W Poznaniu otwarto ul. o. Honoriusza Kowalczyka OP

090902d.jpg Ulicę ojca Honoriusza Kowalczyka, związanego w komunistycznej Polsce z opozycją demokratyczną dominikanina, który zginął zginął w stanie wojennym w niewyjaśnionych do dziś okolicznościach, otwarto uroczyście w poniedziałek w Poznaniu.
„Ojciec Honoriusz z pewnością chciałby, abyśmy pamiętali nie tylko o nim, ale i o wartościach, które głosił i którym służył. Chodzi o takie wartości jak: szacunek dla każdego człowieka, wolność, prawda, miłość i solidarność” – powiedział przeor poznańskich dominikanów, o. Jakub Kruczek.

Podczas uroczystości odsłonięto też na jednym z budynków przy ulicy o.
Kowalczyka tablicę pamiątkową ze zdjęciem zakonnika i krótką informacją
o jego życiu oraz słowami, że dominikanin „w pamięci mieszkańców
Poznania zapisał się jako męczennik za prawdę i wolność”.

Tablicę
odsłonili brat o. Honoriusza, Kazimierz Kowalczyk oraz wiceprezydent
Poznania, Sławomir Hinc. Uroczystość poprzedziła Msza św. w kościele
dominikanów w intencji Ojczyzny, odprawiona w 29. rocznicę podpisania
Porozumień Gdańskich, które w 1980 roku zakończyły falę strajków i
zrodziły „Solidarność”.

Decyzję o upamiętnieniu imieniem o.
Kowalczyka jednej z ulic Poznania podjęła pół roku temu Rada Miasta.
Dominikanin patronuje uliczce łączącej aleję Niepodległości z ulicą
Kościuszki. Znajduje się ona w pobliżu klasztoru dominikanów, gdzie
zakonnik spędził ostatnie lata życia.

Przed wejściem do świątyni
przyjaciele ojca Honoriusza – którzy winą za jego śmierć obarczają
Służbę Bezpieczeństwa – umieścili kilka lat temu poświęcony mu
pamiątkowy obelisk, na którym wyryto słowa: „Jeśli ludzie zamilkną,
kamienie wołać będą”.

Urodzony w 1935 roku o. Honoriusz
Stanisław Kowalczyk prawie całe życie zakonne spędził w Poznaniu, gdzie
był duszpasterzem akademickim. W stanie wojennym organizował pomoc dla
internowanych, a odprawiane przez niego Msze święte za Ojczyznę
gromadziły tysiące osób. Za swoje zaangażowanie wielokrotnie otrzymywał
telefony z pogróżkami.

17 kwietnia 1983 roku „maluch”, którym
zakonnik jechał w odwiedziny do rodziców w Mławie, z niewyjaśnionych do
dzisiaj przyczyn uderzył nagle w drzewo we wsi Wydartowo na pograniczu
Wielkopolski i Kujaw. Ciężko ranny zakonnik zmarł 8 maja, w dniu swoich
imienin. Jego pogrzeb, na który przyszło kilkanaście tysięcy osób,
zamienił się w patriotyczną manifestację.

W sprawie przyczyn
śmierci o. Kowalczyka trzykrotnie umarzano śledztwo z powodu braku
dowodów przestępstwa. Instytut Pamięci Narodowej w Warszawie ponownie
bada, czy dominikanina zamordowała inwigilująca go Służba
Bezpieczeństwa. (KAI)

Za: www.dominikanie.pl.