„Idź do kaplicy”

Papież Franciszek mianował (06.04.2018) ks. Heinricha Wilmera SCJ – przełożonego generalnego Zgromadzenia Księży Sercanów (Dehonianie) – nowym biskupem diecezji Hildesheim w Niemczech. Ks. Wilmer opowiada o kuluarach swojej nominacji w liście do katolików diecezji Hildesheim.

W poniedziałek rano, 5 marca, byłem w Manchesterze (Stockport) z oficjalną wizytą u naszych współbraci. Poprzedniej nocy rozmawiałem z naszymi współbraćmi  sercanami między innymi  o młodym Fryderyku Engelsie i nędzy robotników w fabrykach włókienniczych w Manchesterze, a także o sukcesach klubu piłkarskiego Manchester United.

Rano zjadłem dobre śniadanie, miałem już gotową homilię o Syryjczyku Naamanie z drugiej Księgi Królewskiej, którą miałem wygłosić na Mszy świętej o godz. 9.30. Chciałem mówić o Bogu sprawiającym niespodzianki i o tym, że zawsze może stać się coś, czego nigdy się nie spodziewałeś.

Gdy wróciłem do pokoju na moim biurku leżała karteczka z nieznanym mi numerem telefonu. Numer z Niemiec z tajemniczym opisem w połowie po włosku, a w połowie po niemiecku: „Ojcze Heinz, proszę oddzwonić”. Chciałem to na początku odłożyć, ponieważ mam niechęć, aby oddzwaniać na obce numery, kiedy nie podano żadnego imienia. Wtedy pomyślałem: Szybko teraz oddzwoń i będziesz miał sprawę załatwioną. Ale potem wszystko poszło inaczej niż się spodziewałem.

Po drugiej stronie odezwał się biskup pomocniczy Heinz-Günter Bongartz. Choć nigdy nie spotkaliśmy  się wcześniej, przemówił do mnie w moim rodzinnym dialekcie północno-niemieckim.

Natychmiast po krótkiej prezentacji doszedł do sedna: „Drogi Ojcze Wilmer, kapituła katedralna Hildesheim wybrała cię na nowego biskupa. Ojciec Święty zaproponował Cię z listy trzech kandydatów. Prosimy Cię serdecznie, przyjmij wybór”. — „Proszę? Chwileczkę. To nie może być prawda. Jestem zakonnikiem. Zostałem przed trzema laty wybrany przez wspólnotę zakonną na przełożonego generalnego. Obiecałem braciom, że dam z siebie wszystko co najlepsze przez następne sześć lat”. No tak, można by tu wiele mówić. Powiedziałem mu, że potrzebuję czasu. Nic z  tego wszystkiego nie rozumiałem. Przeczekałem poniedziałek, wtorek także.

W środę o piątej nad ranem napisałem list do papieża Franciszka. Byłem już w Dublinie. Tutaj także z wizytacją. Napisałem do papieża, że ​​skłaniam się do biskupstwa w Hildesheim, jednakże mam poczucie winy, że mam zostawić moich współbraci w trakcie kadencji. I poprosiłem go o jego ojcowską radę. Przed południem przekazałem ten list do Kongregacji ds. biskupów. Tam powiedziano mi, że kardynał Ouellet osobiście odda go Ojcu Świętemu za trzy dni i mogę oczekiwać odpowiedzi w ciągu pięciu do siedmiu dni.

Jednakże Ojciec Święty mnie zaskoczył. Zadzwonił do mnie w tą samą środę, kilka godzin później, na moją komórkę. Pokazał mi jak rozwiązać mój konflikt sumienia. Powiedział: „Znam Twoją wspólnotę. Nie wywieram na ciebie presji. Modlę się do waszego założyciela Ojca Dehona. Idź do kaplicy. Zrób wystawienie, które w waszym zgromadzeniu jest takie ważne i pomyśl o owych Braciach z Twojego Zgromadzenia, którzy w przeszłości nieustraszenie i z odwagą postępowali naprzód”. Tak zrobiłem. I zrozumiałem. Późnym wieczorem zatelefonowałem do biskupa Bongartz i wyraziłem zgodę.

Fragment listu pochodzi ze strony diecezji Hildesheim. Tłumaczenie: ks. Krzysztof Paluch SCJ

Za: www.scj.pl