Franciszkanie: Paragwaj. Nowicjat w lesie

„Tu będziesz mieszkał, przez najbliższy czas”, powiedział do mnie o. Jacek Orzeł, gdy wieczorem przyjechaliśmy do budynku nowicjackiego w Aregua w Paragwaju. Wszedłem do niewielkiego pokoju, gdzie znajdowały się dwa łóżka i szafa, oraz znacznych rozmiarów stonoga (wij) na ścianie nad łóżkiem.

Mój wzrok chyba wskazywał na lekkie przerażenie, bo Jacek od razu powiedział: „nie bój się, raczej Cię nie ugryzie”. Na wszelki wypadek wolałem przepędzić gadzinę i zacząłem rozkładać walizki. „Na parapecie jest gniazdo z małymi ptaszkami” – dodał.  „Nie wystrasz ich”.

Ranek nie należał do najbardziej udanych. Po czwartej rano zaczęły śpiewać ptaki, przed piątą o ból głowy przyprawiał wibrujący dźwięk wydawany przez jakieś owady, przypominało to cykady, od czasu do czasu jakiś jazgot i huk (kawałek ścieżki dźwiękowej znajdziecie pod tym linkiem – nagrałem minutkę, abyście usłyszeli, jak to brzmi). Pogryziony przez komary, oglądałem na ścianie krwawe ślady niejednej walki z tymi małymi bestiami. Nie, nie ma szans spać dalej! Wstałem, aby zobaczyć pisklaki. Gniazdo było puste. Zasmucony wyszedłem na dziedziniec, gdzie spotkałem Jacka, który przygotowywał yerba mate. Powiedziałem mu, że nie ma piskląt w gnieździe. Odpowiedział raczej spokojnym tonem: „Co się dziwisz? Coś je zjadło. Przecież mieszkamy w lesie”

Nowicjat w lesie. I to w nie byle jakim lesie, bo subtropikalnym, wiecznie zielonym. Pełnym roślin, kwiatów, ptaków i innych zwierząt (na pewno są komary, karaluchy i pająki!). Miejsce, które w człowieku wywołuje zachwyt nad pięknem stworzenia i budzi ducha franciszkańskiego. Piękne są tu poranki i zachody słońca, z widokiem na jezioro Ypacaraí. To dobre miejsce do medytacji nad Bożymi dziełami i nad swoim powołaniem. Tutaj żyje się w symbiozie z naturą. Tutaj nawet koty regularnie przychodzą na modlitwę – i wylegując się na ławce – na swój sposób wychwalają Pana.

Tutaj przez rok młodzi franciszkanie z południowej części Ameryki Łacińskiej będą się przygotowywali do złożenia swoich pierwszych ślubów zakonnych. Przyjadą bracia z Peru, Paragwaju, Kostaryki, Ekwadoru i Brazylii. Na razie jeszcze ich niema (w tym roku nie było „naboru”), ale już na początku lutego to miejsce wypełni się młodymi franciszkanami, którzy będą przyswajali sobie wiedzę o życiu duchowym, uczyli się historii, ascetyki, innych przedmiotów. Mają one im pomóc lepiej poznać Boga i rzeczywistość zakonu, do którego przez śluby zakonne będą przynależeli. W duchowej formacji będą im towarzyszyli wychowawcy z Argentyny i Kostaryki, pod przewodnictwem mistrza nowicjatu o. Jacka Orła.

Jest tuż przed południem. Chodzimy i oglądamy obiekt. Prowincjałowi Marianowi Gołąbowi towarzyszy prowincjał argnetyński o. Aldo Cuccaro. Przyjechał wraz ze swoim definitorium (można ich zobaczyć na zdjęciach), po to, by przyglądnąć się temu miejscu. Od roku Delegatura Paragwajska współpracuje z Prowincją Riopaltense. Owocem tego jest m. in. wspólna formacja młodych franciszkanów z Paragwaju i Argentyny. Klerycy od roku studiują w Saldan niedaleko Cordoby, a wychowawcy z kraju, w którym zrodziło się tango, przyjechali do miejsca, skąd pochodzą najlepsi harfiarze i gdzie cały czas zamiast herbaty i kawy pije się yerba mate i terere.

Trzeba jeszcze trochę odświeżyć klasztor i prawie wszystko będzie gotowe. Prawie? No właśnie… Potrzeba jeszcze pilnie wymienić słupy, doprowadzające energię elektryczną, bo te wykonane z drewna szybko się niszczą, a gdy przyjdzie większa burza szybko się przewracają. Jest to dość kłopotliwe. Czytelników chętnych do wsparcia tego przedsięwzięcia odsyłam na stronę Sekretariatu Misyjnego, gdzie znajdą odpowiednie do tego dane. A ja zapraszam do oglądnięcia zdjęć w galerii poniżej, bo obraz powie wam więcej niż moje pisanie.

Pozdrawiam wszystkich i do następnego przeczytania.

o. Jacek Michno

Więcej wiadomości z misji na stronie: misje.franciszkanie.pl

Za: www.franciszkanie.pl.