Gorączka złota

„Kobiety w wiosce się skarżą” napisał przyjaciel pracujący na misji w Mali. „Od jakiegoś czasu coraz trudniej znaleźć złoto. Proszą o błogosławieństwo narzędzi, aby można było znaleźć wiele kruszcu”.

Pogaństwo, zabobony, wiara naiwna… ? Jakkolwiek spojrzeć, jedno trzeba przyznać – wiara w Afryce jest żywa. A że wymaga oczyszczania… Czy tylko tam? Po za tym jest w tym coś pięknego. Potrzeba odwołania do Rzeczywistości Wyższej, uznanie zależności od Boga, zdanie się na moc błogosławieństwa – obecne są w życiu ludzi po prostu. Bez wielkich słów, bez epatowania pobożnością. Zażyłość z Tajemnicą wyrażana jasno, barwnie, głośno. Na ulicy, w urzędach. Zauważyłem, że również w parlamencie.

Podczas niedawnego pobytu w Kenii spotkałem wiele osób. Tych wykształconych, i  tych prostych. Pytałem, czego ich zdaniem kulejąca wiarą Europa może nauczyć się od Afryki. Mówili słowami i życiem o codzienności odnoszonej do Boga, o dostrzeganiu Go w szczegółach, nie pomijaniu przy najprostszych gestach. Wspominam chwile spontanicznych modlitw odmawianych na powitanie, gdy przekraczałem progi domów, czterdzieści dwa święte obrazy na odrapanych ścianach, przydrożne wymiany zdań zawsze kończące się błogosławieństwem, czy dialog z niemym człowiekiem w matatu (kenijskie busy), który wystukiwał słowa błogosławieństwa na komórce.

Tym czasem u o. Pawła Huleckiego, Misjonarza Afryki, kobiety proszą o błogosławieństwo… bo zabrakło złota. „Badalabougou to jedna z pięciu stref wydobywania złota metodami tradycyjnymi na terenie naszej parafii. Mieszka tu prawie 40 000 osób przybyłych ze wszystkich regionów Mali oraz krajów granicznych. Są także chrześcijanie. Podczas jednej z wizyt, odpowiedzialny za tamtejszą wspólnotę powiedział że kobiety się skarżą i proszą o błogosławieństwo narzędzi, aby mogły znaleźć dużo złota.Byłem w kropce: czy Bóg też tego chce?” – opisuje przyjaciel.

Po zebraniu myśli w kaplicy odpowiedział, że nie może pobłogosławić narzędzi w celu ułatwienia znalezienia złota, gdyż „Bóg nie jest magikiem a szybkie wzbogacenie może oddalić od Boga”. W zamian misjonarz zaproponował modlitwę o błogosławieństwo dla osób, które będą pracowały przy ich pomocy.

„Aby uważały na niebezpieczeństwa, aby Bóg uchronił od wypadków oraz żeby pomógł dobrze rozeznać na co przeznaczyć zyski ze sprzedaży złota. Twarze kobiet zmieniają się. Zaczynamy modlitwę. Ludzie proszą o zdrowie, bezpieczeństwo, wzajemne zrozumienie. Nikt nie prosi o rychłe odnalezienie znacznych ilości złota”.

Wystarczyła chwila refleksji w kaplicy, aby odnaleźli to złoto prawdziwe…

Badaladougou w Mali to wioska inna niż wszystkie. Od 10 lat to jedna z pięciu stref wydobywania złota metodami tradycyjnymi na terenie parafii prowadzonej przez Ojców Białych Misjonarzy Afryki, gdzie pracuje m.in. polski kapłan, o. Paweł Hulecki. W Badalabougou mieszka prawie 40 000 osób przybyłych tu m.in. w poszukiwaniu drogocennego kruszcu. Prace codzienne wielu mężczyzn i kobiet to kopanie dziur i tuneli, transport ziemi do ujść wody, płukanie ziemi w celu znalezienia złota, kruszenie kamieni jak również: produkcja i sprzedaż narzędzi górniczych, skup złota, handel, transport, budowa foliowych domów itd.  Wśród mieszkańców wioski są także chrześcijanie. „Życie tam nie jest łatwe. Warunki pracy i higieny są bardzo złe i powodują wiele wypadków i poważnych chorób. Nasze duszpasterskie wizyty  stają się m.in. okazją do uwrażliwiania na temat niebezpieczeństw, jakie na czyhają w wiosce” pisze misjonarz. I dodaje: „możemy tam znaleźć prawdziwe złoto. To złoto bardziej wartościowe niż błyszczący kruszec wydobywany z ziemi. To nasze złoto to tysiące ludzi, mężczyźni i kobiety, młodzież i dzieci, całe rodziny, które szukają środków na przeżycie kolejnego dnia”.

kab /zdjęcia: Paweł Hulecki MAfr

Za: www.ojcowiebiali.org.