Bliskość Ojca Świętego Franciszka z charyzmatem św. Alfonsa Liguori

W życiu i w apostolacie św. Alfonsa Liguori, założyciela redemptorystów, znajdujemy te postawy, które Ojciec Święty Franciszek z mocą podkreśla w swoim nauczaniu. Wiele kwestii, które obecny Papież dotyka w swoich katechezach, wydaje się wręcz pochodzić spod pióra i z ust naszego założyciela.

Z nauczania Ojca Świętego Franciszka, tak jak i z nauczania św. Alfonsa Liguori wynika, że nawrócenie zakorzenione jest w odnowionym doświadczeniu Bożego miłosierdzia, które dla redemptorystów łączy się z mottem naszego przepowiadania, tzn. z „obfitym Odkupieniem” i urzeczywistnia się w ewangelizacji. Temat ten podejmuje w swoim artykule włoski redemptorysta, o. Alfonso V. Amarante, profesor Akademii Alfonsjańskiej w Rzymie.

Jeśli encyklika Lumen fidei napisana przez papieża Franciszka została określona jako napisana na cztery ręce, ze względu na wkład Benedykta XVI, to adhortacja Evangelii gaudium z pewnością jest manifestem programowym pontyfikatu Ojca Świętego Franciszka. Czytając uważnie ten dokument można znaleźć w nim słowo – klucz. Słowem tym jest „radość”. Pojawia się ono 59 razy.

Ojciec Święty Franciszek, chcąc powiedzieć, że pragnie „radosnego Kościoła”, pisze: „Wielkim niebezpieczeństwem współczesnego świata, z jego wieloraką i przygniatającą ofertą konsumpcji, jest smutek rodzący się w przyzwyczajonym do wygody i chciwym sercu, towarzyszący chorobliwemu poszukiwaniu powierzchownych przyjemności oraz wyizolowanemu sumieniu” (EG, 2). Tymczasem „radość Ewangelii napełnia serce i całe życie tych, którzy spotykają się z Jezusem. Ci, którzy pozwalają, żeby ich zbawił, zostają wyzwoleni od grzechu, od smutku, od wewnętrznej pustki, od izolacji” (EG, 2)

W centrum nauczania papieża Franciszka znajduje się podstawowa dla całego jego pontyfikatu myśl: Bóg „nigdy nie męczy się przebaczaniem”, podczas gdy to „my męczymy się prosząc Go o miłosierdzie”. Bóg „wraca, aby wziąć nas na ramiona raz po raz”, „pozwala nam podnieść głowę i rozpocząć na nowo, czyni to z delikatnością, która nigdy nas nie rozczarowuje i która zawsze może przywrócić nam nadzieję”. Chrześcijanin powinien wejść „w tę rzekę radości”. Jest to powiedzenie „nie” „chrześcijanom, którzy sprawiają wrażenie, że mają styl Wielkiego Postu bez Wielkanocy”. „Ewangelizator nie powinien mieć ciągle pogrzebowej miny”, pisze Ojciec Święty, życząc, aby nasze czasy mogły „otrzymać Dobrą Nowinę nie od ewangelizatorów smutnych i zniechęconych, niecierpliwych i zalęknionych, ale od sług Ewangelii, których życie promieniuje radością”.

Jeśli radość powinna być cechą Kościoła, prawdziwym jego dziełem powinna być misja, wyjście ku opuszczonym. Ojciec Święty stwierdza, że „działalność misyjna stanowi paradygmat każdego dzieła Kościoła” (EG, 15). Kościół Chrystusowy powołany jest do wyjścia z siebie, aby spotkać innych. Innymi słowy, Kościół wie, że powinien „wyjść naprzeciw, szukać będących daleko i docierać na rozdroża, aby zaprosić tych, co są wyłączeni”. Aby tak się stało, Franciszek na nowo kieruje wezwanie do „duszpasterskiego nawrócenia”, które oznacza przejście od perspektywy biurokratycznej, statycznej, administracyjnej naszego duszpasterstwa, do perspektywy misyjnej, co więcej, do duszpasterstwa nieustannie ewangelizującego. Nie – dla przestarzałych praktyk. Tak – dla kreatywności, aby przemyśleć ewangelizację.

W tym kontekście adhortacja Evangelii gaudium mówi również o parafiach, które powinny być „jeszcze bliższe ludziom”. Chodzi o Kościół o „misyjnym sercu” i o „otwartych drzwiach”. Często natomiast, upomina Papież, „zachowujemy się jak kontrolerzy łaski, a nie jak ci, którzy ją przekazują” (EG, 47). A „Kościół jednak nie jest urzędem celnym, jest ojcowskim domem, gdzie jest miejsce dla każdego z jego trudnym życiem” (EG, 47), przede wszystkim dla ubogich i chorych, tych, którzy często są pogardzani i zapomniani. „Wolę raczej Kościół poturbowany, poraniony i brudny, bo wyszedł na ulice, niż Kościół chory z powodu zamknięcia się i wygody kurczowego przywiązania do własnego bezpieczeństwa (…) Mam nadzieję, że bardziej od lęku przed pomyłką kierować się będziemy lękiem przed zamknięciem się w strukturach dostarczających nam fałszywej ochrony, lękiem przed przepisami, które czynią z nas nieubłaganych sędziów, lękiem przed przyzwyczajeniami, dzięki którym czujemy się spokojni” (EG, 49)

Te słowa Ojca Świętego Franciszka bardzo przypominają słowa św. Alfonsa Marii de Liguori. Wiele kwestii, które obecny Papież dotyka w swoich katechezach, wydaje się wręcz pochodzić spod pióra i z ust naszego Świętego. W rzeczy samej, Doktor Najgorliwszy, tak jak obecny Ojciec Święty, obrał właśnie miłosierdzie i misję za szczególne pole swojej działalności.

Z nauczania Ojca Świętego Franciszka, tak jak i z nauczania św. Alfonsa wynika, że nawrócenie zakorzenione jest w odnowionym doświadczeniu Bożego miłosierdzia, które dla nas redemptorystów zbiega się z podstawowym hasłem naszego głoszenia, tzn. z „obfitym Odkupieniem” i konkretyzuje się w ewangelizacji.

Z nauczania Ojca Świętego Franciszka wynika, że wspólnota wierzących podejmuje działanie, ponieważ jest uprzedzona przez miłość Pana, „dlatego umie uczynić pierwszy krok, umie podjąć inicjatywę bez lęku, wyjść na spotkanie, poszukiwać tych, co są daleko i docierać na rozstaje dróg, aby zaprosić wykluczonych. Żyje niewyczerpalnym pragnieniem ofiarowania miłosierdzia, będącego owocem doświadczenia nieskończonego miłosierdzia Ojca i jego udzielającej się mocy. Odważmy się trochę bardziej podjąć inicjatywę! W wyniku tego Kościół potrafi «zaangażować się»”. Kiedy Kościół angażuje się, wspólnota ewangelizacyjna przyjmuje postawę „towarzyszenia”. W tej dynamice przynosi owoce nawrócenia, świętuje każde małe zwycięstwo (por. EG, 24)

W życiu i w apostolacie św. Alfonsa Liguori i redemptorystów znajdujemy te postawy, które Ojciec Święty z mocą podkreśla w swoim nauczaniu. Ludzka wędrówka duchowa, którą Alfons przebył, doprowadziła go do ofiarowania się ludowi, zwłaszcza najbardziej opuszczonemu, głosząc mu miłosierdzie. Doświadcza on Chrystusa – Ewangelii, jako jedynej możliwości dla zbudowania fundamentu dla wartości i nadania im sensu. Nazajutrz po dramatycznym doświadczeniu przegranej sprawy sądowej doświadcza on, że sprawiedliwość jest podatna na korupcje ze strony bogactwa. Wobec tego porzuca togę, aby rozpocząć nową drogę sprawiedliwości. „Po tej burzy wstąpiło w serce Alfonsa Boże światło. Rozważając ewangeliczne wartości, to czym jest świat i jak ulotna jest jego chwała, na nowo utwierdził się w decyzji, którą już podjął, że nie ujrzy już więcej trybunałów, ani że nie chce już znać świata. Alfons poddał się Bożej łasce” (Tannoia, I, 23). 29 sierpnia 1723 r. oddaje się definitywnie Bożej miłości. Ma to miejsce w Szpitalu dla nieuleczalnie chorych (Incurabili): „Boże mój, zbyt długo opierałem się Twojej łasce. Oto jestem, uczyń ze mną to, co chcesz”; i u stóp Matki Bożej od Wykupu Niewolników (Madonna della Mercede): „oświecony nowym światłem, cały oddaje się Bogu, porzuca świat… czyniąc ze swojego życia ofiarę dla Boga i dla Maryi” (Tannoia, I, 25 – 26).

Alfons Liguori zaczyna przeżywać swoje kapłaństwo jako posługę miłosierdzia. Dotychczasowy adwokat od tej chwili podejmuje się obrony grzeszników wobec miłosiernego sędziego: „Rozważ, kapłanie, że Bóg nie mógł uczynić cię nikim większym na tym świecie od tego, kim cię uczynił. I do jakiejże większej godności Bóg mógłby Cię wywyższyć, niż ta, że jesteś na ziemi sługą spraw dotyczących Jego większej chwały” (Dzieła ascetyczne, tom III, Torino 1867, 813). W innym piśmie napisze on: „Jestem kapłanem; moja godność jest większa od godności aniołów; muszę więc troszczyć się o największą czystość, abym mógł być mężem apostolskim… Lud chrześcijański uważa mnie za sługę pojednania z Bogiem i muszę zawsze być drogi dla Boga i cieszyć się Jego przyjaźnią… Biedni grzesznicy oczekują ode mnie, że zostaną wyzwoleni od śmierci grzechu i ja powinienem czynić to poprzez modlitwy, przykład, słowo i dzieła”.

Na koniec warto podkreślić, że w centrum jego posługi jest zawsze przepowiadanie i pojednanie. Tak to ujmuje jego biograf: „Kierowany Duchem Bożym Alfons nie przepowiadał niczego innego jak tylko Jezusa Ukrzyżowanego. W jego kazaniach nie było pobocznych wątków ani próżnych i nieużytecznych popisów erudycji. Wszystko było jasne i proste, treściwe, a styl miał spokojny i ciepły. … Zaledwie jako spowiednik pokazał się w konfesjonale, już był otoczony mnóstwem penitentów. Wielka była ich liczba, z każdego stanu i zawodu. Alfons przyjmował wszystkich z nadzwyczajną miłością. Jak rankiem pierwszy pojawiał się w kościele, tak wieczorem jako ostatni opuszczał konfesjonał” (Tannoia, I, 35-39).

Alfonso V. Amarante CSsR
Akademia Alfonsjańska, Rzym

Za: www.redemptor.pl.