Abp Henryk Hoser: czas drastycznie mi się kończy

Arcybiskup Henryk Hoser udzielił szczerego wywiadu portalowi Onet. Opowiada w nim o swoim zwątpieniu, wielkiej miłości, a także o ludobójstwie w Rwandzie i kończącym się czasie jego życia. Hierarcha nie unika również pytań o dalsze losy ks. Lemańskiego.

W młodości był przeciętnym katolikiem, później okazał się wyjątkowo zdolnym studentem medycyny, aż w końcu porzucił świetnie zapowiadającą się karierę lekarza dla powołania. „Pytałem siebie: czy na pewno chcę rezygnować ze wszystkich planów, z kariery? Przez jakiś czas wydawało mi się to kompletnym absurdem. Później ta myśl wracała z taką intensywnością, że nie mogłem się od niej opędzić – mówi w wywiadzie udzielonym Januszowi Schwertnerowi.

Na pytanie, czy był kiedykolwiek zakochany, odpowiada „tak” i dodaje, jak sobie z tym poradził: „Zespół zakochania jest przejściowy i nietrwały. Coś jak burza majowa. Przychodzi i przemija. Ja odpowiednio wcześnie zdałem sobie sprawę, że życie rodzinne to projekt dożywotni. I z pełną świadomością się tego wyrzekłem”.

O celibacie mówi, że jest trudny tak samo jak wierność w małżeństwie: „Po miesiącach miodowych przychodzi proza życia”. Arcybiskup przyznał, że zakochanie jest ważną częścią życia, dlatego pyta o to kandydatów, nim dopuści ich do święceń.

Hierarcha przedstawia siebie jako introwertyka i człowieka, który nie lubi skupiać uwagi na sobie, „błyszczeć”. W tym upatruje brak przychylności mediów wobec niego. Od lat nie podejmuje się publicznie obrony przed oszczerstwami, jakie są kierowane wobec niego ws. ludobójstwa w Rwandzie, a są to nawet oskarżenia o współudział. „Gdy w Rwandzie doszło do ludobójstwa, to mnie tam nie było. Wyjechałem niespełna rok wcześniej, w sierpniu 1993 roku. W kwietniu 1994 roku rozpoczęła się masakra, ja przebywałem w Europie” – mówi arcybiskup.

Powrót do Rwandy krótko po masakrze ludności przypomniał mu obrazy i tragedię rzezi na Woli, w której stracił ojca i dziadka. Sytuacja Rwandy okazała się bardziej dramatyczna. „Wokół była jedna wielka pustka. Przerażająca. Na każdym kroku walały się ludzkie szczątki. Nie jest łatwo to opisać słowami” – powiedział. Te wydarzenia nie sprawiły jednak, że zwątpił w Boga: „Jeśli wątpiłem, to zawsze w człowieka”.

W dalszej części wywiadu Arcybiskup odpowiada na pytania o jego obecną posługę w Warszawie. Przyznaje, że droga do zdjęcia suspensy z ks. Wojciecha Lemańskiego jest otwarta, musi on jednak uznać listę zarzutów, które dotyczą tylko sytuacji duszpasterskiej i nauczania Kościoła. „One nie odnoszą się do mojej osoby” – mówi hierarcha.

„Jakimi uczuciami ksiądz darzy ks. Lemańskiego?” – pyta Janusz Schwertner. „Modlę się za niego. To człowiek, który w dużej mierze padł ofiarą mediów i uwierzył w siebie. Zbyt mocno” – odpowiada abp Hoser.

Ordynariusz diecezji warszawsko-praskiej nie ukrywa, że chciałby porozumienia jeszcze w tym roku, jednak widzi jedną zasadnicza przeszkodę kanoniczną: „Dopóki nie spełni warunków wymaganych kanonicznie, to ja suspensy zdjąć nie mogę”.

„Mam świadomość krótkiej perspektywy, która mi została. Czas drastycznie mi się kończy” – powiedział arcybiskup. Jednak samej śmierci się nie boi. „Wierzę w Boga dobrego, miłosiernego i sprawiedliwego. To mi wystarcza”.

Za: www.deon.pl.