Derdziuk A., OFMCap, Konsekracja zakonna i poszukiwanie woli Bożej jako nasza odpowiedź na zagrożenia współczesnej cywilizacji

Umiłowanie wolności znamionujące współczesną kulturę, nie zawsze znajduje właściwą miarę w jej poszukiwaniu i realizacji. Wielu ludzi ciesząc się wolnością polityczną i materialną, doświadcza zniewolenia własnymi namiętnościami i lękami, które popychają ich do jeszcze większej niewoli nabywanych uzależnień i gnają do ucieczki od wyzwań codzienności. W tym kontekście bardzo istotna jest ewangeliczna mądrość posłuszeństwa, oddająca ludzkie serce Bogu i wiodąca do prawdziwej wolności, w której ciało zostaje poddane prymatowi ducha. Posłuszeństwo staje się dziś w świecie szczególnym znakiem wiarygodności Kościoła, gdy osoby dojrzałe w swej wierze i wolności, stają się posłuszne swoim prawnie ustanowionym przełożonym i odważnie świadczą o możliwości opanowania swych namiętności oraz poddania swego życia woli Bożej. Kościół pełniący misję uobecniania Boga w ludzkiej historii, może to czynić skutecznie właśnie dzięki ludziom, którzy przez wiarę doświadczając obecności Boga w swym życiu, całkowicie oddają się poszukiwaniu Jego woli.

Instrukcja Kongregacji ds. Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego zatytułowana Posługa władzy i posłuszeństwo. „Faciem tuam, Domine, requiram” ujęta jest w znanym już od czasu adhortacji apostolskiej Christifideles laici, potrójnym schemacie: misterium – communio – missio. Taka struktura pozwala ukazać posłuszeństwo jako rzeczywistość wpisaną w tajemnicę Bożego życia Trójcy Przenajświętszej, które to wpisanie ma być narzędziem budowania komunii i drogą do lepszego wypełniania misji. Posługa przełożonych znajduje swe inspiracje i źródło w posłuszeństwie Syna Bożego, który podejmując plan Ojca, spełnia w mocy Ducha Świętego dzieło zbawienia. Trynitarna struktura posłuszeństwa pozwala osobom podejmującym życie konsekrowane doświadczać prawdy Bożego zamysłu, wchodzić na drogę realizacji odwiecznej woli Ojca przez Syna i doznawać mocy Ducha Świętego.

Posłuszeństwo spełnia się w świecie ludzi, który jest naznaczony obecnością Boga i wypełniony Jego wspomagającą miłością. Oba te wymiary realizacji ślubu posłuszeństwa to znaczy uwarunkowania mentalności świata i wezwanie płynące z wiary są istotnym elementem rozważań pierwszej części dokumentu Kongregacji, które warto poddać głębszej refleksji. Swoistym dopełnieniem tej podwójnej perspektywy jest zwrócenie uwagi na misterium osoby, która realizuje swe powołanie przez przekraczanie siebie i wyjście ku pełnieniu planu wyznaczanego przez odwieczną miłość Ojca.

 

1. Wyzwania współczesnej kultury

Kongregacja zajmując się przede wszystkim teologicznym uzasadnieniem posłuszeństwa konsekrowanego, tylko na marginesie swoich rozważań dotyka specyficznych cech współczesnej kultury. Nie ma zatem w tej Instrukcji tak charakterystycznego dla dokumentów Jana Pawła II, szerokiego wstępu ukazującego socjologiczną panoramę zjawisk społecznych i kulturowych, które stają się poważnym wyzwaniem dla Kościoła. Instrukcja Posługa władzy i posłuszeństwo podejmuje kwestię wyliczenia różnych wyzwań dla życia wiarą, jedynie wówczas, gdy zajmuje się konkretnymi formami posługi przełożeńskiej. Owe uwarunkowania mają charakter zjawisk kulturowych dotyczących wszystkich ludzi oraz specyficznych przemian, które dotykają środowisk kościelnych i wpływają na zmianę charakteru sprawowania władzy w instytutach zakonnych.

Do ważnych stwierdzeń, wskazujących na kontekst realizowania pasterskiej posługi animowania wspólnotą zakonną, należy wskazanie na główne zagrożenie społeczeństw zachodnich w postaci bałwochwalstwa[1]. Mimo doceniania wartości wolności, jako istotnej zdobyczy cywilizacyjnej współczesnego człowieka, która przyczynia się „do rozpowszechnienia wartości szacunku dla godności osoby ludzkiej , sprzyjając pozytywnie jej swobodnemu rozwojowi i autonomii”[2], autorzy Instrukcji stwierdzają, że przekształcanie wolności w samowolę oraz przeradzanie się autonomii osoby w niezależność od Stwórcy, nieuchronnie prowadzą do bałwochwalstwa. Ubóstwienie wartości własnych decyzji staje się zarzewiem buntu wobec Boga, który to bunt owocuje budowaniem świata wrogiego człowiekowi.

Współczesny człowiek narażony jest na bałwochwalstwo swoich osiągnięć, które zasłaniają mu odniesienie do Boga. Własne projekty uznawane za najlepsze, chce narzucać innym i w ten sposób sobie ich podporządkować. Bałwochwalstwo wiedzie do tyranii, gdy człowiek uzurpując sobie władzę Boga, zaczyna na innych egzekwować swoje panowanie. Zapatrzony we własną moc, na wzór potomków Noego chce zbudować wieżę Babel, która nie tyle ukazuje techniczne możliwości ludzkie prowadzące do opanowania świata, ale staje się próbą uniformizacji i totalitarnej drogi ujednolicenia wszystkiego. Bóg chroniąc różnorodność ludzi, jako miłujący Ojciec burzy budowaną wieżę, by pozwolić każdemu człowiekowi wybrzmieć w całym jego pięknie odrębnym od innych[3].

Współczesna kultura nastawiona na promocję jednostki może przyczyniać się też do przesady w podkreślaniu dążenia do samorealizacji, które prowadzi do sprzeciwiania się projektom wspólnotowym i nie uwzględnia społecznego powołania człowieka. „Szukanie osobistego zadowolenia zarówno duchowego, jak i materialnego, może utrudniać całkowite oddanie się na służbę wspólnej misji; (…) [zaś] zbyt subiektywne ujęcia charyzmatu i posługi apostolskiej mogą osłabiać współpracę i braterskie dzielenie się”[4]. Rozwój osoby, który miałby się realizować na drodze wzrastania w egoizmie jest ślepą uliczką, która wiedzie do izolacji człowieka i przeciwstawienia go innym jednostkom. Dowartościowanie godności osoby nie może zmierzać do wyłączenia jej z życia wspólnotowego. Człowiek bowiem jest z natury istotą społeczną i nie osiąga swej pełni inaczej, jak tylko przez szczery dar z siebie[5]. Błędne ujęcia antropologii, które sprowadzają jednostkę ludzką jedynie do poziomu doznań zmysłowych i zaspokojenia potrzeby przyjemności, nie uwzględniają perspektywy ofiarnej miłości, przez którą człowiek potwierdza swą wartość, gdyż doświadcza, że jest komuś potrzebny i wchodzi w osobowe relacje z innymi.

Instrukcja też stwierdza, że posługa przewodzenia innym jest dziś trudniejsza ze względu na rozwój indywidualizmu, który sprawia, że „poczucie autonomii osobistej jest przesadne, albo konfliktowe i konkurencyjne w stosunku do innych osób”[6]. W świecie, który ulega procesom globalizacji i coraz więcej dziedzin życia wymaga globalnego współdziałania, dramatycznym się staje narastające zamykanie się osób, które czują się niezdolne do zrozumienia innych i same nie są w stanie komunikować innym swoich przeżyć. Atomizacja i zamknięcie, które charakteryzują coraz większą liczbę osób, utrudniają wzajemne porozumienie i nie pozwalają na głębsze wniknięcie w siebie[7]. Osoba pozostaje dla siebie nieprzeniknioną tajemnicą, dopóki nie potrafi otworzyć się na innego i w szczerym dialogu zwerbalizować swoich przeżyć. Zaburzenia w procesie komunikacji, które są owocem braku doświadczania miłości w rodzinie w okresie dzieciństwa, odbijają się niezdolnością do wchodzenia w głębokie relacje osobowe.

W świecie ludzi niezdolnych do otwierania swego serca, inny człowiek staje się wrogiem i konkurentem. Posłuszeństwo od innych zaczyna być traktowane jako upokarzająca zależność, która utrudnia realizację własnych projektów życiowych[8]. Nieumiejętność zrezygnowania ze swych uparcie podtrzymywanych planów jest wyrazem braku poczucia bezpieczeństwa, gdy człowiek nie potrafi odczytać okazywanej mu miłości i nawet życzliwe uwagi traktuje jak atak. Inność zaczyna być ujmowana jako coś wrogiego, a brak aspektowości w odbieraniu uwag bliźniego sprawia, że najmniejsza krytyczna ocena tylko jednego z zachowań osoby, zostaje przez nią odczytana jako frontalny atak. To swoiste przewrażliwienie na punkcie własnej autonomii, czyni niemożliwym trwanie we wspólnocie zakonnej, gdzie wzajemne relacje zachodzą na siebie, a od osób ją tworzących wymaga się poświęcenia i gotowości do zaparcia się siebie.

W zmieniającym się społeczeństwie ewoluuje również sposób pojmowania władzy. Od dominującej wcześniej koncepcji wspólnoty zuniformizowanej i traktowanej w sposób kolektywistyczny, przechodzi się do bardziej demokratycznej struktury, która podkreśla wolność jednostki. Trzeba w tym miejscu jednak wyraźnie wskazać, że demokracja nie jest najlepszym sposobem zarządzania wspólnotą zakonną i nie niesie w sposób oczywisty rozwiązania wszystkich problemów grup społecznych. Nie jest prawdą, że w demokracji automatycznie respektuje się, tak podnoszone dziś poczucie godności każdej osoby i poszanowanie jej talentów intelektualnych, uczuciowych i duchowych[9]. Warto przypomnieć radykalne stwierdzenie Jana Pawła II, który stwierdził, że „demokracja bez wartości łatwo się przemienia w jawny lub zakamuflowany totalitaryzm”[10].

Jak zauważa Papież, współcześnie fundamentem demokracji nie czyni się bowiem przekonania o możliwości dotarcia do prawdy natury ludzkiej, która to prawda ma moc zabezpieczania poszanowania godności osoby ludzkiej. Raczej twierdzi się, że „filozofią i postawą odpowiadającą demokratycznym formom polityki są agnostycyzm i sceptyczny relatywizm, ci zaś, którzy żywią przekonanie, że znają prawdę, i zdecydowanie za nią idą, nie są, z demokratycznego punktu widzenia, godni zaufania, nie godzą się bowiem z tym, że o prawdzie decyduje większość, czy też, że prawda się zmienia w zależności od zmiennej równowagi politycznej”[11]. Kościół nie odrzuca demokracji jako formy ustroju politycznego, ale nie zamierza jej bezkrytycznie gloryfikować. Podkreślając konieczność uznawania istnienia i możliwości poznania obiektywnej prawdy, Kościół stawia demokratycznej formie sprawowania władzy wymóg respektowania wartości każdej osoby i obowiązek dociekania prawdy, która nie jest tylko wyrazem przekonania większości, ale jest oparta na fundamencie ontycznym[12].

Nie można utożsamiać demokracji z rozwijaną w Kościele koncepcją duchowości komunii. To są w istocie dwie odrębne rzeczywistości. Obok elementu obiektywnej prawdy o nadprzyrodzonym powołaniu, stojącej u podstaw duchowości komunii, różni się ona od pojęcia demokracji tym, że opiera się na przekonaniu o włączeniu ochrzczonych w mistyczne Ciało Chrystusa, które jest ożywiane miłością Ojca rozlewaną w sercach przez Ducha Świętego. Tak jak nie można budować communio personarum we wspólnocie rodzinnej bez sakramentu małżeństwa, tak nie można budować duchowości komunii bez zakorzenienia jej w Chrystusie, w którego chrześcijanie wszczepieni są przez chrzest. Jak podkreśla Jan Paweł II, duchowość komunii rodzi się ze spojrzenia utkwionego w tajemnicy Trójcy Świętej i potwierdza się w traktowaniu drugiego człowieka jako brata zespolonego w duchowej więzi Mistycznego Ciała Chrystusa[13].

 

2. Stworzeni i powołani do przymierza z Bogiem

Życie konsekrowane, które ma stać się w świecie ikoną Kościoła niosącego wyzwalające orędzie zbawcze, winno nade wszystko ukazywać prawdziwe oblicze Chrystusa. Osoby konsekrowane wezwane do wpatrywania się w oblicze Chrystusa, powinny swoim życiem i apostolstwem objawiać pełny zakres miłości Boga, który nie krępuje człowieka, ale prowadzi go do osiągnięcia osobowej pełni[14]. Instrukcja o posłudze władzy kładzie duży nacisk na przypomnienie podstawowych prawd teologicznych, które wskazują na poprawne ujęcie relacji przymierza Boga z człowiekiem.

Podstawowym punktem wyjścia w rozważaniu relacji z Bogiem jest fakt stworzenia, przez które człowiek zostaje powołany do życia i uzdolniony do synowskiego odniesienia do Stwórcy. W samą naturę człowieka od początku wpisana jest relacyjność, czyli konieczność odnoszenia się do Innego i uznawania zależności od innych[15]. Człowiek nie jest w stanie fizycznie przeżyć bez pomocy innych i nie potrafi nauczyć się podstawowych umiejętności bez ich przekazu ze strony innych. Poszukiwanie Boga stanowi wyraz przynależności człowieka do istot spragnionych rzeczywistości absolutnych i wiecznych. Przez to potwierdza się odczucie ludzkiego serca, które nie nasyca się cząstkowymi dobrami i dąży do spotkania z Bogiem żywym i prawdziwym. Pytanie stawiane sercu człowieka, „czego szuka?”, jest w istocie pytaniem o sens życia i prowadzi do kwestii miejsca Boga w życiu człowieka. Autorzy Instrukcji wprost pytają: „Czy idziesz za swoimi pragnieniami, czy też za pragnieniem Tego, który stworzył twoje serce i chce je uczynić w sposób sobie znany i tak, jak On chce? Czy biegniesz jedynie za rzeczami, które przemijają, czy też szukasz Tego, który nie przemija?”[16]. Stwórca wpisując w serce człowieka pragnienie Boga, nie nastawia człowieka automatycznie na odnalezienie prawdy wiecznej, ale każe mu szukać i wybierać. Nie wystarczy wiedzieć, że Bóg jest, ale trzeba się zdecydować, by tę prawdę przyjąć.

Człowiek odkrywając przez wiarę, że został stworzony na obraz i podobieństwo Boże, wysila się, by dojść do Niego i rozpoznać Jego wskazanie drogi. Szukanie woli Bożej dokonuje się w perspektywie relacji synowskiej, w której Boży plan jest pojmowany jako przyjazny i pełen życzliwości, prowadzący do osiągnięcia pełni szczęścia przez człowieka. „W rzeczywistości, my osiągamy naszą pełnię wyłącznie w tej mierze, w jakiej przyjmujemy projekt, przez który On począł nas z miłością Ojca. Stąd posłuszeństwo jest jedyną drogą, którą ma do dyspozycji osoba ludzka, istota rozumna i wolna, by w pełni urzeczywistniać siebie”[17]. Człowiek może odpowiedzieć Bogu „nie”, ale powstaje pytanie w imię czego wystawia na niebezpieczeństwo Boży plan, pomniejsza siebie samego i skazuje się na klęskę?

Przez posłuszeństwo istota stworzona odkrywa swą zależność od Boga i zyskuje swoją tożsamość, akceptując siebie jako dar Stwórcy. Wchodząc w przymierze z Bogiem, człowiek odkrywa, że obie strony uzależniają się wobec siebie, a ich wzajemna lojalność wyrażona w słuchaniu drugiej strony, jest sensem przymierza. Celem przymierza jest bowiem okazywanie miłości, która zakłada szacunek i gotowość do dzielenia się sobą. „Owa miłość przybrała oblicze i imię w Jezusie Chrystusie i stała się Posłuszeństwem”[18]. Poszukiwanie Boga przez człowieka uprzedzone jest przez samego Boga, który wychodzi naprzeciw ludzkim pragnieniom i w najpełniejszy potrafi je zaspokoić. Bóg bowiem pragnie spotkania z człowiekiem i oczekuje jego odpowiedzi.

Zarazem Bóg w Chrystusie ową ludzką odpowiedź czyni możliwą, ponieważ Jezus, jako człowiek odpowiada Bogu w imieniu ludzkości[19] i udziela mocy człowiekowi do okazywania posłuszeństwa. Niszcząc mur wrogości między Bogiem a ludzkością (por. Ef 2, 16), Jezus usuwa grzeszne nieposłuszeństwo, które zranionemu i oszukanemu człowiekowi, wydawało się jedyną możliwą odpowiedzią. Człowiek wierzący dostrzega w Chrystusie nie tylko zaproszenie do zaufania Ojcu i powierzeniu się Jego woli, ale też uświadamia sobie, że posłuszeństwo jest jego najwyższym powołaniem i jedyną drogą do adekwatnego wyrażenia swej przynależności do Chrystusa. Nie można bowiem być uczniem Chrystusa, nie podzielając Jego logiki krzyża, stanowiącego szczyt okazywania posłuszeństwa. Podobnie nie można w pełni owocnie uczestniczyć w Eucharystii, nie będąc gotowym do wydania siebie w ręce Ojca[20].

Droga wyzwolenia od bałwochwalstwa wiedzie przez doświadczenie wyjścia ukazanego w Biblii na przykładzie Izraela. Odrzucenie wygodnego stylu myślenia i działania właściwego ludziom oddalonym od Boga, może kosztować wyobcowaniem ze świata, który oddaje cześć bałwanom. Człowiek na serio podejmujący zaproszenie Boga do podążania drogą posłuszeństwa wydaje się obcy w świecie, który uważa poddanie siebie komuś innemu, za coś poniżającego i zarazem ubliżającego niezbywalnej wolności osoby. Wolność zakłada jednak trud, by człowiek przechodząc przez doświadczenie krzyża, mógł dojść do przeżycia mocy wiary w Boga.

Nawet najwznioślejsze teologiczne tłumaczenia nie przekroczą owej granicy inności, która jest między Bogiem a ludźmi. Posłuszeństwo, które przechodzi przez umieranie sobie, zawsze zakłada wejście w inny porządek wartości i odmienny sens rzeczywistości. Normalnym zatem doświadczeniem człowieka może być bojaźń i chęć wycofania się[21]. Przylgnięcie wiarą i sercem do doświadczenia ufnego zawierzenia, które jest udziałem Jezusa jest możliwe jedynie w mocy Ducha Świętego, który udziela wewnętrznego przekonania i poucza serce człowieka o wiarygodności posłannictwa Jezusa[22]. Tylko uczestnicząc w tchnieniu Ducha, którego Zmartwychwstały posyła swoim uczniom, osoba konsekrowana może włączyć się w posłannictwo Chrystusa. Jeszcze raz wypada podkreślić, że mówiąc o posłuszeństwie zakonnym, mamy na myśli nie tyle zwykłą koordynacje działań wspólnoty, ale dotykamy rzeczywistości wertykalnej relacji człowieka z Bogiem.

Ponieważ w naszym stanie upadłej natury bezpośrednia relacja z Bogiem jest niemożliwa, konieczne jest pośrednictwo, które staje się swoistą pomocą w „zawieszeniu” wiary na czymś widzialnym. Sama struktura objawiania się niewidzialnego Boga, który daje się rozpoznać w widzialnych znakach i doświadczanych interwencjach w życiu poszczególnych ludzi, uprawnia nas do przyjmowania w wierze, że Bóg w objawianiu swej woli może też posłużyć się ludźmi. „Pośrednictwa, które zewnętrznie komunikują wolę Ojca, należy rozpoznawać w kolejach życia i w wymaganiach związanych ze specyficznym powołaniem; ale wyrażają się także w prawach rządzących życiem wspólnoty i w rozporządzeniach tych, którzy są powołani do kierowania nią. W kontekście kościelnym, prawa i rozporządzenia, wydane prawomocnie, pozwalają rozpoznać wolę Boga, stając się konkretną i «uporządkowaną» realizacją wymogów ewangelicznych, w świetle których są formułowane i postrzegane”[23].

W naturze posłuszeństwa zakonnego mieści się przekonanie, że osoba konsekrowana wchodzi na drogę, która już przeszedł ktoś inny. Korzystanie z pomocy przewodników uzasadnia podjęcie doświadczenia założyciela instytutu i pierwszych braci, którzy odczytali charyzmat wspólnoty i zapisali go w dokumentach instytutu. Owo pośrednictwo opiera się zatem na świadectwie kogoś, kto doświadczył owocności pójścia droga wyznaczoną przez Boga. Otwieranie się na inspirację Ducha Świętego też jest poświadczone przeżyciem skuteczności tej formy życia podjętej już wcześniej przez założyciela i pierwszą wspólnotę[24].

Swoistą drogą uczenia się posłuszeństwa jest doświadczenie cierpienia, które naprowadza człowieka na przekonanie, że w znajdując się w sytuacji bez wyjścia, musi on szukać pomocy innych. Szczególnym rodzajem cierpienia staje się we wspólnotach zakonnych sytuacja, gdy otrzymując polecenie przełożonych, zakonnik czuje się niezdolny do ich spełnienia, lub też jest przytłoczony ogromem powierzonych mu zadań. Osoba konsekrowana przeżywa to wówczas, gdy „na przykład prosi się ją o porzucenie niektórych planów i idei osobistych, o rezygnację z roszczenia sobie prawa do osobistego zarządzania własnym życiem i posłannictwem; albo ilekroć to, czego od niej się wymaga (albo ten, kto wymaga), po ludzku jawi się jako mało przekonywające”[25].

W takich chwilach ratunkiem staje się odwołanie do przykładu Chrystusa i zanurzenie w Jego doświadczeniu krzyża. Takie radykalne świadectwo potwierdza przekonanie o konieczności przekraczania ludzkiej perspektywy i nakazuje szukanie sensu ludzkiego życia w większej historii, która zapisana jest w planach Bożych. Chociaż człowiek chciałby uciekać i buntując się, szukać innych wyjść, które zdają się ułatwiać przeżycie tych niekomfortowych sytuacji, to musi mieć świadomość, że nie da się ciągle uciekać od takich wyzwań i nie uda się tak ustawić życia, żeby nie było w nim narażania się na bolesne decyzje. Współczesna cywilizacja szerząc mit o koniecznej łatwości wszystkiego i pielęgnująca przekonanie o przymusie wygodnictwa, obezwładnia człowieka i czyni go bezradnym wobec wyzwań życia. Brak podstawowej odporności na stresy i frustracje sprawia, że współczesny człowiek jest coraz bardziej nieprzystosowany do życia w świecie, który zastał.

Trudność sprawiana przez kontakt z pośrednikiem, który z natury swej jest tylko odbiciem miłości Ojca, powoduje opór w spełnianiu poleceń wydanych przez przełożonych. Konieczność odróżnienia polecenia od pośrednika bierze się nie tylko ze świadomości, że przełożony służy prawdzie, która nie jest jego własnością. Trzeba też uwzględnić uprzedzenia i wewnętrzne nastawienia, które odgrywają znaczącą rolę w postrzeganiu rzeczywistości i reagowaniu na nią. Niekiedy przeszkodą w posłuszeństwie nie jest realna niemożność lub też niebotyczna trudność wykonania zadania, ale zwyczajny lęk, w którym wyobraźnia podpowiada dramatyczne scenariusze. Przewidywane w ten sposób trudności, czasami przerastają te rzeczywiście występujące w życiu i na dodatek demobilizują człowieka od wewnątrz. Lęk zamykając człowieka na perspektywę nadziei sprawia, że pozornie proste czynności urastają do rangi wielkich wyzwań[26].

Dlatego ważne jest stwarzanie rodzinnej atmosfery wspólnot zakonnych, w których poprawność komunikacji zostanie wsparta braterskim zaufaniem. Świadomość ułomności wielu osób w zakresie rozpoznawania i komunikowania swoich uczuć, nakazuje przełożonym poszukiwanie dróg dojścia do człowieka, który został powierzony ich trosce. Wyzwaniem staje się naśladowanie samego Boga, który znając ułomność człowieka, wielokrotnie i na różne sposoby przemawia do ludzkości (por. Hbr 1,1), by przekazać mu dobrą nowinę o darmowej miłości, mającej na celu odkupienie i uszczęśliwienie człowieka. Przełożony spełnia wolę Bożą poprzez skuteczne przekazywanie orędzia miłości, które ma moc przemienić serce człowieka.

Posłuszeństwo ukierunkowujące zakonnika na szukanie i pełnienie woli Bożej wyzwala z lęku przed stawianymi zadaniami, gdyż Bóg powierzając zadania, wspiera wypełniającego je człowieka swoją łaską. Nakładane zobowiązania otoczone są wspomagającą interwencją Ducha Świętego, która ośmiela i otwiera na nowe wyzwania przez poszerzenie wyobraźni i udzielanie ducha męstwa. Nadzieja, rodząca się pod wpływem działania Ducha Świętego, prowadzi do wielkodusznego podejmowania zadań. Odwoływanie się do przykładów świętych może pokazać, że „wszystko, co dla człowieka jest niemożliwe, dla Boga staje się możliwe”[27].

 

3. W posłudze misterium osoby

Posłuszeństwo zakonne nie może być traktowane jako cel sam w sobie, ale winno prowadzić do pełnego rozwoju osoby realizującej powołanie Boże. Człowiek będący jedyną istotą, której Bóg chce dla niego samego, nie inaczej przynosi chwałę Bogu, jak tylko przez swój integralny rozwój. Jakkolwiek swoją pełnię istota ludzka osiąga przez szczery dar z siebie, to jednak owo udzielanie siebie innym, jest szczęściorodne i nie tylko nie przekreśla wartości osoby ludzkiej, ale tę wartość istotnie podkreśla[28]. Nie ulegając jakiejś jednostronnej perspektywie antropocentrycznej, należy przywołać jednoznaczne stwierdzenia Jana Pawła II z Redemptor hominis, że „człowiek jest pierwszą drogą, po której winien kroczyć Kościół w wypełnianiu swojego posłannictwa, jest pierwszą i podstawową drogą Kościoła, drogą wyznaczoną przez samego Chrystusa”[29].

Do definicji posługi władzy w zakonie, którą Instrukcja ujmuje jako czasowe powołanie do „specjalnego zadania bycia znakiem jedności i przewodnikiem w poszukiwaniu wspólnotowym oraz w osobistym i wspólnotowym wypełnianiu woli Bożej”[30], trzeba dodać stwierdzenie, że „władza jest powołana, by promować godność osoby, troszcząc się o każdego członka wspólnoty i o jego drogę rozwoju”[31]. Zaangażowanie w promocję osoby wypływa z faktu, że sam Bóg powierzając przełożonym powołane przez siebie osoby, zażąda zdania sprawy z tego włodarstwa[32]. Posługa człowiekowi może dokonywać się jedynie dzięki rozpoznaniu i poszanowaniu jego integralnej wartości, wynikającej z faktu stworzenia przez Boga i powołania do wiecznej komunii ze swoim Stwórcą[33].

Pierwszym sposobem realizowania tej misji jest dbałość o własne poszukiwanie woli Bożej, by nastawiając się na odkrywanie Bożego projektu, osiągać zamierzony przez Stwórcę owoc życia. Przełożeni jako członkowie wspólnoty zakonnej są jako pierwsi wezwani do wielkodusznego podjęcia charyzmatu instytutu. Winni z całą gorliwością oraz intensywnością i prawością podjąć „pielgrzymkę, prowadzącą do poszukiwania woli Bożej”[34]. Poprzez okazywane posłuszeństwo duchowi zapisanemu w Konstytucjach instytutu przełożeni potwierdzają ważność Bożego projektu życia ofiarowanego wspólnocie przez Boga za pośrednictwem założyciela. Spójność postawy przełożonego jest decydującym czynnikiem w ukazywaniu wiarygodności jego służby Bogu i braciom. Chodzi o to, że sam sposób jego życia winien ukazywać, że prawdziwie zależy mu na pomnażaniu chwały Bożej. Całkowite powierzenie się przełożonego Bogu winno zastać potwierdzone przez jego modlitwę i pokorę.

Posługa przełożonych zakonnych spełniana we współczesnym świecie może stać się profetycznym znakiem mentalności ewangelicznej, gdy ci, którzy ją sprawują z mandatu Kościoła, będą łączyć z władzą posłuszeństwo. Styl sprawowania władzy, która nie strzeże zazdrośnie swych przywilejów i nie chce dominować nad innymi, jest służbą, której najwyższym wzorem jest Ten, który nie przyszedł, by Mu służono, ale by służyć (por. Mt 20, 28). Wydawanie poleceń innym nie sprzeciwia się okazywaniu posłuszeństwa, ale wybitnie mu sprzyja. Chodzi o to, że sam przełożony, który będzie słuchał głosu Boga, radził się braci i respektował opinie wspólnoty, otrzymuje wsparcie we właściwym rozeznawaniu dobra i wskazywaniu go innym. Przy obecnym przyśpieszeniu cywilizacyjnym zdolność uczenia się zapewnia nie tylko poszerzenie wiedzy, ale umożliwia nadążanie za zmieniającymi się prądami myślowymi i przemianami w kulturze.

Instrukcja rozpoczyna wyliczanie priorytetów w służbie władzy od stwierdzenia, że winna to być władza duchowa. Ten rodzaj władzy spełnia się zarówno poprzez własne intensywne życie duchowe przełożonych, jak i autentyczne zaangażowanie w służenie temu, co „Duch pragnie urzeczywistnić poprzez dary, jakich udziela każdemu członkowi wspólnoty”[35]. Zapewniając wspólnocie czas i jakość modlitwy, współcześni przełożeni winni ukazywać, że fundamentem skuteczności życiowej misji człowieka jest zjednoczenie z Bogiem. W świecie nastawionym na pragmatyczną pogoń za zyskiem i uznaniem ze strony innych, osoby konsekrowane winny stawiać na pierwszym miejscu Boga i opierać swe życie na Słowie Bożym i Eucharystii[36].

Zabieganie o sprawy Boże nie sprzeciwia się trosce o człowieka, ale doskonale z nią współbrzmi. Jedność przykazań miłości Boga i bliźniego sprawia, że przełożony winien obdarzać każdego członka wspólnoty „swoim szacunkiem i pozytywnym uznaniem, żywiąc szczerą miłość do wszystkich i dyskretnie strzegąc osobistych zwierzeń”[37]. Zabiegając o budowanie wzajemnej komunii z braćmi, przełożony nie może zapomnieć o swej roli we wspólnocie, która polega na podejmowaniu decyzji i animowaniu życia duchowego. To zadanie wymaga odwagi zdolnej do stawienia czoła napotykanym trudnościom[38]. Doświadczenie krzyża nie może przerażać kogoś, kto z mandatu Chrystusa ma być pasterzem i przewodnikiem swoich braci. Świadom własnych słabości brat postawiony na czele wspólnoty winien pokornie prosić Ducha Świętego o dar męstwa.

Zakres podejmowanej odpowiedzialności za wspólnotę winien uwzględniać realne możliwości przełożonego i zarazem mieścić się w ramach wyznaczonych przez prawodawstwo instytutu. Pojawiające się idealistyczne projekty reformy wspólnoty prowadzą prowincjałów do stawiania sobie nierealnych celów i upierania się przy pomysłach, które niepotrzebnie wyczerpują zasoby sił. Mając świadomość dziejowej pielgrzymki pokoleń, w którą wchodzi przełożony, winien on pamiętać, że nie wszystko zaczyna się od niego i nie wszystko da się radykalnie odnowić[39]. Rozróżnienie rzeczy, które należy i można poprawić od tych, z którymi mimo ich niedoskonałości trzeba się pogodzić, jest możliwe dzięki właściwemu odczytywaniu charyzmatu instytutu i wierności nauczaniu Kościoła. Przełożony nie realizuje własnej wizji rozwoju wspólnoty, ale w duchu posłuszeństwa przyjmuje zastaną rzeczywistość wraz z jej rozlicznymi uwarunkowaniami.

Respektowanie duchowości instytutu i uległość Pasterzom Kościoła nie ogranicza przełożonych, ale ukazuje im właściwe kierunki działań, które winny być podjęte. Do posługi ministrów można odnieść słowa Instrukcji, która przypomina, że „pójście za Panem nie może być przedsięwzięciem samotnych żeglarzy, ale dokonuje się we wspólnej łodzi Piotrowej, która opiera się burzom, a osoba konsekrowana wniesie w dobrą nawigację swój wkład wierności, żmudnej i radosnej”[40]. Indywidualizm to coś, co grozi nie tylko podwładnym. W przypadku, gdy indywidualistycznym myśleniem kieruje się prowincjał lub generał, szkody dla wspólnoty są niewspółmiernie większe. Dać się prowadzić innym, to podstawowa zasada posłuszeństwa, która dotyczy także przełożonych. W istocie nie chodzi o pozbywanie się odpowiedzialności, czy unikanie podejmowania własnych decyzji, ale przede wszystkim o poddawanie projektów ewangelicznemu rozeznawaniu[41].

Szczególnym wyrazem promocji osób we wspólnocie jest podejmowanie trudu formacji ciągłej. Dążenie do podtrzymania „młodości duchowej, która nie przemija z czasem” jest normalnym elementem powołania zakonnego, które winno być nastawione na udzielanie odpowiedzi wołającemu Bogu. Chęć upodobnienia się do Jezusa prowadzi do zachowywania gotowości formacyjnej, otwierającej na nowe doświadczenia i zmuszającej do reagowania na pojawiające się wyzwania. Formacja jako zadanie osoby dokonuje we wspólnocie, która formuje. Zarazem jednak jakość funkcjonowania wspólnoty zależy od podjęcia trudu formacji przez jej członków. Dlatego zadaniem przełożonego jest nadawanie formacji ciągłej priorytetu i inicjowanie przedsięwzięć mających na celu kształtowanie ducha. Głoszenie Słowa Bożego i zachęta do dzielenia się nim we wspólnocie, upomnienie braterskie oraz kapituły lokalne są zwyczajnymi narzędziami troski przełożonego w budzeniu świadomości potrzeby formacji ciągłej[42].

Posługa przełożeńska staje się dziś szczególnie trudnym zadaniem, które musi sprostać zmieniającym się uwarunkowaniom życia zakonnego. Dlatego trzeba odnowionego podejścia do tej misji i odpowiedniej formacji przygotowującej do jej sprawowania. Jednym z rysów tej zmiany w podejściu do roli przełożonego jest mówienie o konieczności posłuszeństwa przełożonego[43]. Jako przewodnik wspólnoty winien on być jako pierwszy posłuszny wezwaniu Bożemu, rozpoznawanemu poprzez porządek prawny leżący u podstaw funkcjonowania instytutu zakonnego. Władza sprawowana w imieniu Boga staje się służbą, w której nie tylko przychodzi spalać się dla dobra braci, ale też trzeba umieć nawiązać owocny dialog rozwijający zaufanie  i współpracę we wspólnocie. Jako pasterz braci, przełożony winien troszczyć się o poziom liturgii, która źródłem i szczytem życia wspólnoty zakonnej. Przeniknięty miłością pasterską winien on też troszczyć się o codzienne potrzeby braci.

Życie zakonne ma wymiar profetyczny poprzez samą decyzję pójścia za głosem Bożego powołania. Warto jednak zadbać o właściwy poziom owej nowej egzystencji, która swą radykalnością może prowokować innych do zadania sobie pytań o sens ludzkiej pielgrzymki przez ziemię. Radosna wolność dzieci Bożych, które w przeżywanej konsekracji poprzez rady ewangeliczne dają świadectwo wierności, ma moc przekonania innych do uwierzenia w istnienie miłosnego planu Ojca, mającego na celu uszczęśliwienie swoich stworzeń.

 



[1] Por. Benedykt XVI. Homilia na Placu Inwalidów. Paryż 13 września 2008. http://ekai.pl/papiez/img/fr_homilia_plac_inwalidow.pdf

[2] FTDR 2.

[3] Por. H. Witczyk. „Obraz Boży” w człowieku – źródło i cel działania moralnego. W: Antropologia teologicznomoralna. Koncepcje – kontrowersje – inspiracje. Red. I. Mroczkowski, J. Sobkowiak. Warszawa 2008 s. 35-36. A

[4] FTDR 3.

[5] Por. KDK 24.

[6] FTDR 12.

[7] Por. A. Derdziuk. Szata świadectwa. Kraków 2003 s. 58-59.

[8] Por. FTDR 4, 8.

[9] Por. J. Nagórny. Posłannictwo chrześcijan w świecie. T. 1. Świat i wspólnota. Lublin 1997 s. 169.

[10] CA 46.

[11] CA 46.

[12] Por. J. Gocko. Demokracja. W: Jan Paweł II. Encyklopedia nauczania moralnego. Red. J. Nagórny, K. Jeżyna. Radom 2005 s. 143-144.

[13] Por. NMI 43.

[14] Por. NMI 15-16.

[15] Por. FTDR 4.

[16] FTDR 4.

[17] FTDR 5.

[18] FTDR 8.

[19] Por. Jan Paweł II. Homilia podczas Mszy Świętej na zakończenie II Kongresu Eucharystycznego. Warszawa 14, czerwca 1987. Trzecia pielgrzymka do Polski. Przemówienia. Dokumentacja. Poznań 1987 s. 187.

[20] Por. A. Derdziuk. Aretologia konsekrowana czyli cnoty zakonne. Kraków 2003 s. 120.

[21] Por. FTDR 7.

[22] Por. J. Zdrzałek. Trójca Święta źródłem życia zakonnego. Kraków 2002 s. 248-249.

[23] FTDR 9.

[24] Por. T. Paszkowska. Misterium konsekracji osób w perspektywie duchowości Soboru Watykańskiego II. Lublin 2005 s. 237-239.

[25] FTDR 10.

[26] Por. A. Derdziuk. Posłuszeństwo przełożonych. Kraków 2008 s. 25-28.

[27] FTDR 7.

[28] Por. KDK 24.

[29] RH 14.

[30] FTDR 2.

[31] FTDR 13c.

[32] Por. D. Wider. Bądź im pasterzem. Myśli rekolekcyjne dla przełożonych. Kraków 2004 s. 31.

[33] Por. EV 38.

[34] FTDR 12.

[35] FTDR 13a.

[36] Por. FTDR 13b.

[37] FTDR 13c.

[38] Por. Wider. Bądź im pasterzem, s. 104.

[39] Por. P. Liszka. Charyzmatyczna moc życia zakonnego. Wrocław1996 s. 180.

[40] FTDR 13f.

[41] Kongregacja Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego. Rozpocząć na nowo od Chrystusa. Odnowione zaangażowanie życia konsekrowanego w trzecim tysiącleciu. Instrukcja. Watykan 2002 nr 14.

[42] Por. FTDR 13g.

[43] Por. Derdziuk. Posłuszeństwo przełożonych, s. 7-8.