Redemptoryści: Święty Klemens Hofbauer – mąż wiary

Święty Klemens Hofbauer jako mąż wiary – pod takim hasłem prowincjał o. Janusz Sok zachęcił polskich redemptorystów do wspominania postaci świętego współbrata. Dnia 15 marca wkalendarzu Zgromadzenia Redemptorystów przypada święto „drugiego założyciela”, jak nazywany jest św. Klemens Hofbauer. Apostoł Warszawy i Wiednia to także patron piekarzy.

Sylwetka św. Klemensa Hofbauera

Św. Klemens Hofbauer urodził się 26 grudnia 1751 r. w Tasowicach na Morawach jako dziewiąte spośród dwunastu dzieci państwa Hofbauerów. Jego ojciec był Czechem a matka Niemką. Gdy Klemens miał prawie 7 lat, został osierocony przez ojca. Wychowywał się w biedzie, pracował jako pomocnik w piekarni. Od najmłodszych lat pragnął zostać kapłanem, ale to pragnienie prowadziło go zawiłymi ścieżkami życia. Wielokrotnie pielgrzymował do Rzymu, był pustelnikiem w Italii i na Morawach. Po pokonaniu trudności finansowych, jako wyuczony piekarz, rozpoczął w Wiedniu studia teologiczne. Jednak ze względu na antyklerykalizm panujący w Austrii, przerwał studia i udał się do Rzymu.

Mając niespełna 33 lata wstąpił w Rzymie do Zgromadzenia Redemptorystów i w 1785 r. przyjął święcenia kapłańskie. Był pierwszym obcokrajowcem w Zgromadzeniu, którego założycielem był św. Alfons Liguori. Jesienią 1785 roku został wysłany wraz ze swoim współbratem o. Tadeuszem Hüblem „na Północ”, by szukać miejsca pod pierwszą placówkę Zgromadzenia poza Alpami. Po rocznym pobycie w Wiedniu w lutym 1787 r. przybyli do Warszawy, gdzie na prośbę nuncjusza apostolskiego Ferdynanda Saluzzo i króla Stanisława Augusta Poniatowskiego podjęli najpierw duszpasterstwo w kościele pojezuickim na Starym Mieście. Następnie w 1788 r. na prośbę niemieckiego bractwa podjęli pracę przy kościele św. Benona na Nowym Mieście (stąd pierwszych redemptorystów nazywano benonitami).

W ciągu 21 lat posługi, razem ze stopniowo powiększającą się wspólnotą redemptorystów, rozwinęli aktywność pastoralną na niespotykaną skalę. Działalność duszpasterska św. Klemensa w kościele św. Benona miała charakter „nieustannej misji”, dzięki czemu szybko stał się on centrum życia religijnego Warszawy. Szczególną uwagę zwracał św. Klemens na posługę w konfesjonale, piękne sprawowanie liturgii, głoszenie Słowa Bożego i katechezę w języku polskim i niemieckim oraz śpiew i muzykę w czasie różnorakich nabożeństw. Rozwinął także szeroką działalność charytatywno-opiekuńczą otaczając specjalną troską dzieci i młodzież. Założył sierociniec i szkołę dla chłopców z najbiedniejszych rodzin, a także sierociniec i pierwszą w dziejach polskiej edukacji bezpłatną szkołę zawodową dla dziewcząt. Otaczał opieką duszpasterską prostytutki, chorych i umierających; prowadził apostolat wśród innych grup wyznaniowych, spowiadał i głosił rekolekcje w klasztorach żeńskich. Zorganizował bibliotekę i drukarnię, w której wydawano podręczniki szkolne, książki religijne, katechizmy oraz polskie tłumaczenia dzieł założyciela redemptorystów św. Alfonsa Liguori.

Doceniając rolę świeckich w Kościele, założył Stowarzyszenie Oblatów Najświętszego Odkupiciela, skupiające elitę katolików świeckich, prowadzących pogłębione życie religijne i sakramentalne oraz apostolat w swoich środowiskach. Dla kandydatów do Zgromadzenia Klemens otworzył własny nowicjat i seminarium zakonne. Jednak wychowywanie dzieci i młodzieży w duchu chrześcijańskim, duszpasterstwo ogarniające liczne rzesze wiernych oraz działalność świeckich oblatów napotykały na zdecydowany opór wrogów Kościoła. W czerwcu 1808 roku z rozkazu Napoleona został podpisany dekret o wypędzeniu Klemensa z Warszawy i zamknięciu kościoła św. Benona. Klemens wraz z 40 redemptorystami został aresztowany i wywieziony do twierdzy w Kostrzyniu nad Odrą. W więzieniu spędzili cztery tygodnie, po czym zwolniono ich i nakazano udać się do własnych krajów, jednak bez prawa powrotu do Księstwa Warszawskiego. We wrześniu 1808 roku Klemens przybył do Wiednia. W następnym roku, kiedy to wojska napoleońskie atakowały Wiedeń, jako kapelan szpitala opiekował się rannymi żołnierzami. Arcybiskup Wiednia zauważył gorliwość Klemensa i polecił mu, aby zajął się małym, włoskim kościołem w Wiedniu, przy którym pracowali wcześniej franciszkanie. Klemens pracował tam 4 lata a następnie, w 1813 roku, został kapelanem i spowiednikiem Sióstr Urszulanek.

Przy kościele św. Urszuli jako jego rektor rozwinął wspaniałą działalność duszpasterską i charytatywną wśród różnych grup społecznych, zwracając szczególną uwagę na studentów i profesorów oraz ludzi ubogich i opuszczonych. Szczególnie duży wpływ wywierał przez piękną liturgię, kazania, posługę w konfesjonale oraz indywidualne rozmowy. Był jednym z inspiratorów odrodzenia życia religijnego w Austrii. Jego dewizą stało się powiedzenie: „Ewangelia winna być głoszona w nowy sposób”. Dzięki osobistym znajomościom wśród uczestników Kongresu Wiedeńskiego, udało mu się zniweczyć plan utworzenia w krajach niemieckich Kościoła narodowego. Klemens Hofbauer zmarł w Wiedniu 15 marca 1820 r. jako ceniony kaznodzieja i spowiednik, opiekun bractw religijnych i apostoł ubogich.

Został beatyfikowany w 1888 roku przez papieża Leona XIII, a w 1909 roku papież Pius X ogłosił go świętym Kościoła katolickiego. W 1913 został ogłoszony drugim patronem piekarzy, zaś w 1914 papież przyznał mu tytuł drugiego patrona Wiednia. Nazywany jest też apostołem Warszawy. Jego wspomnienie liturgiczne przypada 15 marca. Za życia św. Klemensa nie udała mu się żadna nowa fundacja. Dopiero po jego śmierci zaczęły powstawać nowe klasztory redemptorystów w Europie, a od 1832 r. w Stanach Zjednoczonych i później stopniowo na innych kontynentach. Do Polski redemptoryści wrócili w 1883 r. za sprawą sługi Bożego ojca Bernarda Łubieńskiego, wielkiego czciciela i propagatora kultu Matki Bożej Nieustającej Pomocy powierzonego redemptorystom w 1866 r. przez błogosławionego papieża Piusa IX.

o. Sylwester Cabała CSsR


List Prowincjała Redemptorystów z okazji święta św. Klemensa Hofbauera – 15.03.2012
Święty Klemens – mąż wiary

W Przesłaniu Końcowym XXIV Kapituła Generalna Redemptorystów wskazała na życie apostolskie, jako dziedzinę godną szczególnej uwagi i zarazem wyzwanie. Przy okazji wspomnienia liturgicznego św. Klemensa Hofbauera, Apostoła Warszawy, warto spojrzeć na jego życie, aby w tej perspektywie dostrzec, w jaki sposób świadectwo, które nam pozostawił, może stać się inspiracją na obecne czasy.

Święty Klemens Hofbauer (1751-1820) był człowiekiem nadziei. Dzięki temu zdołał stawić czoła trudnościom, z jakimi już od najmłodszych lat musiał zmierzyć się na drodze swojego powołania: brak środków finansowych na naukę, przeciwne nauczaniu Kościoła trendy na uniwersytecie w czasie studiów w Wiedniu, wygnanie z Warszawy i uwięzienie w Kostrzyniu, czy wreszcie – samotna misja w Wiedniu. Nigdy nie przestał pokładać nadziei w Bożą Opatrzność. Nadzieja, którą żył, dodawała mu odwagi, aby w zmieniających się okolicznościach, pomimo nieprzychylnej Kościołowi polityki państwowej, odnajdywać drogi skutecznego głoszenia Dobrej Nowiny. Ten „święty na trudne czasy” zdołał założyć szkołę dla biednych chłopców i dziewcząt, zajmować się osieroconymi dziećmi i prowadzić pośrednictwo pracy dla ludzi pozostawionych na pastwę losu. Wraz ze współbraćmi gorliwie głosił słowo Boże wykorzystując różne formy przekazu, dzięki czemu mały kościół św. Benona w Warszawie stał się miejscem misji nieustannej dla mieszkańców miasta. Z odwagą przepowiadał Ewangelię także podczas misji i rekolekcji parafialnych oraz poszukiwał nowych miejsc, gdzie redemptoryści mogliby założyć kolejne fundacje.

Pracując w Wiedniu zgromadził środowisko nazwane „Kręgiem Hofbauera”, które skupiało uczonych, artystów, urzędników, profesorów i studentów. Dzięki więziom przyjaźni stał się dla wielu ludzi kierownikiem duchowym i przewodnikiem na drogach wiary. W dniu święta św. Klemensa warto postawić pytanie o źródło jego niewzruszonej nadziei oraz niegasnącego entuzjazmu w głoszeniu Dobrej Nowiny. Znane jest powiedzenie św. Klemensa: „Odwagi, Bóg wszystkim rządzi”. Ukazuje ono jego wiarę, którą przeżywał jako całkowite zdanie się na Boga. Było to widoczne szczególnie w sytuacjach, w których tak zwany „ludzki rozsądek” podpowiadał, że nie ma sensu podejmować wysiłku i nie warto się więcej trudzić.

Św. Klemens Hofbauer może być bez wątpienia nauczycielem wiary, tym bardziej aktualnym, że przyszło nam żyć w czasach osłabienia religijnych odniesień do Boga. Ludzie dziś usiłują żyć tak, jakby Boga nie było, płacąc za to dotkliwą cenę życia w pustce i bez celu. Bez wiary nawet najmniejsze trudności urastają do rangi barier niemożliwych do przezwyciężenia i powodują zniechęcenie oraz utratę nadziei. Przykład życia świętego Klemensa wytycza w tym kontekście wyraźny szlak konsekwentnego zawierzenia Bogu. Przekonuje, że największe nawet przeciwności w spotkaniu z wiarą człowieka stają się okazją do dawania świadectwa o pierwszeństwie łaski Bożej i zaangażowania na rzecz budowania Królestwa Bożego już tu na ziemi.

Wzorem Apostoła Warszawy, uważnie, lecz bez lęku i uprzedzeń, spoglądamy na rzeczywistość, w której przyszło nam głosić Dobrą Nowinę. Nowe czasy, nowe sytuacje i rozmaite problemy, które napotykamy, przynoszą z sobą z pewnością także stosowne natchnienia Boże. Dziś przed Kościołem stoi zadanie głoszenia z nowym przekonaniem prawdy, że Bóg jest Początkiem i Celem, Stwórcą i Zbawcą, Ojcem i Przyjacielem. Naszym celem jest więc doprowadzenie człowieka do odkrycia piękna i radości wiary.

W ostatnich latach swojego życia św. Klemens doświadczał trudu cierpienia związanego z chorobą i podeszłym wiekiem. Jego orędownictwu oddajemy także osoby chore i cierpiące. To wszystko, czego doświadczają ze względu na słabość ciała, stanowi ważny wkład w dzieło ewangelizacji, która jest na pierwszym miejscu aktem wiary, a dopiero później działaniem na zewnątrz. Niech świąteczne wspomnienie św. Klemensa odnowi w nas wszystkich nadzieję, ożywi nasze serca i umocni wiarę, abyśmy pewni Bożej miłości mogli codziennie poświęcać nasze życie dla obfitego Odkupienia. Święty Klemensie, mężu wiary, módl się za nami! W Chrystusie Odkupicielu

O. Janusz Sok CSsR
Prowincjał 


Modlitwa piekarzy do św. Klemensa Marii Hofbauera

Boże, Ojcze, który jesteś w niebie i dajesz nam chleb powszedni.
Pobłogosław mojej pracy. Niech się chleb udarzy.
Niech starczy dla biednych, bezdomnych i głodnych.
Naucz nas dzielić się chlebem.
Błogosław mojej rodzinie, żeby nie brakło nam chleba.
Błagam Cię o to przez modlitwę świętego Klemensa, patrona piekarzy,
przez wstawiennictwo Matki Boskiej Karmiącej i
przez Pana Jezusa, który chleb rozmnożył i stał się Chlebem,
a który żyje i króluje na wieki wieków.
Amen.

Autor: Ks. Bp Józef Zawitkowski


Św. Klemens Hofbauer (Dworzak) – redemptorysta
Miał katolicki… nos
Wspomnienie: 15 marca
Żył w latach: 1751-1820
Patron piekarzy, Wiednia, Warszawy

„Nie chciałbym, by ktokolwiek przewyższył mnie w wierze…” – mawiał. „Nie rozumiem, jak to się dzieje, gdy ktoś powątpiewa o prawdach wiary?… Jestem – co prawda – grzesznikiem, ale jednego mi Bóg udzielił, mianowicie wiary, której nie chciałbym z nikim zamienić”. „Nie uczyłem się zbyt wiele, ale mam nos katolicki” – dodawał żartem. „Bardziej wierzę nieomylnym orzeczeniom Kościoła, niż temu, co widzą moje oczy. Orzeczenia bowiem Kościoła są naprawdę nieomylne, a nasze oczy podlegają wielu złudzeniom” – mawiał.
***
Człowiekiem tak niewzruszonej wiary był Klemens Maria (Jan Ewangelista – bo tak został ochrzczony) Hofbauer (po czesku: Dworzak). Przyszedł na świat w monarchii austriackiej – w morawskich Tasowicach. Miał jedenaścioro rodzeństwa! Jego ojciec – Czech z Budziejowic – był czeladnikiem masarskim, matka – córką rzeźnika. W wieku 16 lat został pomocnikiem piekarza w Znojmie, a następnie kamerdynerem i uczniem w pobliskim opactwie norbertanów. Po ukończeniu szkoły klasztornej został pustelnikiem w Tivoli we Włoszech. Po dwóch latach odkrył jednak, że Bóg żąda od niego życia czynnego. Powrócił do Wiednia i podjął pracę w piekarni. Dzięki pomocy zamożnych niewiast rozpoczął studia teologiczne, które kontynuował w Rzymie. W 1785 r. został księdzem w Zgromadzeniu Najświętszego Odkupiciela (redemptoryści).
***
Dwadzieścia jeden lat życia spędził w Warszawie. Pełnił tu posługę skierowaną głównie do zamieszkujących miasto Niemców, ale nigdy nie czynił rozróżnień pomiędzy nimi a innymi narodowościami i wyznaniami. Polacy bardzo go cenili. Troszczył się o dzieci i młodzież, zainicjował działalność wielu szkół i sierocińca. Pewnego dnia, zbierając w Warszawie datki dla sierot, zajrzał do jednego z lokali, gdzie przy stole – na którym piętrzyło się wiele monet – grało w karty trzech mężczyzn. Kiedy poprosił ich o parę groszy dla dzieci, jeden z nich wstał i napluł mu w twarz. „To dla mnie, ale proszę dać coś też dla moich sierot” – powiedział redemptorysta, ze spokojem ocierając oplute lico. Postawa Świętego zawstydziła grających. Główny winowajca nie tylko dał Klemensowi hojną jałmużnę, ale także – odszukując go później – wyspowiadał się u niego i odmienił swoje życie. Kiedy brakowało mu pieniędzy na działalność charytatywną – z wiarą i ufnością pukał… do tabernakulum. Nigdy się nie zdarzyło, żeby jego prośba pozostała nie wysłuchana. Angażował się w pracę duszpasterską, m.in. „misję nieustanną”, rekolekcje, duszpasterstwo księży.
***
Po bezskutecznych usiłowaniach założenia domu zakonnego w Szwajcarii, w Niemczech i na Warmii, wygnany przez rząd Księstwa Warszawskiego z Warszawy, w 1808 r. powrócił do Wiednia. Stał się wtedy wielkim „Apostołem Wiednia” – animatorem kulturalnym i religijnym; wspierał nędzarzy. Był niedościgłym ewangelizatorem – organizując spotkania dyskusyjne brał pod swą pieczę nawróconych protestantów, ludzi sztuki, nauki, przedstawicieli romantyzmu. Przyjaźnił się z wieloma protestantami. Byli wśród nich m.in. wybitny poeta i filozof Fryderyk Schlegel i jego żona Dorota. Pełen taktu i umiaru redemptorysta nigdy nie zarzucił jednak chęci przyciągnięcia ich do Kościoła katolickiego. „No, kiedy wreszcie zdejmiecie te czarne pończochy?” – pytał z humorem. Czarne pończochy – jako że nosili je zwolennicy Lutra i Kalwina – były dla niego bowiem oznaką wyznawania protestantyzmu.
***
Był zaciekłym przeciwnikiem „józefinizmu”, który dążył do podporządkowania Kościoła państwu. „Ludowa pobożność” Klemensa i lekceważenie przez niego przepisów antykatolickiego józefińskiego prawa nie podobała się „oświeconym” urzędnikom i duchownym. „Taki sposób głoszenia kazań tchnie głębokim średniowieczem. Ten sfanatyzowany bigot cofa nas o całe stulecia” – mawiali. „Sfanatyzowany bigot” nie przejmował się jednak taką krytyką. Robił wszystko, by przyciągnąć ludzi do Boga. Pewnego dnia podczas podróży wozem pocztowym siedział naprzeciwko młodego mężczyzny, który ordynarnie drwił z księży i ze wszystkiego co święte. Kiedy wóz zatrzymał się na obiad i odpoczynek, okazało się, że człowiek ten nie może opuścić pojazdu z powodu niewładnych nóg. Redemptorysta wziął go na ramiona i zaniósł do gospody. Gest miłości wzruszył antyklerykała. Podczas dalszej podróży wyznał, że nie zostałby takim antyklerykałem, gdyby wcześniej spotkał takiego księdza jak Klemens.
***
Miał też Klemens swoje wady. Chętnie bowiem opowiadał o sobie i często zdawał się dawać innym do zrozumienia, że jego osąd jest najsłuszniejszy. Uznawał to jednak za swoją główną słabość. „Jestem próżny i pyszny. Bóg mi te wady zostawił, gdyż w przeciwnym razie byłbym gotów całować własną rękę” – twierdził. Był przy tym człowiekiem niezwykle skromnym. Nie podobały mu się bogate, światowe i eleganckie stroje duchownych. Ozdobne jedwabne pasy, którymi kapłani przepasywali sutanny, uważał za oznakę próżności.
***
„Na ambonie trzeba mocno potrząsać drzewami, a w konfesjonale zbierać z miłością upadłe owoce” – mawiał. Był wrogiem bezbożnej prasy i kłamliwych powieści, bardziej cenił też dobroć niż mądrość. Nie miał cierpliwości do „świętoszków”, którzy przystępując do konfesjonału wyznawali mu, że nie mają się z czego spowiadać i opowiadali mu o cudzych przewinieniach. Dotyczyło to w szczególności kobiet. „To już jesteś święta, trzeba tylko postawić przy tobie zapalone świece!”. Pewnego razu udał się do umierającego człowieka, który przez 20 lat nie był u spowiedzi, a przed śmiercią nie chciał nawet widzieć kapłana. „Wynoś się i zostaw mnie w spokoju!” – wrzeszczał wściekły bezbożnik. „Nie, nie odejdę! Już zbliża się twój koniec. Widziałem w życiu wiele śmierci ludzi pobożnych, teraz chcę przynajmniej raz zobaczyć jak umiera potępieniec!” – stwierdził Klemens. Podziałało. Przerażony chory szczerze się wyspowiadał i umarł pojednany z Bogiem, przyciskając do piersi krucyfiks i dłoń świątobliwego redemptorysty.
***
Śmierć Klemensa okryła Wiedeń powszechną żałobą. Redemptorysta został kanonizowany przez papieża Piusa X w 1909 r.

Hagiographus W: „Źródło” 11.03.2012, nr 11, s.12-13.

Za: www.redemptor.pl