Bóg jest miłosierdziem – Droga Krzyżowa w Coloseum

deon.plPod hasłem „Bóg jest miłosierdziem” wokół rzymskiego Koloseum przeszła w Wielki Piątek 25 marca Droga Krzyżowa z udziałem papieża Franciszka. W tym roku rozważania do niej, nawiązujące do ogłoszonego przez papieża Nadzwyczajnego Jubileuszu Miłosierdzia, przygotował metropolita Perugii-Città della Pieve kard. Gualtiero Bassetti. Na zakończenie nabożeństwa krótką, osobiście przygotowaną modlitwę skierował do Krzyża Chrystusa Ojciec Święty, po czym udzielił wszystkim zgromadzonym błogosławieństwa apostolskiego.

W krótkim Wprowadzeniu do rozważań ich metropolita Perugii-Città della Pieve przypomniał, że tegoroczna Droga Krzyżowa, odbywająca się w czasie Nadzwyczajnego Jubileuszu Miłosierdzia, ma przypominać wszystkim ludziom, że „miłosierdzie jest strumieniem łaski, która od Boga dociera do wszystkich współczesnych ludzi”. Są oni „często zagubieni, ulegają zamętowi, materializmowi i bałwochwalstwu, biedni i samotni i należą do społeczeństwa, które wydaje się usuwać pojęcie grzechu i prawdy”.

Krzyż drogi krzyżowej wziął wikariusz Ojca Świętego dla Rzymu, kard. Agostino Vallini i przekazał krzyż rzymskiej rodzinie, Andrei i Francesce Postiglione z czworgiem dzieci

Przy stacji pierwszej – Jezus skazany na śmierć – kard. Bassetti zwrócił uwagę, że „każdy z nas jest dzisiaj nieodłączną częścią tego tłumu, który woła: «Ukrzyżuj Go!» i nikt nie może czuć się wyłączony”. I tłum, i Piłat „są bowiem ogarnięci wewnętrznym lękiem (…): przed utratą poczucia bezpieczeństwa, dóbr, własnego życia, Jezus jednak wskazuje inną drogę” – podkreślił autor rozważań.

Krzyż przejął niepełnosprawny Francesco Rocco Arena z dwoma osobami towarzyszącymi. W swoim rozważaniu stacji drugiej kard. Bassetti wskazał że „zbyt często wyruszamy na poszukiwanie prawdy przecenionej, wygodnej, która odpowiadałaby na nasz brak pewności siebie lub zaspokajałaby nasze najniższe interesy”. Zadowalamy się więc półprawdami lub prawdami pozornymi i „dajemy się zwodzić prorokom nieszczęścia lub zręcznym grajkom, usypiającym nasze serca muzyką hipnotyzującą, oddalającą od miłości Chrystusowej”.

Z kolei krzyż poniosła włoska rodzina Budaci z dwoma córkami. W rozważaniu stacji trzeciej – Jezus pada po raz pierwszy pod ciężarem krzyża -autor przypomniał, że to Pan nadaje sens naszemu cierpieniu, które nieraz wydaje się absurdem niezrozumiałym dla umysłu i zapowiedzią śmierci, a wszystko to zdaje się zaprzeczać miłości Bożej. W tym kontekście kard. Bassetti wspomniał o obozach zagłady, o nieludzkich warunkach pracy dzieci i łodziach tonących na Morzu Śródziemnym z uchodźcami na pokładzie. Jezus, padający pod ciężarem krzyża, nie jest nim przygnieciony, jest nadal Chrystusem, odrzuconym z odrzuconymi, ostatnim z ostatnimi i rozbitkiem wśród rozbitków.

Krzyż przejęli przedstawiciele włoskich grup formacyjnych dla młodzieży. W stacji czwartej – Jezus spotyka swoją Matkę – metropolita Perugii-Città della Pieve zatrzymał się na problemach rodziny, która „była i jest bijącym sercem społeczeństwa, niezbywalną komórką życia wspólnego, niezastąpionym filarem stosunków międzyludzkich, miłością na zawsze, która zbawi świat”. Maryja jest kobietą i matką, geniuszem kobiecym i czułością, mądrością i miłością a jako Matka wszystkich „jest znakiem nadziei dla ludów cierpiących bóle rodzenia” – przypomniał kardynał.

Krzyż wzięli z kolei Chińczyk Dominic Cheng oraz Rosjanka Varvara Slivkina. Zaś w rozważaniu stacji piątej – Cyrenejczyk pomaga nieść krzyż Jezusowi – kard. Bassetti podjął sprawę pomocy drugiemu człowiekowi, dotkniętemu cierpieniem. Jest ono zawsze „nieproszonym gościem” w naszym życiu, „jawi się jako przymus, wręcz niesprawiedliwość”. „I może nas zastać dramatycznie nieprzygotowanych” – podkreślił włoski purpurat. Zauważył, że Szymon z Cyreny „pomaga nam wejść we wrażliwość duszy ludzkiej i pokazuje inny aspekt człowieczeństwa Jezusa, gdyż nawet Syn Boży potrzebował kogoś, kto by Mu pomógł dźwigać krzyż”. Jest on zatem przejawem miłosierdzia Bożego, uobecniającego się w dziejach ludzkich, a Bóg plami sobie ręce naszymi grzechami i słabościami, ale nie wstydzi się tego i nie opuszcza nas.

Krzyż ponieśli Nives Masala z Paragwaju oraz Radoslav Dodig z Bośni i Hercegowiny. Przy stacji siódmej – Jezus upada po raz drugi – uczestnicy zetknęli się z kolejnym doświadczeniem Jezusowego człowieczeństwa, graniczącym z bezsilnością, zawstydzeniem przed szydercami i upokorzeniem wobec tych, którzy liczyli na Niego. Ludzie często buntują się przeciw myśli o wyrzeczeniu się siły i troski o własne życie, Jezus zaś uosabia „władzę bez siły”, przeżywa udrękę krzyża i zbawczą moc wiary. Tylko Bóg może nas zbawić i uczynić ze znaku śmierci krzyż pełen chwały – podkreślił kard. Bassetti.

Krzyż przejęła ekwadorska rodzina José i Monica Silva z synem José Carlosem. Stacja ósma – Jezus spotyka płaczące niewiasty jerozolimskie – była okazją do wezwania ludzi, aby płakali nad samymi sobą wtedy, gdy nie pełnią woli Bożej. Na pytanie: co mamy czynić w tej sytuacji, Jezus odpowiada: nawrócić się, i to zarówno jednostkowo, osobiście, jak i wspólnotowo, modlić się za siebie nawzajem. Nie ma nawrócenia bez miłości, ona zaś jest sposobem bycia Kościołem – wskazał włoski kardynał.

Krzyż wzięli z kolei Prisca Ojok Aunma Kenya i Nicodemus Orioki Nyaega z Ugandy. W stacji dziewiątej – Jezus upada po raz trzeci – autor zwrócił uwagę, że Syn Boży, doświadczając aż do końca swych ludzkich uwarunkowań, wraz z tym upadkiem wkracza jeszcze mocniej w nasze dzieje i na każdym kroku towarzyszy cierpiącym ludziom. Człowiek upadający, widząc upadającego Boga, może wreszcie uznać swoją słabość i bezsilność, ale już bez lęku i rozpaczy, gdyż widzi, że sam Bóg tego doświadczył w Osobie Syna Bożego. Pył, w który upadł On, jest zroszony potem Adama, krwią Jezusa i wszystkich męczenników w dziejach chrześcijaństwa, uświęcony łzami jakże3 licznych ofiar przemocy i wyzysku. I to ten pył-kurz jest pobłogosławiony, ale też przeklinany, zniewolony i ograbiony przez ludzki egoizm a to jego Pan po raz ostatni objął ramionami przed swą śmiercią.

Krzyż przejęli Ruben Guillen Soto z Meksyku oraz Letitia Yando z Republiki Środkowoafrykańskiej. Stacja dziesiąta – Jezus z szat obnażony – to zderzenie niskich ludzkich instynktów z wielkością Boga i Jego dramatyczną śmiercią na krzyżu. Żołnierze rzymscy, ukrzyżowawszy Go, zdają się być dalecy od dramatyzmu tego, co się wydarzyło, zachowują się tak, jak wcześniej. Jest to wielki paradoks wolności, jaką Bóg obdarzył swe stworzenie. Człowiek nawet w obliczu śmierci Jezusa może wpatrywać się w Niego albo „rzucać losy” o Jego szaty. Jeśli będziemy się skupiać tylko na „szatach”, nie dostrzeżemy znaczenia i wymowy bezbronnego i poniżonego, umęczonego i wyszydzonego ciała Zbawiciela i Jego zbawczej misji. A to Ciało odarte ze wszystkiego, poza miłością, zawiera w sobie też wielki ból ludzkości i mówi o wszystkich jej ranach, zwłaszcza tych najboleśniejszych zranieniach dzieci zbezczeszczonych w swej intymności. .

Krzyż przejęli Ruben Guillen Soto z Meksyku oraz Letitia Yando z Republiki Środkowoafrykańskiej. W stacji jedenastej – Jezus przybity do krzyża – rozważamy wielkość Jego ofiary za nas i krzyża, na którym poniósł On śmierć. Jaśnieje on wszechmocą, która się ogałaca, mądrością, uniżającą się aż do szaleństwa i miłością, składającą samą siebie w ofierze. Dwaj przestępcy, ukrzyżowani wraz z Nim, przemawiają do serca każdego człowieka, reprezentując różne podejścia do ukrzyżowania: jeden przeklina Boga, drugi rozpoznaje Go właśnie na krzyżu. W pierwszym przypadku mamy propozycję najwygodniejszą dla wszystkich – wyłącznie ludzkich działań ze wzrokiem ku ziemi, jest to logika kultury odrzucenia. Druga postawa stawia na Boga i Jego zbawienie, a skruszony złoczyńca ma wzrok utkwiony w niebo i poddaje się woli Bożej, nawet na gorszych warunkach; jest to zwycięstwo kultury miłości i przebaczenia Krzyż ponieśli John Sentovich z USA oraz Susana Mamani Boliwii.

Krzyż ponieśli Haddad Rana – Yousef Saghir z Syrii. Stacja dwunasta – Jezus umiera na krzyżu – jest okazją do refleksji nad śmiercią zadaną Bogu przez ludzi. Wołanie Jezusa do Ojca jest krzykiem każdego człowieka ukrzyżowanego, a więc opuszczonego i upokorzonego, każdego męczennika i proroka, zniesławianego i niesłusznie skazanego i uwięzionego. Śmierć Jezusa na krzyżu w rzeczywistości nie jest Jego końcem, ale stanowi najwyższy rytuał świadectwa wiary. Wiek XX, który stał się stuleciem męczenników, przyniósł przykłady m.in. świętych Maksymiliana Kolbego i Edyty Stein, jaśniejące niezwykłym blaskiem. Ale też w obecnym stuleciu są nowi męczennicy, dający świadectwo wiary w Chrystusa w różnych częściach świata.

Krzyż wzięli bracia Franciszkanie z Ziemi Świętej. Stacja trzynasta – Jezus zdjęty z krzyża – to rozważanie odwagi i narażania się ludzi w obliczu otaczających nas przeciwieństw, a źródłem tej odwagi nie jest pragnienie zyskania sławy wojennej, ale wiara, która staje się gościnną otwartością, bezinteresownością i miłością miłosierną. Milczenie, prostota i skromność, z jakimi Józef z Arymatei zbliża się do Ciała Pana Jezusa, kontrastuje z ostentacją, banalnością i przepychem pogrzebów możnych tego świata. Martwe ciało swego Syna przyjęła Ta, która obdarzyła Go życiem – Maryja, a trzymając Je w objęciach, jeszcze raz powtórzyła swoje „fiat”, wypowiedziane w chwili Zwiastowania.

Krzyż na końcu przejął ponownie wikariusz Ojca Świętego dla Rzymu, kard. Agostino Vallini. W stacji czternastej – Jezus złożony do grobu – kard. Bassetti zaproponował rozważenie nieskuteczności ludzkich wysiłków całkowitego zamknięcia Boga w grobie, a więc usunięcia Go ze swego otoczenia. „Ale my wiemy, że Ty, pokorny Boże, w milczeniu, w jakim złożyła Cię nasza wolność, jesteś jak najbardziej zajęty dziełem tworzenia nowej łaski w człowieku, którego kochasz” – przekonywał arcybiskup Perugii. Prosił, aby Bóg rozpalił „iskrę swej miłości w sercu każdego człowieka, w łonie każdej rodziny i na drodze każdego narodu”.

Wszystkim rozważaniom do poszczególnych stacji towarzyszyły, podobnie jak w latach poprzednich, odczytanie fragmentu biblijnego, nawiązującego do wydarzenia, o którym mówi dana stacja, odmówienie krótkiej okolicznościowej modlitwy do Pana Jezusa, Modlitwy Pańskiej po łacinie i odśpiewanie kolejnej zwrotki – również po łacinie – 13-wiecznej pieśni „Stabat Mater dolorosa”.

Na zakończenie Drogi Krzyżowej w rzymskim Koloseum Ojciec Święty odmówił ułożoną przez siebie modlitwę, skierowaną do Krzyża Świętego. Powierzył w niej Panu Jezusowi największe bolączki ale także i radości współczesnego świata. Udzielił też zgromadzonym oraz osobom uczestniczącym w tym nabożeństwie za pośrednictwem mediów apostolskiego błogosławieństwa.

KAI/mc

Za: www.deon.pl