Garcia Paredes J.C.R. CMF, Nadzieja jako misja życia konsekrowanego w kontekście europejskim

Wstęp: „Wszystko  ma swój czas”

Wszystko ma swój czas i jest wyznaczona godzina na wszystkie sprawy pod niebem. Jest czas nadziei i czas rozpaczy; czas szerokich horyzontów, które daja nam oddech i czas horyzontów zamkniętych, które odbierają nam powietrze; czas tworzenia i postępu i czas rutyny i dekadencji  (por. Kohelet 3. 1-5)

Gdybyśmy zapytali, na początku tego wieku, czy dzis czas Europy to jest „czas nadziei czy czas rozpaczy”, prawdopodobnie odczulibyśmy pewien niepokój. Bylibyśmy gotowi uznać bez wiekszych trudności, że przeżywaliśmy momenty mocnej nadziei, ale też chwile, w których desperacja, rozpacz były bardzo silne. Zgodzilibyśmy się pewnie, że brak nam „pełnej pasji nadziei” i że ani w Europie, ani w Kościele, ani w zyciu zakonnym nie oddycha się życiodajną  „nadzieją”. Może potrzebujemy sztucznego płuca, które pomoże nam w odzyskaniu rytmu chrześcijańskiego oddechu nasyconego bardziej autentyczna nadzieją.

Ambiwalencja sytuacji, w jakiej żyjemy uwalnia nas od niektórych sztucznych pewników, pozwala nam przybliżyć się do rzeczywistości z duchem otwartym i zobowiązuje nas do szukania lepszych środków do realizowania misji nadziei.

Sprawa, które jest w centrum naszego zainteresowania dziś to nie kwestia, jak przede wszystkim ożywić w nas, zakonnikach, nadzieję, ale raczej co możemy zrobić, aby dać nasz wkład we wzrost nadziei w Europie, s szerzej – na naszej planecie, a potem i w nas samych.

Podzielę moja refleksje na trzy części:

  • Kontekst: czas nowego rozumienia;
  • Duchowość: apokaliptyczna, duszą misji;
  • Służba: Ewangelia Nadziei.

Cześć pierwsza: KONTEKST: Czas nowego rozumienia

Misja nigdy nie jest sprawą spokojną. Pozostaje w stanie nieustannego poszukiwania wobec nowych wyzwań. Będąc zawsze taka sama, przyjmuje coraz to nowe formy. Będąc jedyną, może zmieniać nazwy. Może w naszych czasach jej imieniem jest „nadzieja”! W czasach zmian i być może przemiany[1], czasach, w których rodzi się nowa świadomość[2],  w których pragniemy pozostawić za nami horory XX wieku, może to imie jest najbardziej odpowiednie. Otto dlaczego słowa Piotra z pierwszego listu tak bardzo znajduja w nas oddźwięk:

          ”bądźcie zawsze gotowi do obrony (apologia)wobec każdego, kto domaga się od was uzasadnienia (logos)tej nadziei, która jest w was.” (1P 3,15)

         Po to, by nasza misja mogła przyjąć formę nadziei, musimy zadać sobie kilka pytań:

  • Jakie drogi ukazuje nam dziś Kościół, abyśmy mogli stawić czoło temu problemowi?
  • Jakie drogi nadziei dla nszych współczesnych w Europie?
  • Jakie horyzonty nadziei otwierają się dla naszych laickich społeczeństw?

I.           Ścieżki na których możemy stawić czoło temu tematowi w Kościele 

Są one dość liczne. W ciągu ostatnich lat Kościół ukazywał w różny sposób swe zainteresowanie tematem „Nadzieja”. Przypomnimy tylko niektóre momenty:

  • Siedem lat temu (28 czerwca 2003) Papież Jan Paweł II podpisał adhortację apostolską „Ecclesia In Europa”, która miała jako centralny temat „Jezus Chrystus żyjący w swoim Kościele źródłem nadziei dla Europy”.[3]
  • Jakiś czas potem (16 października 2003) Papież Jan Paweł II podpisał inna adhortację apostolską „Pastores gregis” o biskupie, jako słudze Ewangelii Jezusa Chrystusa dla nadziei świata, w które stwierdza, że biskup powinien być „prorokiem, świadkiem i sługą nadziei”
  • W roku 2004 życie zakonne całego świata odbyło w Rzymie kongres, który okazał dużo wrażliwości co do tematu nadziei[4]
  • W roku 2007 Unia Przełożonych Generalnych  poświeciła swe zebranie plenarne (6-10 maja) tematowi: „Powołane do utkania nowej duchowości, która rodzi nadzieję i życie dla całej ludzkości”.
  • Papież Benedykt XVI opublikował 30 listopada 2007 swą druga encyklikę „Spe salvi” o nadziei chrześcijańskiej[5]
  • Klimat polityczny jest także naznaczony tęsknotą za nadzieją[6].

Warto podkreślić dynamiczny sposób rozumienia nadziei, jaki sugeruje tytuł mojej konferencji „Nadzieja jako misja”. Nadzieja jest pełna blasku i zaraźliwa. Jest misją i transmisją. Może to najlepsza nazwa misji w epoce i w społeczeństwie takim jak nasze.

Zamierzam rozwinąć ten temat według klucza egzystencjalnego i w dialogu z naszą kulturą, w kontekście Europy, która kontynuuje swój proces reorganizacji. Moje przedłożenie podzieliłem na trzy części:

  • Kontekst europejski jako przestrzeń, w której nadzieja jest przedmiotem dyskusji,
  • Duchowość apokaliptyczna i nadzieja chrześcijańska, jako fundament misji
  • Charakterystyka misji jako nadziei.

 II.             Profile nadziei w naszych czasach (myśliciele)

Istnieją w Europie  różne sposoby myślenia o nadziei: (1) nadzieja jako iluzja, (2) nadzieja wypływająca z rozpaczy ofiar, (3) propozycja racjonalnej utopii albo „nadzieja jako założenie (principio)”.

1.    Uwolnić się z iluzji nadziei!

Andre Comte-Sponville ukuł powiedzenie „ rozpaczliwie szczęśliwi”[7], aby pokazać, że nadzieja i szczęście  są nie kompatybilne. Ludzie mają nadzieję, ponieważ pragną być szczęśliwi. Pragnienie szczęścia uruchamia wszystkie mechanizmy nadziei. Ale gdy już wszystkie pragnienia zostaną zaspokojone. Zdarza się, że, po krótkich chwilach zaspokojenia, wchodzimy w nowy stan niezadowolenia i nudy. Nie ma niczego, co by mogło zaspokoić nasze pragnienia w zadawalający sposób. Andre Comte-Sponville znajduje potwierdzenie swej tezy w takich autorach jak Schopenhauer, który określa nudę, jako „nieobecność poczucia szczęścia tam, gdzie go oczekiwano” lub mówi, że „życie jest wahadłem poruszającycm się miedzy nudą i cierpieniem”[8]; albo też jak u Georga  Bernarda Shaw, według którego „istnieją dwie tragedie w życiu: pierwsza gdy nie udaje się nam zaspokoić własnych pragnień, druga – gdy nam się to uda”.

Mieć nadzieje oznacza pragnąć bez zaspokojenia, pragnąć mimo, że nie wiemy co się wydarzy („jest to brakiem poznania” – Spinoza), pragnąć bez posiadania władzy, ponieważ nie zależy ode mnie to, czego pragnę („niemożność duszy” – Spinoza). W filozoficznych teoriach fatalizmu, determinizmu czy przeznaczenia, nie ma miejsca dla nadziei: „ To co ma nastąpić, nastąpi”. Filozofia znajduje się więc w niewygodniej sytuacji, gdy musi mówić o nadziei.

Comte-Sponville uzywa określenia „iluzja nadziei” dla opisania tej własnie sytuacji. Nadzieja obiecuje to, czego nie może dać i dlatego zawsze rozczarowuje. Ludzie uciekaja się do trzech typów rozwiązań, aby uwolnić się od tych iluzji: powierzchowność, drastyczność, iluminizm.

  • Rozwiązanie powierzchowne jest molto praktyczne: polega na szybkim przechodzeniu od jednego pragnienia do drugiego, od jednego przelotnego zadowolenia do drugiego; od jednej nadziei do drugiej.
  • Rozwiązanie drastyczne należy do mniejszości: rozczarowanie wobec rzeczywistości tego świata prowadzi do uznania z pogardą wszystkiego tego, co jest obecne i mieć nadzieję tylko w odniesieniu do tego, co nie przynosi rozczarowania: życie wieczne. Przykładem takiej postawy jest Pascal gdy mówi: „ nie ma innych dóbr w tym życiu poza nadzieją innego życia.
  • Rozwiązanie „oświecone” należy do myśli post-modernistycznej i Comte-Sponville jest jego dobrym przedstawicielem. Oto rozwiązanie, które proponuje: przejść ponad błędnym kołem nadziei i rozczarowań. Jeśli każda nadzieja przynosi rozczarowanie, najbardziej rozumnym rozwiązaniem jest uwolnienie się od tej nadziei: „ tylko ten, który wyrzekł się wszelkiej nadziei jest szczęśliwy” – oświadcza Sponville. Szczęście zaskakuje nas poprzez małe przyjemności życiowe („szczęście w działaniu”). Mieć nadzieję oznacza pragnąć bez wiedzy, bez władzy i bez zaspokojenia. Przyjemności pozwalają nam pragnąć rzeczy, które nas cieszą, pragnąć tego, co znamy i pragnąć tego, co mamy. Nadzieja jest pragnieniem, które odnosi się do tego, co nie jest jeszcze rzeczywistością; miłość natomiast odnosi się do tego tego, co jest realne. Dlatego własnie tylko brak pragnień nigdy nie rozczarowuje. Oto mądrość desperacji (rozpaczy).

Jeśli tezę  Comte-Sponville  podziela wiele osób – coraz wiecej – to dlatego, że posiadamy niepełną wizję rzeczywistości i nie wyszliśmy jeszcze z determinizmu ani z fatalizmu. Jakie są dziś nowe drogi pozbawione iluzji ku nadziei?[9]

2.    Racje współczujące: myśleć problemach mniejszosciowych w nowy sposób

Uniwersalistyczne pretensje naszego myślenia w kategoriach racjonalności walą się, gdy odkryjemy wagę tego, co było uznawane za drugorzędne lub też akcydentalne; gdy pozwoli się mówić pokonanym, ofiarom historii Europy (zarówno Europy chrześcijańskiej, ofiarom Ameryki Łacińskiej, a także Europy okresu iluminizmu, ofiarom nazizmu). Filozofowie hebrajscy domagają się od nas zmiany tej mentalności, abyśmy rozumieli w nowy sposób sprawy marginalne, które są traktowane z pogardą[10]. Nie możemy pozostać obojętni wobec zbrodni popełnianych w imię powszechnego dobrobytu. Ta obojętność nie powstrzyma powtórzenia zbrodni w przyszłości. Ucisk i postęp mogą przekształcić się w dwie strony tego samego medalu. Jak przerwać tę śmiertelną logikę?  Oceniając częściowe sukcesy postępu w świetle tych, którzy sa systematycznie uciskani[11] . Potęga faszyzmu nie opierała się przede wszystkim na planetarnej władzy politycznej, ale na interioryzacji jego logiki, to znaczy  zarówno na zgodzie naszej kultury jak i przekonaniu, że cena, jaka trzeba zapłacić  jest nie do uniknięcia.

Marzenie o ludzkości bez konfliktów, bez wojen i rzezi jest coraz silniejsze w ludziach. Jesteśmy przekonani, że przemoc nie jest koniecznych czynnikiem ewolucji.

Kościół, w sposób szczególny życie zakonne, pomogły w tej zmianie mentalności, która pozwala na patrzenie na rzeczywistość z punktu widzenia ostatnich, wykluczonych, ofiar. W tej perspektywie, podstawową kwestią jest pytanie: „czy istnieje nadzieja dla tych ostatnich, dla ofiar?”.

Choc może się to wydawac paradoksalne, doświadczenie desperacji może być kluczem do odkrycia nadziei, ponieważ gdy wszystko jest ciemnością, wystarczy nawet najmniejsze światło, aby zrodzić nadzieję. My zyjemy, ponieważ mamy nadzieję. Istnieje nadzieja tam, gdzie istnieje możliwość pokonania zła. Jest rzeczą mądra i realistyczną myslenie o nadziei wychodząc z rozpaczy. Tylko ci, którzy przezyli dni rozpaczy, mogą docenic nadzieję. I tylko ci, gotowi sa podjąć ryzyko i sa gotowi do stawiania czoła wszelkim trudnościom, aby to czego oczekują z nadzieją stało się rzeczywistością.

Nadzieja rodzi się jako intuicja. Rodzi w nas wewnętrzne poruszenia, które prowadza do powstania relacji zaufania w stosunku do świata. Ta intuicja pozwala nam mieć nadzieję, podtrzymuje nasze pragnienia, pokazuje przyszłość świetlaną i pożądaną. Nadzieja ucisza nasze serce, uspakaja nasze lęki i czyni znośnym naszą teraźniejszą niezależnie od tego, jak bardzo wydaje się ona być bolesna.

3.    „Zasada nadziei”

Ernst Bloch zaczyna swą książkę „Zasada nadziei” pytaniami: skąd przychodzimy? Gdzie idziemy? Czego pragniemy? Czego oczekujemy?[12]. Sa to fundamentalne pytania ludzkiego bytu, naszej tożsamości, naszych początków, naszej nadziei.

Bloch dokonuje refleksji nad ludzkim bytem pokonany przez strach i niepokój. Tylko nadzieja pozwala pokonać lęk. Lęk jest pasywny, nadzieja aktywna. Strach zawęża zyciową przestrzeń. Nadzieja ją poszerza. Człowiek ma potrzebe uczenia się sztuki nadziei. Przyszłość niesie w sobi to, czego się lękamy i to, czego oczekujemy. Kto pragnie czegoś żyje zorientowany ku przyszłości. Nie ma tego w społeczeństwach dekadenckich lub w społeczeństwach, które uległy zmieszczanieniu, gdzie jaka kol wiek zmiana nie jest możliwa. Mieszczańskość zabija wszelka nadzieję.

Bloch pragnie pokonać myslenie statyczne, oparte na dominacji i niezdolne do spojrzenia w przyszłość. Pragnie pokonać myślenie historyczne, które pojmuje postep jako powtarzanie się :ciągle tej samej rzeczy”, „cytadelę fatalizmu” (Leibnitz), w której poznawać oznacza pamiętać. Jest myślenie bez apetytu, bez pragnienia. Bloch przenosi filozofię w przestrzeń nadziei, której nadaje imię niezbadanego kontynentu. Tutaj rodzi się docta spe. Mysl utopijna ukierunkowuje wszystkie odruchy wolności. Powinnismy ukierunkowywać nasze myślenie ku „In terram utopiłam”, ku zmianie świata. Pasja zmian i przyjście novum moblizuje nadzieję.

Nadzieja wynurza się z naszych snów. Nie ma człowieka, który by nie śnił. Istnieją sny nocne i sny dzienne. Sny nocne odsyłaja nas ku przeszłości. Sny dzienne otwierają nas na drogi nadziei. Trzeba koniecznie intensyfikować sny dzienne[13]. Sny opanowuja nas. Życie jest pełne tych wszystkich snów, smarzeń o życiu lepszym od poprzedniego. Niezadowolenie jest częścią nadziei. Trascendencja jest pragnieniem tego, co jeszcze nie jest, co nie jest jeszcze świadome, co jeszcze nie wydarzyło się i nie ma nazwy.

Istnieją liczne utopie e dziennych snach ludzkości: nie tylko utopie o charakterze politycznym, ale w dziedzinie medycyny, w dziedzinie społecznej, technicznej, architektonicznej i geograficznej; w regionach pragnień określonych przez malarstwo i literaturę; nadzieję i zdrowie fundamentalnych w społeczeństwie bez nędzy. Chodzi o marzenia  o zyciu przechodzący ponad pracą, ponad iluzja bezczynności lub sabatowego wypoczynku.

Wizje nadziei pragna przekroczyć barierę śmierci i przeznaczenia. Mamy postacie literacie, które przekraczają wszelkie bariery: Don Giovanni, Ulisses, Kiszot z La Manczy, muzyka; wizje nadziei przeciw śmierci, mrzonki religii walczących przeciw śmierci i przeznaczeniu.

Obecność Królestwa Bożego wśród nas jest inspirującym źródłem dla naszych marzeń śnionych ma jawie.  Jeśli istnieje Królestwo, istnieje Duch Stworzyciel, istnieje zdolność tworzenia. Jeśli istnieje Królestwo, istnieje perspektywa inna od tej, która jawi się nam w sposób bezpośredni, jako rzeczywistość, w które Zło zwycięża zawsze.

Jeśli dobra jest rzeczą cieszyć się z zaspokojenia pragnień, śnione na jawie oczekiwanie, które antycypuje to, co się wydarzy, posiada swe nieprawdopodobne piękno i smak szczęścia. Wizja szczęśliwego świata, świata sprawiedliwego, wyzwolonego lub zbawionego, dynamizuje teraźniejszość i nadaje znaczenie oraz światło naszej drodze.

Zobaczmy w następnej części, że istnieją przeciwstawne sposoby rozumienia nadziei w Europie. Nie możemy głosić Ewangelii Nadziei nie dialogując z tymi sposobami myślenia o nadziei.

III.        Nowe Horyzonty, nowa świadomość (naukowcy, politycy)

Na początku tego wieku otwierają się nowe horyzonty myślenia o nadziei mimo tych posępnych diagnoz[14]. Jednym z najbardziej ewidentnych zjawisk naszego czasu – od XXI wieku – jest uwaga, jaka się poświęca gatunkowi ludzkiemu i naszej planecie. Istnieje znaczne zainteresowanie dla naukowych danych dotyczących genów, genomów, postępu życia i jego objawów, ale też dla danych, które mówią – nowymi słowami – o ludzkiej myśli, o swiadomości, o sztucznej inteligencji, o dziedzictwie genetycznym człowieka, planety, gatunków. Utwierdza się w nas wielka świadomość „ludzkiego gatunku”. Nasza świadomość staje się coraz bardziej uniwersalna (planetarna). Nasz dialog z życiem poszerza się nie tylko na mężczyzn i kobiety innych kultur, innych religii, innych generacji ale też na inne gatunki.

1.    Wyzwanie podwójnej wrażliwości: ku temu co ogólnoświatowe i ku temu co lokalne

Nie jest sprawą łatwa określenie tego czym żyjemy. Zewnetrznie i wewnątrz dynamizmy, które pozornie są przeciwstawne, mobilizuja się wzajemnie. Definiuje je jako „ruch ku korelacji” i „ruch ku zróżnicowaniu”.

  • Ø Istnieje w ludzkości ukierunkowanie w stronę korelacji, ku bliskości, ku solidarności: ukierunkowanie to ma tendencję do przekraczania konfliktów z przeszłości z całym ich bagażem przemocy, imperializmu i zdolności do niszczenia. Dziś, ludzkość pragnie być bardziej przyjazna, bardziej międzykulturowa i międzywyznaniowa. Uprzywilejowuje dialog, negocjacje, wzajemne zrozumienie, ustala koalicje. Zjawisko mondializacji czy globalizacji oraz nowej świadomości naszego gatunku odpowiada tmu ukierunkowaniu. Ale to ukierunkowanie nie jest w stanie zahamować całego negatywnego bagażu konfliktów i zablokować przestrzeni kultury śmierci, która, mimo wszystko, manifestuje się wśród nas.
  • Ø W tym samym czasie w ludzkości jest obecne ukierunkowaniu ku zróżnicowaniu: grupy i osoby Bronia swej tożsamości, nie chca być wchłoniete przez ruchu globalizujące, które nie biorą ich pod uwagę albo ich usuwają. Istnieje w ludzkości godne podziwu zróżnicowanie biologiczne (biodiversita) i dzieki niemu istnieje: ponad 2000 różnych kultur, nieskończona ilość języków, religii, różniacych się między soba stylów życia. Do tego ruchu należy też zjawisko ochrony naszej lokalnej czy narodowej przestrzeni, naszej religii, kultury mniejszościowej, języka… Niesie to ze sobą ryzyko tworzenia o wiele silniejszych rozłamów w ludzkości, które mogłyby uniemożliwić budowanie naszego „wspólnego domu”, jaki pragniemy dla naszej planety.

Pragnienie zrealizowania marzenia o ludzkości pluralistycznej i pokojowej, pojednanej i sprawiedliwej, jest utopią, która płynie w naszej krwi, ale która jest nieustannie hamowana i zagrożona przez ludzkie egoizmy i odwieczne konflikty i przemoc, z których nie udaje się nam wyzwolić.

2.    Czwarte poszerzenie świadomości

Świadomość ludzka przeszła przez długie itinerarium ewolucyjne, które możemy nazwać czterema poszerzeniami świadomości:

  • Ø Pierwsze poszerzenie miało miejsce kiedy osoby były związane z innymi osobami w granicach plemienia; wtedy zrodziła się tożsamość plemienna.
  • Ø Drugie poszerzenie nastapiło gdy ludzie związali się z innymi abstrakcyjnymi  grupami ludzi w naród-państwo. Rezultatem była tożsamość narodowa.
  • Ø Trzecie poszerzenie nastąpiło gdy połączyły się różne grupy narodów i ludów. Narodziła się tożsamość ponad-narodowa, międzynarodowa.
  • Ø Czwarte poszerzenie nastąpi gdy nasza świadomość stanie się świadomością planetarną.

Zbliżamy się wiec do czwartego poszerzenia świadomości: do nowej wizji, w której integrują się ludzie, zwierzęta, środowisko czyli – do globalnej ekologii naszej planety. To czwarte poszerzenie świadomości stało się możliwe dzięki nowym cnotom jak gościnność e stosunku do drugiego i do innych, współczucie wobec wszelkich objawów zycia, ludzkość wobec jakiejkolwiek formy niewolnictwa, świadomość równości wobec wszelkich form despotyzmu, dzielenie się pomyślnością i wzajemny szacunek dla godności osoby i zycia.

To czwarte poszerzenie świadomości ukazuje nam, że nie ma żadnej racji ku temu, aby człowiek był wrogiem drugiego człowieka: wszyscy jesteśmy bytami „narodowymi” z granicami, wojnami i uzbrojeniem. Nadaliśmy sobie tożsamość sztuczną, która nie jest rzeczywista[15]. Nasza tożsamość jest planetarna, światowa. Jesteśmy obywatelami świata.

Czwarte poszerzenie świadomości prowadzi nas do planetaryzacji, do systemu który czyni zrównoważonymi wszystkie rzeczy. Idziemy też w kierunku wykluczenia z naszej planety uzbrojenia i tych, którzy je produkują; w kierunku likwidacji światowego banku pozostającego na usługach prywatnych zysków i powołania nowego, któryby zajmować się podstawowymi potrzebami ludzi naszej planety. Obecny model globalizacji „nie poszerza bogactwa, ale je kanalizuje ku bogatym i przekształca milionerów w miliarderów” (Joel Hirschhor). Konsekwencja tego jest brak równości, bieda, wojny, zniszczenia (gwałty, grabieże, wyzyskiwanie, eksploatacja zasobów i planety) i rozpacz.

Czwarte  poszerzenie świadomości zapowiada integrację wszystkich rzeczy i ich harmonizację. Planetaryzacja stara się określić różnice i budować ludzkość solidarną i w stanie dynamicznej równowagi[16] . Proponuje, wobec uniformizujących teorii, alternatywę teorię integrująca. Planetaryzacja  prosi nas o to, abyśmy uczyli się i integrowali w sposób krytyczny zróżnicowanie. Tylko w ten sposób będziemy w stanie skończyć z przemocą.

Otwiera się tutaj nowy horyzont nadziei dla ludzkości. Ale musimy przede wszystkim odpowiedzieć w odpowiedni sposób na to wyzwanie. Chodzi o misję, natychmiastową, nieuniknioną i taka której nie można zaniedbać.

3.    Czy możliwy jest inny świat? Wizje anty-apokaliptyczne

Coraz wiecej słyszymy sloganów, które na różny sposób mówią nam o tym, że rzeczy mogą ulec zmianie. Ukierunkowanie ku temu, że  „możliwy jest inny świat” staje się coraz silniejsze w naszych czasach. Powstaje jednak wielkie pytanie: o jakich możliwościach mówimy? Pragnę zwrócić waszą uwagę na fakt, że istnieje wielki sceptycyzm wobec wizji apokaliptycznej i że wizja anty-apokaliptyczna narzuca się duzo łatwiej.

Wizja anty-apokaliptyczna jest teorią Fukuyamy na temat „końca historii”: koniec ten nie niesie żadnego odkupienia i nie polega na wypełnieniu się przeszłości. Koniec historii polega jedynie na ogłoszeniu, że nie ma niczego, na co moglibyśmy mieć nadzieję. Chodzi o intronizacje liberalalnego państwa jako ostatecznej formy polityki.[17]

Wizja anty-apokaliptyczna jest jednocześnie teorią postępu: tu ciagle istnieje czas; czas asymptotyczny (znaczy: zbliżający się do czegoś, ale niemogący tego nigdy osiągnąć), który nie dokonuje niczego co obiecuje e nie czyni nic innego, jak odesłać realizację na później.

Teorią anty-apokaliptyczna jest także gnostycyzm: „ gnostycyzm opisuje podróż duszy ku zbawieniu ale w środowisku, w którym czas się zatrzymuje”. Gnoza zajmuje się jedynie duszą i nie interesuje się światem. Gnoza ożywia apokalipsę i w konsekwencji pozbawia ja wymiaru ziemskiego. Wtedy gdy rozumie się zbawienie jako zbawienie wewnętrzne, najważniejsze jest zbawienie człowieka a nie świata. Zbawienie jest pozbawione wymiaru światowego, ziemskiego. Bóg nie objawia się w świecie. W tych wszystkich teoriach, wizja świata jest rzeczywistością niezmienną: odrzuca się zarówno jego negację jak i jego pełna realizacje.

Natomiast jest specyficzna cechą apokaliptyki twierdzenie, że „inny swiat jest możliwy”. Apokaliptyka bierze pod uwage koniec świata jako pełną realizację tego, czego oczekujemy i dąży do przyspieszenia jej. To oczekiwanie zapładnia relacje międzyosobowe miłością bliźniego i wywiera wpływ na świat.

Apokaliptyka patrzy na świat aktualny z pewna obojętnością i pogarda. Denuncjuje jego próźność i uznaje, że jest on niezdolny do zrealizowanie, według swej logiki, tego, czego stworzenia pragną. Wobec spojrzenia apokaliptycznego śmierć wydaje się być niesprawiedliwością i pozbawieniem czegoś. Ta obojętność i nihilistyczne spojrzenie wobec aktualnego świata rodzą się, gdy bierze się pod uwagę koniec i stara się go przybliżyć. To znaczy, gdy oceniamy nasze dziś z punktu widzenia zbawienia. To pozwala nam rozeznać teraźniejszość, jego niedostatki i fustracje, jako „jęki w oczekiwaniu na pełna realizację” i nie jako prorocze nieszczęście.

Porządek świecki ma tendencje ku rezygnacji. Porządek mesjański rewolucjonizuje nie jako pasywne oczekiwanie czegoś wielkiego, które ma nastapić, ale jako obietnicę czegoś co zostanie nam dane.

W tej pierwszej części wzięliśmy pod uwagę kontekst intelektualny europejski, aby uniknąć ryzyka naiwności wtedy, gdy będziemy myśleli o misji nadziei. Dostrzeglismy złożoność terminu „nadzieja” w świadomości naszych współczesnych. Zadają oni sobie pytanie, czy nadzieja jest „iluzja” czy też źródłem braku satysfakcji. Inni pytają czy nadzieja jest „dla wszystkich” i czy jest nadzieja dla ofiar. Są też tacy, którzy myślą o sprawie nadziei wychodząc z ludzkiej zdolności do marzeń, do przekraczania własnej mysli, do transcendencji nawet w najbardziej niekorzystnych okolicznościach. Stwierdziliśmy, że świadomość człowieka modyfikuje się w sposób głęboki Az do punktu, w którym niektórzy mówia o nowej świadomości, o nowym etapie ludzkiej świadomości, który otwiera horyzonty nadziei, sprawiedliwości, pokoju, zwrócenia uwagi na stworzenie. Oto dlaczego mówi się z głębokim przekonaniem, że „inny swiat jest możliwy”.

Część druga: DUCHOWOŚĆ: apokaliptyka, duszą misji

Wielki wkład chrześcijaństwa dla ludzkości polega własnie na przekazywaniu Ewangelii Nadziei. Nasza wiara w Boga historii przekształca się w nadzieję: „ wiara, którą miłuje najbardziej jest nadzieją” (Charles Peguy). Tam, gdzie pozornie nie ma powodów do nadziei, tam, gdzie wszystko wydaje się być potepione e chodzi tylko o to, aby pozwolić mijać godzinom, tam rozpala się nadzieja chrzescijańska.

  1. Nadzieja chrześcijańska i rozumienie historii

Wielki teolog protestancki Jurgen Moltmann  zrozumiał wyzwanie rzucone przez dzieło Ernsta Blocha „Zasada nadziei” i napisał wspaniałe dzieło „Teologia nadziei”[18]. Wychodzi od przekonania, że „chrześcijaństwo jest eschatologią od poczatku do końca, a nie jako dodatek: jest nadziej, zorientowaniem i ruchem ku przodowi i dlatego jest także rewolucją i przemianą teraźniejszości. Eschatologia jest … sercem wiary chrześcijańskiej, rzeczą, na której opiera się wszystko inne”[19].

Nadzieję chrześcijańską buduje się na chrześcijańskim rozumieniu historii różniącej się od innych[20] cznym zwycięstwie królestwa Bożego.

Nasza nadzieja rodzi się z wiary. Wiemy, że Bóg, nasz Ojciec, ustanowił nowe Przymierz ze światem,  niezatarte i definitywne. Świat i jego przyszłość są w rekach Boga, który nie może nigdy zerwać Przymierza, które wiąże go i zobowiązuje wobec ludzkości. Jezus przyszedł, aby ratyfikować to definitywne Przymierze za cenę swej wylanej krwi i ofiarowanego ciała. To Przymierze jest fundamentem naszej nadziei.

Dwa teksty z listu św.Pawła do Rzymian wyrażaja we wspaniały sposób treść naszej nadziei, Rz 5, 1-5 i Rz 8, 18-28

Dostąpiwszy więc usprawiedliwienia przez wiarę, zachowajmy pokój z Bogiem przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, dzięki któremu uzyskaliśmy przez wiarę dostęp do tej łaski, w której trwamy i chlubimy się nadzieją chwały Bożej. Ale nie tylko to, lecz chlubimy się także z ucisków, wiedząc, że ucisk wyrabia wytrwałość, a wytrwałość – wypróbowaną cnotę, wypróbowana cnota zaś – nadzieję.  A nadzieja zawieść nie może, ponieważ miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany. (Rz 5, 1-5)

Sądzę bowiem, że cierpień teraźniejszych nie można stawiać na równi z chwałą, która ma się w nas objawić. Bo stworzenie z upragnieniem oczekuje objawienia się synów Bożych. Stworzenie bowiem zostało poddane marności – nie z własnej chęci, ale ze względu na Tego, który je poddał – w nadziei,  że również i ono zostanie wyzwolone z niewoli zepsucia, by uczestniczyć w wolności i chwale dzieci Bożych. Wiemy przecież, że całe stworzenie aż dotąd jęczy i wzdycha w bólach rodzenia. Lecz nie tylko ono, ale i my sami, którzy już posiadamy pierwsze dary Ducha, i my również całą istotą swoją wzdychamy, oczekując <przybrania za synów> – odkupienia naszego ciała. W nadziei bowiem już jesteśmy zbawieni. Nadzieja zaś, której spełnienie już się ogląda, nie jest nadzieją, bo jak można się jeszcze spodziewać tego, co się już ogląda?  Jeżeli jednak, nie oglądając, spodziewamy się czegoś, to z wytrwałością tego oczekujemy. Podobnie także Duch przychodzi z pomocą naszej słabości. Gdy bowiem nie umiemy się modlić tak, jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami. Ten zaś, który przenika serca, zna zamiar Ducha, wie, że przyczynia się za świętymi zgodnie z wolą Bożą. Wiemy też, że Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra, z tymi, którzy są powołani według Jego zamiaru. (Rz 8,18-28)

     Te dwa teksty mają różne wspólne elementy:

  • Wierność Bogu Przymierza: „zachowajmy pokój z Bogiem”. „uzyskaliśmy dostęp do tej łaski”, „miłość Boża rozlana jest w sercach naszych”, „chwała dzieci Bożych”, „współdziała we wszystkim dla ich dobra z tymi, którzy są powołani według Jego zamiaru”.
  • „Nadzieja objawienia się chwały Bożej”. Nadzieja, która dzielimy my, ludzie, z całą naturą. Chwała Boża objawi się jako odkupienie, wyzwolenie, zbawienie. W tej nadziei  ukazuja się zamiary Ducha Świetego i Jego wstawiennictwo za nas.

2.             Od krzyża do światła

Droga nadziei przechodzi przez krzyż. Wobec tego faktu Kościół woła  „Ave Crux, spes unica!” Ale krzyż i śmierć są tylko przejściem ku zmartwychwstaniu. Jezus nie jest jedynym, ale pierwszym. Zmartwychwstanie jest dla wiary chrześcijańskiej wydarzeniem kolektywnym. Wiara w zmartwychwstanie ma swój fundament w przymierzu Boga z ludxmi, w przymierzu, które nie wygasa i nie kończy się ze śmiercią.

Wiara w zmartwychwstanie kolektywne pokazuje, że przymierze  Boga z nami  jest bez końca i że – jak mówił Jezus – nasz Bóg jest Bogiem żywych a nie zmarłych (Mt 22,23). Wiara w zmartwychwstanie jest ośrodkiem promieniowania nadziei chrześcijańskiej. Zmartwychwstanie Jezusa jest początkiem i obietnicą tego, co nastąpi.

Kościół jest, w perspektywie nadziei, wspólnotą niespokojna, która konfrontuje się ze społeczeństwem i jego pewnikami, imperatywami i absolutami, ale także współpracuje z tym społeczeństwem i odkrywa w nim jego budzące podziw zdolności twórcze i obecność wymarzonej przyszłości.

Ta nadzieja ożywia cały Kościół, jako historyczna wersja wiary. I to ta nadzieja inspiruje życie chrześcijańskie. Animuje w sposób szczególny wyrzeczenie się biologicznej płodności, zdolności do posiadania dzieci. Celibat zakonników to nie jest pogarda wobec życia ludzkiego, ale nadzieja; wygórowany symbol nadziei w życiu. Rezygnujemy z biologicznej płodności i z posiadania dzieci, ponieważ nasza nadzieja jest skoncentrowana na nowym życiu. Celibat chrześcijański i zakonny nie jest wyrazem pogardy wobec zycia ziemskiego, ale nadziei, czasem może nadmiernie profetyczny, na Zycie wieczne. Troszczyć się o nadzieję to to samo co troszczyć się o nasza wiarę w zmartwychwstanie.

II. Perspektywa Apokaliptyczna

W niektórych wypadkach, nadzieja chrześcijańska staje się „nadzieja apokaliptyczną”. Apokalipsa to jest ostatnie i defintywne objawienie Boga, to jest  ostatnie słowo, które nadaje pełne znaczenie istnieniu chrześcijańskiemu wtedy, gdy jest ono zagrozone. W Apokalipsie otrzymujemy klucz pozwalajacy nam interpretować historię w świetle zwycięstwa – już dokonanego – Baranka, który został złozony w Ofierze i Zmartwychwstał (EE, 5).

Papież Jan Paweł II zapraszał nas do głoszenia Ewangelii nadziei w Europie, biorac jako przewodnik księgę Apokalipsy, „prorockie objawienie”, które odkrywa wspólnocie wierzących ukryty i głęboki sens wydarzeń (por. Ap 1,1).

1.    Horyzonty księgi Apokalipsy

Apokalipsa św.Jana  zaczyna się i kończy błogosławieństwem[21]: jesteśmy proszeni o to, aby słuchać i zachować slowa księgi, aby otrzymać błogosławieństwo w czasach trudności.

       Oto jak postrzega to prorok (widzący)”

  • Znaczenie historii (siedem pieczeci):
  • Oficjalne ogłoszenie (siedem trąb) zwycięstwa nad Smokiem, ukazanie się Arki Przymierza, zwycięstwo Boga nad złem i nadejście Królestwa Bożego (trzy symbole: kobieta, smok i dwie bestie);
  • Wielkie ogłoszenie czasu sprawiedliwości dla ofiar (siedem kielichów), co oznacza obronę niewinnych  i oddanie tego, co się im należy ofiarom wielkich niesprawiedliwości;
  • Wstrząs wywołany tym, co Duch mówi wspólnotom chrześcijańskim ukazując im korzenie ich zła i obietnica uleczenia i zbawienia (siedem listów).

Księga Apokalipsy opowiada o  wielkiej wojnie, jaka Bóg rozpoczął sam ze swymi nieprzyjacielami: jego potężne ramie wydaje rozkazy, podejmuje działania i zwycięża swych przeciwników. Sprzymierzeńcami Boga są ziemia, zjawiska naturalne i ci, którzy Ida za Barankiem – wojsko tych, którzy oddali chwałę i śpiewali pieśń nową .  Jedynymi protagonistami tej walki jest Baranek, który jedzie na białym koniu,  Lew Judy oraz Duch, który działa wszędzie.Możemy to powiedzieć słowami tradycyjnymi: Kościołowi zostało dane uczestniczyć w „missio Dei”.  Stara się on ukazywać w sposób przejrzysty i czysty  potężne ramię Boga, dać się prowadzić Duchowi i czynić sakramentalnym działanie Jezusa w świecie.

Nieprzyjacielami misji, w której aktorem jest Bóg („missio Dei”) są dwie Bestie, Miasto-Prostytutka, Babilonia, symbol grzechu i ucisku. Pierwsza bestia to jest władza polityczna i ekonomiczna, która kieruje losami narodów według postulatów Złego; w epoce Nowego Testamentu identyfikowała się z imperialną i krwawą władza Rzymu. Dziś jest szersza: chodzi o władzę wojen, niesprawiedliwości, terroru, korupcji, pornokracji. Druga bestia to jest propaganda, która wykorzystuje pierwsza bestia, aby uzyskać wpływy.  Istnieje pewien system kultu w stosunku do pierwszej bestii, który narzuca się wszędzie. Propaganda pragnie poszerzać władze zła nawet w głębi ludzkich serc; jej moc skażenia jest nadzwyczajna. Rezultatem władzy obu Bestii jest cywilizacja  perwersyjna, wynaturzona, Miasto Prostytutka, które, według Apokalipsy, idzie ku całkowitej zagładzie.

Sa trzy symbole, które trzeba umieć interpretować w każdej epoce. Są to symbole imperium zła. Szatan symbolizuje tajemniczą siłę, która skłania do złego, uwodzi ludzi i wynaturza. Paweł nazywa te tajemnicza siłę „Hamaria” lub  grzech jednego (Rm 5). Nikt nie umie wyjaśnić skąd pochodzi i jak działa, ale jest obecny tam, gdzie czyni się zło.

Duchowość apokaliptyczna konfrontuje wierzącego z władza Zła. Jest to wezwanie do pewnej „fuga mundi” albo ucieczki z miasta-prostytutki i ze wszystkich pól gdzie dominuje Smok. Apokalipsa  kieruje swoje nihilistyczne spojrzenie na statu quo świata i Kościoła: buntuje się i walczy.

Siedem listów do Kościołów pokazują w jakiej mierze my, chrześcijanie, powinniśmy walczyć, aby wyeliminować z nas samych obecność Zła: skrucha, oczyszczenie, żadne kompromisy ze złem, odnalezienie pierwszej miłości i tp. Ponadto, duchowość apokaliptyczna jest wojownicza w stosunku do tego co na zewnątrz. Wierzący nie powinien iść za sygnałami wysyłanymi przez Bestię i to oznacza marginalizację społeczną; to oznacza nie solidaryzować się z nikczemnikami i nie adorować idolów, bożków. Wierzacy musi świadczyć aż do wylania krwi. Duchowość apokaliptyczna jest wiec duchowością męczeństwa.

W tej perspektywie, życie konsekrowane czy zakonne odnajduje swoja racje bytu. Jest to sposób życia „apokaliptyczny”: to szczególny sposób podkreślenia wartości Przymierza z Bogiem Trójcą we frontalnej opozycji di różnego typu przymierza bałwochwalczego. Rady ewangeliczne uczą zakonnika czy zakonnicę życia w Przymierzu z Bogiem jedynym i odrzucania wszelkiego typu przymierza z bożkami pieniędzy, seksu i władzy.

Dla życia konsekrowanego, żyć w sposób apokaliptyczny jest formą męczeństwa bez wylewy krwi i ustawicznym świadczeniem o Jezusie. W tej sposób Zycie konsekrowane odnajduje pocieszenie, siłę, transcendencję, które ją charakteryzują.

  1. Reperkusje wrażliwości apokaliptycznej w życiu zakonnym dziś.

Duchowość apokaliptyczna to nie jest człowiek przygnębiony, w depresji, zdesperowany. Ma on przed oczyma wszystkie okropności historii, ale jednocześnie łaskę szerokich i niemal bezkresnych horyzontów, w których odkrywa, jaki jest koniec zła i widzi dobro, otrzymujące ostateczną zapłatę. Apokaliptyka pragnie przyspieszyć czasy ostateczne i czynić  z pamięci siłe zdolna do transformacji. Duchowość apokaliptyczna jest obietnicą, która pociesza, horyzontem, który pozwala pokonać leki, zwycięskim marszem ku utopii. Nikt nie może przeszkodzić wypełnieniu się Obietnic Boga. Nikt i nic nie może przeciwstawić się zbawczemu wydarzeniu, które działa Bóg. Duchowość apokaliptyczna jest więc duchowością Czci i Adoracji. Jest pełna błogosławieństw i szczęścia.

Zaufanie „widzącego” w duchowości apokaliptycznej oświetla całe jego życie. Wie, że nowe Jeruzalem nadchodzi, że Bóg osuszy każdą łzę, że Chrystus przyjdzie, aby wprowadzić swoje Królestwo i że ma – On i jego Aniołowie – niezmierzona władze zdolną związać i sparaliżować moce zła.

W duchowości apokaliptycznej nie ma miejsca na brak ufności w przyszłość i wobec Boga. Oto dlaczego nie opiera się ona tak bardzo na siłach ludzkich. Jej przekonania prowadza ja do wołania: niech nadejdzie twoje Królestwo! Niech się spełni Twoja wola! Przyjdź Panie Jezu! Przyjdź Duchu Święty! Wie dobrze, bowiem, że pomoc przychodzi od Pana.

To co dokonuje się w naszych czasach nie jest dalekie od faktów symbolizowanych w Księdze Apokalipsy. Wewnatrz Kościoła i zycia zakonnego powstają ruchy mesjańskie, których znaczenia nie można lekceważyć:

  • Ruchy radykalizmu duchowego – określane zwykle jako integryści lub reakcjoniści – które są wspólnotami zycia modlitwy i bardziej intensywnej pokuty, jako przeciwstawienie wobec społeczności konsumistycznej, hedonistycznej i libertyńskiej;
  • Ruchy radykalizmu wolnościowego, które prowadzą licznych zakonników do przyjęcia stylu życia alternatywnego, charakteryzującego się zaangażowaniem, Az do ryzykowania życiem, na rzecz biednych, ich praw i ich walki o wyzwolenie;
  • Ruchy protestu czy kontestacji „twórczej”, które odkrywają ziarna nowego Jeruzalem na tym świecie, doceniając dialog, spotkanie, siłę miłości i prawdy; rozumieja duchowość jako spotkanie, które leczy i dynamizuje i łączą się z ruchami narodów idących ku Królestwu Bożemu. Ten ruch odpowiadałby czwartemu rozszerzeniu swiadomości.

To co robią te ruchy powinno dynamizować cały Kościół. Powinien on być jednym wielkim ruchem mesjańskim i apokaliptycznym w historii. Kościół bez tej mesjańskiej mocy nie jest Kościołem Jezusa Chrystusa.

Musimy więc odnaleźć tę duchowość apokaliptyczną, aby realizować misję nadziei, której oczekuje się od nas dziś, w Europie. Życie zakonne XXI wieku powinno czynić „Lechio divina” całej księgi Apokalipsy wspólnotowo, nie tylko osobiście. Powinna ona być interpretowana i odczytywana w naszym kontekście, aby odkrywać motywy nadziei dla naszego czasu.

Chciałbym więc powiedzieć, że wtedy, gdy ogień apokaliptyczny zapłonie w sercu życia zakonnego:

  • Ø Znajdzie ono swoje miejsce w „Misji Ducha”;
  • Ø Pozwoli się prowadzić nowej intuicji miłosci;
  • Ø Będzie odnajdowało się w miejscach granicznych na  czterech krańcach świata;
  • Ø Będzie umiało działać według stylu „aniołów” typowego dla wielkich posłańców Boga, którym dane jest zadanie umiejącowienie historii w jej właściwym miejscu, jako historii zbawienia, a nie  diabelskiej historii;
  • Ø Będzie świadkiem prawdziwej Mądrości e będzie świadczyło „nie lękając się śmierci”.

Duchowość apokaliptyczna jest więc – w naszych czasach – duszą misji.

IV.           Nadzieja zakonników/zakonnic: klucz do rozumienia

Pragnę powiedzieć, że oblicze, którego najbardziej dziś potrzebujemy to oblicze nadziei. Nie chodzi o to, aby dodać jeszcze jeden ślub do naszej klasycznych  trzech ślubów, ale o to, aby przekształcić te trzy śluby w wyrazy Nadziei. „Perfecta Spes” – taki mógłby być tytuł dokumentu o życiu konsekrowanym w tym nowym wieku. Nadzieja jest cnota centralna dla wszystkich tych, którzy pragna żyć w nowym świecie Królestwem Bożym. Ta nadzieja zakorzenia się w zaufaniu do wszystkich możliwości, jakie życie daje nam, dzięki czujności i opatrzności naszego Boga.

Nadzieja jest ufnością w możliwości, że każda rzecz może przemienić się w dobro. W czasie Soboru Watykańskiego II, pewien dziennikarz zapytał kardynała Suenensa: „Jaka jest – według księdza kardynała – największa przeszkoda dla ewangelizacji, z którą ma dziś do czynienia Kościół?” Kardynał odpowiedział: „ Brak wiary u chrześcijan, w to czym sa naprawdę z łaski Bożej:. Nadzieja jest darem. Jest naszą odpowiedzialnością przyjęcie i pielęgnowanie tego daru. Oto kulucz do tego, aby konfigurować nasze życie jako nadzieję.

1.    Odwaga i twórcze zdecydowania, jako odpowiedź na dar

Nadziei nie należy mylić z optymizmem. Jesteśmy optymistami z racji naszego dziedzictwa genetycznego lub tez z racji wychowania. Ale możemy wychować się do stylu życia otwartego na nadzieję. Nie mamy możliwości nauczenia się tego, aby oddalać od nas wszystko to, co nad przygnębia lub czyni nas nieufnymi. To do nas należy auto-formacja do tego, by zawsze patrzyć w przyszłość, aby nie ulegać lekom wobec trudności, aby nie zablokować się wobec trudności. Zachecaja nas do tego historie o nadziei. Papież Benedykt XVI proponuje nam różne historie w swej encyklice „Spe Salvi”: przykład zakonnicy kanosjanki Josephine Bakhita, kardynała wietnamskiego Nguyen van Thuan czy wietnamskiego męczennika Leo0Bao-Thin *1857), który napisał „ list z piekła”.

Powinniśmy podziwiać osoby, które dzięki swemu pragnieniu życia pokonują najtrudniejsze próby fizyczne, ze śmiertelnymi chorobami włącznie. Zdolność do nadziei jest konieczna, aby stawić czoło wymaganiom wykonywanego zawodu, w poszukiwaniach naukowych, w sztuce. Nadzieja – własnie dlatego, że jest antagonistką rozpaczy – zna zło i potrafi stawić mu czoło z jasnościa i odwagą.

Zniechęcenie, które czasem nas ogarnia nie powinno być ostatnim słowem. Może być momentem przerwy, która pozwala nam na refleksję, na poprawienie błędów, na koncentrację na tym, co zasadnicze. Ale potem trzeba ponownie zawierzyć się nadziei. Uczynniają  się wtedy nasze zdolności twórcze. Przeszkody stymują nas. Mamy w sobie rezerwy nieznane i takie, których nawet nie podejrzewamy.  Królestwo Boże jest w nas. Osoba, która zyje nadzieją jest jak artysta życia: z tego, co pozornie jeszcze nie istnieje, buduje nową i piękną  rzeczywistość, która nadaje sens i motywy życiu tym, którzy ja kontemplują.

2.    Nie tylko pozwolić, aby nadzieja nami kierowała, ale „być” nadzieją

Nadziei nie definiuje się jedynie przez treści zewnętrzne = to, czego my oczekujemy – ale także z racji na zawartość (konsystencję) podmiotu, który żyje nadzieją. To, czym jestem i jakim jestem, czyni ze mnie osobę, która ma nadzieję albo jest zdesperowana (spera o dis pera), szukając utopii lub bezruchu. Subiektywne korzenie nadziei sa w sile ducha. W ten sposób nadzieja jest „gratia gratium faciens” (łaska, która czyni nas pełnymi łaski).

Franciszek Alberione w swym dziele na temat Nadziei sygnalizuje całą serię cnót odnoszących się do nadziei[22]. Pokażę je tutaj tym, którzy pragną kontemplować wspaniałą panorame, która się otwiera tym, którzy naprawde pragną pracować dla nadziei. Ograniczam się tylko do niektórych cnót, które wydają mi się fundamentalne, aby utrzymać żywym ten dar.

  • Pierwszą cechą tego, kto pozwala się prowadzić nadziei jest entuzjazm. Entuzjasta rzuca się w wir, wierzy, czuje siłę, która go niesie, która pozwala mu szukać tego, co ma wartość, tego, co jest ponad przyzwyczajeniem i normalnością. Jest osobą wyciągniętą ku przyszłości, ufa własnym możliwościom. Entuzjazm czyni nas wiarygodnymi. Cynizm jest przeciwieństwem entuzjazmu. Cynik żyje tylko w teraźniejszości, zamknięty w swym egoizmie, w swym lenistwie, w swoim stylu życia; nie wierzy i nie ma żadnej nadziei w cokolwiek, ponieważ brak mu fantazji i wspaniałomyślności. Wszedzie są cynicy, którzy zagrażają entuzjazmowi innych, przede wszystkim młodych, którzy przychodzą pełni wiary i wartości. Te nieszczęsne osoby boją się nowości, które zagrażaja ich władzy. Oto dlaczego upokarzają, osłabiają tych, którzy niosą nowe możliwości. Niszczą w ten sposób cenne bogactwa ludzkie i społeczne.
  • Drugą cnotą nadziei jest – według Alberioni – choć wydaje się to absurdalne, wyrzut sumienia. Rodzi się on w nas jak zły sen, jako upokarzające przypomnienie zła, które popełniliśmy. Wyrzuty sumienia potępiają nas, ale kiedy się pojawia, modyfikuje teraźniejszość. Daje nam nowy klucz moralny. Przygotowuje czystą przyszłość. Bez moralności nie ma przyszłości. Wyrzut sumienia uwierzytelnia moralność nadziei. Pola moralności czy etyki stają się coraz szersze: etyka indywidualna, wspólnotowa, kolektywna, polityczna, społeczne, ekologiczna, planetarna, transcendentne.
  • Trzecią jest miłosierdzie: jest to cnota współczucia wobec cierpień słabszych. Miłosierdzie jest przeciwieństwem  rywalizacji, zazdrości czy nienawiści politycznej. Miłosierdzie sprawia, że czujemy się bardziej samotni, gdy ktoś umiera. Miłosierdzie jest siłą spontaniczną, która popycha nas do działań, aby czynić lepszym życie innych a świat lepszym dla wszystkich.
  • Czwartą jest pokora: otwiera ona drogę ku nadziei ponieważ ustawia nas we właściwy sposób wobec świata, wobec innych, wobec nas samych i wobec Boga, który jest pokorny, potrzebuje wszystkich, jest we wszystkich. Odnajduje on swa pełnię w całości a nie w ego latrii (uwielbieniu siebie). Pokora intelektualna, duchowa, pełna miłości otwiera nas na horyzonty nadziei.

Mówił mi ktoś i słusznie, że w dzisiejszej społeczności, zakonnicy nie są rozpoznawani ze względu na śluby ubóstwa, czystości i posłuszeństwa, ale ze względu na cnoty, które pokazuja ich jako mężczyzn i kobiety Przymierza.

  1. Nadzieja dla wszystkich

Indywidualizm środowiskowy nie może zamykać horyzontów nadziei. Ewangelia charakteryzuje się tym, że jest propozycja nadziei chrześcijańskiej i nadziei dla wszystkich. Obietnica Zbawienia, nowe Przymierze ma, jako odbiorców, „wszystkich” i wszystko.  Oto dlaczego nadzieja chrześcijańska jest kolektywna. Jest to nadzieja dla ludzkości i nadzieja dla ziemi.

Osoby powołane do pełnienia zadań przewodzenia w ludzkich wspólnotach, nie mogą zapomnieć o zadaniu nie do ominięcia: dać przesłanie nadziei wszystkim i każdej rzeczy. To samo dotyczy tych, którzy pełnią posługę władzy w naszych instytutach zakonnych! Sytuacje wspólnotowe bezbarwne, sytuacje podziałów i konfrontacji, uogólnionej krytyki zabijaja nadzieję. Gdy w jakiejs grupie kościelnej lider nie jest zdolny do tego, aby obudzić nadzieję, powinien odejść i pozostawic miejsce innemu, zdolnemu do odbudowania nadziei.

Czasy fundacji, powstawania wspólnoty sa momentami, w których nadzieja błyszczy najbardziej. To wybuch życia. Wszystko rodzi się razem. Nie ma wątpliwości, że wydarzenie Sobory Watykańskiego II wywołało narodziny nadziei kolektywnej o wielkiej mocy!

Sztuka nadziei polega na rytmie oczekiwania. To, co jest obietnicą i zasianym ziarnem nie staje się natychmiast. Jest koniecznym uporządkować oczekiwanie wspólnoty. Ci, którzy dają się ponieść niecierpliwości mogą prowokować sytuacje monstrualne i krwawe. Dobrzy przywódcy umieją dozować nadzieję.

Nadzieja dla swego przeżycia potrzebuje ram instytucji. W instytucjach nadzieja przeżywa, aktywizuje się. Charakterystyką tego procesu jest fakt, że instytut monotonii. Procesy reorganizacji, które dokonują się dziś w naszych instytutach są może pośrednikami instytucjonalizacji nadziei?

W tej drugiej części podjęliśmy temat nadziei chrześcijańskiej i, w szczególny sposób, podkreśliliśmy wymiar eschatologiczny przesłania chrześcijańskiego i wspólnot chrześcijańskich. Duchowość apokaliptyczna daje nam ważne klucze interpretacji momentu obecnego i ustawia nas, w sposób zdecydowany, po stronie nadziei.

Duchowość apokaliptyczna jest przede wszystkim duchowością Przymierza z Bogiem, który zwycięża zło, pokonuje smoka i bestie, które pragna dominować w świecie. Apokaliptyka spowoduje narodzenie się naszej duchowości. Zaprasza nas do tego, abyśmy określali ją w terminach nowych cnót i uczyli się jej w nowym kontekście

Trzecia część: Służba – Ewangelia Nadziei

W czasach głębokich zmian, społeczeństwo potrzebuje zawsze kogoś, kto opowie nowe historie, niosące poczucie sensu. My, zakonnicy, możemy opowiedzieć te alternatywne historie, czyniące nas zdolnymi do marzeń. Znamy już te stare,  które mówią o pieniądzach, o władzy i o seksie. Możemy opowiedzieć historie o Królestwie, historie Jezusa, jako nowego człowieka.

Opowiada się o tym, że gdy Aleksander Wielki ruszył z Grecji, aby podbić Azję, pozostawił swym przyjaciołom swoje dziedzictwo. Perdicca zapytał go: „Czy pozostawiłeś cos dla siebie?” Aleksander odpowiedział mu: „Tak, nadzieję!” Wtedy Perdicca zrzekł się swojej części i wykrzyknął: „ A wiec my, którzy idziemy z tobą, aby walczyć przy twoim boku, dzielimy się z tobą nadzieją”.

Misja jest służbą, jest apokaliptyczną walką. Jesteśmy towarzyszami Ducha naszego Mistrza. Oto, czym jest życie konsekrowane: orszak Jezusa w Duchu Świętym, aby walczyć z Jezusem o nadejście Królestwa Bożego.

 Zadajemy sobie więc pytanie, jak zrealizować zadanie przekazania nadziei w naszym kontekście  europejskim? W jaki sposób uczynić nadzieję naszą prawdziwa misją?

I.               Wymiary Misji

Myśle, że w tym długim okresie posoborowym jedną z najważniejszych zmian, która dokonuje się  w naszych czasach dotyczy sposobu pojmowania naszej „misji”.  Misja nie jest pracą, nie jest apostolstwem (rozumiejąc to słowo, jako określenie naszych „dzieł apostolskich”). Misja nie identyfikuje się przede wszystkim z tym co robimy, ale przede wszystkim z tym z czym, w sposób tajemniczy, współpracujemy. To dlatego dziś mówimy o „missio Dei”, o „missio Inter gentes”, o współpracy. Życie zakonne jest w sposób szczególny wrażliwe na to wszystko.

  1. „Missio Dei”

Misja jest naszą racją bytu jako zakonników. Nie należy mylić misji z działaniami, które podejmujemy dzięki naszemu zaangażowaniu charyzmatycznemu, ani z pracami, które wykonujemy. Misja, o której tutaj mówimy ma charakter łaski, która została nam dana, abyśmy mogli współpracować w „missio Dei”.  Wiemy i czujemy się uczestnikami misji Ducha Świętego – przysłanego przez Ojca i Syna – aby odnowić oblicze ziemi i doprowadzić do wypełnienia dzieło stworzenia i odkupienia.

W tym kontekście misja ukazuje się jako jako tajemnicza obecność Ducha Bożego, który kieruje procesem eco-ewolucji ludzkości ku nowej przyszłości bardziej ludzkiej i mniej …omonide.

Bóg zachowuje swoje Przymierze z ludzkością i z planetą ziemią i nie chce jej zniszczenia. Duch Świety swym tchnieniem prowadzi proces humanizacji planetarnej.

W naszym rozumieniu misji jest rzecza fundamentalną  potwierdzenie prymatu Boga. Jednakże, jeśli nasz Bóg jest pierwszy nie jest wyizolowany. Od początku stworzenia pragnął dzielić misje z nami. Bóg Stwórca stworzył stwórców. Stworzenie przekształciło się w momencie misyjnego posłania, które jest zadaniem powierzonym wszystkim bez wyjatku. Ale nie tylko ludzkości; musimy uznać, że w pewnym stopniu cały proces ewolucji funkcjonuje poczynając od tego stwórczego i misyjnego posłania. W ten sposób, krok po kroku, wypełniają się etapy misji odnoszącej się do kosmosu. W ludzkim stworzeniu misja ta, staje się świadoma, serdeczna i odpowiedzialna.

My wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za misje otrzymaną od Stwórcy, jako odpowiedzialność za nasz gatunek, za wychowanie nowych pokoleń, za organizację naszych społeczności. Oto dlaczego Bóg dał ludzkości dar bycia ojcami i matkami, wychowawcami i politykami bez wykluczania kogokolwiek ze względu na wiarę, religię czy kulturę. Proces ewolucyjny natury gatunku ludzkiego odpowiada misji otrzymanej od Stwórcy.

Misja ma także charakter „zbawczy” czy „wyzwalający”. Tajemnicza obecność zła złamała przymierza, zdeformowała o zniszczyła życie, pogorszyła stan naszej planety. A jednak istnieją w naturze i w historii różne ruchy zmierzające do odkupienia, leczenia, wyzwolenie. Wielkie wyzwolenie dokonało się i zrealizowało kiedy Syn Boży wcielił się z Ducha Świętego w łonie Marii Dziewicy. Dał ludzkości zasadę odkupienia, która łączy nas na nowo ze źródłem Życia i ze Stwórcą. Siły Zła nie maja przyszłości. Odkupienie dociera powoli do stref najbardziej chorych i konających ludzkości, aby je uzdrawiać i dać im przyszłość. Ta siła misyjna, która pochodzi od Boga, znajduje współpracowników w tych, którzy przyjęli jako zasadnicze zadanie wyzwolenie osoby ludzkiej w dziedzinie politycznej, psychologicznej, duchowej, fizycznej, biologicznej i egzorcyzuje zło tam, gdzie je spotyka.

Szczególnym aspektem misji odkupienia jest jej wymiar „apokaliptyczny” realizowany przez tych, którzy sa strażnikami apokaliptycznymi, przez tych, którzy choć znajdują się  sytuacjach wielkiego cierpienia, biedy i zagrożenia, głoszą pocieszenie Boże i odkrywają nowe nieba i nową ziemię. Żyją proroctwem oporu i wytrwałości. Przeciwstawiają się w zdecydowany sposób Bestii i jej popisom. Są zdecydowanie po stronie nowego Jeruzalem. Są prorokami nadziei.

Misja Ducha wciela się w każde działanie charyzmatyczne, jakie różne grupy i osoby wypełniają w świecie i w Kościele. W tym ukazuje się zdolność twórcza Ducha  i sposób, w jaki prowadzi on każdą rzeczywistość ku wypełnieniu Królestwa Bożego. Szczególnie wrażliwi na te misję są wspólnoty zakonne, które odkrywają dzień po dniu, wyzwania (challenges) misyjne i sa gotowe je przyjąć.

Odwołanie się do wspólnot i współdziałania w misji nie może sprawić, że zapomnimy wagę tego, co w całej ludzkości, ma wymiar ministerium „chrześcijańskiego” wewnątrz dzielonej misji.  Polega to na fakcie, że dana nam jest zdolność do poznania „tajemnic Królestwa” (Mk 4, 10-11)[23].  Dar objawienia czyni błogosławionymi uczniów Jezusa, ponieważ pozwala im interpretować rzeczywistość z perspektywy bardziej całościowej, ponieważ dane im było otworzyć siedem pieczeci i interpretacja wszystkiego co się dzieje[24]

Nam chrześcijanon zostało objawione, że misja do nas nie należy, ale że dzielimy ja z naszym Bogiem. Zostało nam objawione, że wszystko jest stworzone w Jezusie Chrystusie, ze Duch Boże wypełnia ziemię i że nie mamy nic, czego nie otrzymamy w darze (1 Kor 4,7). To objawienie nie czyni nieważna misję już wypełniona przez miliony ludzi, którzy o tym nie wiedzieli, ponieważ w momencie sądu ostatecznego król nazwie także  ich szczęśliwymi i błogosławionymi[25]

Wtedy ludzie zrozumieją sens ich służby. Chrześcijanom została dana możliwość poznania Go w czasie ich życia. Wynika z tego pilne zadanie przekazania i szerzenia objawienia, do którego każda osoba ludzka ma prawo. To jest „dobra nowina”, na która czeka cała ziemia. Ewangelizować to znaczy głosić światu sens, znaczenie tego kim jesteśmy. Ewangelizacja jest wiec pierwszym zadaniem Kościoła.

Każda grupa eklezjalna uczestniczy w misji świata i Kościoła w sposób szczególny. Duch Świety działa przez Zgromadzenie i przez jego wspólnoty w sposób godny podziwu. Jest więc niezmiernie ważne, aby instytuty życia konsekrowanego nie tylko programowały własna misje, co jest rzecza naturalną, ale aby odkrywały dokąd Duch je wzywa, aby być prawdziwymi narzędziami Ducha w misji.

 

2.    Misja „Inter gentes”

 Jest sprawą konieczną odnalezienie modelu misji, które  koncentrowałaby się nie tyle na pomocy bliźnim, rzecz, którą często uważa się za postawę wyższości, ile na byciu razem z innymi, aby im pomagać w tym, by byli protagonista narodzin nowego człowieka. Od „missio ad gentes” albo „contra gentes” do „missio Inter gentes”.

 Misja nie jest tu rozumiana przede wszystkim jako „missio ad gentes”, misja ukierunkowana na danie ludziom tego, czego nie mają: światło, wiare, nauczanie moralne, nadzieja, której brak. Jesteśmy coraz bardziej świadomi, jaka powinna być misja w naszych czasach, przede wszystkim „missione Inter gentes”, misja dialogu, wymiany, współpracy. Misja tak rozumiana jest kontekstem, w którym wzrastamy wszyscy razem i razem dokonujemy doświadczenia odkupienia, łaski, zbawienia. Palącym problemem odnoszącym się do misji nie jest jej treść, ale w wiarogodności naszego świadectwa, w zdolności do wymiany wzajemnej i gościnności wobec innego, wobec tego wszystkiego, co Duch stawia  przed nami w kontekstach życia.

3.    Głosić Jezusa Chrystusa, naszą Nadzieję

 Nie powinniśmy minimalizować wagi komunikacji religijnej e jej wpływu na decyzje współobywateli. Rzecz, która ma największy wpływ na naszych współobywateli jednak to nie jest treść przesłania; coraz większą rolę maja emocje. Emocje podstawowe jak entuzjazm czy strach, wpływają na podejmowane decyzje. To, co prowokuje entuzjazm, mobilizuje. To, co wywołuje strach, paraliżuje.

Nasze społeczeństwo jest spragnione przymierza, przede wszystkim wielkiego Przymierza z Bogiem. Jesteśmy – i takimi powinniśmy być – małą realizacją wspólnoty Przymierza nowego i definitywnego. Jesteśmy więc rzecznikami Jezusa i Jego Ewangelii. Oto dlaczego celebrujemy sakramenty Jego obecności i przymierza. To dlatego pragniemy przedłużać Jego działania mesjańskie i wyzwalające. Oto dlaczego przyjmujemy cierpienie i krzyz, pokonując wszelką rozpacz, ponieważ wierzymy w Obietnice Boże.

Życie zakonne w Europie nie może być zadowolony widząc w tylu miejscach w Europie, że Ewangelia jest zapomniana i nie głoszona. Europa jest obszarem misji i w wielu miejscach ziemią do odkrycia. Musimy przeorganizować nasze siły pod kątem nowej fazy misji ewangelizacyjnej. Musimy przekraczać granice każdego rodzaju. Ewangelia Nadziei staje się bardzo potrzebna.

 II.             Misja życia zakonnego w programie Misji-Nadziei dla Europy

 1.    Ku innemu światu 

Jest rzeczą możliwą tworzenie nowego świata gdy oddziaływuje się na kody kulturowe, które przenikaja nasza mentalność; w przeciwnym razie bowiem instytucje naszego społeczeństwa powielają tylko normy i dyscyplinę. Aby doprowadzić do zmiany społecznej w jakims społeczeństwie, jest konieczne zaprogramować na nowo sieci komunikacji, który tworzą symboliczne środowisko.

„Tworzenie nowych treści i nowych form w sieciach, które łącza nasze umysły i ich środowisko oznacza „okablować” na nowo nasze umysły”[26]

„ Im większa będzie autonomia podmiotów komunikujących między sobą w stosunku do komunikacji społecznej, tym wieksza będzie konieczność włączenia przesłań, które poddaja w wątpliwość dominujące wartości i interesy w sieci komunikacji”[27]

Kiedy wierzymy naprawdę w możliwość przemiany i polepszenia człowieka, odkrywamy wage naszego uczestnictwa w procesach wychowawczych. Przestrzeń kultury, wychowania jest wielką platformą, która mamy dziś  (Europejska Przestrzeń Wychowawcza). Nie tylko zakonnikom, ale przede wszystkim dla Kościoła i dla wszystkich jego form życia. Ale my, zakonnicy powinniśmy iść piersi, szukać przestrzeni i pokonywać granice.

Kiedy nadzieja determinuje naszą misję:

  • Współpracujemy z tymi ruchami, które dają możliwość tworzenia świata innego, innego Kościoła, innego życia zakonnego, które różniłoby się od powielania norm i praktyk obecnych w instytucjach i środowiskach;
  • Dajemy więcej przestrzeni pytaniom niż odpowiedziom;
  • Odkrywamy potrzebę działania na kody kulturowe, które naznaczają naszą mentalność i nie pozwalają nam na nowe widzenie i nową świadomość;
  • Dajemy nowe informacje, nowe praktyki i nowych aktorów w naszym systemie politycznym, kościelnym, religijnym. Jesteśmy przekonani, że to co dzieje się dziś nie jest nie do uniknięcia;
  • Dajemy nasz wkład w modyfikowanie relacji w istniejącymi autorytetami i wnosimy nowe środki pomagające podjęcie decyzji.

Społeczność, która jest adresatem nadziei jako misji jest społeczeństwem sieci. Po to, aby nadzieja podtrzymywała ją i przemieniała, jest konieczne, aby zaprogramować na nowo sieci komunikacji, które stanowią jej symboliczne środowisko. Jest konieczne tworzenie nowych treści i nowych form w tych sieciach, które łączą umysły i ich środowiskiem komunikacyjnycm. Oznacza to nowe „okablowanie” naszych ymysłów. Kiedy zaczynamy czuć i myśleć w inny sposób, ucząc się nowych znaczeń i reguł, wtedy będziemy zdolni działać w inny sposób i to pozwoli nam zmienić także nasze społeczeństwo[28]

Misja nadziei powinna włączyć przesłania, które poddaja w wątpliwość dominujące wartości i interesy rządzące w społeczeństwie, w Kościele, w życiu zakonnym.

2.    Ku nowej prassi etycznej

Jeszcze kilka lat temu myślano, że etyka odnosi się tylko do człowieka w jego wymiarze osobistym i społecznym. W rzeczywistości postęp naukowy zmusza człowieka do włączenia do powinności etycznych  wiele aspektów, których nie brał pod uwagę do dziś, miedzy innymi sprawę biosfery.

Istnieją trzy dziedziny zasadnicze, które wymagają specjalnej uwagi ze strony refleksji etycznej:

  • W dziedzinie społecznej, fenomen globalizacji i mondializacji zmusza nas do zaprojektowania nowej etyki, światowej która regulowałaby i ustalała normy dialogu między kulturami i religiami;
  • W dziedzinie biologicznej i genetycznej (odczytanie ludzkiego genomu, zpłodnienie sztuczne, inzynieria genetyczna) – narzuca się nam nowy sposób stawiania czoła problemom na tym tak pełnym wielkich trudności i w konsekwencji niebezpiecznym polu, choć zawierającym w sobie wspaniałe perspektywy i dokonania;
  • W dziedzinie ekologii,  zjawisko przeludnienia, postęp technoindustrii i stopniowe niszczenie środowiska, pozwoliły nam odkryć możliwości, jakie nasz gatunek posiada w dziedzinie wpływu na planete, na której żyjemy i to, że nasze działania mogą przynieść fatalne konsekwencje włączając w to zniknięcie różnych gatunków i całej planety. To niesie ze sobą poczucie nowe dziedziny odpowiedzialności, z których nie zdawaliśmy sobie sprawy jeszcze kilkadziesiąt lat temu; odpowiedzialności nie tylko wobec rodzaju ludzkiego dziś, ale wobec pokoleń przyszłych.

Dochodzimy do tego, co możemy nazwać humanizmem, który przekracza horyzonty antropologiczne i idzie ku humanizmowi trans-antropologicznemu. Uznajemy, że nasza planeta będzie niedługo jednym wielkim centrum zamieszkałym, „globalną wioską”, „wspólnym domem”. Oto dlaczego używamy terminów takich jak „oikos”, „Oikia”, ekologia, ekonomia, ekumenizm a także miasto, kultura, cywilizacja.

3.    Ważność misji edukacyjnej: ku nowemu modelowi

Ludzkość wejdzie w ten nowy okres zmian nieprzygotowana. My także nie czujemy się przygotowani. Nie jest łatwo wychowywać w świecie zmian, na które społeczeństwo nie jest jeszcze przygotowane. Odkrywamy jednak, że naszym zasadniczym zadaniem jest ustalenie procesów edukacyjnych powaznych i dać nasz wkład w wychowanie pokoleń mężczyzn i kobiet wolnych, zdolnych do samodzielnego poznania uniwersum, które nas otacza, jego znaczenie i zdolnych do towarzyszeniu własnym zyciem „duchowi czasów”.  Wychowanie jest sztuką, a nie wiedzą. Żadna kwestia społeczne nie jest ważniejsza od wychowania.

Przestrzeń światowego wychowania jest jak wielkie laboratorium misji, w którym Kościół doświadcza i weryfikuje przydatność swych propozycji we wszystkich dziedzinach i wymiarach misji. W którym odkrywa które z modeli misji są przydatne dla dzisiejszego społeczeństwa a które przestarzałe i przebrzmiałe. Usytuować misję w kontekście szacunku dla instytucji świeckich i dla dialogu pozwala nam oczyszczać nasze idee i nasze propozycje oraz rezygnować z postaw fundamentalistycznych, dogmatycznych, nakazowych.

Misja edukacyjna jest jednym z wymiarów i jednym z poważnych pól ewangelizacyjnych Kościoła. Rzucamy tu na szalę naszą wage społeczną, naszą zdolność wpływania na procesy transformacji i polepszania struktur lokalnych i światowych, nasz wkład w budowanie nowej społeczności bardziej sprawiedliwej, bardziej pokojowej, bardziej solidarnej i bardziej ekologicznej. W misję wychowawcza Kościół musi zainwestować wielką część swej mądrości, swego profetycznego dziedzictwa, najlepsze rezerwy duchowe i ludzkie.

Misja wychowawcza staje się pasjonująca i twórcza w chwilach, gdy nastepują ważne zmiany w społeczności ludzkiej. Tak, jak to właśnie jest dzisiaj. Oto dlaczego zadania wychowawcza są dziś szczególnie pasjonujące i złozone. Wymagają one wielkiej jasności i mądrości.

Wychowywać to nie oznacza ani „uczyć ani klonować. Chodzi i coś innego: oznacza wzrastać w relacjach i stawiać razem czoło wyzwaniom życia kolektywnego”[29]. Jose Luis Corzo pisze dalej: Jakimi słowami wychowujemy?  Żyć, wzrastać, zwiekszać, wyjść, powstać, kwitnąć, wydać owoc, być w relacji… odpowiedzieć. I kontynuuje mówić, że wychowujemy się nawzajem. Nikt niko nie wychowuje. W tym nowym działaniu pozostaje nienaruszona możliwość interwencji innych. Wynika z tego konieczność troski o środowisko, o osoby i także o metody wychowawcze. Skończyły się czasy, w których wychowawca był protagonistą. Ta nowa forma działania (intransitiva) nie jest działaniem bezpośrednim (przyczyna-efekt) przelania od tego kto wychowuje temu, który pozwala się wychowywać. Jest to relacja ekologiczna[30].

Nauczyciele i wychowawcy są mistagogami, którzy wprowadzają w te nową erę ludzkości  i w… które pozwala wyciągnąć na światło dzienne „nowego człowieka”, którego wszyscy mamy w środku.

Kościół odkrywa, że uczestniczenie w tym procesie wychowawczym ludzkości należy do jego najgłębszej istoty. Czuje się do tego powołany. Od czasów Vaticanum II jest w nas nowa mentalność: misja jako dialog, jako włącznie  w procesy, które się dokonują, jako wcielenie w rzeczywistość, towarzyszenie, wyjaśnianie, bliskość.

Życie konsekrowane, należące do wspólnot miedzynarodowych i miedzykontynentalnych, niesie w sobie wizje bardziej katolicką i światową od tych, które dają Kościoły lokalne, prowincjale, narodowe. Jego mądrość może na pewno pomóc wspólnotom kościelnym w odkryciu swego wymiaru światowego i otworzyć się na nowe perspektywy bez lęku i strachu.

Kościół uznaje swoją misję wychowawczą w obecnym czasie jako nowy areopag, jako przestrzeń ekumeniczną i dialog, w którym spotyka naukę i technologię i ma możność niesienia swego światła, doświadczenia objawienia, swej mądrości.

Wychowywać do światowego obywatelstwa ma bardzo wiele wspólnego z wychowaniem do pokoju, do dialogu, do interkulturalności i do dialogu miedzy religijnego; ma wiele wspólnego z etyką gościnności; ma wiele wspólnego z Królestwem Bożym według naszego objawienia.

 

4.    Życie konsekrowane i nowe obywatelstwo

Życie konsekrowane powinno ćwiczyć się w przynależności do nowego Jeruzalem, które schodzi na ziemię. Szczegóły  naszej formy życia, jako ewangelicznych charyzmatów, powinny być zre-interpretowane i przeżywane w terminach tego nowego obywatelstwa, naznaczonego interesem gatunku.

Przestrzenie wychowawcze są mikroklimatem, który umożliwia poznanie i ćwiczenie się w tym nowym obywatelstwie. Jak możemy dostrzec, misja wychowawcza w naszej epoce ukazuje się nam jako wielki projekt, który sytuuje się u początków nowej społeczności, która rodzi się.

  • Ø Odzyskać entuzjazm i zdolności twórcze i innowacyjne;
  • Ø „Evangelica testificatio”:  jest naszym zadaniem czynić widzialną „missio Dei”. Pokazać w jaki sposób należy do Ducha Świętego i do Jezusa Zmartwychwstałego protagonizm w tej misji i w jej ewolucji. Ewangelica Testificatio oznacza, że pragniemy być transparencją Pana w sercu tego pasjonującego zadania, które rodzi się w nowym obywatelstwie.
  • Ø Mała mniejszość „In missione condivisa”.
  • Ø Wizja, aby odkryć Misję: w epoce charakteryzujacej się zmianą paradygmatów i być może także mutacją antropologiczną, jest decydujące posiadać wizję, projekt. Posiadać wizję to nie to samo co mieć ideały, proponujące subtelne obiektywy. Specyficzna cecha wizji jest to, że pokazuje dokąd idą sprawy, ukazuje pewien rodzaj modelu plastycznego przyszłości, która jeszcze musi być zbudowana; odkryć jakie marzenia mogą stać się rzeczywistością. Posiadanie wizji nie jest typowe dla wszystkich, ale dla wizjonerów, dla tych, którym dany jest dar „widzenia”, „prze-widywania” przyszłości. Jest to bardzo ważne dla projektów misyjnych. Tylko taka wizja może dać fundamenty i sens misji. Ślepi kierownicy prowadzą do przepaści i do chaosu i najwyżej mogą pokierować podróżą, która prowadzi do nikąd.

Ta święta świątynia, to zamieszkanie Boga w Duchu, nie jest tylko Kościołem. Jest „sacramentum mundi”, nową świadomością świata, objawieniem. Tą świętą światynią, mieszkaniem Boga, jest ludzkość, nowe miasto, które buduje się. Jest w nim nowy rodzaj obywatelstwa, które w tym czasie zmian epokowych, przemiany, przychodzi jako dar z nieba. Jest to miasto Sprawiedliwości, Pokoju, szacunku dla Stworzenia. Jest to Miasto Miłości, w którym serca ucza się sztuki miłowania i nasz gatunek uczy się poszerzenia nowej świadomości.

Zakończenie

Historie nadziei, nadzieja dla historii. Oto apel. Dać poczatek historiom nadziei w Europie. Historie te zaczynaja się jako mała historia wspólnotowa, działanie wychowawcze różniace się od innych, nowa forma ewangelizacji poprzez piękno i emocje.

W złożoności naszych czasów Kościół otwarty na nadzieje jest najlepsza wiadomością, która może do nas dotrzec. Musimy otworzyć się na sytuacje, które rodzą się, na nowy entuzjazm i ruszyć ku nowym utopiom. Wystarczy, abyśmy pozwolili działać w nas łasce i otworzyć drzwi nadziei. Obraz Kościoła, który żyje nadzieją, w komunii nadziei jest obliczem, jakie Bóg pragnie dla Kościoła w tych czasach. Zakonnicy, szczególnie w Europie, nie powinni zaniedbać tego momentu. Powinnismy  sprawic by odżyła nasza nadzieja, aby głosić, jak starzy prorocy Narodzenia, że coś nowego staje się się.

Prośmy Maryję, nasza Matkę, modlitwą, Salve i tymi słowami „Spes nostra, salve”. Cała historia Maryi była historią nadziei. Jej ciało stało się ziemią nadziei, w której wzrastał błogosławiony owoc jej łona. Ale poza jej ciałem, także jej umysł, jej serce, jej inteligencja doświadczyły napięcia nadziei.  Jezus sam, przez swą osobe i misję, raz jeszcze postawił Maryje w stan nadziei. Przygotował ją do nowego macierzyństwa, które odkryła pod krzyżem: matka umiłowanego ucznia. Maria jest symbolem tego macierzyństwa, które jeszcze się nie zakończyło. Maria, która jest Kościołem w  permanentnym stanie nadziei, jest naszą Nadzieją. Nasza nadzieja rodzi się „de Spiritu Sancto ex Maria Virginie”. Komunia z Maryją pozwoli nam dzielić się historiami, wieloma historiami nadziei i otworzyć nowe rozdziały.

Reprezentujecie życie zakonne w Europie, animujcie wasze wspólnoty z nową kreatywnościa twórczą i misyjną. Chciałbym nazwać ją słowami Jana Pawła II z jego adhortacji „Nuovo Millennio ineunte” – „wyobrażeniem nadziei”. I niech tak się stanie. Amen!



[1] P.Georges Charpak y Roland Omnes, Sed sabios, convertios en profetas, Anagrama, Barcelona 2005

[2] P. ibid

[3] Rozpoczynała się stwierdzeniem, że Jezus Chrystus jest naszą nadzieją (rozdz.1)  i że Ewangelia Nadziei powierzona jest Kosciołowi (rozdz.2). Zadaniem Kościoła jest wiec głoszenie, celebrowanie i służba Ewangelii Nadziei *rozdz. 3, 4, 5). Kończy się propozycją klucza do odczytania Ewangelii Nadziei dla nowej Europy (rozdz.6). Ale najbardziej zaskakujący był fakt, że Papież wziął jako przewodnika dla swej adhortacji „ikonę Apokalipsy” (EE, 5)

[4] Jeden z najważniejszych tekstów Dokumentu Roboczego mówił „możemy dostrzec, jak wynurza się, choć pośród wielkich słabości, nowe oblicze Kościoła, ponieważ są coraz liczniejsze doświadczenia wspólnot braterskich i solidarnych, wspólnot modlitwy, odważnych i wytrwałych w czynieniu dobra, czujnych w miłosierdziu, odważnych w inicjatywach i szczęśliwych nadzieją” (IL, 71).

[5] Rozpoczyna się od szerokiej refleksji-medytacji o Nadziei (SS 4-31). Rozwija potem interesujące propozycje na temat miejsc uczenia się i ćwiczenia w nadziei (SS 32-48)

[6]  Czy to nie dziwne, że Barack Obama zatytułował przemówienie, które uczyniło go sławnym w środowisku krajowyn „Odwaga nadziei”? Temat nadziei stał się potem centralnym punktem jego przemówienia politycznego. „Nadzieja; nadzieja wobec trudności. Nadzieja w sytuacji braku pewności. Odwaga nadziei! To największy dar, jaki Bóg może nam ofiarować dla scementowania tego narodu. Wierzyć w to, czego się nie widzi. Wierzyć w lepszą przyszłość, która na nas czeka. Przemówienie Baracka Obamy na konwencji demokratycznej w 2004.  I dodaje: „Mysle, że możemy pomóc klasie średniej e dać możliwości rodzinom robotników. Mysle, że możemy dac prace bezrobotnym, domy bezdomnym i wydrzec młodzież w miastach Ameryki ze szponów przemocy i desperacji. Wierze, że pcha nas ku temu pomyślny wiatr i że na tym skrzyżowaniu historii możemy dokonac dobrych wyborów, aby stawic czoło wyzwaniom, które są przed nami”. (p.Manuel Castells, Comunicacion y poder, Allianza editorial, Madrid, 2009, ss 473-528

[7] ndré Comte-Sponville,  La Felicidad desesperadamente, Paidós, Barcelona 2001 (in francese: Le Bonheur Désespérément, Librio Texto integral, 2000)..

[8] Cf. Arthur Schopenhauer, El hastio, en El mundo como voluntad y representación, Libro 4º & 57, Akal, Madrid 2005 (in italiano: La noia in Il mondo come volontà e rappresentazione, traduzione di A. Vigliani, Mursia, Milano, 1982) ; Id., Eudemonología o el arte de ser feliz, explicado en 50 reglas para la vida, Herder, Barcelona 2007 (in italiano: L’Arte di essere felici, Adelphi 1997).

[9] Cf. Francesco Alberoni, La Speranza, Rizzoli, Milano 2001; Ricardo Blázquez, La esperanza en Dios no defrauda, BAC, Madrid, 2004, pp. XI-XXIII. 3-25.

[10] Hermann Cohen, Walter Benjamin, Theodor Adorno, Emmanuel Levinas.

[11] Cf. Walter Benjamin, tez 7: “ Ktokolwiek do dziś, odniósł  zwycięstwo, weźmie udział w wielkim pochodzie triumfalnym, idacym po tych, którzy leżą na ziemi. Łupy, które niesie pochód, nazywaja się spuścizna kulturowa ludzkości. Ta spuścizna  znajdzie w osobie historyka materialisty eksperta, troche zdystansowanego,  który myśląc o jej pochodzeniu nie będzie mógł nie odczuć dreszczy. Ponieważ to wszystko nie wynika tylko z genów i pracy wielkich poszukiwaczy, ale także z ciężkiej niewoli współrodaków. To wszystko nie może być świadkiem kultury nie będąc jednoczesnie świadkiem barbarzyństwa. To barbarzyństwo odkrywa się nawet w sposobie, w który to dziedzictwo przechodziło poprzez wieki z rąk jednego zwycięzcy do rąk drugiego. Historyk materialista będzie miał raczej pragnienie odcięcia się od niego. Jest jego zadaniem bowiem wyczesać w odwrotnym kierunku zbyt wspaniałą sierść historii.”  Walter Benjamin, Tesis sobra la historia y otros fragmentos.

[12] Cf. Ernst Bloch, El principio Esperanza, 3 vol., Biblioteca Filosofíca, Aguilar, Madrid, 1977: vol 1, p.XI (in italiano: Il principio Speranza, Edizioni Garzanti, Milano, 2005).

[13] Mówił, że Freud także tak interpretował sny nocne, jako te, które rodziły się z przeszłości. Przeciwnie, sny dzienne, śnione z otwartymi oczyma, patrza ku przyszłości. Istnieją sny z otwartymi oczyma, które są czystą ucieczką i unikaniem konfrontacji z rzeczywistościa. Ale istnieją inne, w których wyobraźnia jest narzędziem myśli i projektów.

[14] Cf. Amin Maalouf, El desajuste del mundo. Cuando nuestras civilizationes se agotan, Alianza Editorial, Madrid, 2009 (in italiano: Un mondo senza regole, Bompiani, 2009

[15] Została nam dana przez tych, którzy zorganizowali świat ze względu na ich wzrastanie, aby karmić  własne skąpstwo, ambicje i zyski. Te potężne osobowości stały się nieczułe na wołanie ziemi i ludzi, którzy na niej mieszkają. Imperatorzy Graja na harfach,  podczas gdy ziemia niszczeje: : cf. Eudald Carbonell, El nacimiento de una nueva conciencia, Ara Llibres, Badalona, 2007, pp. 70-72.

[16] Cf. E. Carbonell, o.c., pp. 70.71.

[17] F. Fukuyama, El fin de la historia y el ultimo hombre, Planeta, Barcelona 1992 (in italiano: La fine della storia e l’ultimo uomo, Rizzoli, 2003); Id., The end of History and the last man, The free Press, New York 1992. Cf. Josep M. Esquirol, La frivolidad política del fin de la historia, Colección Esprit, Caparrós Editores, Madrid 1998.

[18] Cf. J. Moltmann, Teología de la esperanza,  Sígueme, Salamanca 1968 (in italiano: La Teologia della Speranza, Queriniana Edizioni, 1973).

[19] ibid

[20]  Koncepcja klasyczna czy cykliczna historii w Antycznej Grecji: niekończące się powtarzanie cyklów bez punktów kulminacyjnych. Koncepcja hindu mówiaca o reinkarnacji: istnienie ducha ludzkiego rozszera się przed i po obecnym życiu. Koncepcja spiralna historii” „powtarzanie się następuje, ale zawsze różni się”; my nie znamy kierunku spirali. Koncepcja ewolutywna współczesna jest wiarą w niekończący się postep. Koncepcja rewolucyjna lub katastroficzna: historia zakończy się w sposób gwałtowny i niszczycielski. Koncepcja egzystencjalna: historia jako następujące po sobie wydarzenia bez znaczenia.

[21] „Błogosławiony, który odczytuje i ci, którzy słuchaja słów proroctwa, a strzegą tego, co w nim napisane, bo chwila jest bliska” (Ap 1,3).  „I rzekła do mnie: „Te słowa wiarygodne sa i prawdziwe, a Pan, Bóg duchów proroków wysłał swego anioła, by sługom swoim ukazać, co stać się musi niebawem. A oto niebawem przyjdę. Błogosławiony, kto strzeże słów proroctwa tej księgi” (Ap 22, 6-7)

[22] Por. . Francesco Alberoni, La speranza, Rizzoli, Milano 2001, pp. 73-104.

[23] „A gdy był sam, pytali Go ci, którzy przy Nim byli, razem z Dwunastoma, o przypowieść. On im odrzekł „Wam dana jest tajemnica królestwa Bożego, dla tych zaś, którzy sa poza wami, wszystko dzieje się w przypowieściach”

[24] „Potem zwrócił się do samych uczniów i rzekł: „Szczęśliwe oczy, które widzą to, co wy widzicie. Bo powiadam wam: Wielu proroków i królów pragnęło ujrzec to, co widzicie, a nie ujrzeli i usłyszeć to, co słyszycie, a nie usłyszeli.”

[25] Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić” Wtedy osoby ludzkie powiedza: kiedy Cie głodnym i nakarmiliśmy Ciebie? Albo spragnionym i dalimy Ci pić Odpowiadając im powie: Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (por. Mt 26, 31s)

[26] M. Castells, Comunicación y poder, Alianza editorial, Madrid 2009, p. 531

[27]  ibid

[28] Castells, o.c., p. 531.

[28] Manuel Castells, Comunicación y poder, Alianza Editorial, Madrid, 2009, p. 531.

[29] Cf. José Luis Corzo, Educar es otra cosa, Manual alternativo, ed. Popular, Madrid 2007

[30] , o.c., pp. 53-120.