Kanonizacja Matki Teresy symbolem zmiany kursu Kościoła

deon.plKanonizacja bł. Matki Teresy z Kalkuty (1910-1997) 4 września w Rzymie symbolizuje i stawia nowe akcenty w całym Kościele katolickim. Podkreślił to podczas konferencji prasowej w Wiedniu ks. Leo Maasburg.

Austriacki kapłan przez wiele lat towarzyszył Matce Teresie w Indiach, Rzymie oraz w licznych podróżach od Moskwy do Nowego Jorku. Służył założycielce Misjonarek Miłości jako opiekun duchowy, był jej spowiednikiem i tłumaczem, a także jej specjalnym wysłannikiem w niektórych trudnych misjach w Związku Radzieckim czy na Kubie. Od 2002 r. był członkiem rzymskiej komisji ds. jej beatyfikacji.

Bóg w najbiedniejszych

– Matka Teresa wniosła do Kościoła nowy priorytet i dała przykład, że Boga spotyka się w najbiedniejszych z biednych – stwierdził ks. Maasburg i dodał, że tak samo jak przyszła święta, również papież postawili w centrum Kościoła ludzi z ich trudnymi sytuacjami życiowymi. – Papież jest zwolennikiem „Kościoła ubogich dla ubogich”. To skupieniu uwagi na nich raz jeszcze zostanie podkreślone poprzez uroczystość kanonizacji Matki Teresy i na tym polega historyczne znaczenie tego aktu – tłumaczył.

Między bł. Matką Teresą i papieżem Franciszkiem widać wiele podobieństw w ich czynach oraz słowach, uważa dawny współpracownik przyszłej świętej. Zwrócił uwagę, że papież często cytuje Matkę Teresę lub na nią się powoływał. „Mają podobny sposób myślenia, oboje przyciągają ogniska konfliktów” – zaznaczył. W przypadku papieża była to wizyta na „wyspie uchodźców” Lampedusie, czy Lesbos, a Matki Teresy – Armenia po tragicznym trzęsieniu ziemi w 1988 r., czy też Etiopia, nawiedzana co pewien wielkimi klęskami głodu. Cechą charakterystyczną obojga jest też utożsamianie się z ich zakonami i związanymi z nimi m.in. ślubami ubóstwa i skromnym stylem życia.

Cierpiała nie tylko fizycznie, ale też duchowo

– Matka Teresa miała też nastawienie całkowicie misyjne – podkreślił ks. Maasburg. Wyjaśnił, że nie było to działanie w duchu ogólnie pojmowanej misji, lecz „Matka Teresa pragnęła przybliżyć ludzi do Boga niezależnie od ich religii, rasy, czy narodowości”. Początkowo myślała jeszcze, że musi nawracać ludzi, ale w późniejszym okresie uświadomiła sobie, że musi tylko kochać ludzi i przekazywać im czułość Boga. Uważała, że wtedy miłość sama nawróci, jeśli zechce i to było jednym z jej głównych przesłań.

Duchowny zwrócił uwagę, że dla „Matki Teresy każde cierpienie było darem Boga” i wyraził przekonanie, że mimo surowej postawy może ona być wzorem dla współczesnych. – Do jednych przemawia bardziej jej aktywność społeczna, do innych jej eucharystyczna pobożność albo jej mistyka – stwierdził ks. Maasburg.

Tak pokazujesz ludziom, że ich kochasz

Podkreślił, że Matka Teresa cierpiała nie tylko fizycznie, ale również duchowo. – Doświadczała wielu cierpień duchowych, ponieważ widziała tak dużo egoistycznych interesów oraz ludzką słabość, również w Kościele. Nie była jednak nigdy agresywna. Do swoich sióstr mawiała: „Sposób, w jaki spoglądasz na ludzi, sposób, w jaki się do ludzi uśmiechasz, sposób, w jaki ich dotykasz, pokazuje im, czy ich kochasz. Nie ma większej siły, jak siła czułości” – zaznaczył ks. Maasbug.

Pytana o sens cierpienia Matka Teresa odpowiadała, że nie zastanawia się na tym, tylko widząc je, próbuje pomóc. – Akademicka, pozostająca tylko teorią, teologia jej nie interesowała. To co u niej było wyraziste, to była kontemplacyjna refleksja oraz miłość bliźniego – wspominał bliski współpracownik bł. Matki Teresy.

5,4 tys. tekstów Matki Teresy do przeczytania

Austriacki kapłan uważa, że jeszcze nie dotarliśmy do głębi jej osobowości. Wyraził przekonanie, że Matka Teresa będzie kiedyś ogłoszona Doktorem Kościoła. Przypomniał, że zostawiła ona po sobie ponad 5,4 tys. różnych tekstów m.in. do rodzin, dzieci, teologów, zakonnic i zakonników, które zazwyczaj pisała podczas swoich licznych podróży.

Ks. Maasburg poznał Matkę Teresę w 1981 roku w Rzymie. Nowo wyświęcony ksiądz był w tam współpracownikiem przebywającego na emigracji czechosłowackiego bp. Paula Hnilicy (1921-2006), który na prośbę papieża Pawła VI miał pomagać Matce Teresie. Ponieważ biskup nie znał angielskiego, tłumaczem był ks. Maasburg. – Po pierwszej tłumaczonej przez niego rozmowie Matka Teresa zapytała: „Czy ojciec ma auto? Przytaknąłem i rozpocząłem swoją pracę od odwiezienia na lotnisko dwóch sióstr, które kilka godzin wcześniej zostały posłane na misje do Argentyny” – opowiadał austriacki kapłan. Swoje wspomnienia spisał w wydanej przed kilku laty książce „Matka Teresa – cudowna historia”. Książka ukazała się także w Polsce nakładem wydawnictwa św. Wojciecha, a w jej prezentacji wziął udział sam autor.

Kanonizacja już 4 września

Nagle rozpoczęta praca u boku Matki Teresy trwała przez sześć lat. Był to czas dynamicznego rozwoju w różnych częściach świata założonego przez Matkę Teresę Zgromadzenia Misjonarek Miłości. Związane z tym nieustanne podróże zostały znacznie ograniczone w 1987 roku ze względu na chorobę Matki Teresy. Przez te lata ks. Maasburg był – jak wspomina – „tłumaczem, tragarzem, kierowcą i księdzem, gdyż chciała każdego dnia uczestniczyć w Mszy św. i spowiadać się po angielsku”.

Podczas uroczystej ceremonii kanonizacyjnej 4 września na placu św. Piotra papież Franciszek kanonizuje bł. Matkę Teresę. Do Rzymu przybędą setki tysięcy pielgrzymów z całego świata, wśród nich liczne grupy w jej rodzinnego Skopje. Będzie to jedna z największych uroczystości Roku Jubileuszu Miłosierdzia. Niestety zabraknie na niej inicjatora beatyfikacji Matki Teresy, arcybiskupa Kalkuty, Henry Sebastiana D’Souza, który zmarł w czerwcu br. w wieku 90 lat.

KAI/ed

Za: www.deon.pl