Tylko na kajaku się nie da – 10 michalicka pielgrzymka na rolkach

Na Jasną Górę chyba tylko kajakiem nie da się zorganizować pielgrzymki – usłyszeli uczestnicy pielgrzymki na rolkach, która po raz dziesiąty pokonała trasę z Warszawy do Częstochowy. W tym roku uczestniczyło w niej (łącznie z osobami z obsługi) 90 osób w tym 5 księży na rolkach (a czasami nawet i w sutannie).

22 sierpnia na warszawskim Bemowie, skąd wyrusza pielgrzymka, żegnali nas parafianie i rodziny pielgrzymów, a homilię w czasie Mszy św. przed wyjazdem, wygłosił ks. Ryszard Andrzejewski – wikariusz generalny naszego Zgromadzenia. Słowa tak mocno utkwiły pielgrzymom w głowie, ze przez cały pierwszy dzień trwały dyskusje na temat pewnych części homilii, które najbardziej zabrzmiały.

W porze obiadowej niezawodny zajazd Jakaz w Błoniu tradycyjnie zaprosił pielgrzymów na obiad. Każdy dostał porcję gęstego, pysznego żurku z jajkiem i kiełbaską. Później okazało się, że żurkiem byliśmy raczeni prawie każdego dnia. Asfalt chropowaty. Jeden z pielgrzymów podejrzewał nawet, że tam testują czołgi. Ciężko jechać. Pierwsze kryzysy gdzieś pod miejscowością Nowy Drzewicz – wszak to już 52 km w nogach. Na pocieszenie pielgrzymi usłyszeli, że jeszcze tylko trochę ponad 20 i będzie postój. Wieczorem pierwszy nocleg w Puszczy Mariańskiej. Tam trzeba trochę pokory . Pielgrzym, jeżeli chce się wykąpać, musi zapukać do jakiegoś domu i poprosić o możliwość skorzystania z prysznica. Nie jest to łatwe i nie wszystkim łatwo przychodzi. Wykąpani o 19 odmówiliśmy wspólnie Nieszpory i nauczyliśmy się pieśni na jutrzejszą Eucharystię. Później kilka zabaw integracyjnych i spać. Po takiej trasie śpi się wyjątkowo dobrze.

Drugi dzień rozpoczął się Mszą świętą. Po niej śniadanie – przepyszne naleśniki z serem, szpinakiem i dżemem przywiezione przez Huberta. Na pierwszy dzień przygotował i przywiózł kilkaset kanapek. Szybkie pakowanie i wyjazd. Drugi dzień to 63 km i trochę lepszy asfalt. W Głuchowie ks. Proboszcz przygotował pełną kuchnię polową żurku. Wcale nie gorszy niż w restauracji. Wspólne zdjęcie i w drogę. Nocleg w szkole w Ujeździe, gdzie – jak zwykle – ugoszczono nas po królewsku. Najpierw pyszna, gęsta pomidorówka z makaronem, a później kiełbasa z ogromnego grilla. Noc na hali sportowej i poranek dnia trzeciego. Dzień stosunkowo krótki, bo do przejechania ok. 50 km. I dobrze, bo dzień trzeci dla wielu jest dniem drobnego kryzysu. Zaczynają mocniej dokuczać nogi. Ale to w końcu pielgrzymka na rolkach, a nie wycieczka niedzielna do Lichenia. Rano odmawiamy Jutrznie, rolki na (obolałe co nieco) nogi i w drogę.

W Piotrkowie Trybunalskim roboty na głównej trasie i wyznaczone prze wojewodę objazdy. Na szczęście pojawiła się policja i na sygnale przeprowadziła nas bocznymi uliczkami na drogę w kierunku Rozprzy, gdzie był nocleg. O 18 Msza święta, po niej kolacja. O 20.30 adoracja Najświętszego Sakramentu. Później długo przeciągające się śpiewy kościelnych piosenek z akompaniamentem gitary. Pielgrzymi śpiewają do późna chwaląc Boga z perspektywą trudnego, ostatniego dnia. Pobudka o 5.30, śniadanie, wyjazd o 6.45. Przed pielgrzymami 75 km. Tyle tylko, że trasa musi być pokonana do godziny 14, a duża jej część prowadzi pod górkę. Jak się okazała – często i pod wiatr. Jedna z górek – nazwana przeprośną lub pokutną (mniej oficjalnie: wykończeniówka) ciągnie się bardzo długo i wyjątkowo stromo. Było ciężko, ale daliśmy radę. Na górze przebieraliśmy się w koszulki pielgrzymki i jazda na ostatni etap – prosto do Matki. W ubiegłym roku etap ten zajął 35 minut – w tym 27. Nowy rekord.

U stóp Jasnej Góry wymijamy piesze pielgrzymki. W końcu przed szczytem jesteśmy witani gromkimi brawami. Z góry o pielgrzymce mówi brat Andrzej Zimny. Pielgrzymi, na komendę ks. Grzegorza Sprysaka przewodnika pielgrzymki, krzyknęli głośno; „Któż jak Bóg!” i równocześnie wyrzucili wysoko swoje kaski. Później zdjęcie rolek, oddanie czci Matce Bożej i wyprawa na ostatni nocleg w WSD w Częstochowie. O 19 Msza święta w seminaryjnej kaplicy, czas świadectw pielgrzymów i kolacja. Tradycyjnie pizza. Miało być 40 dużych, ale okazało się, ze dzięki promocji było 60 w tej samej cenie. Pielgrzymi posilili się do syta, a kilka pudełek z pizzą podarowaliśmy klerykom. Byli bardzo zadowoleni. Przed 21 wyjście na Apel, a później 19 osób wybrało się na nocną przejażdżkę po Częstochowie na rolkach. Mają zdrowie.

Dziesiąta pielgrzymka została oficjalnie zakończona. Dzięki Bogu bez żadnych poważniejszych kontuzji i w dobrej pogodzie (przez dziesięć lat historii pielgrzymki pielgrzymi nigdy nie zmokli). Za to z duża liczbą spowiedzi, rozmów duchowych, modlitwy . Pielgrzymi wiedzieli, że tylko Szwedzi próbowali wejść do Częstochowy bez spowiedzi. Wiedzieli też jak ta próba się skończyła…

ks. Grzegorz Sprysak CSMA