Drogi, które łączą

Z wielu polskich kościołów w piątek 23 marca 2018 r. wyruszali wierni na Ekstremalne Drogi Krzyżowe. W nocy, w zimnie pokonywali dziesiątki kilometrów modląc się i rozważając Mękę Pańską. Dziś zapraszamy do lektury refleksji jednej z uczestniczek EDK 2018 – o drodze i o tym, co dalej.

Jaka była tegoroczna EDK – Ekstremalna Droga Krzyżowa? Zaskakująca. Bardzo zweryfikowała moje dotychczasowe relacje. Działo się dużo, ale Pan Bóg dobrze wie co robi, stawiając konkretne osoby na naszej drodze. Jestem wdzięczna Bogu za obecność tych paru osób w moim życiu, a w szczególności tej nocy za Magdę i Adriana.

Krzyż na dołączonym zdjęciu stał się tej nocy symbolem szukania właściwej drogi. Zabłądziliśmy w lesie przez rozproszenie, a właściwie przez rozmowę z napotkanymi pątnikami, idącymi w tym samym kierunku. Nad ranem, będąc już tak blisko celu, zostawiając za sobą daleko w tyle Parafię Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny w Krośnie, nie mogliśmy w pewnym momencie poradzić sobie z sytuacją. Te trzy godziny błądzenia i dodatkowe dziesięć kilometrów, były decydujące i potwierdziły znaczenie rozterek w naszym życiu. Drobne pojedyncze niepowodzenie, potknięcie w jednym momencie potrafi zrobić ogromne zamieszanie. Trzeba jednak umieć odnaleźć się w każdej sytuacji. Zrobiliśmy to.

To zdjęcie pożyczam od o. Łukasza Pazgana z Ekstremalna Droga Krzyżowa Jasło. Jest to jedna ze Stacji Drogi Krzyżowej. Miejsce, gdzie jak się okazuje, łączą się dwie trasy EDK – Jasielska z Krośnieńską. Przypadek? Mam ufność, że tak właśnie ma być.

Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą

Tegoroczna EDK bardzo różniła się od moich dwóch poprzednich. Warto czasem zmienić środowisko i zrobić coś, co wydaje się czymś niezrozumiałym. Warto czasem pójść za głosem serca. Po prostu zaufać. Przyjmuję tę przeżytą noc taką, jaka była. W całości. Z serca dziękuję Bogu i liderom krośnieńskim za tę wytyczoną trasę z Krosna do Jasła. Polecam Ekstremalną Drogę Krzyżową Krosno i trasę Krosno-Jasło.

Od trzech lat praktykuję ekstremalność podejmując różne wyzwania, m.in. wychodząc na EDK. Również jako lider świecki na okrągło i może do znudzenia przekazuję innym, że warto pójść na to spotkanie z Bogiem. Dlatego, że EDK jest formą duchowości. Podejmując wyzwania duchowe i fizyczne, tym samym praktykuję ją na co dzień i to od wielu lat. W moim przypadku to duchowość ekstremalna połączona z duchowością franciszkańską, którą wciąż odkrywam, to ogromna przestrzeń i wiem, że na pewno zabraknie mi czasu i życia żeby osiągnąć doskonałość.

„Nie bój się, wierz tylko” (Mk 5,36)

Cóż mogę więcej? Co to dla mnie oznacza? Daję świadectwo o Panu Bogu w różnych środowiskach, w których dane jest mi być. Często jest to ogromnym wyzwaniem.

Motywuje, łączy, inspiruje, wybacza, cierpliwie czeka, rozumie, kocha, buduje relacje, jest Przyjacielem, zachęca do naśladowania. Taki jest Jezus Chrystus. Skoro Jezus zachęca każdego z nas do naśladowania Go w tym, to czy czasem nie jest to, dla nas ludzi dość ekstremalnym wyzwaniem? Jest, ponieważ wtedy trzeba być właśnie takim kimś dla kogoś innego, a nie egoistycznie patrzeć tylko na swoją własną wygodę.

Ktoś, kto choć raz podjął wyzwanie, zaczął EDK i ją ukończył, ten wie, że później już wszystko może. Chce zmieniać siebie i otaczający go świat. Dlatego ważne jest, by coś robić po EDK.
Dla chcących więcej jest Wspólnota Indywidualności Otwartych, w której powstała EDK, a w której zrodziła się również Męska Strona Rzeczywistości (od niedawna na Podkarpaciu Męska Strona Rzeczywistości. Podkarpacie) i Perła Kobiecości. Można odnaleźć swoje miejsce w tych wspólnotach i innych, które są, prężnie działają, rozwijają się i rozszerzają swoje działania na inne miasta w Polsce. Sztab główny znajduje się w Krakowie. Wywodzi się ze środowiska, w którym działa ks. Jacek WIOSNA Stryczek.

Jeśli rzeczywiście takiej wspólnoty się szuka, jeśli nie potraktuje się EDK jak jednorazowego wydarzenia, jeśli chce się dać coś dobrego od siebie dla innych, to warto podjąć kolejne wyzwanie i dołączyć do tych, którzy już doświadczyli i wiedzą, że nie warto żyć normalnie, pędząc z prędkością świata, a warto żyć ekstremalnie na co dzień. Zwolnić, zastanowić się, posłuchać. Warto samemu podjąć wyzwanie i zaprosić na spotkanie z Bogiem choć jedną osobę.

„Nawet wtedy, gdy tysiąc ludzi podąża tą samą ścieżką, mój marsz toczy się w intymnym, niewydeptanym wymiarze serca, ciała, imaginacji. […] Symboliczna wartość wędrówki ujawnia się w codzienności: walka, dążenie do celu, bogactwo przeżyć, kontemplacja. Tego szlaku nie ma na mapach”.

Maria Ostapińska, Jasło

Za: www.franciszkanie.pl