Pallotyni – Uroczystość Chrystusa Króla: Święto patronalne Prowincji warszawskiej

Uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata, obchodzona 20 listopada 2011 r. w pallotyńskim kościele parafialnym przy ul. Skaryszewskiej w Warszawie zgromadziła w sercu warszawskiej Prowincji Stowarzyszenia wiele osób.

Obecni byli współbracia pallotyni z obu prowincji – na czele z ks. wiceprowincjałem Zenonem Hanasem SAC i ks. Adrianem Galbasem SAC, przełożonym Prowincji Zwiastowania Pańskiego. Nie zabrakło przedstawicieli duchowieństwa zakonnego i księży z okolicznych parafii, sióstr pallotynek – z siostrą przełożoną Bernadettą Turecką SAC na czele – oraz przedstawicielek innych żeńskich zgromadzeń zakonnych, no i oczywiście, całej rzeszy parafian i sympatyków skaryszewskiego kościoła pw. Chrystusa Króla Pokoju. Ks. Józef Lasak, przełożony Prowincji Chrystusa Króla, łączył się w świętowaniu z Kolumbii, gdzie dzień wcześniej uczestniczył w święceniach kapłańskich pierwszego pallotyna Kolumbijczyka.

Wspólne świętowanie rozpoczęło się od Eucharystii o godz. 12:30, którą koncelebrowało 19 kapłanów wraz z 2 diakonami, a której przewodniczył ks. prałat dr Józef Kloch, rzecznik prasowy Konferencji Episkopatu Polski. Ks. Zenon Hanas SAC zaznaczył, że ks. Józef Kloch jest głosem całego Episkopatu, co wymaga szczególnej umiejętności słuchania drugiej osoby.

Ksiądz Prałat w homilii rozważał tekst Ewangelii (Mt 25,31-46) w kontekście naszego życia tu na ziemi, jak również dnia sądu po życiu, gdzie sędzią będzie Jezus Król. Przedstawił nam Go, jako tego, który nie był chory na władzę, jak król w „Małym Księciu”, ale tego, który„naprawdę miał moc i panowanie, a przyszedł na ziemię po to, aby służyć, a nie by Jemu służono”. Przywoływał pytania usłyszane w Ewangelii i bezpośrednio zwracał się do zgromadzonych, aby odpowiedzieli sami przed sobą na nie. Poruszał kwestie pomocy sąsiadom, rodzinie, branie udziału w akcjach wspierających Sudan czy Haiti. Wskazał, że jedynym kryterium zbawienia „będzie miłość do Boga przejawiająca się w miłości do bliźniego” – czyli czyny miłosierdzia, ponieważ „w przykazaniu miłości wypełnia się każde inne przykazanie”. Z tego zarysowania postaci wyłonił się nam obraz Chrystusa Króla, który „nie jest tyle znany z rządów twardej ręki, co z miłości, a Jego tronem jest krzyż”. Kaznodzieja nawiązał także do idei ogłoszenia Jezusa Chrystusa Królem Polski. Ukazał ją jako „upolitycznioną” i „spłyconą teologię o królowaniu Chrystusa na ziemi”, ponieważ „właściciel całego domu jest także właścicielem pokoju na parterze”. „Chrystus ma panować w naszych sercach, a my mamy naśladować Jego miłość” – podsumował kapłan. Zaznaczył jednocześnie, że ważna jest rola świeckich, „aby kapłana, który pobłądził przywrócić do pełni jedności z Kościołem”.

Liturgia zakończyła się litanią do Najświętszego Serca Jezusa oraz aktem poświęcenia rodzaju ludzkiego Najświętszemu Sercu Pana Jezusa. Następnie, po zakończonej Eucharystii odbyła się uczta dla ciała w refektarzu, gdzie kontynuowano świętowanie, składając życzenia i podziękowania.

Uroczystość Chrystusa Króla wprowadził do liturgii papież Pius XI na zakończenie roku jubileuszowego 1925 poprzez wydanie encykliki Quas Primas. Początkowo obchody tego święta przypadały na ostatnią niedzielę października. Natomiast sobór przeniósł je na ostatnią niedzielę roku kościelnego dla podkreślenia, że wszystko, co rodzaj ludzki w nadprzyrodzonym i przyrodzonym porządku posiada i czego się spodziewa, ma swój początek i mieć będzie swój chwalebny koniec w Jezusie Chrystusie.

Al. Rafał Machłajewski SAC


HOMILIA ks. Józefa Klocha wygłoszona w uroczystość Chrystusa Króla

W pięknej książeczce Antoine’a de Saint-Exupéry’ego, tytułowy Mały Książe trafia na planetę, gdzie rządzi król albo raczej, król cierpi na władzę, a nie ma kim rządzić. Dlatego, gdy widzi przed sobą Małego Księcia rozkazuje mu usiąść, choć nie ma gdzie, nakazuje mu pytać, choć i tak Mały Książe sam chciał to zrobić. Król chwali się, że rządzi wszystkim, a naprawdę, nie ma czym. Mówi także, że słucha go nawet Słońce, ale z rozkazem, aby zaszło, na wszelki wypadek, czeka do 19.40 i wtedy ono na pewno wykona rozkaz.

Antoine de Saint-Exupéry opisał w ten sposób króla chorego na władzę. Króla, który wywyższa się, a jednocześnie jest śmieszny, uważa, że ma władzę, a nie rządzi nikim.

Czcigodni Księża, Drogie Siostry Zakonne, Drodzy Bracia, Drogie Siostry!

Jak daleko od tęsknoty za władzą był jeden Król – Chrystus. Król, który naprawdę miał moc i panowanie, a przyszedł na ziemię po to, aby służyć, a nie by Jemu służono. Chrystus to Król, który w jednym momencie tylko pokaże swoją królewską moc – w dniu sądu nad nami – słyszymy dziś w odczytanym fragmencie Ewangelisty, św. Mateusza: „Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale i wszyscy aniołowie z Nim, wtedy zasiądzie na swoim tronie pełnym chwały. I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów.”

Jedynym kryterium oddzielenia zbawionych od potępionych będzie miłość do Boga przejawiająca się w miłości do bliźniego, któremu daliśmy jeść, pić, przyjęliśmy jako przybysza, ubraliśmy, odwiedziliśmy podczas choroby czy pobytu w więzieniu. Będzie nas Chrystus sądził z miłości do bliźniego i to zadecyduje o naszym wiecznym zbawieniu. W odniesieniu do wszystkich będą decydować czyny miłosierdzia! Św. Mateusz w ten właśnie sposób określa znaczenie przykazania miłości. Czy to oznacza, że inne przykazania są nieważne, wykluczone z oceniania nas przed Chrystusem – Królem i Sędzią? – Nie, przykazania od I do X nie są wykluczone, ponieważ miłość domaga się, aby wszystkie były zachowane i uszanowane. Należy jednak pamiętać, że w przykazaniu miłości wypełnia się każde inne przykazanie!

W dzisiejszej Ewangelii są i twarde słowa, nawet bardzo twarde zdania Króla i Sędziego Jezusa Chrystusa. Te słowa brzmią: „Idźcie precz ode Mnie” („precz” powiedział Chrystus szatanowi podczas kuszenia, i jeden raz nawet tak powiedział św. Piotrowi), mało tego: ci, którzy mają odejść są przeklęci, odchodzą w ogień wieczny, ponieważ nie uczynili czegoś jednemu z najmniejszych, a tym samym nie uczynili Chrystusowi Królowi, Sędziemu.

Dziś, w uroczystość Chrystusa Króla zastanawiamy się razem – Ty i ja, jak zachowuję przykazanie miłości. Pamiętam opowiadanie mojego kolegi. Przyjechał do Warszawy na Nowy Rok. Wszystko wydarzyło się na Nowym Świecie, w sylwestra, 31 grudnia. Spacerował ulicą i nagle zaczepił go młody, bezdomny chłopak i zapytał: „Czy… mógłby pan…” – zdanie mu się nie kleiło – „… kupić mi coś do jedzenia, bo jestem głodny?” Mój kolega był zaskoczony. Miał twardą zasadę, że nie dawał nieznajomym pieniędzy, ponieważ mogły być przeznaczone na alkohol. Miał też inną zasadę, gdy ktoś prosił o kupienie czegoś do jedzenia, nigdy nie odmawiał. Odmówić człowiekowi, to jakby odmówić samemu Chrystusowi. On Sam dziś nam to przypomina na kartach Ewangelii św. Mateusza. My Europejczycy, Polacy nie wiemy, co to znaczy nie mieć wody albo nieść ją na głowie kilka, kilkanaście kilometrów. Czy dajemy pić ludom Sahary? Czy dajemy pić południowemu Sudanowi, do którego, po wojnie, jako do niepodległego państwa, wróciły setki tysięcy ludzi i nie mają nic, nawet wody? Czy daliśmy im wodę? Czy wysłaliśmy SMS w ramach akcji stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie? To tylko wysłanie wiadomości tekstowej z telefonu komórkowego, który posiada każdy. „Byłem spragniony, a daliście Mi pić!”

O co będzie nas Chrystus – Król pytał na Sądzie? Zapyta nas, czy przyjęliśmy przybyszy. Do Polski przybywa coraz więcej ludzi z innych krajów, ponieważ tutaj mogą coś osiągnąć, zamieszkać, pracować. Jak traktujemy tych ludzi? My, Polacy, w czasie zaborów i po I wojnie światowej, w czasie stanu wojennego byliśmy przyjmowani we Francji, Niemczech czy USA. Teraz nasza kolej. Mój profesor, dobrze znający język rosyjski, ponieważ w czasie II wojny światowej przebywał na Syberii, opowiedział mi pewne zdarzenie. Kiedy jechał pociągiem do Krakowa na wykłady, naprzeciwko niego, w wagonie, siedziała kobieta, która miała gorączkę i kaszlała. Rozmawiała ze swoją sąsiadką w języku rosyjskim i nagle on, w jej ojczystym języku zaproponował pomoc – aspirynę, którą miał przy sobie. Kobieta była zaskoczona i zawstydzona, że ktoś interesuje się jej losem, ale przyjęła pomoc i podziękowała. Na Haiti dwa lata temu ludzie stracili wszystko. Czy myśleliśmy o tym? Czy daliśmy ubranie poprzez pomoc finansową? Czy dołożyliśmy choć parę złotych dla domu, którego oni nie mają? Jeżeli tak, to „Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo”.

I jeszcze jedno rozliczenie – z odwiedzania. Podam kilka przykładów, niestety nie będą one pozytywne. Małe miasto, kolęda, ksiądz, który przyszedł do staruszki usłyszał: „Jak ja się cieszę, że ksiądz przyszedł, bo u mnie cały rok nikogo nie było, a mam rodzinę.” Chrystus rozliczy nas z odwiedzania, nawet więźniów. To samo miasto – szwagier pewnej kobiety biegał z nożem za swoją matką. Teraz siedzi i czeka na wyrok, a jego szwagierka regularnie przychodzi do niego do więzienia, zawsze mu coś przyniesie i ma nadzieję, że mężczyzna zrozumie swój błąd i zmieni się, jeśli zobaczy, że najbliżsi nie opuścili go i pamiętają o nim.

Chrystus – Król i Sędzia będzie nas naprawdę sądził z czynów miłosierdzia, z przykazania miłości! Król Wszechświata będzie nas sądził z miłości. Taki Król, który, kiedy chcieli Go obwołać Królem, oddalił się. Będzie nas sądził Król, który był oczekiwany jako Mesjasz dysponujący siłą polityczną o charakterze militarnym – że sprawi cud i Palestyna będzie wolna. A ten Król chciał być widziany jako „Cierpiący Sługa”, „Baranek prowadzony na rzeź”. Będzie nas sądził Chrystus Król, ale znany nie tyle z twardej ręki, co z miłości. Jego tronem był krzyż, a na nim szyderczy napis: „Jezus Nazarejczyk Król Żydowski”.

Dzisiejszą uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata wprowadził Ojciec Święty Pius XI w 1952 r. Napisał wówczas encyklikę. Dziś, 86 lat później, kiedy rozważamy dzisiejszą ewangelię nie można nie wspomnieć o kręgach ludzi żądających ogłoszenia Chrystusa Królem Polski. Jasno trzeba powiedzieć: to idea upolityczniona. Poświęcenie się sercu Pana Jezusa – tak, ale Chrystus Król Polski i Jego intronizacja – nie. Taki zapał do intronizacji jest spłyconą teologią o królowaniu Chrystusa na ziemi. Ogłoszenie Chrystusa Królem Polski nie byłoby automatycznym rozwiązaniem wszystkich problemów, także gospodarczych. Chrystus ma panować w naszych sercach! A my mamy naśladować Jego miłość. W listach, które przychodzą do Konferencji Biskupów w sprawie tejże intronizacji, od razu zawarta jest instrukcja, kogo należy wykląć, wyłączyć z Kościoła, i który biskup jest w piekle. To nie jest język miłości, Chrystusa Króla i Sędziego. I ci ludzie, w czerwonych płaszczach z wizerunkiem Chrystusa na plecach, często są gorliwi, ale gdzieś zboczyli, mówią militarnym językiem. A oni, jako świeccy mają bardzo ważną rolę, aby kapłana, który pobłądził sprawdzić do pełni jedności z Kościołem. Chrystus jest królem Wszechświata i nie trzeba go ogłaszać królem Polski. To tak jakbyśmy potwierdzali, że właściciel całego domu jest właścicielem pokoju na parterze.

„Chrystus wodzem, Chrystus Królem, Chrystus władcą nam” – także na krzyżu. „Światłością ludom wzejdź, Królu nasz, Chryste i wiary im dobro daj, Dobro wieczyste!” – nie cud gospodarczy czy polityczny. „Króluj nam Chryste zawsze i wszędzie”. A niegdyś osądź nas z naszej miłości miłosiernej odnośnie do głodnych, spragnionych, potrzebujących ubrań, dachu nad głową, czekających na wizytę, bo są chorzy albo w więzieniach. Tak Króluj nam Chryste! Sądź nas miłosiernie, że czasem nie nakarmiliśmy, nie daliśmy wody, nie przejęliśmy do domu, nie odwiedziliśmy kogoś, kto był chory, w więzieniu.

Króluj nam w tej parafii, króluj nam w czasie rocznych przygotowań do 50-lecia kanonizacji św. Wincentego Pallottiego. Króluj w naszym życiu. Króluj i daj, abyśmy mieli tyle sił, aby przykazanie miłości było najważniejsze w naszym życiu, bo kiedyś Ty, Król i Sędzia zapytasz jak je wypełnialiśmy.


Za: InfoSAC 24/11/2011 [28]