Generał jezuitów odpowiada na oskarżenia o herezję

Odrzucając oskarżenia o „relatywizowanie” słów Jezusa czy nawet o herezję, generał zakonu jezuitów podtrzymuje swoje słowa, że w czasach Chrystusa „nikt Go nie nagrywał” w związku z czym zdania przypisywane Mu w Nowym Testamencie, także te dotyczące małżeństwa, muszą być „interpretowane”.

„Nie mam pojęcia dlaczego tak wiele osób uniosło się gniewem słysząc moje słowa. Taka jest prawda – w czasach Jezusa nie było dyktafonów” mówi ojciec Arturo Sosa Abascal w rozmowie z CruxNow.

Kontrowersje pojawiły się kilka miesięcy temu po wywiadzie udzielonym przez generała szwajcarskiemu watykaniście Giuseppe Rusconiemu.

Niektóre z pytań dziennikarza dotyczyły nauczania Kościoła w kwestii małżeństwa. Jest to pilna sprawa jeśli weźmiemy pod uwagę dyskusję, którą wywołał tekst papieskiej adhortacji „Amoris laetitia”.

Szwajcarski dziennikarz przywołał słowa kardynała Gerharda Muellera, prefekta Kongregacji Nauki Wiary, który twierdzi, że słowa Jezusa w odniesieniu do małżeństwa są bardzo jasne oraz że „nie ma takiej siły w Niebie czy na Ziemi; ani anioł, ani papież, żaden sąd, prawo czy biskup nie mają odpowiedniego uprawienia by je zmienić”.

Ojciec Arturo Sosa odpowiedział, że w związku z tym powina być podejmowana potężna refleksja nad tym co Jezus naprawdę powiedział. Przyczyną jest fakt, że „w tym czasie nie było żadnych dyktafonów by zachować Jego słowa. Wiemy tylko tyle, że słowa Jezusa muszą być rozumiane w kontekście, bo są wyrażone w określony języku, otoczeniu i zaadresowane do konkretnych osób”.

Jednocześnie generał jezuitów pytany o to czy w takim układzie mamy do czynienia z relatywizmem, odpowiedział, że choć Ewangelia była pisana przez konkretne osoby i przyjęta przez Kościół, który składa się ludzi, to jesteśmy zobligowani do tego by podążać za jedną wykładnią. Podążanie zaś polega na stałym rozeznawaniu treści Słowa Bożego.

Zdaniem Sosy takie podejście nie podaje słów Jezusa w wątpliwość, a jedynie czyni przedmiotem zastanowienia to w jaki sposób są one interpretowane na przestrzeni dziejów Kościoła.

Odpowiedzialnością każdego chrześcijanina jest „tak jak mówił św. Ignacy: poszukiwanie i odnajdywanie woli Bożej. Tutaj nie ma miejsca na frywolność. Doktryna jest częścią rozeznania, a prawdziwe rozeznanie nie może się bez niej obejść” – dodaje generał.

Na słowa Sosy negatywnie zareagowała włoska blogosfera katolicka. Wielu oskarża go o relatywizm w stosunku do Biblii czy nawet o herezję. W niedzielę generał jezuitów odpowiedział na zarzuty na antenie włoskiej telewizji TGCOM24:

„Ewangelie były pisane w 40-50 lat po Jezusie. Najwcześniejsza tradycja była ustna. Pierwszymi świadkami są apostołowie, uczniowie którzy zachowywali to, co powiedział Jezus. Następnie ich słowa zapisywały dawne społeczności chrześcijan, ale powinniśmy pamiętać, że miało to miejsce w jakiś czas po ich wygłoszeniu”.

Aby rozjaśnić swą wypowiedź, generał posłużył się obrazowym przykładem: treść poszczególnych Ewangelii jest podobna, ale zawiera pewne różnice ponieważ środowiska, do których były adresowane także się różniły.

„To teksty, które znamy jako Słowo Boże. Wiedząc o tym musimy wziąć pod uwagę także to, że żeby je zrozumieć, powinniśmy pojąć kontekst w którym powstawały” – dodaje generał.

„Gdy interpretujemy to, co powiedział Jezus, nie popadamy w relatywizm. Jest wręcz przeciwnie – próbujemy zrozumieć co Bóg miał nam do przekazania, aby lepiej działać na Jego wzór”.

CruxNow / lifesitenews / kk

Za: www.deon.pl