Pallotyni: Słowo Księdza Biskupa Marka Solarczyka do młodych z okazji tegorocznego Spotkania Młodych

Moi młodzi, drodzy Przyjaciele! Myślę, że warto skorzystać z każdej okazji, a to Pallotyńskie Spotkanie Młodych w Ołtarzewie jest na pewno taką okazją, aby zobaczyć piękno Kościoła, przeżywanej we wspólnocie młodych ludzi. Ona zawsze będzie pełna radości i pokoju płynącego z tego, że jesteśmy razem. Życzę również żeby była pełna mocy Ducha Świętego. Zapraszam serdecznie!

WYWIAD SPOTKANIA

Z Księdzem Biskupem Markiem Solarczykiem o domu, tegorocznym Pallotyńskim Spotkaniu Młodych i o samych młodych rozmawia ksiądz Łukasz Gołaś SAC.

Ks. Łukasz Gołaś: Księże Biskupie, pasterze Kościoła Katolickiego w Polsce proponują w tym roku zatrzymanie się nad hasłem: „Kościół naszym domem”. Szóste Pallotyńskie Spotkanie Młodych odbędzie się pod hasłem: „Jak w domu”. Jak Ksiądz Biskup rozumie słowo „dom”?

Ksiądz Biskup Marek Solarczyk: Od razu uruchamia mi się cała masa wspomnień związanych z osobistym doświadczeniem rodzinnego domu. Biorąc pod uwagę te osobiste wspomnienia myślę, że ten temat to przede wszystkim tajemnica jedności, której nie da się prosto skomentować. W każdym bądź razie na pewno jest tu element bycia ze sobą, szacunku dla siebie, troski o siebie, pielęgnowania wbrew wszelkim przeciwnościom tego, co łączy i jednoczy. Myślę również, że jest to tajemnica, która bardzo szczególnie odnosi się do naszych ludzkich odczuć, że my najchętniej chcielibyśmy żyć w warunkach dla nas wymarzonych i idealnych. A  nie zawsze one takie są, powiedzmy sobie wprost. Właściwie nigdy ich nie ma. A więc jest też tu jakaś umiejętność zobaczenia, że te trudne sytuacje wcale nie oznaczają tragedii, one są może potwierdzeniem i wielkim wyzwaniem dla człowieka żeby po prostu starał się pielęgnować to, co zostało mu zawierzone.

Ks. Ł.G.: Pallotyńskie Spotkanie Młodych to głównie zjazd młodzieży z całej Polski. Ksiądz Biskup jest gościem tegorocznego spotkania młodych w Ołtarzewie. Jak Ksiądz Biskup nawiązuje kontakt z młodzieżą, tak z własnego doświadczenia?

Ks. Bp: Sprawa jest prosta, bo ja po prostu uczę w liceum, które od czasów kiedy pojawiły się również gimnazja ma działy gimnazjalne, a więc poziom gimnazjalno-licealny jest mi znany już od dziewiętnastu lat. To przede wszystkim podstawowy motyw mojego kontaktu: młodzi ludzie, którzy przychodzą do szkoły, z którymi ja jestem, z którymi przeżywam różne sprawy, niekoniecznie tylko te które są związane z lekcją religii. Kiedy ktoś się mnie pyta jakie jest zadanie księdza w szkole, to na przestrzeni moich dziewiętnastu lat w jednej szkole odpowiadam: być. Być razem z nimi, być pośród nich,  a to od razu uruchamia całe bogactwo różnych innych treści, które stają się wielkim momentem kiedy zdobywa się zaufanie, tworzy się pewną płaszczyznę szacunku dla siebie, współpracy. Myślę, że to jest taki najbardziej podstawowy element: być, a jednocześnie okazywać szacunek dla tego, co przeżywamy.

Ks. Ł. G.: Czy dzisiejsza młodzież, zdaniem Księdza Biskupa, lubi przebywać w Kościele, tworzyć go i brać za niego odpowiedzialność?

Pamiętam, że– jak wspominam moje osobiste doświadczenie jako młodego człowieka, mojego kontaktu z Kościołem – miałem bardzo ograniczoną formę dostępu do różnych innych aktywności. Obecnie młodzi ludzie mają o wiele szerszą ofertę, i nie oszukujmy się, że dla wielu Kościół jest jedną z wielu ofert. Jeżeli do tego dodamy sytuację taką, że niejednokrotnie ci młodzi ludzie na poziomie własnych domów, rodzin nie otrzymują wsparcia, które pomoże im odkryć, zobaczyć, przetrwać w tej wspólnocie Kościoła i zobaczyć jej sens, to młody człowiek zawsze będzie miał na pewnym etapie swojego życia podstawowe pytanie: „a dlaczego ja w tym mam być?”. Bo inni nie są, bo zawsze się znajdą różne argumenty, które sprawiają, że można żyć troszeczkę inaczej. Jak mówię, jeżeli od tego środowiska rodzinnego,  już nie mówiąc o tym, które na nich oddziałuje i próbuje przekazywać różne wartości, poddawać obecne w wątpliwość i sugerować pewne pytania, na które czasem nie potrafią sami odpowiedzieć, nie otrzymają wsparcia to rzeczywiście wtedy jest problem. Ale, ja znowu się odwołam do moich doświadczeń, że to co jest takim bogactwem człowieka, który w nim jest złożony, również bogactwem życia duchowego, to źdźbło, które pojawia się w dość nieoczekiwanym nieraz momencie, ale zasadniczo się pojawia, ale oczywiście do nas jest to wielkie wołanie o to, żebyśmy mu nie przeszkadzali.

Ks. Ł. G.: Patrząc jeszcze na katechetyczne doświadczenie Księdza Biskupa, jak Ksiądz uważa, co można zrobić aby młody, współczesny człowiek mógł z odwagą powiedzieć, że czuje  się w Kościele jak w domu? Czy to jest możliwe?

Ks. Bp: Jest możliwe w bardzo prosty sposób. Chociaż bardzo trudno go zrealizować. Tutaj, musimy sobie jasno powiedzieć, do pewnego momentu jest ważne nasze ludzkie świadectwo, ludzkie pomysły, różne kryteria, programy, które przygotowujemy. Skoro mówimy o Kościele, o wierze  to mówimy o Bogu i tutaj jest podstawowa sprawa: to jest łaska Ducha Świętego. Myślę, że to jest bardzo szczególne przypomnienie , że po ludzku trzeba dojść, trzeba towarzyszyć młodemu człowiekowi, trzeba próbować przejść nie zniechęcając się problemami, trudnościami czy krytyką. Z drugiej strony trzeba mieć świadomość, że to nie jest nasze dzieło, że to nie myśmy go wymyślili, że to teraz spychamy i mówimy: „Ty Panie Boże rób”. Żebyśmy mieli świadomość – jak mawia jeden z moich przyjaciół – że nie tyle chcemy coś zrobić dla Pana Boga, co chcemy zrobić z Nim. I tutaj zawsze pozostaje wielka przestrzeń modlitwy, wielka przestrzeń życia duchowego, przywoływania Bożej łaski, bo jeżeli ona dotknie ludzkiego serca, to ono się na pewno nie zamknie.