Michalici: Pogrzeb śp. ks. Zdzisława Kruczka

Najbliższa rodzina, dwóch biskupów, ponad stu kapłanów, dziesiątki sióstr zakonnych i setki wiernych z kilku parafii towarzyszyło ostatniej ziemskiej drodze śp. ks. Zdzisława Kruczka – michality, który prawie czterdzieści lat pracował jako misjonarz w Papui Nowej Gwinei. Zmarły został dzisiaj, 8 sierpnia br., pochowany na cmentarzu w Miejscu Piastowym.

Ciało ks. Z. Kruczka, zamknięte w trumnie, zostało przywiezione z Doha w Katarze, przez Warszawę, do sanktuarium w Miejscu Piastowym w czwartek, 7 sierpnia br., w godzinach popołudniowych. O 18.00 przy trumnie Zmarłego zebrała się najbliższa rodzina, współbracia michalici i siostry michalitki. Żałobnym Nieszporom przewodniczył przełożony generalny naszego Zgromadzenia ks. Kazimierz Radzik.

Następnego dnia, w piątek 8 sierpnia, o godz. 12.00 rozpoczęły się obrzędy pogrzebowe. Kilka minut wcześniej radca generalny ks. Tadeusz Musz przeczytał dwa listy kondolencyjne: od prowincjała Zgromadzenia Słowa Bożego (werbiści) ks. Eryka Koppy oraz przełożonego Delegatury na Pacyfiku ks. Jana Bieńka.

Mszy świętej przewodniczył bp Adam Szal, sufragan przemyski. Najbliżej niego, przy ołtarzu stanęli: pomocniczy biskup z Tarnowa Jan Piotrowski (odpowiedzialny w polskim Episkopacie za sprawy misji), Ojciec Generał ks. Kazimierz Radzik oraz ks. Roman Kocaj, siostrzeniec śp. ks. Zdzisława. Liturgię celebrowało ponad stu kapłanów: michalitów, z innych Zgromadzeń zakonnych, diecezjalnych – w tym wielu kursowych kolegów Zmarłego (ks. Kruczek studiował w przemyskim seminarium w latach 1967-1973). W żałobnej Mszy św. uczestniczyło wiele sióstr zakonnych, głównie michalitek na czele ze swoją przełożoną generalną m. Natanaelą Bednarczyk. Z Futomy, rodzinnej parafii ks. Zdzisława, przyjechały trzy autokary z wiernymi. Przybyli parafianie z Miejsca Piastowego, Marek, Błażowej i innych miejscowości.

„Takiego kapłana w swoim życiu nigdy nie spotkałem. Gdyby ks. Zdzisław umarł w Papui Nowej Gwinei, Papuasi zrobiliby mu królewski pogrzeb – tak go kochali”. Te słowa misjonarza-werbisty, który znał ks. Kruczka, przytoczył na początku homilii wikariusz generalny ks. Ryszard Andrzejewski. W poruszających słowach opowiedział on o ostatnich dniach życia Zmarłego. „Nie potrafimy tak śpiewać ani tańczyć jak Papuasi, nie umiemy się tak malować jak oni, ale o jednym mogę zapewnić: w miłości i pamięci o Tobie, ks. Zdzisiu, nie damy się im prześcignąć” – mówił kaznodzieja. Przybliżył osobę Zmarłego, podkreślając jego zakonną gorliwość i prawy charakter, ogromną pracowitość i ubóstwo. „Dla nas nie umrzesz, bo miłość jest potężniejsza niż śmierć” – zapewnił na końcu ks. Ryszard.

Pięknym dopełnieniem homilii były słowa, jakie usłyszeliśmy na zakończenie liturgii. Ks. prałat Józef Bar, delegat metropolity przemyskiego ds. zakonnych, a jednocześnie kolega kursowy ks. Kruczka, wspominał go jako człowieka wielu talentów, a jednocześnie prostego i bardzo bezpośredniego. –  „Pojechałeś na misje niejako w naszym imieniu, bo cały Kościół ma być misyjny. Nam może brakło odwagi i gorliwości…”. Sekretarz Komisji ds. Misji o. Kazimierz Szymczycha SVD wyraził nadzieję, że odejście ks. Zdzisława zrodzi nowe powołania, bo każda śmierć misjonarza jest wołaniem o wierność kapłanów i świętość rodzin. „Czy Bóg może zaryzykować więcej niż złożyć siebie w rękach kapłana? Czy my dzisiaj możemy zrobić coś więcej niż złożyć Ciebie, ks. Zdzisławie, w rękach Boga?” – pytała Matka Generalna sióstr michalitek Natanaela Bednarczyk. Podkreśliła, że żegna go jako współsiostra w charyzmacie, ale także jako misjonarka. Wiele szczegółów z życia rodzinnego przytoczył siostrzeniec ks. Kruczka – ks. Roman Kocaj. Dowiedzieliśmy się, że matka ks. Zdzisława słynęła z nadzwyczajnego poczucia humoru („Drugiej takiej w Futomie nie było”), a ojciec był stanowczy i nad wyraz solidny. Ks. Roman serdecznie podziękował Zgromadzeniu michalitów za ogromną życzliwość dla najbliższej rodziny – zawsze, a zwłaszcza w ostatnich dniach życia śp. Wujka. Na koniec głos zabrał przełożony generalny naszego Zgromadzenia ks. Kazimierz Radzik: – „Nie będę powtarzał tych pięknych cech charakteru zmarłego ks. Zdzisława, potwierdzam jedynie, że wiódł on gorliwe i święte życie zakonne, kapłańskie i misyjne”. Ojciec Generał wyraził wdzięczność lekarzom i personelowi medycznemu kliniki w Doha, Ambasadzie Rzeczypospolitej w Katarze, szczególnie p. konsulowi Maciejowi Kubickiemu („pomagał tak, jakby ks. Zdzisław był jego bratem”), współbraciom z Wiceprowincji na Pacyfiku, swojemu wikariuszowi ks. Ryszardowi za koordynowanie wszelkich działań zarówno podczas choroby jak i po śmierci ks. Zdzisława, księżom biskupom za przybycie na uroczystości pogrzebowe, a także siostrom michalitkom – za modlitwę, przygotowanie posiłku i „gotowość pomocy w każdej sytuacji”.

Modlitwy ostatniego pożegnania poprowadził bp Jan Piotrowski. W długim kondukcie, przy padającym deszczu, Zmarły został odprowadzony na cmentarz w Miejscu Piastowym, gdzie spoczął w jednym z grobowców michalitów.

Wieczny odpoczynek racz mu dać, Panie, a światłość wiekuista niechaj mu świeci”.

Więcej (zdjęcia) na: www.michalici.pl