Papież na kanonizacji św. Teresy z Kalkuty: dla nas nadal pozostanie Matką

RVNiech Matka Teresa z Kalkuty będzie wzorem dla całego świata wolontariatu. Niech ta niestrudzona służebnica miłosierdzia pomaga nam zrozumieć coraz bardziej, że naszym jedynym kryterium działania ma być bezinteresowna miłość, wolna od wszelkiej ideologii i od wszelkich ograniczeń, skierowana do wszystkich niezależnie od języka, kultury, rasy czy religii – mówił Franciszek podczas Eucharystii sprawowanej dziś rano na placu św. Piotra. Zgromadziła ona czcicieli Matki Teresy oraz wolontariuszy i pracowników dzieł miłosierdzia, dla których kanonizacja założycielki Misjonarek Miłości była kulminacyjnym punktem ich Jubileuszu. W sumie 120 tys. wiernych.

Wprowadzając do refleksji nad postacią Matki Teresy oraz nad znaczeniem posługi wolontariuszy, Franciszek wyszedł od pytania, które pada w pierwszym czytaniu dzisiejszej liturgii: „Któż pojmie wolę Pana?” (Mdr 9,13).

“To pytanie z Księgi Mądrości, które usłyszeliśmy w pierwszym czytaniu, przedstawia nam nasze życie jako tajemnicę, do której nie posiadamy klucza interpretacji. Historia ma zawsze dwóch bohaterów: z jednej strony Boga, a z drugiej ludzi. Naszym zadaniem jest odkrycie Bożego powołania, a następnie przyjęcie Jego woli. Ale, aby ją przyjąć bez wahania, postawmy sobie pytanie: jaka jest wola Boża w moim życiu? W tym samym fragmencie z Księgi Mądrości znajdujemy odpowiedź: «ludzie poznali, co Tobie miłe» (w. 18). Aby zweryfikować dane nam od Boga powołanie, musimy zadać sobie pytanie i zrozumieć, co się Jemu podoba. Wiele razy prorocy głosili, co miłe jest Panu. Ich orędzie znajduje doskonałą syntezą w wyrażeniu: «Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary» (Oz 6,6; Mt 9, 13). Bogu miłe są wszelkie uczynki miłosierdzia, ponieważ w bracie, któremu pomagamy rozpoznajemy oblicze Boga, którego nikt nie może oglądać (por. J 1,18). Ilekroć pochylamy się nad potrzebami braci, nakarmiliśmy i napoiliśmy Jezusa; przyodzialiśmy, wsparliśmy i nawiedziliśmy Syna Bożego (por. Mt 25,40), czyli dotknęliśmy Ciała Chrystusa” – powiedział Ojciec Święty.

Franciszek podkreślił, że nasza wiara musi się przekładać na konkretne życie. Dla miłosierdzia nie ma alternatywy. Ci, którzy służą braciom, są ludźmi miłującymi Boga, nawet gdyby o tym nie wiedzieli – zauważył Papież. Zastrzegł jednak, że w życiu chrześcijańskim nie chodzi jedynie o udzielenie pomocy, kiedy jest ona potrzebna. Byłoby w tym uczucie ludzkiej solidarności, piękne i pożyteczne, ale jałowe, bo pozbawione korzeni. Pan Bóg oczekuje od nas czegoś więcej, życia powołaniem do miłości, w którym oddaje się na służbę własne życie, aby każdego dnia wzrastać w miłości.

„Słyszeliśmy w Ewangelii, że «szły z Nim wielkie tłumy» (Łk 14,25). Dziś te «wielkie tłumy» to szeroki świat wolontariatu, zgromadzony tutaj z okazji Jubileuszu Miłosierdzia. Jesteście owym tłumem, który podąża za Nauczycielem i który uwidacznia Jego konkretną miłość do każdego człowieka. Powtarzam wam słowa apostoła Pawła: «doznałem wielkiej radości i pociechy z powodu twojej miłości, że [mianowicie] serca świętych otrzymały od ciebie pokrzepienie» (Flm 1,7). Jakże wiele serc pokrzepiają wolontariusze! Jakże wiele podtrzymują rąk; ileż osuszają łez; jak wiele miłości rozlewanej jest w ukrytej służbie, pokornej i bezinteresownej! Ta chwalebna służba udziela głosu wierze i wyraża miłosierdzie Ojca, który czyni siebie bliskim wobec osób znajdujących się w potrzebie” – powiedział Papież.

Franciszek przypomniał, że naśladowanie Jezusa jest poważnym, a zarazem radosnym zaangażowaniem. Wymaga radykalizmu i odwagi, by rozpoznać Boskiego Mistrza w najuboższym. Dlatego, jak podkreślił Papież, wolontariusze nie oczekują za swą pracę żadnego podziękowania i wynagrodzenia. Wyrzekają się tego wszystkiego, bo odkryli prawdziwą miłość.

„I każdy z nas może powiedzieć: «Tak jak Pan wyszedł mi na spotkanie i pochylił się nade mną w chwili potrzeby, podobnie i ja wychodzę na spotkanie z Nim i pochylam się nad tymi, którzy utracili wiarę i żyją tak, jakby Boga nie było, nad młodymi pozbawionymi wartości i ideałów, nad rodzinami przeżywającymi kryzysy, nad chorymi i więźniami, uchodźcami i imigrantami, nad słabymi i bezbronnymi na ciele i na duchu, nad nieletnimi pozostawionymi sobie samym, a także nad osobami starszymi opuszczonymi w samotności». Wszędzie, gdzie ktoś wyciąga rękę, prosząc, by pomóc mu powstać, tam powinna być nasza obecność i obecność Kościoła, która wspiera i daje nadzieję. A czyniąc to stale mamy pamiętać o ręce, którą do mnie wyciągnął Pan, kiedy ja leżałem na ziemi” – mówił Ojciec Święty.

W tym też kontekście Franciszek wskazał wolontariuszom na przykład Matki Teresy z Kalkuty. To ona całkowicie oddała się Chrystusowi w potrzebujących.

„Matka Teresa przez całe swoje życie była hojną szafarką Bożego miłosierdzia, stając się dyspozycyjną dla wszystkich poprzez przyjęcie i obronę życia ludzkiego, zarówno nienarodzonego jak i opuszczonego i odrzuconego. Zaangażowała się w obronę życia, nieustannie głosząc, że «ten kto się jeszcze nie narodził jest najsłabszym, najmniejszym, najbiedniejszym». Pochylała się nad osobami konającymi, porzuconymi, by umarł na poboczu drogi, uznając godność, jaką obdarzył je Bóg; mówiła możnym ziemi, aby uznali swoje winy w obliczu przestępstw ubóstwa, które sami stworzyli. Miłosierdzie było dla niej solą nadającą smak każdemu z jej dzieł oraz światłem rozjaśniającym ciemności tych, którzy nie mieli nawet łez, aby opłakiwać swoje ubóstwo i cierpienie. Jej misja na obrzeżach miast i na peryferiach egzystencjalnych pozostaje do dzisiaj wymownym świadectwem bliskości Boga wobec najuboższych z ubogich” – powiedział Ojciec Święty.

Papież przyznał, że prawdopodobnie trudno nam będzie nazywać ją św. Teresą, bo jej świętość jest tak bliska, czuła i owocna, że nadal będzie dla nas po prostu Matką Teresą. Franciszek zakończył swą homilię przypominając jej ulubione powiedzenie: „Być może nie znam ich języka, ale mogę się uśmiechnąć”. „Nieśmy w sercu jej uśmiech – apelował Ojciec Święty – i obdarzajmy nim tych, których spotkamy na naszej drodze, zwłaszcza cierpiących. W ten sposób otworzymy perspektywy radości i nadziei wielu ludziom przygnębionym oraz potrzebującym zrozumienia i czułości”.

kb/ rv

Za: Radio Watykańskie