Papież podczas Pasterki: odkrywajmy na nowo, kim jesteśmy!

RVUroczystą Pasterką sprawowaną przez Papieża Franciszka w Bazylice Watykańskiej rozpoczęły się w Watykanie święta Bożego Narodzenia. Kilkadziesiąt tysięcy wiernych zebranych zarówno w świątyni, jak i przed telebimami na Placu św. Piotra, modlitwą i kolędami powitało wraz z Namiestnikiem Chrystusa przychodzącego na świat Zbawiciela. Liturgię poprzedziło czuwanie modlitewne z różańcem, a także odśpiewanie przez lektora tzw. Kalendy, czyli orędzia na Boże Narodzenie z Martyrologium Rzymskiego.

Do Bazyliki w procesji, poza koncelebransami, weszły także dzieci niosące kwiaty. Pochodziły one przede wszystkim z tych krajów, które już Papież nawiedził w czasie swego pontyfikatu, lub gdzie ma wkrótce się udać: Belgii, Włoch, Kenii, Ugandy, Republiki Śodkowoafrykańskiej, Filipin, Sri Lanki, Meksyku i Stanów Zjednoczonych. Figurka dzieciątka znajdowała się przed konfesją św. Piotra i to właśnie tam dziewczęta i chłopcy złożyli kwiaty.

Po uroczystej liturgii Słowa, celebrowanej w kilku językach, Ojciec Święty wygłosił homilię. Nawiązał w niej na początku do pierwszego czytania z Księgi Izajasza, gdzie mowa jest o nocy, w której rozbłysła „światłość wielka” (Iz 9, 1). Wskazując, że nad nami wszystkimi jaśnieje światło narodzenia Jezusa, dodał, że dziś prawdziwe i aktualne są także kolejne słowa z tego tekstu: „Pomnożyłeś radość, zwiększyłeś wesele” (9, 2). Nasze serce było już wcześniej pełne radości z oczekiwania na to wydarzenie. Teraz jednak uczucie to zostało pomnożone i jest przeobfite, ponieważ obietnica się wypełniła, wreszcie się urzeczywistniła.

„Radość i wesele upewniają nas, że orędzie zawarte w tajemnicy tej nocy pochodzi naprawdę od Boga. Nie ma miejsca na wątpliwości; zostawmy je sceptykom, którzy pytając jedynie rozumu, nigdy nie znajdują prawdy. Nie ma miejsca na obojętność, panującą w sercach tych, którzy nie są w stanie kochać, bo boją się coś stracić. Przepędzony zostaje wszelki smutek, ponieważ Dzieciątko Jezus jest prawdziwym pocieszycielem serca” – podkreślił Papież.

Franciszek mówił dalej, że przez narodzenie Syna Bożego wszystko się zmienia. Zbawiciel świata staje się uczestnikiem naszej ludzkiej natury, nie jesteśmy już samotni i opuszczeni. Przychodzi światłość prawdziwa, aby rozjaśnić nasze życie, często zamknięte w cieniu grzechu.

„Dzisiaj odkrywamy na nowo, kim jesteśmy! W tę noc zostaje nam ukazana droga, jaką trzeba przemierzyć, aby osiągnąć cel. Teraz musi ustać wszelki strach i lęk, ponieważ światło wskazuje nam drogę do Betlejem. Nie możemy pozostać bezczynni. Nie godzi się nam stać w miejscu. Musimy iść i zobaczyć naszego Zbawiciela złożonego w żłobie. To jest powód do radości i wesela: to Dziecię «nam się narodziło», «zostało nam dane», jak zapowiada Izajasz (por. 9, 5). Ludowi, który od dwóch tysięcy lat przemierza wszystkie drogi świata, aby pozwolić każdemu człowiekowi na udział w tej radości, powierzona zostaje misja, by dać poznać «Księcia Pokoju» i stać się Jego skutecznym narzędziem wśród narodów» – powiedział Franciszek.

Ojciec Święty sugerował, że kiedy słyszymy o narodzinach Chrystusa, powinniśmy pozostać w milczeniu i pozwolić, aby przemawiało samo Dziecię Jezus. „Wpiszmy w nasze serce Jego słowa, nie odrywając wzroku od Jego oblicza. Jeśli weźmiemy to Dzieciątko w nasze ramiona i pozwolimy, żeby nas objęło, to przyniesie nam Ono pokój serca, który ​​nigdy się nie skończy” – mówił Franciszek.

„To Dzieciątko uczy nas, co jest naprawdę istotne w naszym życiu. Rodzi się w ubóstwie świata, bo dla Niego i Jego rodziny nie ma miejsca w gospodzie. Znajduje schronienie i wsparcie w stajni i złożone jest w żłobie dla zwierząt. Jednak z tej nicości wyłania się światło chwały Bożej. Stąd dla ludzi prostego serca zaczyna się droga prawdziwego wyzwolenia i odkupienia wiecznego. Od tego Dzieciątka, na którego obliczu wyryte są rysy dobroci, miłosierdzia i miłości Boga Ojca, wypływa dla nas wszystkich Jego uczniów, jak uczy Apostoł Paweł, zobowiązanie do «wyrzeczenia się bezbożności» i bogactw świata, by żyć «rozumnie i sprawiedliwie, i pobożnie» (Tt 2,12)” – powiedział Papież.

Franciszek przypomniał także to, co w dzisiejszych czasach, na skutek przyjętego stylu funkcjonowania świata, utrudnia zrozumienie, co w życiu jest najistotniejsze.

„W społeczeństwie, często upojonym konsumpcjonizmem i przyjemnościami, obfitością i luksusem, pozorami i narcyzmem wzywa nas On do zachowania wstrzemięźliwego, to znaczy prostego, zrównoważonego, rzetelnego, zdolnego, by zrozumieć to, co istotne, i tym żyć. W świecie, który zbyt często jest surowy wobec grzesznika, a łagodny wobec grzechu, musimy pielęgnować silne poczucie sprawiedliwości, poszukiwania i realizacji woli Boga. Pośród kultury obojętności, która nierzadko staje się w końcu bezlitosna, niech nasz styl życia napełniony będzie zmiłowaniem, empatią, współczuciem, miłosierdziem, czerpanymi codziennie ze studni modlitwy”  – powiedział Franciszek.

Pasterkę zakończyła procesja z dzieciątkiem do żłóbka przygotowanego w bocznej nawie Bazyliki św. Piotra. Tam Papież złożył niesioną przez siebie figurkę Bożego Dzieciątka.

lg/ rv

Więcej na: Radio Watykańskie


Homilia Papieża Franciszka wygłoszona podczas Mszy św. Wigilii Narodzenia Pańskiego

W tę noc jaśnieje „światłość wielka” (Iz 9,1); nad nami wszystkimi rozbłyska światło narodzenia Jezusa. Jakże prawdziwe i aktualne są usłyszane przez nas słowa proroka Izajasza: „Pomnożyłeś radość, zwiększyłeś wesele” (9.2)! Nasze serce już było pełne radości, z powodu oczekiwania na to wydarzenie; teraz jednak, uczucie to zostało pomnożone i jest przeobfite, ponieważ obietnica się wypełniła, wreszcie się urzeczywistniła. Radość i wesele upewniają nas, że orędzie zawarte w tajemnicy tej nocy pochodzi naprawdę od Boga. Nie ma miejsca na wątpliwość; zostawmy ją sceptykom, którzy pytając jedynie rozumu, nigdy nie znajdują prawdy. Nie ma miejsca na obojętność, panującą w sercach ludzi, którzy nie są w stanie kochać, bo boją się coś stracić. Trzeba przepędzić wszelki smutek, ponieważ Dzieciątko Jezus jest prawdziwym pocieszycielem serca.

Dziś Syn Boży się narodził: wszystko się zmienia. Zbawiciel świata staje się uczestnikiem naszej ludzkiej natury, nie jesteśmy już samotni i opuszczeni. Dziewica daje nam swego Syna jako zasadę nowego życia. Przychodzi światłość prawdziwa, aby rozjaśnić nasze życie, często zamknięte w cieniu grzechu. Dzisiaj odkrywamy na nowo, kim jesteśmy! W tę noc ukazuje się droga, jaką trzeba przemierzyć, aby osiągnąć cel. Teraz musi ustać wszelki lęk i przerażenie, ponieważ światło wskazuje nam drogę do Betlejem. Nie możemy pozostać bezczynnymi. Nie godzi się nam stać w miejscu. Musimy iść i zobaczyć naszego Zbawiciela złożonego w żłobie. To jest powód do radości i wesela: to Dziecię „nam się narodziło”, „zostało nam dane”, jak zapowiada Izajasz (por. 9,5). Ludowi, który od dwóch tysięcy lat przemierza wszystkie drogi świata, aby każdego człowieka uczynić uczestnikiem tej radości powierzona zostaje misja umożliwienia poznania „Księcia Pokoju” i stawania się Jego skutecznym narzędziem wśród narodów.

Kiedy słyszymy zatem o narodzinach Chrystusa, pozostańmy w milczeniu i pozwólmy, aby to Dzieciątko przemawiało. Wpiszmy w nasze serce Jego słowa nie odrywając wzroku od Jego oblicza. Jeśli weźmiemy to Dzieciątko w nasze ramiona i pozwolimy, aby nas objęło, to przyniesie nam Ono pokój serca, który ​​nigdy się nie skończy. To Dzieciątko uczy nas, co jest naprawdę istotne w naszym życiu. Rodzi się w ubóstwie świata, bo dla Niego i Jego rodziny nie ma miejsca w gospodzie. Znajduje schronienie i wsparcie w stajni i złożone jest w żłobie dla zwierząt. Jednak z tej nicości wyłania się światło chwały Bożej. Stąd dla ludzi prostego serca zaczyna się droga prawdziwego wyzwolenia i odkupienia wiecznego. Od tego Dzieciątka, na którego obliczu wyryte są rysy dobra, miłosierdzia i miłości Boga Ojca, wypływa dla nas wszystkich Jego uczniów, jak uczy Apostoł Paweł, zobowiązanie do „wyrzeczenia się bezbożności” i bogactw świata, by żyć „rozumnie i sprawiedliwie, i pobożnie” (Tt 2,12).
W społeczeństwie, często upojonym konsumpcjonizmem i przyjemnościami, obfitością i luksusem, pozorami i narcyzmem wzywa nas On do zachowania wstrzemięźliwego, to znaczy prostego, zrównoważonego, prostolinijnego, zdolnego do zrozumienia i życia tym, co istotne. W świecie, który często jest surowy wobec grzesznika a łagodny wobec grzechu, musimy pielęgnować silne poczucie sprawiedliwości, poszukiwania i realizacji woli Boga. W obrębie kultury obojętności, która nierzadko staje się w ostateczności bezlitosna, niech nasz styl życia napełniony będzie litością, empatią, współczuciem, miłosierdziem czerpanymi codziennie ze studni modlitwy.

Podobnie jak oczy pasterzy z Betlejem, niech także i nasze oczy wypełnią się podziwem i zachwytem, kontemplując Dzieciątko Jezus, Syna Bożego. A przed Nim niech z naszych serc wypływa wezwanie: „Okaż nam, Panie, swoją łaskawość i daj nam swoje zbawienie!” (Ps 85,8).

Tłumaczenie: Radio Watykańskie

Za: Radio Maryja