Pożegnania: s. Anna Magdalena Schwarzova, karmelitanka bosa

Nie żyje Anna Magdalena Schwarzova, urodzona w Czechach zakonnica karmelitanka bosa, która była więźniem zarówno reżimu nazistowskiego, jak i komunistycznego. Pogrzeb 96-latki odbędzie się w sobotę na cmentarzu Salwatorskim w Krakowie.

Wcześniej, o godz. 9 bp Grzegorz Ryś odprawi w kościele karmelitanek bosych przy ul. Kopernika mszę św. w intencji zmarłej. Biskup poprowadzi także pogrzeb na cmentarzu Salwatorskim o godz. 11 – dowiedziała się w środę PAP w klasztorze karmelitanek bosych w Krakowie, gdzie siostra przebywała od 1985 r.

Schwarzova zmarła w poniedziałek, 2 stycznia. W marcu skończyłaby 96 lat.

„Anna Magdalena Schwarzova jest w gronie wielkich opozycjonistów i ludzi Kościoła katolickiego w Czechach. W Polsce nie jest znana laikom, ponieważ nasze zgromadzenie żyje za ścisłą klauzurą” – powiedziały PAP ss. Cecylia i Judyta.

W 2011 r. prezydent Czech Vaclav Klaus odznaczył siostrę jednym z najważniejszych odznaczeń państwowych – orderem Tomasa Masaryka „za zasługi w walce o rozwój demokracji, człowieczeństwa i ludzkich praw”.

„Ten order to była taka sprawiedliwość dziejowa, nagroda za jej opozycyjną postawę wobec władz komunistycznych oraz za prześladowania za przynależność do Kościoła katolickiego w Czechach” – mówiły siostry.

Anna Magdalena Schwarzova, dla przyjaciół „Nina”, urodziła się w 1921 r. w Pradze, w rodzinie o żydowskich korzeniach. Jej rodzice odcinali się jednak od tradycji żydowskiej (byli ochrzczeni) i praktykowali wiarę katolicką.

W 1941 r. Schwarzova została deportowana z rodziną do getta w Terezinie. Ojciec i większość dalszych krewnych zginęli później w KL Auschiwtz-Birkenau.

Anna z matką przeżyły getto, po zakończeniu wojny wróciły do Pragi. Anna studiowała filologię angielską i francuską na Uniwersytecie Karola w Pradze. W 1948 r. wstąpiła do zgromadzenia karmelitanek bosych w Pradze, jednak ówczesne władze komunistyczne wymogły na zgromadzeniu wydalenie nowicjuszy.

Schwarzova po wyjściu z klasztoru była aktywną i praktykującą katoliczką, co nie podobało się władzom. W 1953 r. została aresztowana przez UB i oskarżona o działalność antyrządową. Skazano ją na 11 lat więzienia w Pardubicach; w wyniku amnestii wyszła na wolność po prawie ośmiu latach. Po opuszczeniu aresztu zgodnie z wytycznymi władz komunistycznych zamieszkała w Czeskim Krumlovie, rozpoczęła pracę jako stróż nocny w zakładach papierniczych.

Końcem 1968 r. wróciła do Pragi, uzyskała stanowisko tłumacza w Wyższej Szkole Rolniczej. Jednocześnie we współpracy z przyjaciółmi z akcji katolickiej przekładała publikacje wydawnictw podziemnych.

W 1976 r. odeszła na emeryturę. Wtedy też zmarła jej matka, którą się opiekowała. Próbowała wrócić do klasztoru, w którym zdobyła nowicjat. Jej pierwsza wspólnota została jednak zmuszona do opuszczenia klasztoru w Pradze i przebywała w niewielkiej posiadłości przy granicy z NRD. Siostry nie mogły się poruszać w habitach ani przyjmować nowicjuszy. Czeskie karmelitanki pozwoliły Schwarzovej tajnie złożyć pierwsze śluby. Jednak złożenie ślubów wieczystych było już niemożliwe. Generał karmelitów bosych polecił Schwarzovej takiej możliwości we Włoszech, Niemczech lub Polsce. Wybrała Polskę.

W 1980 r. w Krakowie, w klasztorze karmelitanek bosych, Schwarzova złożyła śluby wieczyste. Szybko musiała jednak wracać do Czech, gdzie była zameldowana. Tu zabiegała o pozwolenie na legalny pobyt w Polsce. Dopiero po pięciu latach starań, dzięki pismom przełożonego polskiej prowincji karmelitów bosych Eugeniuszowi Morawskiemu, władze czeskie pozwoliły jej zamieszkać w Polsce, ale pod warunkiem zrzeczenia się obywatelstwa czeskiego.

Na początku Schwarzova przebywała w Krakowie jako bezpaństwowiec. Z biegiem czasu uzyskała polskie obywatelstwo.

W klasztorze karmelitanek bosych przy ul. Kopernika w Krakowie pozostała aż do śmierci.

„Była bardzo oczytana, inteligentna, miała ogromne poczucie humoru. Była osobą prawą, dotrzymywała słowa. Była wierna w przyjaźniach. To piękne, że jej wierne grono przyjaciół z Czech odwiedzało ją tak często jak mogło, ostatnio w ubiegłym roku, w czerwcu” – wspominały ss. Cecylia i Judyta.

PAP/ml

Za: www.deon.pl