Podobni do Chrystusa

franciszkanie.plO. Wiesław Bar dokonuje zestawienia życia i posługi męczenników franciszkańskich z Pariacoto z ostatnimi chwilami życia Chrystusa. Ta oryginalna i uderzająca swoją trafnością refleksja została wygłoszona 10 października we Wrocławiu, podczas sesji popularno – naukowej o męczennikach franciszkańskich, beatyfikowanych 5 grudnia b.r.

o. prof. Wiesław Bar OFMConv

Wielki Tydzień w Pariacoto

1. O, błogosławione Napomnienie …

W 1993 r., na zakończenie sympozjum z prawa kanonizacyjnego odbywającego się na KUL, po dyskusji nad elementami prawnymi świętości kanonizowanej według ustawodawstwa Jana Pawła II, obserwując zainteresowanie uczestników i słuchając ich racji dla prowadzenia konkretnych spraw, nasunęły mi się na myśl słowa św. Franciszka: „Bracia, spoglądajmy na dobrego Pasterza, który dla zbawienia swych owiec wycierpiał mękę krzyżową. Owce Pana poszły za Nim w ucisku i prześladowaniu, w upokorzeniu i głodzie, w chorobie i doświadczeniu, i we wszystkich innych trudnościach; i w zamian za to otrzymały od Pana życie wieczne. Stąd wstyd dla nas, sług Bożych, że święci dokonywali wielkich dzieł, a my chcemy otrzymać chwałę i cześć, opowiadając o nich” (Pisma św. Franciszka, Kraków 2005, Napomnienia, 6).

Wprowadziłem też ten cytat do publikacji materiałów konferencji, jednak ze wzmożoną mocą słowa Napomnienia przemawiały i przemawiają do mnie teraz, gdy zajmujemy się sprawą beatyfikacyjną konkretnych osób, nam znanych. Niech będą w umysłach i sercach, gdy z chwilą beatyfikacji będziemy oddawać akty kultu publicznego nowym Błogosławionym Kościoła, niech przypominają, że ostatecznie akt beatyfikacji czy kanonizacji jest uwielbieniem Boga, co wyraża formuła proklamacji, o czym też przypominał Jan Paweł II w czasie jednej z celebracji: „Męczeństwo jest niezwykłym darem Ducha Świętego: darem dla całego Kościoła. Znajduje zwieńczenie w (…) liturgii beatyfikacyjnej, w której oddajemy w szczególny sposób chwałę Bogu (…). Bóg, który poprzez uroczysty akt Kościoła – to znaczy beatyfikację – wieńczy nagrodą ich zasługi, zarazem ujawnia łaskę, którą ich obdarował, jak głosi liturgia: „bo dzięki Twojej łasce zdobyli zasługi, które nagradzasz (Mszał Rzymski, Prefacja o Świętych, nr 1; Homilia 1993). Innym razem zaś napisał, że „dzięki ich – męczenników – wymownemu i porywającemu przykładowi życia, do głębi przepełnionego blaskiem prawdy moralnej, rzucają jasny płomień światła na każdą epokę dziejów, budząc zmysł moralny” (Encyklika Veritatis splendor, nr 93). Beatyfikacja ma bowiem też charakter dydaktyczny: Kościół zanosząc dziękczynienie do Boga za tych wiernych, których obdarzył łaską, że wytrwali przy nim w próbie, jaką jest śmierć męczeńska, proponuje ich jako przykłady świętości, do której wszyscy zostaliśmy wezwani, i jako orędowników. Jak podkreślił Sobór Watykański II kult świętych nie może być dla zwykłej dewocji, ale winien służyć praktykowaniu miłości z braćmi, czego przykładem byli święci, a przez to przyczyniać się do jedności z Kościołem (zob. KK 50). Stale nam to przypominają też słowa Prefacji o Świętych: „W ich życiu ukazujesz nam wzór postępowania”, czy o Pasterzach, że „jego – pasterza – przykład umacnia nas w dobrym życiu, jego słowa nas pouczają, a jego wstawiennictwo wyprasza nam Twoją łaskę” (Mszał Rzymski).

Przywołuję powyższe słowa, by przypomnieć istotę kultu męczenników, byśmy opowiadając o nich, nie szukali własnej chwały i czci, przed czym przestrzega nas św. Franciszek. Nie tylko nas zakonników, ale i wiernych parafii, przychodzących do kościoła, w którym nowi Błogosławieni otrzymali sakrament święceń – diakonatu i kapłańskich, a data tego wydarzenia będzie – prawdopodobnie – dniem liturgicznego ich wspomnienia.

Spoglądajmy na Dobrego Pasterza, za którym poszli o. Zbigniew i Michał, zaś w oddawaniu im czci jako błogosławionym niech nas inspirują świadectwa z Peru, dziś z konieczności tylko wybrane.

2. Jezusowe konanie i zmartwychwstawanie w Pariacoto

Biskup diecezji Chimbote Luis Bambarén, wielokrotnie, także w trakcie procesu beatyfikacyjnego, zeznał, że od początku znajdował podobieństwo między wydarzeniami Wielkiego Tygodnia w Jerozolimie i w Pariacoto – uwięzieniem i śmiercią Jezusa oraz ojców Zbigniewa i Michała. Tak jak Jezus zostali pojmani po Ostatniej Wieczerzy, w czwartek, po wieczornej mszy św. W sprawie Jezusa był zdrajca Judasz, tutaj zaś młodzieniec o imieniu Jan, infiltrujący młodzieżową grupę duszpasterską w parafii. Jak Jezus swych uczniów, tak o. Zbigniew ochraniał postulantów. Jezusa wyprowadzono poza Jerozolimę, tak samo misjonarzy – do starej osady, dziś już nieistniejącej. Jezusa ukrzyżowano na Golgocie, tzn. Miejscu Czaszki, tak misjonarzy męczono przy cmentarzu, gdzie też są czaszki. Jezusa i ich zabito w piątek, a oni niewątpliwie jak Jezus modlili się za swoich prześladowców. Mogli też wcześniej uciec ale nie zrobili tego. Nie przyjęli propozycji Biskupa czasowego opuszczenia miejsca, by nie pozostawiać wiernych.

Oni też to potwierdzają. Nazajutrz po ich śmierci siostra Lucila z bólem pytała kucharkę Yolandę, dlaczego ludzie wcześniej nie uprzedzili Ojców o obecności senderystów. Ta odpowiedziała: „Ależ siostro, ja powiedziałam o tym O. Zbigniewowi, ale od mi odrzekł: „Zostaję, aby dać świadectwo Prawdzie”.

Jeden ze świadków uprowadzenia misjonarzy, postulant Carlos, zeznał, że nie opierali się w żadnym momencie. Przezwyciężali problem z wielkim spokojem, cichością a przede wszystkim z wielką wiarą, jak mówi pismo: „Byli prowadzeni na rzeź jak baranki”. Wcześniej nigdy nie mówili o wyjeździe, dbali troskliwie o powierzony ich pieczy rejon.

Parafianin z Pariacoto Alberto potwierdził, że w obliczu niebezpieczeństwa franciszkanie nie zamierzali uciekać. O. Michał, kilka dni przed śmiercią wyznał mu: „Sprawy stają się trudne, nie wiemy co się wydarzy”. Już wcześniej, gdy był z nim w Cachipampa, byli świadkami przejścia senderystów. „Innym razem wracając z o. Zbigniewem z Pampas Grande, zapytałem go, co będzie jeśli umrze?” Odpowiedział: „Nie przejmuj się, jeśli umrę, pochowacie mnie w Pariacoto”. Po ich śmierci Alberto był wściekły na to co się stało, a potem przypomniał sobie słowa, które w homiliach ojcowie powtarzali i komentowali. Kiedyś o. Zbigniew na jego uwagę odpowiedział: „Jeśli ziarno pszenicy nie obumrze, zostanie samo”; on dziś ze swoją rodziną przypominają to sobie i pragną żyć tak, jak ich męczennicy nauczali.

Mogłem doświadczyć tego samego przekonania Biskupa o powtórce wydarzeń Wielkiego Tygodnia w Pariacoto wśród wiernych przeżywając osobiście Wielki Tydzień 2013 roku w Pariacoto. Wówczas to, w Wielki Czwartek po liturgii Wieczerzy Pańskiej – podobnie jak w Polsce – trwała adoracja Najświętszego Sakramentu. Licznie zgromadzeni nie rozchodzili się szybko, niektórzy czuwali do północy. Ale prawie wszyscy zanim wyszli z kościoła podchodzili blisko do ołtarza-ciemnicy znajdującego się przy balaskach po prawej stronie – patrząc od wejścia do kościoła – by adorować Pana. Potem zaś podchodzili do grobu o. Zbigniewa, kładąc nań ręce, całując, trwali na modlitwie. By nie przeszkadzać innym w adoracji Najświętszego Sakramentu przechodzili pod chórem na drugą stronę świątyni, by zbliżyć się do grobu o. Michała, gdzie następował podobny rytuał. Można bowiem powiedzieć, że każdy ze Sług Bożych, jak Jezus „Posłan (…) Ziarno słowa rzucił w lud”, teraz zaś nastąpił tego siewcy „pielgrzymki trud”, by posłużyć się słowami pieśni „Sław języku”, śpiewanej nieco wcześniej w czasie przeniesienia Najświętszego Sakramentu do Ciemnicy.

Podobnie w Wielki Piątek można było zaobserwować postrzeganie ich śmierci w związku z Chrystusem, z wydarzeniami Jego męki. Na myśl przychodziły wtedy słowa śpiewanej w Polsce pieśni w czasie procesji przeniesienia Najświętszego Sakramentu do Grobu Pańskiego – „Odszedł Pasterz nasz, Co ukochał lud. O Jezu dzięki Ci za Twej męki trud”. Po uwielbieniu Pana, dziękowali też Jego wytrwałym aż do końca Sługom – „O Zbigniewie/Michale dzięki za Twej męki trud”.

Ojców Michała i Zbigniewa zaczęto natychmiast nazywać Męczennikami Wiary i Miłości, zwracając uwagę na to, że z miłości pozostali wśród swoich. Z kolei o ks. Sandro, który zginął dwa tygodnie później i będzie beatyfikowany w czasie tej samej uroczystości 5 grudnia 2015 r., mówią jako Męczenniku Nadziei.

3. Przy łamaniu chleba otwierają się oczy (por. Łk 24, 13-33)

Ileż to razy, jesteśmy jak uczniowie z Emaus powtarzając „A my spodziewaliśmy się…”, przeżywając rozgoryczenie; smutek przytłacza nas, bo nasze planowanie okazało się zawodne. Ci z drogi do Emaus usłyszeli wyrzut: „O, nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy! (…) czyż nie wiecie, że Chrystus nie przyszedł na świat, aby panować, ale służyć…?” Nie obraziły ich te słowa, lecz zaprosili go do pozostania z nimi. „Gdy zajął (…) miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im. Wtedy otworzyły się im oczy i poznali Go…”

Zdarzenie to opisane w Ewangelii, czytane we wspólnocie wierzących gromadzących się w Niedzielę Zmartwychwstawania Pańskiego, przychodzi mi na myśl podczas lektury świadectwa Ewy Wiktorii z Pariacoto. Była uczestniczką grup duszpasterskich w parafii, wyjazdów formacyjnych z o. Michałem, a wreszcie świadkiem wydarzeń z nocy 9/10 sierpnia 1991 r. Dnia 18 kwietnia 2010 r. napisała: “Teraz, po 18 latach od tych smutnych wydarzeń, boleśnie zapisanych w sercach, duszach, wspominamy naszych braci Męczenników w czasie Eucharystii, są dla nas zawsze obecni”. Poznają więc Boga i Jego sługi podczas „łamania Chleba” – na Eucharystii. Kontynuuje: „Spotykamy się by ich wspominać, opowiadamy o nich jak osobach żyjących, wspominamy ich wspaniałe nauki, które otrzymaliśmy – jak się modlić, prosić Boga, rozmawiać z Jezusem, uznawać i wyznawać nasze winy, ale też jak dzielić się radością, wspierać w niepowodzeniach”.

Opowiada też, że znajdowała się w trudnej sytuacji podczas dyskusji, gdy pytano dlaczego ojcowie zginęli. Jest przekonana, że umocnienie przyszło od nich samych. „Pewnego razu w domu moich sióstr, gdzie mieszkałam, ok. godz. 13.00 – w porze obiadu – odczułam wiatr i usłyszałam głos: ‘dlaczego jesteś smutna?’ To było głos o. Michała; kontynuując powiedział: ‘nie jestem martwy, jestem we wszystkich częściach: na wyżynach, wybrzeżu i na górach’. Zaskoczona podnoszę głowę i ujrzałam o. Michała, jak wychodzi z domu, lekki powiew poruszył tylko kurtynę. To zapadło głęboko w moją pamięć, odtąd zapomniałam o problemach, czuję się dobrze i dzięki temu zdarzeniu sprawy idą inaczej – zawsze gdy mogę idę do kościoła, to jedyne miejsce gdzie się oddycha niewyobrażalnym pokojem. Mamy specjalne nabożeństwo do naszych braci, wierzymy że w bliskości Boga wstawiają się za nami. (…)

Dzisiaj, w domu Taty i moich sióstr mamy obrazy i fotografie naszych wielkich przyjaciół męczenników wiary i miłości, dziękując im każdego dnia za towarzyszenie. Wpisani są głęboko w nasze życie”, wyznaje.

Inne świadectwa też dowodzą, że w wirze potrzeb socjalnych ówczesnej społeczności, Ojcowie nie zatracili istoty misyjnego powołania. Na przykład Norma z Pariacoto, znająca dobrze różne idee krążące wśród miejscowych, podkreśla, że “nasi bracia – jak ich nazywa – Michał i Zbigniew (…) przybyli byśmy poznawali wiarę w Boga, miłość i nadzieję. Świadectwo, które chcę dać będzie z mego podwórka rodzinnego. Jestem kobietą szczęśliwie zamężną, matką czworga dzieci. Najstarsza nazywa się Angela Rosario, syn – Michał, trzeci – Franciszek i czwarty Zbigniew; kolejno mają 15, 14, 12 i 8 lat. Nazwaliśmy naszych synów na cześć męczenników i w podziękowaniu za duchową formację jaką od nich otrzymaliśmy. Ich przykład zaufania Bogu, braterskość, współżycie z najbardziej potrzebującymi towarzyszy nam w naszym życiu rodzinnym. Czujemy bliskość naszych męczenników Michała i Zbigniewa i ich orędownictwo wobec naszego Boga Ojca i Pana Jezusa”.

Po przykładach doświadczeń życia swojej rodziny dodaje: „Jestem bardzo zadowolona i wdzięczna, czując że gdy zwracam się do Boga, męczennicy mi towarzyszą i mam poczucie bezpieczeństwa, że oni są też blisko mych dzieci i męża. Mam wiele pięknych doświadczeń i pomocy w relacjach z ojcami, które mam zapisane w sercu. Dla nas są męczennikami wiary, jest czymś wielkim mieć doświadczenie z nimi, mamy głęboki szacunek dla zakonników, którzy żyli praktykując Słowo Boże, a dziś są dla nas świętymi”.

Dopiero w świetle ich męczeństwa i opinii znaków, wielu zrozumiało opisywane już wcześniej, m.in. w Dialogach z Męczennikami (Kraków 2011), wydarzenie z okresu wielkiej suszy, a więc z pierwszego roku pobytu franciszkanów w dystrykcie Pariacoto, czy późniejsze – ustąpienie plagi szarańczy po celebrowaniu przez o. Zbigniewa Eucharystii w tej intencji. Świadcząca o tym Róża w 2010 r. wyznała: „Z zaufaniem, wiarą przyjmujemy, że to co propagowali w życiu było transparentne; nawet dziś gdy ich już fizycznie nie ma, czujemy z wielką intensywnością ich obecność i towarzyszenie w momentach trudnych życia. I dziękuję ponieważ wysłuchana została przez ich wstawiennictwo nasza prośba, w chwilach nadzwyczajnych próby wiary i miłości do Jezusa. Nasze zdziwienie było wielkie, gdy stwierdziliśmy, że ustąpiła ta plaga, ale dzisiaj lepiej rozumiem świętość naszych męczenników wiary – ojców Michała i Zbigniewa”.

W założonej w 2008 r. księdze łask i znaków szczególnych kilka wpisów wprost dotyczy wiary. Dnia 12 grudnia 2012 r. Gue dziękował Bogu za Męczenników, dzięki którym otrzymał wiarę, a teraz wspomagają go we wzrastaniu w niej, w postępowaniu drogą Pana. Z kolei Katia dziękowała Bogu za Męczenników, bo są dla niej przykładem życia. „Pomóż mi, by każdego dnia wzrastała moja wiara”, prosiła.

Kety wspomina, że poznała O. Michała w czasie przygotowania do pierwszej komunii, będąc bardzo małą dziewczynką: „Dziś jestem już matką rodziny, dlatego mam do nich specjalne nabożeństwo, nie zapominam i wyrażam moje dziękczynienie”. Napisała też, że znała ich od swego dzieciństwa: „według mnie ojcowie Michał i Zbigniew oraz ks. Sandro są osobami świętymi, dlatego zachowuję ich zdjęcia w albumie, w specjalnym miejscu, zawsze jestem w ich bliskości, gdy się modlę, prosząc by mnie chronili, czuję się zadowolona ze wszystkiego co mi podpowiadają, dlatego mam do nich wielkie zaufanie i nabożeństwo; zawsze gdy czuję się przytłoczona problemami przychodzę do ojców Michała i Zbigniewa, a wszystko się rozwiązuje”.

Ks. Gerardo łączy z o. Zbigniewem i o. Michałem powołanie: „Przyjechałem tu podczas podróży do Huaraz (…) Okazja, by oddać cześć Zbigniewowi i Michałowi, z którymi czuję się bardzo blisko złączony, bo to oni dali mi inspirację, by iść drogą kapłaństwa” (wpis z 7.05.1997). Inny kapłan, przybyły z Kanady, kilka lat później wyznaje: „Dzięki obecności w tym miejscu uświęconym męczeństwem naszych Braci Michała i Zbigniewa lepiej rozumiem pracę misjonarzy, i jeżeli w przyszłości Pan Bóg pośle mnie tutaj lub na inne misyjne żniwo – ochoczo będę wypełniał nasze franciszkańskie powołanie” (21.08.2002).

Dnia 28 lutego 1996 r. pozostawił ślad w księdze ówczesny biskup diecezji tarnowskiej Józef Życiński: „Wraz z czwórką kapłanów tarnowskich i o. Stanisławem prosiłem Boga w Eucharystii przy grobach męczenników, aby ich krew stała się zasiewem nowych powołań misyjnych w naszej Ojczyźnie. Oby odwaga i poświęcenie Zbyszka i Michała inspirowały nowe pokolenia polskich kapłanów do równie czytelnego poświęcenia Bogu”. Natomiast grupa polskich księży pracujących w Peru pielgrzymowała do Pariacoto 16 października 1999 r. pozostawiając wpis: „Modliliśmy się u grobów Męczenników o. Michała i o. Zbigniewa, aby ich krew przyniosła pokój tej Ziemi, błogosławieństwo Kościołowi w Peru i wiele nowych powołań misyjnych w Polsce”. Innym razem, ks. Ryszard i ks. Wiesław pozostawili takie świadectwo: „Pariacoto nauczyło nas innego widzenia świata, i że warto iść nawet w najwyższe góry, by szukać człowieka potrzebującego pomocy”.

Ks. Gerard, który pracował w Peru w czasie gdy o. Michał i o. Zbigniew ponieśli śmierć, a później przeniósł się do Nowej Zelandii, w czasie pielgrzymki z młodzieżą do Pariacoto napisał: „Przyjechałem na rocznicę ich śmierci, co było dla mnie wielkim przeżyciem. Traktuję ich jak przewodników dla mnie”.

Natomiast Andrzej wyznał: „Pobyt w takim miejscu jak Pariacto uzmysłowił mi, że wartości jakimi kieruje się człowiek w swoim małym, zamkniętym światku, mogą zdać się całkowicie złudne w zderzeniu z tym jakże odrębnym światem ludzi i ich kultury” (27.04.1993). Natomiast Amparo Simón w dniu Pierwszej Komunii: „Pięknie jest kontemplować ślady, które pozostawili Słudzy Boży oraz ich pracę; bardzo oczekuję chwili, gdy będą wyniesieni do chwały ołtarzy oficjalnie, ale w moim sercu już tam są” (16.12.2012). Z kolei Jessica napisała: „Po 20 latach wróciłam do Pariacoto w tych dniach. Były one znaczące w moim życiu, dzięki męczennikom o. Michałowi i o. Zbigniewowi”.

Karolay przeżyła w bliskości ich grobów przemianę: „Jestem szczęśliwa będąc tutaj, dowiedziałam się wiele o męczennikach, św. Franciszku i św. Klarze. Wyspowiadałam się i wyszłam tak spokojna, modlę się przed Najświętszym Sakramentem… Pariacoto jest miejscem szczególnym, wydaje się pełne wiary…” (17.03.2013) Davida dziękuje im za świadectwo miłości i prosi, by pomogli jej odkryć powołanie, ukierunkować je na służbę bliźnim, by chronili jej nowych przyjaciół z Pariacoto. Natomiast Benita dziękuje Bogu za miłość, odbudowanie jedności małżonków i rodziców, a Yolanda za życie, poprawę zdrowia po wezwaniu orędownictwa Sług Bożych.

Ada Lola zapisała w założonej tam księdze próśb: „zawsze, z wielką wiarą, czuję ich obecność, przede wszystkim duchową, specjalnie w tym, co uczynili dla mojego męża – w jego chorobie nowotworowej, gdy wyszedł ze stanu terminalnego raka; proszę Boga o ich szybką beatyfikację” (2009). 23 lutego 2007 r. Viviana natomiast: „Dziękuję Bogu, przez współczesnych męczenników, za cud ozdrowienia. Od 3 tygodni cierpiałam na przenikliwy ból nogi, modliłam się wizytując groby i odprawiając drogę krzyżową. W drodze powrotnej odczułam, że ból definitywnie zniknął. Dziękuję Bogu i modlę się o beatyfikację tych świętych kapłanów”.

We wspomnianej księdze w marcu 2013 r., napotkałem prośby o: wzmocnienie rąk, poprawę wzroku, rozwiązanie spraw rodzinnych, o pokój w sercu, uzdrowienie z choroby płuc, opiekę nad członkami rodziny, poprawę sytuacji ekonomicznej rodziny, wzmocnienie ogniska domowego, powrót dzieci na drogę Pana, o pracę, pokój na świecie, odjęcie chorób, stabilność emocjonalną dzieci, powołania kapłańskie i zakonne, odrodzenia rodziny, powrót męża do Pana, łagodność, zdrowie dla matki przygotowującej się do operacji, pracę itd. Niezwykle szeroki jest wachlarz spraw im powierzanych; przy ok. 1/6 wpisów jest też podziękowanie i prośba o ich rychłą beatyfikację. Wśród podziękowań są też szerzej opisane uzdrowienia, ale nie tylko. Niektóre z nich znajdują się w [Pozycji o Męczeństwie], która zawiera istotne akta procesu beatyfikacyjnego, zaś w języku polskim – w Ujrzeli Peru i Niebo otwarte (Kraków 2015).

Na zakończenie

Lektura świadectw, osobiste doświadczenie przemawiają za tym, by stwierdzić, iż w czasie śmierci Ojców, a zwłaszcza od rozpoczęcia sprawy beatyfikacyjnej weryfikuje się wymóg jej aktualności dla Kościoła, czyli, że przyczynia się ona do wzrostu wiary, nadziei i miłości wśród wiernych, praktykowania w życiu codziennym cnót chrześcijańskich, do przełamania tego co złe w życiu wspólnot. Ufam, że akt beatyfikacji jeszcze ją wzmocni.

Oby także tu w Polsce, w każdym z nas, w naszych wspólnotach, w tym tej parafialnej. Zaś przed zatrzymaniem się na formalnych aktach, poświęcanym Błogosławionym tablicach, ulicach, budynkach…, przed czczym chwaleniem się związkiem ich z tą świątynią itp. niech nas broni św. Franciszek, którego przestrogi ale i zachęty z cytowanego na początku Napomnienia słuchajmy. Niech nasze oczy nie będą na uwięzi, dawajmy powód by serce w nas pałało słuchając Pana jak w uczniach z Emaus, jak najczęściej poznawajmy Mistrza przy łamaniu chleba i Chleba – Eucharystii. Ufamy, że wspierać nas będą w tym Męczennicy o. Zbigniew i o. Michał, podobnie jak to dzieje się w Peru. Oczywiście nie zapominajmy, że według naszej wiary stanie się nam.

Bibliografia:

Pisma Świętego Franciszka, Kraków 2005; Positio super martyrio [Pozycja o męczeństwie sprawy o. Zbigniewa, o. Michała, ks. Sandro], Roma 2011; H. Misztal red., Elementy prawne świętości kanonizowanej według ustawodawstwa Jana Pawła II, Lublin 1993; W. Bar: Na krwawym szlaku. Sendero Luminoso – prześladowca, Lublin 1999; Sprawy kanonizacyjne Męczenników XX wieku, Lublin 2003; Dialogi z Męczennikami, Kraków 2011; Ujrzeli Peru i Niebo otwarte, Kraków 2015.

Za: www.franciszkanie.pl