Dominikanin na spotkaniu duszpasterzy: kiedy wspólnota staje się sektą?

Definicja „sekty”, którą posługujemy się w naszych Ośrodkach, często w pewnych zakresach opisuje zjawiska pojawiające się we wspólnotach Kościoła katolickiego – powiedział KAI o. Paweł Adamik OP, dyrektor wrocławskiego Dominikańskiego Ośrodka Informacji o Nowych Ruchach Religijnych i Sektach.

Dominikanin podczas kończącego się dziś ogólnopolskiego spotkania dyrektorów wydziałów duszpasterskich w Porszewicach k. Łodzi wygłosił referat „Kiedy wspólnota staje się sektą”.

– Do zaproponowania tego spotkania sprowokowała mnie obserwacja, iż definicja „sekty”, którą posługujemy się w naszych Ośrodkach, często (w pewnych zakresach) opisuje zjawiska pojawiające się we wspólnotach Kościoła katolickiego. Także praktyka dyżurów i spotkań z ludźmi pokazuje, że jest coś na rzeczy – mówił o. Paweł Adamik OP, dyrektor wrocławskiego Dominikańskiego Ośrodka Informacji o Nowych Ruchach Religijnych i Sektach.

W wystąpieniu zatytułowanym „Kiedy wspólnota staje się sektą”, dominikanin wskazał na znamiona i procesy, których występowanie w katolickich wspólnotach powinno wzbudzić niepokój.

O. Adamik prelekcję rozpoczął od scharakteryzowania sekty: mają one charakter totalny. Liderzy grupy przypisują sobie absolutny autorytet i prawo ingerowania we wszystkie dziedziny życia swoich członków, nawet te najbardziej intymne. Pozyskują nowych członków, uciekając się do najróżniejszych podstępów i kłamstw, zatajając istotne informacje o działaniu grupy, jej celach i doktrynie. Uzależniają uczestników psychicznie i ekonomicznie za pomocą technik (psycho)manipulacji, wywierają niekorzystny wpływ na rozwój psychiczny adepta i jego relacje społeczne.

Przekształceniu katolickiej wspólnoty w destrukcyjną grupę o charakterze sekty sprzyjać może jej zamknięty charakter (spotkania dla wtajemniczonych, tajne fora internetowe etc.), stopniowe wtajemniczanie w działalność i idee wspólnoty, zamknięcie na współpracę, a nawet osobiste relacje z innymi grupami czy duszpasterzami. Taka grupa dąży do totalnego zaangażowania członka w jej działalność, chce mieć wpływ nawet na relacje rodzinne.

Niepokój – wskazywał prelegent – powinno wzbudzić wrażenie wyjątkowości takiej wspólnoty, wszelkie sugestie, że jest ona najlepszym, pewnym, jeśli nie jedynym, środkiem do zbawienia. Obraz świata i moralności jest czarno-biały. Wymagane jest radykalne posłuszeństwo liderowi grupy, nie ma otwartości na dialog. Wzbudzaniem poczucia winy i lęku utrudniane jest opuszczenie takiej wspólnoty, a gdy do niego dojdzie, osoba poza wspólnotą spotyka się z zerwaniem relacji i ostracyzmem.

Po prezentacji tematu uczestnicy spotkania podjęli dyskusję, próbując odpowiedzieć, jak omawianym zjawiskom można zaradzić i zapobiegać.

KAI/ml

Za: www.deon.pl