Pożegnania: s. Joanna Goryl OSC

Dnia 5 lutego 2017 r. o godzinie 21:25 odeszła do Domu Ojca nasza Droga i Kochana Siostra Joanna Helena Goryl. Przeżyła 88 lat, w tym profesji zakonnej 60 lat.

S. Joanna urodziła się 27 grudnia 1928 roku we wsi Radziechowy, powiat Żywiec,     w dawnym woj. krakowskim w rodzinie średniozamożnych rolników Tomasza i Agnieszki. Razem z rodzeństwem: Otylią, Marią, Czesławem i Janem, wychowała się w atmosferze zgody, miłości wzajemnej i prawdziwie chrześcijańskiej pobożności. Dom rodzinny uformował w niej następujące cnoty: prawość, pracowitość, gotowość do poświęceń, cichość, ustępliwość. Do szkoły uczęszczała w swojej rodzinnej wsi. Jednak wybuch wojny   w 1939 roku przeszkodził jej w dalszej nauce. W roku 1940 została razem z całą rodziną wywieziona przez władze niemieckie do Janiszowa w województwie lubelskim. Po zakończeniu wojny s. Joanna wraz z rodziną wróciła do Radziechowych i rozpoczęła naukę w Szkole Zawodowej Przysposobienia Gospodarczego w Bielsku. Po ukończeniu szkoły, w październiku roku 1946 wyjechała na Zachód do Krosnowic koło Wrocławia. Tam najpierw przez 3 lata pracowała w fabryce, jako pracownik fizyczny. Jednocześnie uczęszczała na kursy: buchalterii i maszynopisania, po ukończeniu których otrzymała pracę w biurze fabrycznym, jako pracownik umysłowy.

Wezwanie Pana Jezusa s. Joanna odczuwała od wczesnego dzieciństwa. Jej rodzinny dom był położony niedaleko kościoła parafialnego. Jak sama często wspominała, z okna swojego domu widziała lampkę wieczną, która tajemniczo ją pociągała. Dorastając rozpoznawała głos Boga, który ją wzywał do pójścia do klasztoru. Swoje podanie o przyjęcie do Klasztoru Sióstr Klarysek w Krakowie złożyła 15 lutego 1954 roku, do którego została przyjęta tego samego roku 31 maja. W swojej prośbie o przyjęcie napisała: „chciałabym Bogu całkowicie służyć i iść drogą nie różami usłaną ale cierniami abym mogła je ofiarować Jezusowi za nas grzesznych i niewdzięcznych za Jego cierpienie.”

Obłóczyny s. Joanny Goryl odbyły się 24 września 1955 roku. Pierwsze śluby złożyła 28 października 1956 roku. Z powodu podjęcia leczenia gruźlicy, jej profesja wieczysta została przesunięta o pół roku i wyznaczona na dzień 25 marca 1960 roku.

Siostra Joanna w swoim długim życiu zakonnym podejmowała następujące obowiązki: wikarii, ekonomki, kantorki, refektarki, hafciarki, infirmerki, archiwistki, bibliotekarki, asystentki. Nigdy nie stroniła od żadnej pracy fizycznej. Nawet posunięta w latach                    i doświadczona chorobą dawała z siebie wszystko. Jesienią można było ją zobaczyć jak zamiatała liście w ogrodzie a zimą odśnieżającą alejki na wirydarzu klasztornym, albo latem myjącą okna w dolnych celach zakonnych.

S. Joanna była osobą pogodną, radosną, wrażliwą, o ciepłym i życzliwym usposobieniu, troskliwą, usłużną, ofiarną, o wielkiej prostocie i oddaną wspólnocie. Wyjątkowo ceniła swoje powołanie i życie w siostrzanej wspólnocie. Bardzo lubiła śpiewać. Niemal do ostatnich dni życia czynnie włączała się we wspólną modlitwę brewiarzową. Przechodząc obok drzwi jej celi, w czasie trwającej choroby, często dochodził ze środka śpiew antyfon, psalmów i innych pieśni religijnych.

W duchowy rys s. Joanny wpisało się nabożeństwo do Serca Jezusowego, następnie Jezusa Miłosiernego z modlitwą Koronki do Bożego Miłosierdzia, z czasem rozwinęła się       u Niej szczególna bliskość z Jezusem Hostią Ofiarną oraz duchowość adoracyjna. W życiu wewnętrznym bardzo ceniła sobie więź z Trójca Świętą, a w ostatnich latach obecność             i działanie Ducha Świętego. Pielęgnowała w sobie duchowość franciszkańską. Często modliła się na różańcu i koronką franciszkańską, wstawiając się: za światem, Kościołem, Ojczyzną, Zakonem i osobami poleconymi jej wstawiennictwu. Bliska była Jej Maryja, ze szczególnym swoim rysem Służebnicy Pańskiej.

Na przestrzeni wielu lat s. Joanna poddała się w sumie 11 operacjom, wykazując przy tym wielką cierpliwość i wolę życia. W 2003 roku – choroba niedokrwienia serca doprowadziła do zawału serca. Po zawale przeszła szereg operacji m. in. pęcherzyka żółciowego i stawu biodrowego. Pod koniec życia w wieku 86 lat został u niej zdiagnozowany nowotwór jelita grubego, którego podczas kolejnej operacji nie udało się usunąć. Do końca życia pozostała na leczeniu paliatywnym, korzystając z pomocy lekarza i pielęgniarki               z Hospicjum św. Łazarza w Krakowie. Z powodu nawracających anemii ostatni rok życia naszej siostry naznaczony był licznymi pobytami w szpitalu – 12 razy udawała się na przetoczenie krwi. Po ostatnim pobycie w szpitalu nasiliły się objawy postępującej choroby nowotworowej, które sprawiły, że s. Joanna zaczęła pomału odchodzić do Pana. Otoczona troskliwą opieką i modlitwą współsióstr, które w ostatnich dniach nieustannie przy niej czuwały, w niedzielny wieczór 5 lutego br. o godz. 21:25 spotkała się z Jezusem, Królem Jej serca.

Wieczny odpoczynek racz jej dać Panie!