epoki i Kościoła. Nie będzie możliwe tutaj wyliczyć ich wszystkich. Będziemy się starać przybliżyć przynajmniej te, które posiadają wielką siłę atrakcji. Uczynimy to rozróżniając dwa aspekty: opis podróży razem z biegunami przyciągania oraz opis magnetyzmu, jaki Duch Święty chce emanować poprzez te bieguny.

Rozróżniamy cztery centra przyciągania:

– osoba

– wspólnota

– świat i przede wszystkim

– poszukiwanie Boga.

Pierwszym centrum przyciągania jest człowiek.

Osobą, która określiła z całą wyrazistością tę prawdę, był Ojciec święty Jan Paweł II: „Człowiek w pełnej prawdzie swojej egzystencji osobowej i społecznej jest pierwszą i fundamentalną drogą Kościoła, drogą nakreśloną przez samego Chrystusa” /RH 14/. „Nie chodzi tu o człowieka „abstrakcyjnego” ale rzeczywistego, człowieka „konkretnego” „historycznego”. Chodzi o każdego człowieka, ponieważ każdy został włączony w tajemnicę odkupienia i z każdym Chrystus złączył się na zawsze poprzez tę tajemnicę” /RH 13/.

Chodzi więc o człowieka współczesnego, o kogoś, kto poszukuje własnej tożsamości i chce być podmiotem własnego przeznaczenia, kto pragnie być twórcą egzystencji jedynej i niepowtarzalnej, kto w ciągle wzrastającej mierze jest świadomy swoich praw i domaga się szacunku dla nich; podobnie jak domaga się szerokich przestrzeni wolności, by móc realizować swój własny projekt życiowy. Chodzi więc o człowieka, który nie rezygnuje ze swoich podstawowych praw ani na rzecz państwa ani też „dla dobra publicznego”. Czy przypadkiem te same dążenia człowieka nie spowodowały upadku systemu, który przez dziesiątki lat był narzucony siłą i który zniszczył poważnie godność i prawa osoby ludzkiej?

Nie możemy również zapomnieć, że chodzi o człowieka, który często dąży do silnego podkreślenia swej autonomii oraz do odrzucenia względnie relatywizacji wszelkiej normy i wszelkiej władzy. Hołduje on łatwo kultowi własnej podmiotowości, przekształcając ją w jedyne kryterium swego istnienia, co może go doprowadzić do lekceważenia poszukiwań prawdy obiektywnej i stać się w ten sposób ofiarą tego wszystkiego, co mówi tłum, moda, względnie chwilowa przyjemność, odrzucając wartość tradycji, struktur i form. Człowiek współczesny poszukuje dróg do samorealizacji. Dlatego też pragnie mieć takich towarzyszy podróży, którzy prowadziliby go drogami alternatywnymi. Jednocześnie odczuwa on jako zagrożenie wszystko to, co nie jest osobiste, nie oparte na dialogu, jednym słowem wszystko to, co jest z góry ustalone.

Taki człowiek ze swymi blaskami i cieniami nie znajduje się tylko poza naszymi wspólnotami. W różnym stopniu, zależnie od kraju oraz żywotności młodych generacji, jego obecność można także zauważyć w naszych wspólnotach. Jesteśmy dziećmi naszej epoki i poprzez nią pragniemy być wyraźnym znakiem Chrystusa. To dążenie instytutów do znalezienia właściwej drogi życia zakonnego, która przemieniałaby wspólnoty zakonne w czytelny znak poświęcenia się Bogu w świecie współczesnym sprawiło, że zarówno zakonnik jak i życie zakonne uległo głębokiemu wpływowi, pochodzącemu od tego centrum grawitacji, jakim jest poszczególna osoba, uważana za wartość najwyższą i niepowtarzalną. Relacje między dobrem ogólnym a dobrem jednostki uległy zmianie. Istnieje wiele walorów personalizacji, dzięki którym wzbogaciło się życie zakonne. Pomimo tego, jak można było tego oczekiwać, gdy ten kierunek wyszedł poza orbitę życia konsekrowanego, pojawiło się wiele konfliktów. Do jednych z nich należą te, które odnoszą się do życia ascetycznego i objawiają się wtedy, gdy miłość do wyrzeczeń, do umartwień i do krzyża jest przytłoczona poprzez chęć samorealizacji. Pojawia się też prymat osobistych decyzji jednostek, które chcą przeważyć nad wymogami posłuszeństwa. Uwidaczniają się, oprócz tego, nieporozumienia na polu gotowości do spełniania apostolatu danego instytutu z przewagą akceptacji tych projektów, które prezentują się jako powołanie osobiste. Niekiedy powstają problemy odnośnie ubóstwa, spowodowane przez fakt, że możliwość posiadania, administrowania i wydawania pieniędzy jest przedstawiana jako wymóg właściwego rozwoju osobowego.

Kierunki te w dzisiejszym życiu zakonnym zapraszają nas do dania pozytywnej odpowiedzi, do zorganizowania życia konsekrowanego jako drogi, na której można osiągnąć pełnię człowieczeństwa, do rozwoju godności osób konsekrowanych, do wytłumaczenia i ofiarowania wielkiego daru wolności osobistej, rozumianej także jako stałe zadanie w naszym samo­wychowaniu do pełnej wolności dzieci Bożych, podkreślając nasze wartości osobiste oraz kompetencje. Bo chociaż w przeszłości zwykła przynależność do życia zakonnego była już znakiem, dzisiaj i w przyszłości, aby być znakiem, trzeba posiadać przede wszystkim wartości ludzkie i religijne.

Sprawujący władzę powinni się odznaczać dojrzałością ludzką, umiejętnością życia, delikatnością w odczytaniu pragnień i potrzeb tych, którzy są im powierzeni, cechować się zdolnością dialogu, posiadać radość, prostotę, pokorę, by akceptować krytykę, umieć odczytywać zamiary Boże, mieć wolę naśladowania Chrystusa w Jego służbie i poświęceniu do ofiary. To tylko niektóre cechy postępowania, które dają nam ten autorytet zawsze, a szczególnie dzisiaj potrzebny, który przynosi owoce – chodzi o autorytet moralny. Autorytet ten pobudza innych, tak w apostolstwie jak i wewnątrz wspólnoty, akceptację tego, co prezentujemy i głosimy, bowiem odczuwają, że dowartościowujemy i staramy się wcielać w życie to wszystko, co oni pragną i szukają. Wtedy akceptują także wiele naszych wad i defektów.

Instytuty, które reprezentujemy, autorytet, który posiadamy, dzieła apostolskie, które realizujemy, posługiwanie nam powierzone, są z pewnością ważne, ale to, co decydujące, ma się odzwierciedlać w naszym życiu, będącym odbiciem tajemnicy Chrystusa, który stał się sługą, aby odkupić człowieka i który jest źródłem, gwarancją i normą tego wszystkiego, co jest w pełni ludzkie.

Tendencje naszych czasów stawiają nam pytanie, czy nasze wspólnoty, tak w ich wychowywaniu jak i w zarządzaniu, w ich dziełach apostolskich oraz w ich życiu wspólnotowym, stanowią centra i szkoły osobowości, gdzie znajdują się obszary i możliwości do odpowiedzialnego ćwiczenia się w wolności wyborów na rzecz dobra wspólnego, gdzie normy prawne oraz tradycje przekazywane są i akceptowane z zaangażowaniem wewnętrznym, gdzie posłuszeństwo nie jest tylko zewnętrzne lub formalnym podporządkowaniem się, lecz wolnym uznaniem tej osoby, która przekazuje wolę Boga oraz wskazuje drogę osobistego wzrostu.

Obok procesu personalizacji zauważamy w Kościele posoborowym drugie centrum grawitacji: jest nim wspólnota.

Nadzwyczajny Synod Biskupów, który odbył się w 1 985 roku, stwierdził, że termin „wspólnota” jest centralną i fundamentalną kategorią dokumentów oraz eklezjologii soborowej. Sobór odsyła do źródła, którym jest sama tajemnica Boga w Trójcy Świętej Jedynego, który nie jest samotnością, lecz rodziną /Jan Paweł II/ i powołuje Kościół, aby był ludem Nowego Przymierza, mistycznym Ciałem Chrystusa, rodziną dzieci Bożych i braci, którzy razem z Jezusem Chrystusem w Duchu Świętym pielgrzymują do domu Ojca.

W ten sposób Kościół stara się dać odpowiedź na głębokie dążenia człowieka oraz społeczeństwa współczesnego. Człowiek dzisiejszy jest zmęczony napięciami spowodowanymi przez wojny, niesprawiedliwością społeczną i walką klas; pragnie on również przezwyciężyć nakazy społeczeństwa naukowo-technicznego, w którym króluje zysk, wydajność, pieniądz, kompetencja. Tysiące ludzi pragnie uwolnić się z anonimowości wielkich miast.

Pomimo ciągłej tendencji do indywidualizmu i w konsekwencji także do pewnej obojętności z tym związanej, człowiek współczesny poszukuje relacji, umożliwiających mu zbliżenie się do drugiego człowieka, relacji, w których mógłby się ofiarować i czuć akceptowanym, gdzie byłby czynnym uczestnikiem oraz gdzie odnalazłby środowisko pełne otwarcia i serdecznego dialogu, wzajemnego szacunku, obopólnego dawania się i przyjęcia, wspólnych poszukiwań i wspólnej realizacji.

Te poszukiwania charakteryzują nie tylko poszczególne jednostki, lecz także całe narody. Niezwykłe wydarzenia; jakie dokonały się w ostatnich latach w Polsce i wśród innych narodów Europy Wschodniej, świadczą jasno o pragnieniu pokoju i zarazem o poszukiwaniu nowych form współżycia braterskiego. Po bolesnym okresie historycznym, naznaczonym przez hegemonie, przez dyktatury ideologiczne i wojskowe, przez głęboką nieufność i konflikty, odczuwa się potrzebę zabezpieczenia pokoju i wzajemnego współżycia, zagwarantowania praw mniejszości narodowych i poszczególnych narodów, ustalenia mechanizmów, by zapobiec oraz znaleźć pokojowe rozwiązanie konfliktów i różnic, poszanowania we wszystkich poczynaniach godności każdego narodu i jego własnej kultury.

Kościół, a wraz z nim życie zakonne, chce ciągle odczytywać swoją misję w świecie współczesnym, pragnąc być znakiem i narzędziem bliskiej łączności z Bogiem oraz zjednoczenia całej rodziny ludzkiej /por, LG 1/.

Sobór Watykański II przedstawił nam wizję Kościoła, w którym poprzez Chrzest ma miejsce zjednoczenie wszystkich członków z Chrystusem oraz pomiędzy sobą. Wszyscy bez różnicy czy wyjątków, powołani są do świętości i do apostolstwa /por. LG 17, 39; AA 2; AG 1-5/. Różnorodność funkcji, posług i charyzmatów służy jedynemu Panu i jedynemu Ludowi Nowego Przymierza, bogactwo zaś i głębia tajemnicy Chrystusa wyraża się w różnorodności oraz w bogactwie darów i powołań /por. Rz 12,4-5; 1 Kor 12-13; LG 4; AA 3/. To nowe pojęcie Kościoła zostało trafnie ujęte przez Trzecią Konferencję Episkopatów Ameryki Łacińskiej za pomocą dwóch terminów: wspólnota /jedność/ i uczestnictwo.

Restrukturyzacja życia zakonnego powinna bazować na wyżej wspomnianych elementach, bowiem wrażliwość sumienia, charakterystycznego dla życia zakonnego, może być zrozumiana i budowana jako część składowa wrażliwości sumienia całego Ludu Bożego. I chociaż nie stanowi ono rzeczywistości wyizolowanej, zamkniętej w samej sobie, nie może być też rzeczywistością nieuporządkowaną czy zagubioną w czymś większym. Sumie­nie życia zakonnego posiada własną tożsamość, która powinna być przeżywana, pogłębiana oraz urzeczywistniana w bliskiej łączności z całym Kościołem w celu wydania jak najlepszych owoców.

Nowe akcenty Soboru podkreślają w sposób szczególny trzy aspekty życia zakonnego: życie wspólnotowe, relacje z hierarchią kościelną oraz z ludźmi świeckimi, Tym aspektom pragnę poświęcić kilka słów.

Wspólnoty zakonne powołana są, aby być żywym znakiem Kościoła – Wspólnoty w świecie, pragnącym braterstwa i jedności.

Wspólnotowość jest punktem odniesienia, który wywarł ogromny wpływ na życie zakonne. Dzieje się tak nie z racji mieszkania pod jednym dachem czy spożywania posiłków przy wspólnym stole, nie z racji przestrzegania tego samego rozkładu dnia czy uczestniczenia w dziełach tego samego instytutu, lecz z racji osiągnięcia i pielęgnowania ducha jedności ewangelicznej, którą powinna odznaczać się każda wspólnota życia konsekrowanego.

Niektóre Instytuty widząc, że życie zakonne wszelkich wspólnot domowych napotykało na przeszkody, w celu osiągnięcia poszukiwanej jedności braterskiej, zaczęły rozwiązywać te wspólnoty lub dzielić je na mniejsze ośrodki życia braterskiego. Poprzez rozwiązanie dużych domów wiele instytutów naraziło na niebezpieczeństwa dzieła związane ze wspólnotami o większej ilości członków, jak np. szkoły, Internaty oraz szpitale, inne zatraciły rację swego Istnienia: np. wieczysta adoracja Najświętszego Sakramentu, Gdzie uważano, że relacje w życiu zakonnym stały się bezosobowe, a nawet, że została zatracona zdolność zewnętrznego dialogu międzyludzkiego oraz dialogu na płaszczyźnie duchowej, próbowano różnych metod w celu rozbudzenia I uaktywnienia relacji jak najbardziej osobowych, posługując się metodą „dynamiki grupy” oraz w nielicznych, a zarazem bardzo dyskusyjnych przypadkach, metodą „terapii grupy”, co stworzyło nowe problemy.

Oceniając te zjawiska, nie należy zapominać, że wszystkie te wysiłki miały jeden cel: znalezienie właściwej formy tożsamości ewangelicznej osób konsekrowanych oraz pragnienie jedności i wspólnotowości w obecnym świecie. Dlatego też kierunek ten nadaje życiu zakonnemu nowej dynamiki w celu osiągnięcia lepszej jakości i ciepła w stosunkach międzyosobowych, pobudza do wspólnego planowania i wykonywania pracy, do spotkania i dialogu między różnymi pokoleniami, do stworzenia klimatu akceptacji, poszanowania i radości, do wykonywania zadań przełożeńskich w duchu służby, do wypracowania nowych form współpracy oraz sposobów przezwyciężania nieuniknionych czasem konfliktów i różnic, do zdolności przebaczania i pojednania. Są to tylko niektóre elementy wypływające z Ewangelii, mające decydujący wpływ na kształtowanie wspólnot zakonnych, które byłyby odzwierciedleniem i jednocześnie przekonywującym świadectwem realizacji programu powierzonego nam przez Jezusa Chrystusa: „Po tym poznają wszyscy, że jesteście moimi uczniami, gdy będziecie się wzajemnie miłowali” /J 13, 35/. Tylko w ten sposób będziemy mogli wykazać, że jedność w różnorodności jest możliwa, Z waszego dawania świadectwa skorzystają rodziny, parafie, internaty, szkoły, a także całe życie socjalne i polityczne.

Każdy, kto mówi o Kościele jako wspólnocie, zwraca uwagę na szczególną relację jaka w nim istnieje – relację między Głową widzialną tej wspólnoty, którą jest Piotr I tymi, którzy są powołani, by być głównymi twórcami wspólnoty Kościoła, tj. Następcami Apostołów.

Bez wątpienia centralność biskupów oraz ich przewodnictwo w prowadzeniu dzieł apostolskich stanowi ważne centrum grawitacji /punkt odniesienia/ naszego Kościoła.

Życie zakonne umiejscowiło się w polu tej magnetycznej centralności. Dzisiaj np. nie można mówić w ten sam sposób o przywileju egzempcji, jak się mówiło kiedyś. Bowiem wspólne duszpasterstwo, któremu przewodniczy biskup i które angażuje się księży diecezjalnych, zakonników i świeckich, stało się w bardzo wielu diecezjach świata codzienną rzeczywistością. Zakonnice i zakonnicy uczestniczą w pracach duszpasterskich diecezji, oddając się im z wielkim poświęceniem oraz osobistym zadowoleniem. Biskupi ze swej strony odnoszą się do nich ze szczerą wdzięcznością.

Pomimo tych znaków pozytywnych nadal trwa poszukiwanie dobrej współpracy między instytutami zakonnymi a biskupami według założeń teologicznych i kanonicznych nakreślonych w dokumencie „Mutuae relationes”.

Chociaż byłoby wiele tematów do rozważań nad wielkimi osiągnięciami i jednocześnie nad brakami konfliktowymi tych relacji, z braku czasu nie podejmuję tego tak bardzo złożonego i delikatnego tematu. Jedna rzecz jest jednak jasna: droga, którą szukamy, domaga się zdecydowanej chęci zachowania jedności i patrzenia na te relacje z punktu widzenia nadprzy­rodzonego. Zainteresowane strony powinny urzeczywistniać coraz pełniej to, co reprezentują i – oczywiście – akceptować się wzajemnie. W tym, co dotyczy zakonników, jeśli dany Instytut będzie odznaczał się bogactwem swego życia I jeśli jego charyzmat będzie posiadał siłę oddziaływania oraz znajdzie odpowiedź na potrzeby czasów, biskupi nie będą mieli problemów, by włączyć ich w służbę duszpasterską i uznać ich szczególne miejsce, jakie przeznaczył im Duch Święty dla dobra Kościoła,

Innym wielkim centrum grawitacji Kościoła są ludzie świeccy.

Sobór uwypuklił w całej wyrazistości powszechne powołanie wszystkich ochrzczonych do świętości i do apostolstwa. Dwadzieścia lat po Soborze odbył się Synod Biskupów, którego tematem było: „Powołanie i misja ludzi świeckich w Kościele i w świecie”. Konsekwencją tego Synodu było rozbudzenie w licznych Kościołach partykularnych wielkiego dowartościowania godności i misji ludzi świeckich.

Oczywiście, atrakcyjność tego centrum grawitacji miała również wpływ na zakonników, którzy nie uważają się już więcej za kogoś wyższego, tak jakby powołanie świeckie miało mniejszą wartość, lecz przyjmują postawę szacunku, służby i współpracy braterskiej, przekonani że otrzymali powołania odmienne I zarazem uzupełniające się dla dobra całego Kościoła,

Ten fenomen przekształcił się w zaproszenie skierowane do zakonników, by zechcieli w prostocie i otwartości dać specyficzne świadectwo osób konsekrowanych Bogu, naśladując Chrystusa, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i który nie domagał się traktowania odpowiedniego do Jego godności. Taka postawa wzbudza uznanie i jest przyjęta z wielkim szacunkiem przez ludzi świeckich. Ci sami ludzie świeccy odrzucają zakonników, którzy przyjmują postawę i styl życia świeckiego.

W wielu wypadkach te kierunki, jakie rodzą się w Kościele posoborowym, spowodowały, że wiele instytutów zakonnych poszukuje współpracy świeckich w prowadzeniu ich własnych dzieł, docenia ich doświadczenie, korzysta z ich rad, pozwala im uczestniczyć we własnym charyzmacie, by mogli znaleźć w nim źródło natchnienia. Także i tutaj słowa: „jedność i uczestnictwo” w dopełnianiu darów, ma w pełni swoją ważność.

Miałbym wiele do powiedzenia na ten temat; podałem Wam tylko niektóre refleksje początkowe.

 

Trzecim centrum grawitacji jest świat.

W jednym z przemówień do instytutów świeckich Jego Świątobliwość Paweł VI stwierdził, że Kościół „posiada autentyczny wymiar świecki, należący do jego wewnętrznej natury i misji … która dla swych członków realizuje się w różnych formach „według ich charyzmatu” /2.2.1972/.

Życie konsekrowane, razem z całym Kościołem odkryło podczas Soboru ten biegun podstawowy i niezbywalny własnej tożsamości : relację ze światem. Chodzi o relacje wielorakie, bogate i złożone; relacje, które ukształtowały się w jeden z wielkich centrów grawitacji życia konsekrowanego i jego działania, które pragnę przeanalizować przynajmniej w niektórych wymiarach. Będę to czynił pod kątem ich wpływu na życie zakonne.

Pierwszym wymiarem o wielkiej wadze jest zmiana, która nastąpiła w dowartościowaniu świata. Dowartościowanie świata jest synonimem dowartościowania natury i nauki, techniki i sztuki, cielesnego wymiaru człowieka, dóbr materialnych, środków społecznego przekazu, wolnego czasu i sportu. Przechodzi się od postawy odrzucenia, pewnego dystansu i nieufności do oceny pozytywnej, ponieważ świat jest nam darowany przede wszystkim jako stworzony przez Boga – przechodzi się do otwarcia i poszukiwania dialogu i szczerego oraz bezpośredniego kontaktu. Zakonnicy czują się coraz bardziej obywatelami tego świata, jego częścią i głoszą, że „nic, co ludzkie, nie jest mi obce”.

Jest rzeczą jasną, że ta zmiana akcentu w wartościowaniu musiała wyrazić się w odejściu – a czasem w upadku pewnych określonych wizji teologicznych, pewnego stylu i form ascetycznych i pedagogicznych. Stawia to pewne punkty zapytania, które domagają się powstania nowych treści i form, które by zgadzały się z obecnym czasem i wcielały weń, ale miały wyraźne podłoże /dosł. zagęszczenie/ ewangeliczne, co wymaga właściwego rozeznania.

Takiego rozeznania w ubiegłych latach nie zawsze dokonywano zgodnie z intencjami Soboru. Pewni zakonnicy, pragnąc przeżyć intensywne doświadczenie bycia w świecie i ze światem, aby pokonać „fuga mundi”, która wydawała się im anachroniczna, przyjęli postawę naiwnego przystosowania się do wartości i świeckich zwyczajów życia; zapomnieli o znaczeniu krzyża i wyrzeczenia, nie umieli zrezygnować z tego, co w ostatecznym wymiarze pochodzi od „księcia tego świata” i przeciwstawia się zamysłom Tego, który jest Panem i Zbawcą świata.

Wtedy, gdy rozeznanie było dokonywane zgodnie z intencjami Soboru, przyniosło wspaniałe owoce, jak np. odnowioną żywotność ducha i form rad ewangelicznych, widzianych w świetle pozytywnych rezultatów antropologii i współczesnej psychologii, przeżywanych jako odpowiedź na znaki czasu. Przyczyniło się do konsekracji zakonnej bardziej wrażliwej na wielkie aspiracje człowieka: godność i prawa osoby ludzkiej, działanie na rzecz /dosł. promocja/ pokoju i sprawied1iwości, zachowanie i obrona stworzenia, uzdalniając w ten sposób zakonników do tego, by byli aktywnymi budowniczym i cywi1izacji miłości i solidarności.

Drugim wymiarem jest włączenie /wejście/ życia zakonnego w społeczność ludzką, z zamiarem dzielenia z nią radości i nadziei, ale też smutków, kłopotów i ubóstwa ludzi i narodów. Ta tendencja – jak w poprzednim punkcie – prowadzi i to nie rzadko do seku1aryżacji systemu życia i apostolstwa zakonników. W wielu też przypadkach, dzięki działaniu Ducha Świętego, powołała do życia formy rzeczywistego i Skutecznego zaangażowania według nauczania Soboru „I niechaj nikt nie sądzi, że zakonnicy z racji swego poświęcenia stają się bądź wyobcowani spośród ludzi, bądź nieużyteczni w społeczności ziemskiej” /LG 46/.

Żyjemy w społeczeństwie, które tworzy i jest także owocem różnorodnych struktur politycznych, społecznych, ekonomicznych, prawnych zarówno na poziomie lokalnym, narodowym jak i międzynarodowym. Przychodzimy zawsze do tych struktur z dwoma pytaniami, które sprowadzają się w rzeczywistości do jednego: czy są one otwarte na Chrystusa, który jest Głową stworzenia, na Jego przykazania i, ogólnie biorąc, na Jego Królestwo? Bardziej konkretnie pytamy: czy szanują one godność i powołanie człowieka, każdej osoby? Nie trzeba się więc dziwić, gdy w życiu zakonnym, zaangażowanym w rzeczywistość, rodzi się zainteresowanie dla struktur socjo-ekonomicznych, do badania elementów, składających się na nie i do pokojowego działania na rzecz mechanizmów odnowy i zmiany takich struktur.

W niektórych przypadkach fałszywe ustawienie tej tendencji prowadziło osoby i grupy do zapomnienia lub zanegowania ich pozycji mężczyzn i kobiet konsekrowanych. Dlatego ci, którzy byli powołani do bycia liderami religijnymi narodu, stawali się liderami politycznymi, agitatorami społecznymi, a czasem promotorami i uczestnikami rewolucji związanej z przemocą /violentia/. Nie bez racji Ojciec święty mówi z naciskiem o zachowaniu własnej tożsamości i misji kapłanów i zakonników.

Jednakże w wielu innych przypadkach /ta tendencja/ prowadziła do życia bez przywilejów, do życia prostego i solidarnego, zawierającego wartości prorockie w żywym głoszeniu Ewangelii i ujawnianiu struktur rodzących ucisk i niesprawiedliwość. Nie rzadko odwaga właściwa Ewangelii była potwierdzona przez dar własnego życia, lub pobudziła do skutecznych prób odnowy lub tworzenia nowych struktur według nauczania społecznego Kościoła. Doprowadziła także wielu zakonników i wiele zakonnic do wspaniałomyślnej opcji na rzecz ubogich i zdecydowanej obrony godności i praw człowieka. Jan Paweł ii niestrudzony i profetyczny inicjator tych poczynań uczy nas, że dla owocnego zaangażowania w rzeczywistość człowieka i struktur społecznych, konieczne jest solidne oparcie się na fundamentach prawdy objawionej i uczynienie własnym miłości do Jezusa Chrystusa.

W Puebla Jan Paweł II przypominał, że Kościół „nie potrzebuje odwoływania się do systemów i ideologii po to, aby kochać, bronić i współpracować w wyzwoleniu człowieka; w sercu posłannictwa, które zostało mu zawierzone i którego jest nosicielem, Kościół odnajduje inspiracje do działania na rzecz braterstwa, sprawiedliwości, pokoju, przeciw wszelkiej dominacji, niewoli, dyskryminacji, przemocy, zamachom na wolność religijną, uciskowi człowieka i temu wszystkiemu, co zagraża jego życiu” /Przemówienie inauguracyjne w Puebla, 28 stycznia 1979/.

Obok tych form zaangażowania w świecie, ukierunkowanego na zmianę struktur, powstała inna, która jest korzeniem wszelkiej zmiany: ewangelizacja kultur. Od „Evangelii nuntiandi” Pawła VI z energicznym wołaniem Jana Pawła II o nową ewangelizację, rośnie w Kościele świadomość, że Ewangelia musi przenikać głębiej w serce człowieka, w jego doświadczenia i modele życia, a nie tylko w dziedzinie prywatnego, indywidualnego sumienia, bądź też – choć jest to podstawowe – w ograniczonym kręgu rodziny. Jest konieczne, aby Ewangelia animowała życie prywatne i publiczne, tworząc nowy sposób bycia, oceniania, życia i współżycia.

Nie zatrzymuję się na tych zadaniach, które przybierają różne formy w każdym narodzie. Nie można porównywać tego, co ono oznacza w kraju, gdzie wiara większości prowadzi walkę prawie u kresu sił z sekularyzmem i konsumizmem, z zadaniem, które ma do spełnienia naród, gdzie tożsamość narodowa była nie do oddzielenia z jego tożsamością katolicką.

Jeśli życie zakonne odrzuca wszelki formalizm lub czerpie zawsze ze źródeł ewangelicznych i otwiera dostęp do źródła wody żywej; jeśli potrafi pielęgnować w sobie samym to, co jest pozytywne w kulturze i walczyć przeciw grzechowi, który zagnieździł się w nim, będzie znamiennym przykładem kultury ewangelizowanej i coraz lepszym narzędziem ewangelizacji. Chodzi o przedłużenie świętości Maryi, pełnej Boga, pełnej człowieczeństwa i pełnej życia w Duchu Świętym.

 

Czwartym centrum grawitacji jest poszukiwanie Boga.

Zbliżamy się w ten sposób do centrum i źródła, do centralnej tendencji /podstawowego dążenia każdego/ powołania do misji całego życia zakonnego, a w konsekwencji jego odnowy dzisiaj, jaką jest oddanie się z miłością naszemu Bogu i Panu i bezwarunkowe pójście za Chrystusem w Jego ubogim, dziewiczym i posłusznym i w Jego miłości do wszystkich ludzi,

Liczne nurty zasilały znaczenie tego potężnego ruchu, który wyjaśnia żywotność, świętość i owocność: W pierwszym rzędzie – centrum grawitacji całego Kościoła posoborowego, którym jest wymiar rodziny Boga, Kościół – Tajemnica, znak i sakrament zjednoczenia ludzi z Bogiem. Odpowiedź na tę prawdę była zdecydowana i zaskakująca. Bez niej nie można byłoby wyjaśnić licznych dzisiaj ruchów w Kościele, które pragną być szkołą świętości dla świeckich i w sposób szczególny dla „Kościoła domowego” jakim jest rodzina.

Po drugie – przypomina oryginalną formę, przez którą Kościół- -Tajemnica zapukał do bram instytutów zakonnych. Poprzez wielką liczbę założycieli, których Jego Świątobliwość Jan Paweł II wyniósł do chwały ołtarzy, dał silny impuls do pracy nad odnową posoborową; W ten sposób zachęcił do powrotu do źródeł, do tego pierwszego wtargnięcia Boga w założenie wspólnoty; powrót do tego doświadczenia Ducha Świętego, którego odkrywali w życiu założycieli i w miłości, wiernej i heroicznej swych świętych. W swej wędrówce po tym świecie wspólnoty zakonne mogły kierować się ku niebu pełnym gwiazd.

Na trzecim miejscu pragnę wspomnieć o reakcji na silny nurt sekularyzmu, który przechodzi przez świat zachodni. Próbował on przejść ponad i zanegować wszelką transcendencję i wymiar tajemnicy, pozostawiając człowieka zanurzonego w idee i rzeczywistość czysto doczesną, ignorując pragnienie Boga, będące w ludzkości i zniechęcając do wszelkiego poszukiwania Jego oblicza i Jego woli. Z pewnością istnieją również zakonnicy, którzy nie mają zaufania do skuteczności modlitwy, pokuty, miłosierdzia Bożego itp. Dzisiaj jednak przeżywamy silną reakcję przeciw seku1aryzmowi. Przypomnę cztery źródła tej reakcji: jako pierwsze – poszukiwanie transcendencji przez współczesną młodzież. Nawet jeśli często chodzi tu o poszukiwanie nie zorientowane na Chrystusa, ale w formach religijności wschodniej, trzeba docenić jego wartość jako protestu przeciw wszelkim próbom zamknięcia życia w świecie bez pragnienia nieskończoności.

Przypomnę na drugim miejscu powołanie do życia kontemplacyjnego, owoc Ducha Świętego, który rozbudza głębokie pragnienie bliskości Boga i pokuty w świecie, chcącym zanegować Jego istnienie i panowanie. Wspomnę o działalności ekumenicznej Kościoła pragnącej wspólnie dać nową żywotność chrześcijańskim korzeniom Europy. Na koniec przypomnę tu zainteresowanie, z jakim spotyka się w świecie katolickim to wszystko, co podkreśla kontemplacyjny wymiar życia. Nie popierają ucieczki od świata i od rzeczywistości doczesnej, aby znaleźć Boga, ale poszukiwanie, adorację i smak Jego obecności pośród tego świata.

Synod nadzwyczajny w 1985 r. mówił: „Musimy otworzyć dostęp do wymiaru boskości, tajemnicy i zaofiarować ludziom naszego czasu przesłanki wiary /preamboli della fede/” /II,1/.

Dostęp do niej /do wiary/ ofiaruje nam sam Bóg w swoim słowie i w swych sakramentach, w znakach czasu i w stworzeniu, w naturze, w osobach, które są na Jego obraz, w dziełach człowieka, w naszej własnej historii przymierza z Nim i w historii naszych narodów. Te wielkie centra grawitacji, o których mówiliśmy powyżej: osoba, wspólnota, rzeczywistości doczesne – są drogami odnowy życia zakonnego w takiej tylko mierze, w jakiej są miejscem spotkania z Bogiem w naszym życiu, z Bogiem Stwórcą i Zbawicielem naszym. W osobie ludzkiej – szczególnie w każdym potrzebującym – pragniemy odnaleźć oblicze Jezusa i Maryi, pragniemy odnaleźć żywą świątynię Trójcy Przenajświętszej. Pragniemy służyć Chrystusowi, który mówi nam, że jest głodny i spragniony chleba, sprawiedliwości i miłości. We wspólnotach pragniemy spotkać się z przewidującym Bogiem, który je prowadzi, z Duchem Świętym, który ubogaca swymi darami, z Chrystusem, który jest pośród tych, którzy są zjednoczę ni w Jego imię. W świecie zaś szukamy i szanujemy dzieło Stwórcy; w wy­darzeniach i w rozwoju życia narodów pragniemy odkryć i uwielbiać Pana historii i Jego Świętą Opatrzność; pośród ludu – Pana, który przychodzi, aby go zbawić i który powołuje nas, abyśmy Mu służyli, jak Maryja, która jako Dziewica wierna, uczy nas wierności Oblubieńcowi i jako Matka miłosierdzia i pocieszenia współpracuje z Synem w dziele odkupienia.

 

ZAKOŃCZENIE

Kończę, i bardziej niż o kierunkach życia zakonnego pragnąłem powiedzieć wam o tych tendencjach współczesnego Kościoła i naszego świata. Nazwałem je centrami grawitacji, które wyjaśniają wiele aktualnych dróg życia zakonnego, pielgrzymującego krokiem pewnym lub chwiejnym ku mecie proponowanej przez Sobór: uczynić aktualnym, żywym i działającym ducha swych świętych założycieli w „dzisiaj” Kościoła i świata.

Dziękuję wam za to zaproszenie i dzielę z wami waszą odpowiedzialność w kierowaniu waszymi wspólnotami, Pragnę zakończyć te refleksje słowami Ojca świętego, które skierował do wszystkich zakonnic 2 lutego br., przypominając wkład zakonników i zakonnic w pierwszą ewangelizację, która miała miejsce w Ameryce Łacińskiej.

„Ten płomień, który rodzi się z miłości Bożej, który żywi się kontemplacją Boga i wyraża się w radosnym głoszeniu Pana i stąd – w bezinteresownej służbie braciom tak, jak wymaga tego ich godność: ten płomień święty jest żarem, którego potrzebujemy dziś w nowej ewangeliza­cji”.

Pragnę z całego serca, aby ten święty ogień był duszą i życiem waszych wspólnot i całego Kościoła w Polsce.

Niech Maryja, Matka i wzór wszelkiego życia konsekrowanego, z tego świętego miejsca swej obecności, jakim jest Jasna Góra i z tylu innych miejsc, które ubogacają geografię wiary waszego Kościoła, podtrzymuje w was ten święty ogień, aby w nim odnajdywał światło i ciepło cały Naród Polski.