Cztery punkty pierwszej pomocy

Kościół jest zainteresowany nie tylko poznaniem skali zjawiska wykorzystania seksualnego nieletnich przez duchownych ale również ewangelicznym oczyszczeniem – podkreśla o. Adam Żak SJ, dyrektor Centrum Ochrony Dziecka.

W rozmowie z KAI koordynator Episkopatu Polski ds. ochrony dzieci i młodzieży opowiada o planach mających powstać w Polsce czterech punktów kontaktowych dla osób pokrzywdzonych przez duchownych. Decyzję o ich utworzeniu poparli biskupi diecezjalni podczas obrad na Jasnej Górze.

Poniżej pełny tekst rozmowy:

KAI: Po zebraniu Rady Biskupów Diecezjalnych na Jasnej Górze pojawiły się informacje o planach utworzenia czterech regionalnych centrów ochrony dziecka. Co by to miało być?

– Pomysł, który księża biskupi podnieśli i przyjęli na tym zebraniu dotyczy punktów kontaktowych. Na ten moment mowa była o czterech takich punktach w Polsce, w których osoby pokrzywdzone, wykorzystane seksualnie przez księży, czy to w przeszłości czy obecnie, mogłyby się zgłaszać, żeby uzyskać odpowiednią informację na temat różnych procedur oraz poradę prawną czy psychologiczną. Chodziłoby więc w pierwszym rzędzie o to, żeby osoby pokrzywdzone przez duchownych mogły tam uzyskać pierwszą pomoc i poradę ukierunkowującą dalsze postępowanie.

KAI: Czyli pełniłyby funkcję informacyjną i towarzyszenia osobom zgłaszającym swoje krzywdy, w gąszczu kościelnych procedur?

– Tak, takie byłyby pierwsze zadania. Informacja, towarzyszenie osobie poszkodowanej, żeby wiedziała gdzie i jak należy się zgłosić, dowiadywanie się jak sprawy postępują. Chodzi o to, żeby ktoś mógł udzielić osobie poszkodowanej takich informacji, jakich ona potrzebuje, uzmysłowić prawa jakie posiada, pomógł zrozumieć procedury.

Nie byłby to jednak kontakt anonimowy przez telefon czy infolinię ale kontakt osobisty z kompetentną i przygotowaną do tego zadania osobą. Dlatego punkty kontaktowe – z jednej strony – mogą dać przełożonym kościelnym wyobrażenie o tym, jaka może być skala zjawiska wykorzystywania seksualnego przez duchownych, jak również dać im upewnienie, że osoby, które będą się zgłaszać już na tym wstępnym etapie zostaną odpowiednio poinformowane odnośnie swoich praw i upewnione odnośnie do woli Kościoła w dojściu do oczyszczającej prawdy.

Wyobrażam sobie, że takie punkty będą współpracowały z siecią specjalistów z różnych dziedzin, nie tylko w tych czterech miejscach w kraju ale np. jeśli byłaby potrzeba również bliżej miejsca gdzie będzie toczyło się dochodzenie wstępne czy sprawa w sądzie, oczywiście w zależności od woli i decyzji osoby poszkodowanej.

KAI: Sekretarz generalny Episkopatu bp Artur Miziński powiedział dziennikarzom na Jasnej Górze, iż ta inicjatywa idzie w tym kierunku, aby „ofiara była zawsze na pierwszym miejscu”.

– To jest bezwzględnie sygnał w tym kierunku, oczywiście na miarę naszego przygotowania, dlatego wstępnie są pomyślane cztery punkty a nie więcej. Stopień instytucjonalizacji problemu wykorzystywania seksualnego małoletnich, zarówno w społeczeństwie jak i w Kościele jest bardzo niski i dlatego stawiając kroki w kierunku ofiar, uczymy się również jak to wszystko robić, jak to może i powinno funkcjonować.

Oczywiście są wzorce, z których można korzystać. Odniesieniem mogą być dla nas punkty kontaktowe stworzone w Niemczech przez państwo i przez Kościół, są to jednak wzory, których nie można powielić automatycznie. Swoje doświadczenia w tym zakresie ma też Irlandia, dlatego chciałbym wybrać się jesienią lub zimą tego roku, żeby bliżej poznać funkcjonowanie tamtejszych punktów i programy pomocowe, jakie są tam realizowane.

Jesteśmy w fazie uczenia się, ale bardzo się cieszę, że księża biskupi podjęli tę sprawę jednomyślnie, zdecydowanie i z gotowością również do finansowego wsparcia tej działalności.

KAI: Jakie zasady byłyby najważniejsze przy planowaniu pracy takich punktów kontaktowych?

Główną zasadą jest ta, o której wspomniał bp Miziński, aby ofiary były na pierwszym miejscu tzn. żeby m.in. mogły uzyskać te informacje, jakich potrzebują, zostać pokierowanym do kompetentnej w danej sprawie władzy kościelnej.

Pierwsza rzecz teraz – to stworzyć sieć ludzi przygotowanych, którzy byliby zdolni do przyjmowania zgłoszeń od pokrzywdzonych, towarzyszenia osobom poszkodowanym i udzielenia im potrzebnej pomocy w podjęciu trudu ujawnienia doznanej krzywdy. Kończy się kurs e-learningowy, można więc wykorzystać kompetencje prawie 60 uczestników i uczestniczek również w tworzeniu sieci współpracowników ale trzeba mieć świadomość, że potrzeba też dalszych szkoleń dla kolejnych osób. Trzeba abyśmy mieli w całym kraju sieć diagnostów i psychoterapeutów – nie tylko duchownych, ale wręcz przeciwnie – potrzebna jest nam pomoc kompetentnych osób świeckich.

KAI: Kiedy więc powstaną te punkty kontaktowe?

– Myślę, że w ciągu roku te cztery punkty powinny powstać i zacząć funkcjonować. Nie da się zrobić tego od razu, bo nie chodzi przecież o to, żeby je powołać szybko, ale tylko na papierze. To nie ma być „papierowy tygrys”, który nie działa. Ta inicjatywa musi się udać. To nie może być falstart. Musi się udać, ze względu na konkretną pomoc, jakiej potrzebują osoby poszkodowane, zwłaszcza w zakresie doradztwa. Doświadczenia, jakie będziemy gromadzić pozwolą na ulepszanie i poszerzanie zakresu pomocy.

KAI: A gdzie będzie zlokalizowana?

– Na razie nie chcę mówić o miejscach, bo to wymaga jeszcze uzgodnień. Mamy pewne idee na ten temat, ale nie chcę nikogo zaskakiwać wiadomościami przez media. To jest „świeża” decyzja księży biskupów i stopniowo trzeba teraz podejść do jej realizacji.

KAI: Jakie może być zainteresowanie nią osób pokrzywdzonych?

– Nie wiem tego, bo nikt nie zna skali wykorzystania seksualnego małoletnich przez duchownych w Polsce choć równocześnie wiemy z innych krajów oraz z doświadczenia psychoterapeutów i osób, które są w kontakcie z ofiarami tych przestępstw, że zgłaszanie jest dla tych osób bardzo trudne.

Punkty kontaktowe mają mieć również to na celu, żeby wyjść naprzeciw tym osobom. Kościół jest zainteresowany nie tylko poznaniem skali zjawiska ale również ewangelicznym oczyszczeniem. Jest zainteresowany również tym, żeby móc służyć swoim doświadczeniem społeczeństwu, bowiem problem wykorzystywania seksualnego nieletnich jest znacznie szerszy. Również w społeczeństwie potrzeba większej wrażliwości i doświadczeń jak z takimi przypadkami się obchodzić, jak pomagać pokrzywdzonym. Samo prawo karne nie wystarczy. Ufam, że to doświadczenie na tym etapie instytucjonalizacji problemu, które Kościół właśnie zdobywa będzie służyć również całemu społeczeństwu.

KAI: Czy znaczy to, że w przyszłości z tych punktów kontaktowych będą mogły skorzystać również osoby pokrzywdzone np. w rodzinach czy placówkach szkolno-wychowawczych lub innych?

– Na pewno nikt ich nie odrzuci. Z tym, że dziś, na starcie, jeszcze za wcześnie, by dać zapewnienie kompleksowych rozwiązań. Nie chcę obiecywać rzeczy niemożliwych, czy dawać nadzieję na tak szeroką działalność, która może nas przerosnąć. Choć niewątpliwie celem moim i moich współpracowników z Centrum Ochrony Dziecka jest stworzenie jak najszerszej bazy pomocowej. To jest dalszy cel, w związku z tym jesteśmy otwarci na taką perspektywę. Natomiast nie byłoby rzeczą uczciwą obiecywać już teraz, że my to zaraz zrobimy. Zrobimy na takim poziomie i na ile będziemy zdolni.

Niewątpliwie nasza perspektywa musi być szeroka, bo nie może nam zależeć tylko na tym, żeby oczyścić „własne podwórko”, choć to jest pierwszy nasz cel, ale równocześnie musi nam zależeć na tym, żeby dzieci i młodzi ludzie w naszym społeczeństwo, osoby poranione przez wykorzystanie seksualne mogły znaleźć tę pomoc, jakiej potrzebują. Niezależnie od tego, kto jest sprawcą.

KAI / Anna Wojtas/ kn

Za: www.deon.pl