Australia: polscy redemptoryści pracują już na wszystkich kontynentach

redemptor.pl1 grudnia 2014 r. rozpoczęła się posługa o.Pawła Pakuly CSsR w Australii – w konsekwencji redemptoryści Prowincji Warszawskiej pracują teraz na wszystkich pięciu kontynentach. Stacjonuje on w Melbourne położonym w prowincji Victoria, na południowo-wschodnim wybrzeżu tego państwa – niemalże kontynentu znanego z bumeranga, skaczących kangurów, zawsze uśmiechniętych misiów koala i przede wszystkim wymarzonego miejsca na eskapady wakacyjne.

Australia

Mieszkańców jest ok. 22 mln, kangurów 40 mln, owiec 80 mln. Klimat zróżnicowany z przewagą subtropikalnego, a w samym Melbourne w ciągu jednego dnia można przeżyć wszystkie cztery pory roku. Latem temperatura dochodzi do 40 stopni powyżej zera, a zimą odczuwalna (tzw. sensacja termiczna) nawet poniżej zera. Tegoroczna zima dała się we znaki, w wielu miejscach spadł śnieg, dlatego też widok kangurów skaczących po białej szacie śniegowej wzbudzał zrozumiałe zainteresowanie. Najważniejsze miasta to Sydney, Melbourne, Canberra (stolica), Perth, Adelaide, Brisbane, Port Darwin.

Kościół

Wierni Kościoła katolickiego stanowią ok. 25 % ogółu ludności, anglikanie to ok. 23%, dalej muzułmanie 12%. Ok. 20% to wyznawcy innych kościołów od prawosławnego poprzez różne odłamy protestanckie, aż po sekty ezoteryczne. Ok. 15 – 20% mieszkańców Australii deklaruje się jako niewierzący lub ateiści. Sporo jest ludzi praktykujaących różnego rodzaju zabobony lub wręcz deklarujących się jako wyznawcy szatana.

Kościoł katolicki jest na drodze przemian, podobnie jak w wielu innych krajach Zachodu. Duży napływ emigrantów z krajów azjatyckich oraz z Ameryki Płd. i Europy sprawił, że w sposób naturalny zmienia się oblicze Kościoła. Australijczycy (mam na myśli potomków osadników irlandzkich i brytyjskich sprzed wieku i wcześniej) uczęszczają na Msze św. w wymiarze symbolicznym. Jeśli jakiś kościół jest zapełniony w niedzielę, to są to właśnie emigranci.

Redemptoryści

Redemptoryści australijscy zaznaczyli swoją obecność m.in. poprzez fakt, że jak do tej pory nie spotkałem kościoła, w którym nie byłoby wizerunku Matki Bożej Nieustającej Pomocy (choć patronką Australii jest Matka Boża pod wezwaniem Wspomożenia Wiernych). Wielu miejscowych księży wspomina naszych Współbraci jako gorliwych głosicieli Słowa Bożego i oddanych misjonarzy. Na chwilę obecną dokonano zjednoczenia kilku jednostek i sformowano Prowincję Oceania obejmujaca Australię, Nową Zelandię i resztę placówek w Oceanii. Dobrze układa się współpraca z jednostkami azjatyckimi (młodzi redemptoryści przyjeżdżają na naukę języka i studia, pomagają także w pracy z emigrantami).

Polskie duszpasterstwo

Melbourne jest największym skupiskiem Polonii w Australii. Praktycznie na każdym kroku można usłyszeć polską mowę, niekiedy jeszcze z pięknym staropolskim akcentem. Opiekę duszpasterską sprawują przede wszystkim chrystusowcy i jezuici. Wspólnie z tymi pierwszymi odbyłem tegoroczne rekolekcje w języku polskim. Miłym zaskoczeniem był fakt, że rekolekcjonista w naukach raz po raz cytował redemptorystów.

Polscy duszpastrze pracują z oddaniem i bardzo sprawnie. Chrystusowcy zbudowali i prowadzą sanktuarium Bożego Miłosierdzia, a msze św. po polsku odprawiane są w wielu kościołach.

Co ja tutaj robię?

Oficjalnie pracuję jako kapelan wiernych języka hiszpańskiego w archidiecezji Melbourne, pomagam także w parafii w języku angielskim.

Moja posługa duszpasterska koncentruje się na pracy z imigrantami z Ameryki Płd. i Włoch. Wśród tych pierwszych dominuje starsze pokolenie i głównie są to uchodźcy wojenni (Salwador, Chile, Argentyna, Peru, Paragwaj, Urugwaj, Boliwia, Kostaryka). Nowe pokolenie młodych to głównie Kolumbia i Wenezuela. Wśród tych drugich, czyli Azurrich, jest także pokolenie już starszych emegirantów po II wojnie światowej, ale młodzi wtopili się w społeczność australijską i trudno jest im odnaleźć punkt styczności z tradycjami swoich przodków i wściekle laicką propagandą lewactwa, które opanowało niemal wszystkie dziedziny życia publicznego w ich nowej ojczyźnie. Praca wśród Latynosów nie należy do najłatwiejszych, są to bowiem uciekinierzy przesiąknięci marksistowskimi poglądami.

Pole do pracy duszpasterskiej jest szerokie. Problemem jest nieco „zardzewiała” mentalność w wielu kręgach, co powoduje, że nie radzą sobie z nowymi wyzwaniami jakie niesie rzeczywistość dynamicznie się zmieniająca, a z drugiej strony tzw. nowe ruchy kościelne, które sprawiają wrażenie sparaliżowanych towarzystw wzajemnej adoracji (podobnie jak niekiedy w Polsce). Wszyscy chcą zmieniać Kościół, ale w efekcie można odnieść wrażenie, że wyjaławiają ducha ewangelicznego i zamykają za sobą drzwi, tak że nawet kangur ich nie otworzy, choć kończyny tego milutkiego torbacza są mocne jak stal (przekonali się o tym ci, którzy zderzyli sie z nim na drodze, ja dzięki Bogu takiego spotkania jeszcze nie miałem).

Pozdrowienia

Na zakończenie pozdrawiam wszystkich współbraci i zachęcam do podejmowania nowych, odważnych wyzwań!

o. Paweł Pakuła CSsR, Melbourne, Australia

Za: www.redemptor.pl