Dramatyczny apel salezjanina porwanego w marcu w Jemenie

Wyraźnie wychudzony, z długą brodą – tak na filmie krążącym od kilku godzin w internecie wygląda uprowadzony w marcu w Jemenie ks. Tom Uzhunnalil.

W nagraniu prosi on o zintensyfikowanie starań w celu szybkiego uwolnienia, także ze względu na pogarszający się stan jego zdrowia.

Podkreśla, że mimo kontaktów nawiązanych przez władze państwowe z porywaczami jego sprawa nie została potraktowana z należytą uwagą ponieważ, jak zaznacza, nie jest Europejczykiem, tylko pochodzi z Indii. Z apelem o pomoc ks. Tom zwraca się do przełożonych zgromadzenia salezjanów, do którego należy i do indyjskich władz. Prosi też o wsparcie samego Papieża Franciszka: „Jako ojciec pomóż mi i zatroszcz się o moje życie”.

Jego wypowiedź pozwala przypuszczać, że został zmuszony od odczytania specjalnego tekstu przygotowanego wcześniej przez porywaczy. Nie wiadomo także kiedy i gdzie nagranie zostało zrealizowane.

Jak czytamy w oświadczeniu Wikariatu Apostolskiego Arabii Południowej, pod którego jurysdykcją pracował ks. Tom Uzhunnalil, od czasu porwania „Kościół apelował niezliczoną ilość razy” o uwolnienie misjonarza oraz działał za pomocą swoich dyplomatów na poziomie międzynarodowym oraz lokalnym, by doprowadzić do wydania zakładnika.

Oświadczenie opublikowane w poniedziałek, 26 grudnia, wskazuje również, że 10 kwietnia 2016 roku papież zaapelował do porywaczy: „W nadziei danej nam przez Chrystusa zmartwychwstałego, ponawiam apel o uwolnienie wszystkich osób uprowadzonych w strefach konfliktów zbrojnych. W szczególności chciałbym przypomnieć salezjańskiego kapłana ks. Toma Uzhunnalila, porwanego w Adenie w Jemenie 4 marca” – powiedział papież.

Kapłan został porwany w Adenie przez islamskich ekstremistów, tuż po ich ataku na dom opieki dla chorych i starców prowadzony przez misjonarki miłości, których był kapelanem. Fundamentaliści z zimną krwią zastrzelili wówczas cztery siostry oraz 12 pracowników ośrodka. Chwilę po tym jak ks. Tom spożył Najświętszy Sakrament, sprofanowali kaplicę, a księdza porwali. Od tego czasu nie wiadomo nic konkretnego o jego losie, choć pojawiały się informacje, że ma się dobrze i że z porywaczami prowadzone są negocjacje.

Za: www.deon.pl