Publikacja o księdzu Wojciechu Turowskim, pallotynie

Historia, w tym także dzieje Kościoła, to przede wszystkim koleje losu konkretnych ludzi. To człowiek tworzy historię i zapisuje jej karty złotymi albo niechwalebnymi zgłoskami.

Włącza się w bieg wydarzeń bądź generuje je, przyczyniając się do kreowania oblicza współczesnej mu rzeczywistości i pozostając w pamięci przyszłych pokoleń jako przykład wielkości ludzkiego ducha godny upowszechnienia i naśladowania bądź też jako przykład tego, jak życia przeżywać nie należy.

Ksiądz Wojciech Turowski, pallotyn, wpisuje się niewątpliwie w tę pierwszą kategorię. Ramy jego życia (1894-1959) wypełniła ofiarna służba Bogu i Ojczyźnie, będąca owocem wychowania w patriotycznej i religijnej atmosferze rodzinnego domu. Główne etapy życiowej pielgrzymki ks. Turowskiego to: wstąpienie do pallotyńskiego nowicjatu, droga ku kapłaństwu naznaczona służbą wojskową w armii niemieckiej w czasie wojny, święcenia kapłańskie w Limburgu (1921).

Oddał się realizacji charyzmatu pallotyńskiego jako wykładowca i rektor Collegium Marianum w Wadowicach, następnie jako przełożony polskiej regii (od 1935 r. – prowincji). Kolejnym etapem była służba Kościołowi i Stowarzyszeniu Apostolstwa Katolickiego na stanowisku radcy generalnego w Rzymie. W 1940 r., dla uniknięcia aresztowania, schronił się w Portugalii, gdzie brał udział w akcji ratowania Żydów i służył opieką duszpasterską przebywającym tam Polakom. W 1947 r. został przełożonym generalnym Stowarzyszenia.

Na tym stanowisku zastała go papieska nominacja na biskupa częstochowskiego, zablokowana jednak przez reżim komunistyczny w Polsce.

Po ukończeniu kadencji generała pracował jako radca Kongregacji ds. Dyscypliny Sakramentów oraz jako rekolekcjonista polonijny w USA. Za jego przełożeństwa w Rzymie nastąpiła beatyfikacja Wincentego Pallottiego i powrót Stowarzyszenia do pierwotnej nazwy, jaką znamy dziś.

Książka jest opowieścią o gorliwym synu Kościoła, prawym i skromnym człowieku, ofiarnym kapłanie i gorącym patriocie, wartym tego, by się nim inspirować i w miarę możliwości naśladować go w służbie i oddaniu Bogu i ludziom.

Ks. dr Franciszek Gomułczak SAC


SŁOWO WSTĘPNE: Podążał, umacniany nadzieją, ku zmartwychwstaniu

Ponowne wydanie pozycji sprzed 50 lat, autorstwa ks. Franciszka Bogdana SAC(Ksiądz Wojciech Turowski. Pallotyn,Editions Notre Famille, Paris 1963), ubogacone nowymi tekstami, zdjęciami, informacjami, związane jest nie tyle z powrotem do wspomnień, ile zadumą nad życiem Polaka, pallotyna. Rozważania na temat celu publikowania takiej właśnie pozycji prowadzą do znanych nam stwierdzeń: zostawmy umarłych umarłym. Wszyscy umrzemy, zapewnia Credo, powtarzając za Świętym Pawłem (1 Kor 15,51), ale dlaczego właśnie życie tego człowieka jest dla nas powodem do zamyślenia?

Nie chodzi o to, by mówić za Feuerbachem, żehomo homini deus est, by silić się na ukazanie naszej sympatii do człowieka jako człowieka i przez to spłacić niby dług wdzięczności, oczywiście, według ludzkich kryteriów. Chciałbym nazwać tę skromną edycję „uśmiechem historii”.

Wojciech Turowski lub Adalbertus Turowski (18941959) – polski ksiądz katolicki, pierwszy Polak na stanowisku generała Stowarzyszenia Apostolstwa Katolickiego, czyli Księży Pallotynów, w 1950 roku biskup nominat diecezji częstochowskiej.

Jako Polak Turowski modlił się po polsku, jako pallotyn był wychowany w duchu teologii swego Założyciela. Dawcą i źródłem życia jest Bóg – Bóg z Boga, zapewnia Credo. I radosne oczekiwanie na spotkanie z Nim wypełniało całą przestrzeń działalności Turowskiego. Co on uczynił ze swym życiem? Czy była to kapłańska ofiara z życia? Myślę, że podążał, umacniany nadzieją, ku zmartwychwstaniu.

Jego istnienie przepełnione było życiem, gdyż był przeniknięty Bogiem żywym, Bogiem Miłością i Miłosierdziem nieskończonym. Tylko Bóg, wszędzie Bóg, więc wszędzie jakby widział Niewidzialnego… Taki był syn Pallottiego.

Jego wszechstronne apostolstwo, dokonywanie wyborów, nominacja biskupia i rezygnacja z niej, uzdrowienie – to wszystko stawia go w kategorii „wybrańców Bożych”. Turowski jest kimś, kto fascynuje i jednocześnie przyciąga swą dobrocią i mądrością, która pochodzi od Boga i do Niego prowadzi.

Ksiądz Turowski był jedynym przełożonym generalnym w historii pallotynów, który nie potrzebował tłumaczy. Poszukiwanie prawdy i przyjaźni u ludzi w czasie wojny, w miejscach tak odległych jak Rzym i Lizbona, a potem, po wojnie – w 1946 roku – pozostanie w regii francuskiej – są dla nas tylko wydarzeniami historycznymi. Inne fakty, jak przywrócenie pierwotnej nazwy Stowarzyszeniu w 1947 roku czy uzdrowienie osoby Turowskiego, mają charakter bardziej eschatologiczny, sięgają wymiaru ponadczasowego. Kiedy nominacja księdza Turowskiego na biskupa Częstochowy może być uważana za wydarzenie historyczne, to jego rezygnację można postrzegać, według mnie, jako rodzaj profetyzmu. Każdy człowiek musi dokonywać wyborów: Bóg ponad wszystko i we wszystkim, jak mówił Pallotti. Poszukując prawdy w wierze, pokornie rezygnuje z godności, by Kościół w osobie papieża cieszył się wolnością!

Każda historia osobista jest objawieniem się planów Boga względem ludzkiego serca. Historyk ogranicza się jedynie do faktów, prorok idzie dalej niż tylko czyste rozumowanie, ale przecież filozofia historii nie jest jednoznaczna z teologią historii… W przypadku Turowskiego widać to sprzężenie wymiarów mądrości ludzkiej i Boskiej, refleksji historycznej i zbliżenia teologicznego. Potrzeba refleksji i modlitwy, by w pokorze dokonać syntezy w wierze i mądrości.

Od wielkich zrywów misyjnego ducha, ukazanych poprzez Kongres Misyjny w Poznaniu w 1927 roku, po rok 1953, gdzie jako rekolekcjonista głosił słowo Boże polskiej migracji w różnych krajach świata, aż do dzisiejszej modlitwy z nieba, Turowski daje przykład trudu swego serca dla Chrystusa i ludzi.

Kiedy w kraju dymiły kominy Treblinki i Oświęcimia, kiedy była wywózka na Kołymę i do Workuty, a następnie zwycięstwo pod Monte Cassino i klęska pod Gibraltarem, a potem przyszła klęska w zwycięstwie i trzeba było dźwigać Jałtę w świadomości niewoli przez długie lata, Turowski przebywał w Wiecznym Mieście, a następnie w Lizbonie. Tam przybliżał ludziom Boga poprzez płomień wiary. Regia francuska, od 1946 roku Regia Miłosierdzia Bożego, do której administracyjne należeli polscy pallotyni niemogący powrócić do kraju z mroków trudu wojennego, uczyła go jeszcze większego zaufania Bogu.

Kościół czuwał przy narodzie, jak czuwał przy Pani Jasnogórskiej w trudnych chwilach zmagania się zła z królestwem Bożym na naszych ziemiach. Jeden pallotyn (ksiądz Cieślak) „czuwanie przerodził w apel jasnogórski”, innemu nie pozwolono służyć Jej hierarchiczną posługą. Turowski kochał Maryję i dlatego to właśnie jego wybrano na stolicę biskupią w Częstochowie! Nie ubliżał nikomu, gdy warkot silników samolotowych nakazał odmienny kierunek niż Mazurek Dąbrowskiego:z ziemi polskiej do włoskiej… Polskę kochał tak, jak umiał. Nie wrócił nad Wisłę, choć dalej służył Polakom.

Turowskiego nic nie oddzieliło od źródła maryjnego charakteru pallotyna. Na wskroś maryjny Pallotti po-dźwignął swego syna w chorobie. Dnia 23 grudnia 1950 roku Turowski w stanie agonalnym przyjął sakrament namaszczenia chorych. Następnego poranka obudził się i oświadczył, że czuje się dobrze, i że został uzdrowiony za wstawiennictwem bł. Wincentego. Jak zapewniał o tym abp Celestino Migliore w swej homilii z okazji rozpoczynającego się Roku Jubileuszowego 50-lecia kanonizacji Wincentego Pallottiego (22.01.2012), Pallotti ukazał swym cudownym wstawiennictwem u Boga miłość do synów i córek swego dzieła.

Turowski odszedł w roku przygotowywania II Soboru Watykańskiego, 20 grudnia 1959 roku, w czasach dobrego papieża Jana; odszedł, mając zaledwie 65 lat. Wytrwał, jakby widział Niewidzialnego… Był świadkiem wartości, które wyznawał.

Dostęp do Archiwum IPN pozwala szerzej spojrzeć na trudny dla Polski czas i na osobę księdza Turowskiego. Z pewnością ciągle odkrywane dokumenty archiwów polskich, rzymskich, londyńskich pomagają nie tylko zagłębić się w pamięć narodową, w meandry historii, ale dostarczają też nieśmiertelnej nadziei, gdy w okruchach przeszłych wydarzeń odsłania się nam wielkie serce Turowskiego – jako Polaka i jako pallotyna.

Dziękuję księdzu Janowi Koryckiemu SAC za podjęty trud uzupełnienia pierwszego wydania. Cieszę się kolejnym darowanym życiem opisanym w niniejszej książce – ono nas nie przerasta, nie jest ponad ludzką miarę, ale Bogiem przepojone, ukazuje wzgórza nadziei. Do takich osobowości, jak powiedziałby Norwid, „tęskno mi, Panie…”. Wielkie rzeczy uczynił Bóg dla nas przez Turowskiego.

Ksiądz Turowski będzie do nas nieustannie wracał, przypominając o trudnej wierności Bogu, Ojczyźnie, Stowarzyszeniu. Jednocześnie lektura uwrażliwi nas na fakt, że Bóg czyni wiele dobrych rzeczy również przez nas.

Ks. Aleksander Pietrzyk SAC
przełożony Regii Miłosierdzia Bożego we Francji

Paryż, 7 października 2013 roku

APOSTOLICUM – Wydawnictwo Księży Pallotynów Prowincji Chrystusa Króla
ul. Wilcza 8, 05-091 Ząbki
tel. 22 771-52-00, 11; fax 22 771-52-07
[email protected]
Księgarnia internetowa: www.apostolicum.pl

Za: InfoSAC 01/12/2013 [40]