Berlin: Międzynarodowa wspólnota sercanów

sercanie.plJuż ponad 3 lata w sercu Berlina istnieje międzynarodowa wspólnota sercanów.Żyje w niej należący do polskiej prowincji ks. Ryszard Krupa SCJ.

Kompleks okazałych budynków z czerwonej cegły przy Greifswalder Strasse w Berlinie robi wrażenie. To ponad stuletni klasztor sióstr Dominikanek, które przez długie lata prowadziły w nim sierociniec. To prawie centrum miasta, kilka minut od Alexander Platz . Od kilku lat w części klasztoru mieszkają i pracują księża ze Zgromadzenia Najśw. Serca Jezusa. 

Wrócili do Berlina po niemal dziesięciu latach nieobecności. W 2012 r. pojawiła się taka możliwość, by znów zamieszkać i pracować w dużej dzielnicy miasta Prenzlauer Berg, znajdującej się w dawnym wschodnim Berlinie, po zjednoczeniu Niemiec bardzo modnej wśród ludzi, którzy sprowadzają się tutaj. Zaprosił ich dzisiejszy arcybiskup Kolonii a wówczas biskup Berlina kard. Rainer Maria Woelki. 16 lutego 2013 r. sam poświęcił ich klasztor i pobłogosławił rozpoczynającą się działalność duszpasterską. Powiedział też, że to miasto bardzo ich potrzebuje i ma nadzieję, że swym zapałem ożywią „bicie jego serca”.

Do pracy zgłosiło się pięciu: jeden z prowincji niemieckiej, dwóch Brazylijczyków, pracujący dotychczas w Austrii ks. Władysław Mach i ks. Ryszard Krupa z Polski. Nie szli w ciemno. Przez jakiś czas przygotowywali się wspólnie do czekających ich zadań. Przez przeszło pół roku spotykali się, dyskutowali nad kształtem i charakterem pracy, mieli okazję poznać się bliżej. Razem się modlili, przygotowywali posiłki według przepisów z swych krajów. Zdawali sobie sprawę, że pochodzą z różnych kultur i będą żyć w społeczności wielokulturowej. Nie mieli złudzeń, że nie będzie im łatwo w nowym miejscu, gdzie religia i wiara nie ma najlepszych notowań.

Pod okiem pochodzącego z Brazylii ks. Tarcisio Darrós Feldhausa, który został ich przełożonym, wzięli się z entuzjazmem do pracy. Ułożyli porządek dnia dla swej wspólnoty, który zawsze rozpoczyna się od wspólnych laudesów w kościele. Wieczorem z kolei adoracja i Eucharystia, a dzień kończą kompletą i rozmową.

Zaprosili do modlitwy także parafian. Wśród nich jest duża grupa migrantów z Portugalii, Brazylii i krajów afrykańskich, takich jak Angola i Mozambik. Są często zagubienie w wielkim Berlinie, szukają pracy, wielu nie zna wystarczająco języka, nie mają gdzie porozmawiać o swych problemach. Większość ma religijne korzenie i nie jest im łatwo odnaleźć się w społeczeństwie głęboko zsekularyzowanym.

Duchowym synom Założyciel sercanów o. Jan Leon Dehon polecił, by szli do ludzi, nie zamykali się w zakrystii. Berliński klasztor jest nie tylko miejscem celebrowania Eucharystii i tradycyjnych nabożeństw, jak Majówka czy Droga Krzyżowa. Zakonnicy co jakiś czas organizują we wnętrzu świątyni także nabożeństwa dla osób różnych grup społecznych, na które przychodzą również protestanci czy wręcz osoby niewierzące. Każde takie nabożeństwa jest przygotowywane z myślą o uczestnikach, dla których wiara jest często obcym tematem i zdarza się, iż w kościele są po raz pierwszy w życiu. Stałą formą działalności są comiesięczne koncerty z udziałem znanych zespołów, chórów i artystów, także spoza Niemiec, skierowane do różnych grup osób. Jak podkreśla ks. Krupa, chodzi nie tylko o sztukę ale przede wszystkim o możliwość spotkania się z ludźmi, którzy nigdy nie byli w kościele, czy nie rozmawiali z księdzem. Chodzi o rozmowę o życiu za pomocą sztuki.

Inną formą otwartości klasztoru są spotkania dyskusyjne na wybrany temat połączone często z grillem „pod chmurką” na dziedzińcu przed budynkiem. Na klasztorne party przychodzi z roku na rok coraz więcej osób, a nawet całe rodziny, bo i dzieci mają co robić. Wymyśla się dla nich różne zajęcia, m.in. wypieki ciastek czy ręczne prace. Przy parafii działa katolickie przedszkole w dzielnicy Prenzlauer Berg, założone jeszcze na początku XX w. , które bierze udział w przedsięwzięciach aranżowanych przez zakonników.

Dużym zainteresowaniem cieszą się organizowane przez klasztor z okazji wspomnienia św. Walentego otwarte spotkanie dla samotnych. Na ostanie pt. „Kto szuka znajduje (nie zawsze)” przybyło ponad 100 osób. Tej inicjatywie, jak i większości innych wydarzeń kulturalnych pilotuje ks. Ryszard Krupa, a oryginalność i potrzebę tej formy spotkań zauważyły szeroko miejscowe media, na czele z poczytną gazetą Die Welt. – Walentynki w klasztorze są alternatywną formą na komercyjne podejście do tego dnia, skupiające się na czerwonych serduszkach. Proponujemy wspólne spotkanie, rozmowy, ale także udział w nabożeństwie i modlitwie. W temacie singli jesteśmy specjalistami; przecież my także żyjemy samotnie – mówi ks. Krupa, dodając, że na zaproszenie odpowiedziało dużo samotnych.

Ks. Krupa współpracuje też z pobliską szkołą im. Edyty Stein , której uczniowie są w zdecydowanej większości nie ochrzczeni. Co roku w Adwencie i Wielkim Poście przygotowuje wraz z nauczycielami i uczniami poranne medytacje, które mają miejsce raz w tygodniu w czwartki. Tematem tegorocznych są uczynki miłosierdzia dla współczesnego człowieka, które opracował bp. Wanke z Erfurtu. W ubiegłym roku zaproponowano uczniom konkurs plastyczny pt: Co jest dla mnie święte? Pomysł był strzałem w dziesiątkę. Młodzież wykonała różnorodne prace: rzeźby, obrazy, rysunki, instalacje i plakaty, a jury konkursu miało sporo dylematu typując zwycięzców. Dał on też okazję do dyskusji na temat sensu życia.

– Staramy się nawiązywać kontakty bardzo osobiste nie tylko z parafianami, ale także z niewierzącymi – podkreśla proboszcz parafii Corpus Christi ks. Markus Mönch SCJ. Kiedy zakonnicy uczestniczyli w ogólnomiejskiej inicjatywie „Długa Noc dla rodzin”, przyszło ponad 200 dzieci z rodzicami z całego Berlina. Pokazali wtedy wszystkim niedostępne na co dzień klasztorne piwnice, które wcześniej sami posprzątali. Na plakacie, który rozwiesili w wielu miejscach Berlina napisali, jak dobrzy znawcy marketingu: Co dzieje się za murami klasztoru? Kto tam mieszka? Co robią przez cały dzień? Dlaczego zdecydowali się na życie w klasztorze? Czy otrzymują comiesięczne kieszonkowe? Czy można być w klasztorze i stać się sławnym? Co można znaleźć w klasztornych piwnicach? 

Także w kościele parafialnym, którym się opiekują Corpus Christi modlą się z ludźmi, odprawiają Msze św. dla różnych grup językowych, organizują spotkania i koncerty. W niedzielę na specjalną liturgię słowa przychodzą dzieci. – Praca jest wymagająca, trzeba do każdego projektu dobrze się przygotować, ale też sprawia wiele radości. Nie ma innego sposobu, trzeba wyjść do ludzi, uczestniczyć w ich życiu, zapraszać do zaangażowania. To praca z ludźmi, dla których wiara, Kościół i chrześcijaństwo są często obce i poszukują sensu życia – podsumowuje ks. Krupa.

Jedną z najnowszych ofert klasztoru sercanów jest zaproszenie do rozmów o Bogu i wierze, w znajdującym się w pobliżu barze o wiele mówiącej nazwie Gagarin. Został nie przypadkowo wybrany. Gagarinowi bowiem przypisuje się stwierdzenie, iż po swym locie w kosmos miał powiedzieć, iż Boga tam nie spotkał. Nie bez znaczenia jest też sąsiedztwo synagogi. Raz w miesiącu prowadzone jest spotkanie dyskusyjne dla kilkunastu osób. Nie ma ono formy wykładu, ale otwartej dyskusji dla każdego, kto chce porozmawiać. Zakonnicy wykorzystują do swej pracy współczesne media informując o swych zamierzeniach. W lutym, w dzielnicy, gdzie mieszkają pojawiły się plakaty na słupach ogłoszeniowych o spotkaniach pt: „Dzielnica. Kultura. Klasztor”.Właściciele słupów umożliwili tę reklamę z okazji przypadającej w tym roku rocznicy 200. urodzin Ernsta Litfaßa, niemieckiego wydawcy i drukarza, wynalazcy słupa ogłoszeniowego. To jedna z najstarszych form reklamy, rozpowszechniona na całym świecie, także w Polsce i zawsze aktualna mimo wszechobecnego Internetu.

Zakonnicy dbają na bieżąco, by na słupach ogłoszeniowych placów i ulic Berlina znalazły się ich plakaty zapraszające na ciekawe spotkanie. Nie zapominają także o dotarciu do mieszkańców za pomocą strony internetowej i facebooka. Zostawiają ulotki także w sklepach i innych miejscach, m.in. w pobliskim szpitalu, do którego dochodzą z posługą kapelana.

Od czasu przyjazdu do klasztoru przy Greifswalder Strasse kilku sercanów tętni on znów modlitwą i życiem. W zlaicyzowanym i wielokulturowym środowisku, jakim jest Berlin potrzebne są takie miejsca.

Ks. Andrzej Sawulski SCJ

Więcej (zdjęcia) na: www.sercanie.pl