Papieska homilia w Baku: wiara i służba w życiu chrześcijańskim

rvNiedzielna Msza, którą Franciszek odprawił w kościele Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Baku, miała zupełnie inny charakter, niż wielkie celebracje w czasie papieskich podróży. To niewielka świątynia, zbudowana na początku XX w. jako pierwszy kościół katolicki w tym mieście zdominowanym przez wyznawców islamu. Zburzona przez bolszewików, została wzniesiona na nowo dopiero w pierwszych latach naszego stulecia. Papież celebrował liturgię w języku angielskim i łacińskim.

W homilii Franciszek mówił o dwóch istotnych aspektach życia chrześcijańskiego: wierze i służbie. Kwestię wiary Papież rozwinął, wskazując na dwie szczególne prośby zawarte w czytaniach liturgicznych. Pierwsza to błaganie proroka Habakuka o interwencję Boga oraz przywrócenie sprawiedliwości i pokoju, który ludzie zerwali przemocą, kłótniami i sporami. Odpowiadając, Bóg nie interweniuje jednak wprost, nie rozwiązuje gwałtownie sytuacji, nie staje się obecny przy użyciu siły. Wręcz przeciwnie, zachęca, aby cierpliwie czekać i nigdy nie tracić nadziei. W tym kontekście podkreśla szczególnie znaczenie wiary. Podobnie Bóg czyni też i z nami: nie spełnia naszych pragnień, by natychmiast i nieustannie zmieniać świat i innych, ale dąży przede wszystkim do uzdrowienia serca człowieka.

Drugą prośbę skierowali do Pana w Ewangelii apostołowie: „Przymnóż nam wiary!” (Łk 17,5). Jest to piękna prośba, modlitwa, którą również my możemy codziennie kierować do Boga. Jednak także i w tym wypadku Boża odpowiedź jest zaskakująca: „Gdybyście mieli wiarę…” (Łk 17, 6). A zatem Jezus domaga się od nas, byśmy mieli wiarę.

„Wiara bowiem, która jest darem Boga i zawsze trzeba o nią prosić, musi też być przez nas pielęgnowana. Nie jest to magiczna moc zstępująca z nieba, nie jest ona «talentem» otrzymywanym raz na zawsze ani nawet nadzwyczajną siłą służącą do rozwiązywania problemów życiowych. Taka bowiem wiara, która byłaby przydatna do zaspokojenia naszych potrzeb, byłaby wiarą egoistyczną, całkowicie skoncentrowaną na nas samych. Wiary nie należy mylić z powodzeniem czy dobrym samopoczuciem, z pocieszeniem ducha, byśmy mieli trochę pokoju w sercu. Wiara jest złotą nicią, która wiąże nas z Panem, czystą radością przebywania z Nim, zjednoczenia z Nim. Jest to dar, który jest wart całego życia, ale przynosi owoce, jeśli wykonamy to, co do nas należy” – powiedział Papież.

Franciszek pytał zatem dalej, czym jest to, co do nas należy. I wskazał na Jezusa, który daje nam do zrozumienia, że jest to służba. W Ewangelii bowiem zaraz po Jego słowach o mocy wiary mowa o posługiwaniu. Nie można oddzielać wiary i służby, bo są ze sobą ściśle powiązane. By to lepiej wytłumaczyć, Papież posłużył się obrazem dywanu.

„Wasze dywany są prawdziwymi dziełami sztuki i mają bardzo starą historię. Również życie chrześcijańskie każdego z nas przychodzi z daleka; to dar, który otrzymaliśmy w Kościele, pochodzący z serca Boga, naszego Ojca, który pragnie uczynić każdego z nas arcydziełem stworzenia i historii. Dobrze wiecie, że każdy dywan musi być utkany, splatając wątek z osnową; tylko z tą strukturą całość będzie dobrze skomponowana i harmonijna. Tak samo jest z życiem chrześcijańskim; musi być codziennie cierpliwie tkane, splatając ze sobą ściśle określone wątek i osnowę: wątek wiary i osnowę służby” – powiedział Franciszek.

Dalej Papież zastanawiał się nad tym, czym jest służba. Nie polega ona jedynie na tym, byśmy byli wierni swoim obowiązkom czy spełnili jakieś dobre uczynki. Franciszek podkreślił, że Jezusowi chodzi o wiele więcej. Ewangelia, używając słów bardzo mocnych i radykalnych, domaga się od nas całkowitej dyspozycyjności. Pan jest wymagający, ponieważ umiłował nas, stając się naszym sługą „aż do końca” (J 13, 1). I zachęca nas, byśmy Go w tym naśladowali: „Kto by chciał Mi służyć, niech idzie za Mną” (J 12,  26).

„Nie jesteśmy zatem wezwani, aby służyć tylko dla nagrody, ale aby naśladować Boga, który stał się sługą ze względu na miłość do nas. I nie jesteśmy wezwani do tego, by służyć od czasu do czasu, ale aby żyć służąc. Tak więc służba jest stylem życia, co więcej streszcza w sobie cały styl życia chrześcijańskiego: służyć Bogu w adoracji i modlitwie; być otwartym i dyspozycyjnym; konkretnie miłować bliźniego; pracować z entuzjazmem dla dobra wspólnego” – powiedział Ojciec Święty.

Również wierzącym nie brakuje pokus, które oddalają od stylu służby i w ostateczności prowadzą do tego, że życie staje się niezdolne do służby. „Także tutaj możemy wyróżnić dwie pokusy. Jedna z nich to pozwolić, by serce stało się letnim” – powiedział Papież.

„Serce letnie zamyka się w życiu leniwym i gasi ogień miłości. Serce letnie zamyka się w życiu, które gasi lenistwem ogień miłości. Człowiek letni żyje, aby zaspokoić swoje wygody, których nigdy nie jest dosyć, a więc nigdy nie jest zadowolony. Krok po kroku zadowala się ostatecznie życiem przeciętnym. Człowiek letni przeznacza dla Boga i dla innych «procenty» swego czasu i serca, nigdy nie przesadzając, a wręcz zawsze starając się coś zaoszczędzić dla siebie. W ten sposób jego życie traci smak: staje się jak herbata, która była bardzo dobra, ale kiedy ostygnie, nie nadaje się już do picia” – powiedział Papież.

Franciszek wskazał jednak, że istnieje jeszcze druga pokusa, w którą można popaść nie ze wzglądu na bierność, ale „zbytnią aktywność”, czyli podejmując działania jedynie po to, aby zyskać zaufanie i stać się „kimś”. Wówczas służba staje się środkiem, a nie celem, ponieważ celem stał się prestiż. Potem przychodzi władza, chęć bycia wielkim.

„«Nie tak będzie u was – Jezus przypomina nam wszystkim. – Lecz kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą» (Mt 20, 26). W ten sposób buduje się i upiększa Kościół. Powracam do obrazu dywanu, odnosząc go do waszej pięknej wspólnoty: każdy z was jest jak piękna jedwabna nić, ale różne nici, tylko jeśli są dobrze splecione ze sobą, tworzą wspólnie piękną kompozycję; same niczemu nie służą. Bądźcie zawsze zjednoczeni, żyjąc pokornie w miłości i radości. Pan, który tworzy harmonię wśród różnic, będzie was strzegł ” – powiedział Franciszek.

lg / rv

Za: Radio Watykańskie


Homilia papieża Franciszka wygłoszona podczas Mszy św. w kościele pw. Niepokalanego Poczęcia NMP w Baku

Słowo Boże ukazuje nam dzisiaj dwa istotne aspekty życia chrześcijańskiego: wiarę i służbę. W odniesieniu do wiary, skierowane są do Pana dwie szczególne prośby.

Pierwsza to prośba proroka Habakuka, który błaga Boga o interwencję i przywrócenie sprawiedliwości i pokoju, który ludzie zerwali przemocą, kłótniami i sporami: „Dokądże, Panie, wzywać Cię będę – a Ty nie wysłuchujesz?” (Ha 1, 2) – prosi prorok. Bóg odpowiadając nie interweniuje wprost, nie rozwiązuje gwałtownie sytuacji, nie staje się obecny przy użyciu siły. Wręcz przeciwnie zachęca, aby cierpliwie czekać i nigdy nie tracić nadziei; szczególnie podkreśla znaczenie wiary. Bowiem dzięki swej wierze człowiek będzie żył (por. Ha 2,4). Podobnie Bóg czyni też i z nami: nie spełnia naszych pragnień, które chciałby natychmiast i nieustannie zmieniać świat i innych, ale dąży przede wszystkim do uzdrowienia serca, mojego, twojego, serca każdego człowieka. Pan bowiem pragnie, abyśmy otworzyli Jemu bramę serca, aby mógł wejść w nasze życie. Ta otwartość na Niego, to zaufanie do Niego jest właśnie „zwycięstwem, które zwyciężyło świat: naszą wiarą” (por. 1 J 5,4). Bo kiedy Bóg znajduje serce otwarte i ufne, może zdziałać cuda.

Ale nie łatwo mieć wiarę, żywą wiarę. W ten sposób pojawia się druga prośba, jaką w Ewangelii Apostołowie skierowali do Pana: „Przymnóż nam wiary!” (Łk 17,5). Jest to piękna prośba, modlitwa, którą również my możemy codziennie kierować do Boga. Ale Boża odpowiedź jest zaskakująca i także w tym przypadku odwraca prośbę do góry nogami: „Gdybyście mieli wiarę ….” . To On domaga się od nas, byśmy mieli wiarę. Wiara bowiem, jest darem Boga i zawsze trzeba o nią prosić, musi też być przez nas pielęgnowana. Nie jest to magiczna moc zstępująca z nieba, nie jest „talentem” otrzymywanym raz na zawsze, ani nawet super-mocą, służącą do rozwiązywania problemów życiowych. Taka bowiem wiara, która byłaby przydatna do zaspokojenia naszych potrzeb, byłaby wiarą egoistyczną, całkowicie skoncentrowaną na nas samych. Wiary nie należy mylić z powodzeniem lub dobrym samopoczuciem, z pocieszeniem duchowym, byśmy mieli trochę pokoju w sercu. Wiara jest złotą nicią, która wiąże nas z Panem, czystą radością przebywania z Nim, bycia z Nim zjednoczonymi. Jest to dar, który jest wart całego życia, ale przynosi owoce, jeśli wypełnimy naszą rolę.
A jaka jest nasza rola? Jezus daje nam do zrozumienia, że jest nią służba. W Ewangelii Pan bowiem sprawia, że natychmiast za Jego słowami o mocy wiary idą słowa o posługiwaniu. Nie można oddzielać wiary i posługiwania, są wręcz ściśle ze sobą połączone, powiązane ze sobą. Aby wytłumaczyć o co mi chodzi, chciałbym posłużyć się obrazem bardzo wam znanym – pięknego dywanu: wasze dywany są prawdziwymi dziełami sztuki, i mają bardzo starą historię. Również życie chrześcijańskie każdego człowieka przychodzi z daleka, to dar który otrzymaliśmy w Kościele, pochodzący z serca Boga, naszego Ojca, który pragnie uczynić każdego z nas arcydziełem stworzenia i historii. Dobrze wiecie, że każdy dywan musi być utkany zgodnie z wątkiem i osnową; tylko z tą strukturą całość będzie dobrze skomponowana i harmonijna. Tak samo jest z życiem chrześcijańskim: musi być codziennie cierpliwie tkane, splatając ze sobą ściśle określone wątek i osnowę: wątek wiary i osnowę służby. Kiedy wiara powiązana jest ze służbą, to serce pozostaje otwarte i młode, poszerzając się w czynieniu dobra. Wówczas wiara, jak mówi Jezus w Ewangelii, staje się potężna i czyni cuda. Jeśli wiara podąża na tej drodze, to dojrzewa i staje się silną, pod warunkiem, że zawsze pozostają połączona ze służbą.

Ale co to jest służba? Możemy pomyśleć, że polega jedynie na byciu wiernymi wobec swoich obowiązków lub na wypełnieniu jakiegoś dobrego uczynku. Jezusowi chodzi o wiele więcej. W dzisiejszej Ewangelii domaga się od nas, nawet za pomocą słów bardzo mocnych, radykalnych, całkowitej dyspozycyjności, życia w całkowitej dyspozycyjności, bez rachunków i bez dochodów. Dlaczego jest tak wymagający? Ponieważ On nas tak umiłował, stając się naszym sługą „aż do końca” (J 13,1), przychodząc „żeby służyć i dać swoje życie” (Mk 10,45). Tak się dzieje wciąż za każdym razem, gdy sprawujemy Eucharystię: Pan przychodzi między nas i chociaż możemy zaofiarować siebie, aby Jemu służyć i miłować Go, to On zawsze nas uprzedza, służąc nam i miłując znaczenie bardziej niż to sobie wyobrażamy i zasługujemy. Daje nam swoje własne życie. I zachęca nas, byśmy Go naśladowali, mówiąc nam: „kto by chciał Mi służyć, niech idzie za Mną” (J 12,26).

Nie jesteśmy zatem wezwani, aby służyć tylko dla nagrody, ale aby naśladować Boga, który stał się sługą ze względu na miłość do nas. I nie jesteśmy wezwani by służyć od czasu do czasu, ale aby żyć służąc. Tak więc służba jest stylem życia, co więcej streszcza w sobie cały styl życia chrześcijańskiego: służyć Bogu w uwielbieniu i modlitwie; być otwartym i dyspozycyjnym; konkretnie miłować bliźniego; pracować z entuzjazmem dla dobra wspólnego.

Również wierzącym nie brakuje pokus, które oddalają od stylu służby i w ostateczności prowadzą do czynienia życia niezdolnym do służby. Także tutaj możemy wyróżnić dwie. Jedną jest dopuszczenie, by serce stało się letnim. Serce letnie zamyka się w życiu leniwym i gasi ogień miłości. Człowiek letni żyje, aby zaspokoić swoje wygody, których nigdy nie jest dosyć, a więc nigdy nie jest zadowolony. Krok po kroku zadowala się ostatecznie życiem przeciętnym. Człowiek letni przeznacza dla Boga i dla innych „procenty” swego czasu i serca, nigdy nie przesadzając, a wręcz zawsze starając się coś zaoszczędzić dla siebie. W ten sposób jego życie traci smak: staje się jak herbata, która była bardzo dobra, ale kiedy ostygnie nie można już jej pić. Jestem jednak pewien, że, patrząc na przykłady tych, którzy was poprzedzili w wierze, nie pozwolicie, aby wasze serca stały się letnie. Cały Kościół, który żywi dla was szczególną sympatią, patrzy na was i was zachęca: jesteście małą trzódką bardzo cenną w oczach Boga!

Istnieje druga pokusa, w którą można popaść nie ze wzglądu na bierność, ale „zbytnią aktywność”: to znaczy myślenia jako szefowie, podejmowania działalności jedynie po to, aby zyskać zaufanie i stać się kimś. Wówczas służba staje się środkiem a nie celem, ponieważ celem stał się prestiż. Potem przychodzi władza, chęć bycia wielkimi. Jezus przypomina nam wszystkim: „Nie tak będzie u was. Lecz kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą” (Mt 20,26). W ten sposób buduje się i upiększa Kościół. Powracam do obrazu dywanu, odnosząc go do waszej pięknej wspólnoty: każdy z was jest jak piękna jedwabna nić, ale różne nici jeśli są dobrze splecione ze sobą, tworzą piękną kompozycję; same w sobie niczemu nie służą. Bądźcie zawsze zjednoczeni, żyjąc pokornie w miłości i radości. Będzie was strzegł Pan, który tworzy harmonię w różnicy.

Niech nas wspomaga wstawiennictwo Niepokalanej Dziewicy i świętych, a zwłaszcza świętej Teresy z Kalkuty, której owoce wiary i służby są pośród was. Przyjmijmy pewne jej piękne słowa, które podsumowują dzisiejsze przesłanie: „Owocem modlitwy jest wiara. Owocem wiary jest miłość. Owocem miłości jest służba. Owocem służby jest pokój”

RV

Za: Radio Maryja