Jesteś królewskim diademem w dłoni Twego Boga

Kazanie ks. bp. Józefa Zawitkowskiego, biskupa pomocniczego łowickiego seniora, do osób konsekrowanych wygłoszone w Bazylice Katedralnej w Łowiczu 2 lutego 2017 r.

***

Jesteś królewskim diademem w dłoni Twego Boga (Iz 62, 3)

Ekscelencjo, Najdostojniejszy Biskupie Łowicki Czcigodni Bracia Kapłani,
Przewielebne Siostry. Czcigodni Bracia, Dostojne Osoby Konsekrowane.

To piękne, wielkie i wzruszające wydarzenie, że w dniu drugim lutego każdego roku, w Święto Ofiarowania Pańskiego gromadzą się w Katedrze Łowickiej wobec swojego Biskupa osoby konsekrowane, aby trwać na modlitwie i łamaniu chleba. (Dz 1, 34)

Dla mnie to wielka łaska, za którą Bogu, Księdzu Biskupowi i Każdemu z Was serdecznie dziękuję, iż mogę z Wami się modlić, Was świątobliwych o modlitwę prosić i wypowiedzieć wdzięczność za to, ze mogę do Was mówić: Siostro Kochana, Bracie Czcigodny! Jesteś królewskim diademem w dłoni Twojego Boga.(Iz 62, 3)

Bóg Cię wybrał, umiłował, pokonsekrował i posłał. Znałem Cię, zanim ukształtowałem Cię w łonie Twojej matki.  (Jr 1, 4)

Ostrym mieczem, Panie, uczyniłeś me usta. W cieniu swej dłoni mnie ukryłeś. Uczyniłeś mnie strzałą wyborną i ukryłeś mnie w swoim kołczanie… To zbyt mało, że jesteś mi sługą ‑ mówi Pan, ustanowię Cię światłością dla pogan. (por. Iz 49, 1-6)

Dziękuję Ci, Boże, żeś mnie tak cudownie stworzył i w swoje dzieło tyle cudów włożył.  (por. Ps 139, 14)

Czymże ja jestem przed Twoim obliczem? Prochem i niczem, ale gdym Tobie moję nicość wyspowiadał, ja proch, będę z Panem gadał.(A. Mickiewicz)

Boże, moje serce jest gotowe chcę grać i śpiewać Tobie, Chwało moja!(por. Ps 57, 8) Bo ciało moje i każde drgnienie serca mego, rwą się do Ciebie, Boga Żywego.(por. Ps 84, 2)

I oto stoję u bram Twoich Jeruzalem Nowe, Kościele Święty. Za braci moich i bliźnich proszę o dobra Twoje.(por. Ps 122, 9)

*

Ale wróćmy do dzisiejszych wydarzeń. Dziś Pan Jezus ma już 40 dni. Zgodnie z przepisem Prawa, każdy pierworodny chłopiec ma być ofiarowany Bogu. Tak uczyniła Maryja i Józef ofiarowując Bogu Dzieciątko Jezus. Dziś więc jest Święto Ofiarowania Pańskiego, ale nasza pobożność jest przewrotna i dzisiejsze Święto nazwała świętem – Matki Boskiej Gromnicznej.

W cyklu obrazów Stachowicza zatytułowanym Legenda o Matce Bożej, śliczny jest obraz Matki Bożej Gromnicznej. Jest noc. Ciemna ściana lasu. Pod lasem chatynka ogrodzona żerdziami. W oknie chatki jeszcze pali się światło. Pewnie ktoś mówi wieczorny pacierz i modlitwę: Pod Twoją obronę. Do zagrody wkradają się wilki złowrogie. Przed nimi stanęła Biała Pani, która stopami nie dotyka śniegu, a w ręku trzyma zapaloną świecę ‑ gromnicę. Wilki boją się ognia. Stanęły więc jak wryte. Matka Boska Gromniczna obroniła biedną zagrodę i jej dobytek.

Dziś były imieniny mojej mamy. Mama brała świecę, przybierała zielem i wstążkami, i szła do kościoła, aby ksiądz poświęcił gromnicę. Dymem zapalonej gromnicy tata na belce izby znaczył krzyż, aby Matka Boża broniła naszego domu.

Długa pokutę przebyłem i długie drogi tułacze. Teraz do domu wracam i krzyż na progu znaczę. (Stanisław Wyspiański)

A domy były pod strzechą. Każda burza z piorunami mogła być nieszczęściem, więc w czasie nocnej burzy mama nas budziła. Kazała się ubrać, zapalała w oknie gromnicę, kazała uklęknąć i mówiliśmy: Pod Twoją obronę. I obroniła nas Matka Boża.

Dziś domy są pod blachą, na dachach są piorunochrony, ludzie śpią spokojnie, ale wilki czyhają kogo by pożreć(por. 1P 5, 8) i niebezpieczeństw jest więcej.

Obroń nas Matko Gromniczna!

A przy mojej śmierci niech mi Siostra poda gromnicę, bo po drodze wilków tyle, a płomień tej świecy niech się stanie Światłością, która nie ma zmierzchu.

Kocham to święto, bo w dzisiejszej Ewangelii jest taka piękna modlitwa Symeona: Teraz, o Panie, mogę spokojnie umrzeć, bo oczy moje oglądały Zbawiciela, światłość na oświecenie pogan i chwałę mojego Narodu.  (por. Łk 2, 32)

Kocham dzisiejsze święto, bo tam jest moja babcia, która trwała w kościele dniami i nocami na Godzinkach, na Różańcach i modliła się za nas.

*

To wszystko ładne, proszę biskupa, ale co dla nas – konsekrowanych? Najpierw kilka komplementów do każdej Osoby Konsekrowanej, do każdej Siostry i każdego Brata, słowami Pieśni nad Pieśniami. To mówi Ten, który tak się zakochał w każdym z nas i to miłością zazdrosną:(zob. Iz 37, 32)

Przyjdź tu Piękności moja! Nadszedł czas radosnych pieśni. Już przyjemnie pachną kwiaty winnych ogrodów. Przyjdź tedy Miłości moja, Piękności moja, Gołąbko moja, kryjąca się w skalnych rozpadlinach. Pokaż mi swoje oblicze. Pozwól mi usłyszeć Twój słodki głos!… Zaklinam Was siostry, córy jerozolimskie, jeśli spotkacie Mego Umiłowanego powiedzcie Mu, żem chora z miłości!

Siostro, co Ty na to? Ja też z miłością proszę: Umiłowany mój! Połóż mnie jak pieczęć na swoim sercu… Miłość jest jak śmierć potężna. Najpotężniejsze wody nie zgaszą tej miłości. Ja należę do Umiłowanego, a Ty jesteś moja!  (z Pieśni nad Pieśniami)

Jaki cudowny jest mój Bóg. Pytam czasem: czy nie żałujesz – Panie mój, żeś mnie konsekrował? Nie pytaj tak. Bóg jest wierny zawsze, a ja tylko – czasem.

Więc Konsekrowani! Spieszmy się kochać (ks. Twardowski), bo młodość bez miłości – więdnie, a starość bez miłości jest złośliwa, nieznośna!

Po tych Boskich wyznaniach, niech i mi wolno będzie wyrazić swoje uznanie i wdzięczność: Siostro Kochana, Bracie Czcigodny. Wiem, że pośród Was są pedagodzy, architekci, muzycy, informatycy. Wiem, że są wśród Was szlachetnie urodzeni, europejczycy, misjonarze, pobożni, święci i geniusze. Podziwiam Was za to, że zostawiliście swoje rodziny, domy, majątki, stroje, i poszliście za tą Miłością, która mocniejsza jest od życia.

Pytasz mnie, co mam czynić, aby Bogu się podobać i ludziom dobrze służyć? Kocha, kochaj i jeszcze raz kochaj!

Możesz być poprawnie uformowana: oczy w słup, buzia w dziób, ale jeśli nie potrafisz kochać, i to kochać tak na przepadłe (S.Sancja) to się zamęczysz w klasztorze i inni tobą się umęczą. Ale jeśli potrafisz naprawdę kochać, to jesteś różą pustyni, zdziwieniem dla świata i podziwem dla ludzi.

To niech nam ksiądz pokaże takich pięknych konsekrowanych. Dobrze, pokażę, bo jest ich rzesza. To są błogosławieni i święci. Niech więc siostry będą pierwsze w prezentacji, a ja powiem o takiej dziwnej siostrze.

Pochodziła z Piotrkowa. Urodzona w 1900 roku. Sierota. wychowana przez ciocię, matematyczka. Muszę pomagać chorym i dzieciom – mówiła sobie. Wstąpiła do Franciszkanek od Cierpiących. Nie, tu za łatwo ‑ stwierdziła. Więc do Szarytek na Tamce. Stąd wypędziła ją wojna! Po wojnie wstąpiła do Zmartwychwstanek w Kątach. To też nie to. Więc do Pasjonistek w Płocku. Po trzech miesiącach też odeszła.

Jezus Maryjo, koniec świata, rekordzistka! Została dozorczynią w szpitalu św. Łazarza dla wenerycznie chorych prostytutek. Jedną scenę z jej pracy muszę przytoczyć.

Dziewczynki w nocy dostawały furii. Wchodziły na dach, krzyczały przez okna. Nie pomogła straż, policja. Wincenta postawiła na środku holustolik, na nim, figurkę Matki Bożej i głosem, co nakrył przeklętnice zawołała:

Kobiety przeklęte! Mogę tu zdechnąć, ale nie wstanę z kolan, aż tu będzie spokój!

Dziewczynki zdrętwiały. Stała się cisza. Po pewnym czasie pani Wincenta zachorowała.

Dziewczynki były już grzeczne i postanowiły zebrać pieniądze i dać na Mszę świętą o zdrowie pani woźnej. Kobito! Jaki Pan Bóg Cię wysłucha za takie łajdackie pieniądze? ‑ Masz rację!

Dziewczynki dostawały codziennie trzy surowe jajka, jako suplement diety. Najroztropniejsza powiedziała: Sprzedajmy jajka i dajmy na Mszę! No to rozumiem. To będą czyste pieniądze.

Dwudziestego listopada 1937 roku zmarła przy ul. Barskiej Matka Wincenta Jaroszewska. Warszawiacy mówili: To ta, co mogła o każdej porze wejść do Marszałka PiłsudskiegoTo ona sprowadziła księdza Korniłowicza do umierającego Wodza. To ta od weneryków, założycielka domów dla dzieci upośledzonych w Żbikowie, w Pruszkowie, w Fiszorze i Niegowie. Dziś Służebnica Boża, Matka Wincenta Jaroszewska, założycielka Samarytanek, autorka systemu rodzinkowego w domach wychowawczych. Siostry, nie podejmujcie łatwych prac. Podejmujcie prace, których nikt nie chce – prosiła. Matko Wincento! Kiedy Ty będziesz świętą? To nie Ona, ale ta czarna owca Kolumba Gabriela mówiła do sióstr: Gdy umrze założycielka jakiegoś zgromadzenia, to siostry szaleją, aby ją kanonizować. Wy się tak nie wygłupiajcie!

Pojadę do Niegowa, do Samarytanek, tak im wiele zawdzięczam i księdzu H. Nowackiemu, który uczył siostry chorału. O, jak one pięknie śpiewały. O, Matko Wincento, jakie Ty miałaś przenikliwe oczy! Ty to potrafisz kochać. Dla mnie jesteś świętą!

*

Zmęczyłem Was, ale konsekrowani Pustelnicy i Bracia mogą się poczuć dyskryminowani, że tylko o siostrach, a przecież jest stulecie błogosławionego Ojca Honorata, kapucyna, Patrona naszej diecezji. Tak, to bardzo słuszne.

Kto to taki, ten Ojciec Honorat? To chłopiec z Podlasia, urodzony w 1829 roku. Jego dziadek był księdzem unickim. Chłopcu dano cztery imiona: Florentyn, Wacław, Jan i Stefan. Miał też czworo chrzestnych. Dwoje szlachetnie urodzonych i dwóch żebraków. Taka była moda na żebraków, ale to miało dobrze wróżyć.

Rodzice przenieśli się z Białej Podlaskiej do Włocławka. Wacek uczył się dobrze, ale pod wpływem kolegów stracił wiarę. Niespokojny duch. Za powstańcze bójki został osadzony w Cytadeli. To był dla niego czas refleksji i nawrócenia. Wstąpił do zakonu Kapucynów. Chorowity zakonnik zabiegał o ustanowienie święta Matki Boskiej Częstochowskiej. To on napisał modlitwy Mszału i brewiarza na ten dzień. Wszystko przez ręce Maryi – to jego zawołanie. Powstanie Styczniowe. Represje carskie, kasata zakonów. Nowe Miasto miało stać się grobem dla wszystkich polskich kapucynów.

Ówczesny proboszcz Chojnaty ks. Michał Woźniak opisuje w kronice parafialnej, że kościelny przed dzwonieniem na prymarię zobaczył jakiegoś żebraka, co spał pod drzewem. Przywołał proboszcza. Proboszcz poznał, że to Ojciec Honorat z Zakroczymia. Szedł biedny pieszo do Nowego Miasta. Ksiądz Proboszcz przyjął, pożywił i pożegnał z płaczem.

Przez tego człowieka Nowe Miasto nie stało się grobem, ale kolebką wielu Zgromadzeń Honorackich. Konfesjonał stał się twierdzą, gdzie nie sięgały represje carskie. Pan Potocki szedł do Nowego Miasta z Grudziądza, przeszło 300 km, aby wyspowiadać się z całego życia u Ojca Honorata. Teraz mogę spokojnie umrzeć ‑ mówił.

Ojcze, ale po co tyle zgromadzeń? Bo siostry, bracia mają być wszędzie! Polska będzie wolna. Trzeba wielu mądrych, gorliwych emisariuszy wiary, bo Polska ma być Chrystusowa. Miał kłopot z mateczką Kozłowską z MariawitamiNie doczekał wolnej Polski spokojnie umarł w Nowym Mieście 16 grudnia 1916 roku. A co ze Zgromadzeniami? Przyjdę do nich… Jeżeli mnie nie poznają, to zabiorę ich do siebie.

Stoisz sobie Ojcze Honoracie pod krzyżem w Nowym Mieście, tam gdzie kiedyś straszył sowiecki tank. Usiadłbym trochę w konfesjonale. Będzie szła Warszawska Pielgrzymka, przecież muszę ich wyspowiadać. Teraz jeszcze mam tyle kłopotów w diecezji Łowickiej. Trzeba się modlić nam, Ludzie Konsekrowani! Taki gruby, taki duży, a taki święty! Miał wielkie ręce i ogromne serce. A że kochał Matkę Bożą, to ku rozweseleniu jeszcze jeden kwiatek. O świętym Bernardzie z Clairvaux.

Był rycerzem. On poderwał rycerstwo Europy do kolejnej Wyprawy Krzyżowej. Wchodząc do katedry w Moguncji pozdrowił Matkę Bożą w cudownej figurze: Ave Maria, gratia plena! A Matka Boża na to: I ja Cię pozdrawiam Czcigodny Bernardzie! Zjeżył się Święty i krzyknął do Madonny; Kobieta w Kościele – milczy! Oj Bernardzie, Bernardzie! Przydałbyś się u nas, żeby powiedzieć pani, tej, co fałszowała w sejmie: Ministra w Sejmie milczy!

*

Modlimy się o powołania. Trzeba, bo tak kazał Pan Jezus: Żniwa będą wielkie ale robotników mało! (Łk 10, 2) Wystarczy. Macie głośniki, gazety, internety, tylko róbcie, co Wam każe Syn.  (por. J 2, 5)

Zagapiliśmy się. Ciężko pracujemy w Kurii, nawet w kancelarii prezydenta, a nie ma sióstr w szkołach, w szpitalach, w szwalniach, restauracjach. Wolontariat rośnie ku naszemu zawstydzeniu. Oni nas wyprzedzą. Ci młodzi ludzie dostrzegają potrzeby człowieka. Nie boją się brudnej roboty. My zajęliśmy się przestrzeganiem reguły, a miało być inaczej. Tak mówi adhortacja apostolska: Vita Consecrata Istotnie, życie konsekrowane znajduje się w samym sercu Kościoła… Wyraża najgłębszą istotę powołania chrześcijańskiego, jest oparciem dla Kościoła. Będą nowe formy życia konsekrowanego, ale niezmienną zostanie istota Waszego wyboru: Miłość do Pana Jezusa! Chrześcijański lud nadal opiera swą ufność, że tylko w Was może znaleźć bezcenną pomoc w swej wędrówce ku niebieskiej ojczyźnie. (Vita Cons. 3)

Po tych wielkich słowach Apostolskiej Adhortacji jeszcze jeden święty dowcip o nas, ludziach konsekrowanych. Popatrzcie na obraz Matki Bożej Księżnej Łowickiej i uśmiechnijcie się, bo Ona się uśmiecha. Do świętej Teresy z Avila, uczonej i mistrzyni życia duchowego, przychodziła świątobliwa siostra i zwierzała się matce ze swoich doznań mistycznych. Święta słuchała cierpliwie, jak na przełożoną przystało i poradziła, jak na świętą przystało: Siostro, weź się za miotłę i zamieć wirydarz, to Ci przejdzie! Święci to mają język.

Dziś święto Matki Boskiej Gromnicznej. Święty Jan Paweł II tak się za nas modlił: Maryjo! Wizerunku Kościoła, wspieraj osoby konsekrowane w dążeniu do jedynej i wiecznej radości. Zawierzam je Tobie, D z i e w i c o   N a w i e d z e n i a, aby umiały nieść ludziom pomoc, a nade wszystko nieść im Jezusa.  (Vita Cons. 112)

I my prosimy Gromniczną: Okaż nam Światłość, Światłość Chrystusa, Matko Gromniczna, Matko Jezusa!(z pieśni Matko Gromniczna)

I pamiętajcie: Jesteście królewskim diademem w dłoni Waszego Boga.  (Iz 62, 3)

Amen

Za: Radio Maryja