Michalici: Dziesięć wspaniałych dni toruńskiego Oratorium

Od 23 lipca do 1 sierpnia dzieci i młodzież z toruńskiego Oratorium spędzili 10 wspaniałych dni na koloniach w Sztutowie. Wypoczywaliśmy w pensjonacie „Baltika”, skąd codziennie maszerowaliśmy 2 km na plażę, by wykąpać się w morzu. Fale obmywały nasze ciała, a słońce prażyło bardzo. Ale nie tylko kąpiel była celem naszego lipcowego wypoczynku.

Wakacje spędzaliśmy pod hasłem „Wypoczywaj z naturą i historią”, więc poza kąpielą zwiedzaliśmy zabytki i podziwialiśmy cuda przyrody. Żywe i martwe, bo oprócz drzew, kwiatów, wydm i bursztynu oglądaliśmy morskie ptaki oraz dziki, które spacerowały na całej trasie od Sztutowa po Piaski, gdzie jest najdalej na północ wysunięta parafia Księży Michalitów.

Byliśmy też na kilku wycieczkach. Chyba najciekawsza była z Krynicy do Fromborka, bo płynęliśmy statkiem w obie strony. We Fromborku, gdzie spoczywają szczątki Mikołaja Kopernika, zwiedziliśmy muzeum naszego toruńskiego astronoma, miejsce, w którym „wstrzymał słońce, ruszył ziemię” oraz katedrę, w której pochowano jego doczesne szczątki.

Inna wycieczka do trasa do Malborka, gdzie zwiedzaliśmy zamek – stolicę Zakonu Krzyżackiego. Obejrzeliśmy komnaty Wielkiego Mistrza, refektarz, różne pomieszczenia sanitarne i gospodarcze. Podziwialiśmy kulę, którą podczas oblężenia zamku wystrzelili Polacy i w ogóle wszystkie części tej budowli: zamek dolny, średni i wysoki.

Bardzo ciekawa była też podróż kolejką wąskotorową ze Sztutowa do przystanku „Drugi brzeg Wisły”w Mikoszewie i z powrotem. Kolejka jechała bardzo wolno, a my mogliśmy podziwiać zarówno lasy, jak i wydmy oraz morskie wybrzeże.

To wybrzeże podziwialiśmy zresztą bardzo często, bo kąpaliśmy się prawie codziennie, ale najciekawsza była wizyta nad Bałtykiem w nocy. Wówczas była nie tylko kąpiel, ale i zbieranie bursztynu, który fale wyrzuciły na piasek na plaży – a to wszystko w ramach wakacyjnej Akademii Bursztynu. Dzieci nazbierały sobie trochę tego „polskiego złota” na pamiątkę, a ks. dyrektor wypuścił w niebo dwa balony, ogrzewane bursztynowym pyłem, który podpalony ogrzewał balonowe powietrze.

Pisząc o wycieczkach nie można zapomnieć o wizycie w Trójmieście. Byliśmy oczywiście na Westerplatte, gdzie przez siedem dni garstka żołnierzy odpierała ataki wroga pod dowództwem majora Sucharskiego. Zwiedziliśmy cały teren placówki, byliśmy w bunkrach oraz w muzeum, oglądając eksponaty z tamtych dni. Byliśmy także na stadionie PGE Arena, gdzie rozgrywano mecze piłki nożnej w czasie tegorocznych Mistrzostw Europy. Każde dziecko marzyło o strzeleniu gola do tej właśnie bramki.

W czasie kolonii obiektem naszego zainteresowania była także przyroda. Byliśmy w muzeum bursztynu, oglądaliśmy Bałtyk z mola w Sopocie, nadmorskie wydmy na trasie wszystkich naszych wycieczek. Towarzyszyły nam nie tylko ptaki (kormorany, mewy, czaple), ale także dziki, których w okolicy Krynicy Morskiej i Piasek namnożyło się tyle, że spacerują po ulicach, a nawet zaczepiają turystów.

Wielkie wrażenie zrobiła na nas wizyta w obozie koncentracyjnym w Sztuthoffie. Do starszych kolonistów dotarła chyba smutna prawda i motto Zofii Nałkowskiej z „Medalionów”, że „ludzie ludziom zgotowali ten los”. Wędrówka wśród baraków, krematoriów i placów apelowych pomogła dzieciom pojąć grozę tamtych dni, bo aż do Sztutowa szły bardzo poważne i zamyślone.

Ale nie tylko wycieczki stanowiły o codziennym życiu naszej kolonii. Były to także wakacje z Bogiem. Mszy św. w niedzielę uczestniczyliśmy w Sztutowie w kościele p.w. św. Wojciecha.

Kleryk Grzegorz codziennie omawiał jedno z 10 przykazań Dekalogu. Zwiedzaliśmy świątynie, a we Fromborku wysłuchaliśmy koncertu organowego, przy czym największe wrażenie wywarły na kolonistach utwory Jana Sebastiana Bacha.

W naszym kolonijnym ośrodku w „Baltice” były też w programie różne gry i zabawy, więc nasi podopieczni nie mieli czasu na nudę. Było ognisko i pieczone kiełbasy, graliśmy w piłkę nożną i w siatkówkę, była dyskoteka, karaoke i pokaz „Mam talent”, w czasie którego dzieci prezentowały to, co potrafią najlepiej, np. taniec, monologi, piosenki. Był wśród nas także „człowiek guma”, który ze swoim ciałem wyczyniał niesamowite wygibasy. Graliśmy też w tenisa stołowego, a najlepszy w tych zawodach był… ks. Dyrektor, który rządził nie tylko na kolonii, ale i w ping-pongu.

Jednym słowem to było dziesięć wspaniałych dni. Dzieci wróciły zadowolone i tylko żałowały, że kolonie już się skończyły. A my dziękujemy sponsorom, że dzięki ich dobroci ten letni wypoczynek dla dzieci z Oratorium mógł dojść do skutku. To wszystko było możliwe dzięki wsparciu Gminy Miasta Toruń oraz Urzędu Marszałkowskiego Województwa Kujawsko-Pomorskiego oraz Przyjaciół naszego Oratorium.

dr Adam Żurowski

Za: www.michalici.pl