Papież w meczecie: Bóg osądzi nas z budowania pokoju

rv„Nigdy więcej przemocy w imię Boga! Niech Jego święte imię będzie czczone, a nie bezczeszczone i kupczone przez nienawiść i ludzkie konfrontacje” – powiedział Franciszek na spotkaniu międzyreligijnym. Uczestniczyli w nim przede wszystkim przedstawiciele muzułmanów, którzy stanowią 85 proc. mieszkańców Azerbejdżanu. Była też obecna delegacja gminy żydowskiej oraz Cerkwi prawosławnej patriarchatu moskiewskiego.

Spotkanie miało miejsce w głównym meczecie Baku. Został on wybudowany z inicjatywy aktualnego prezydenta. Do użytku wiernych oddano go przed niespełna dwoma laty. W świątyni tej podejmował Papieża szejk muzułmanów kaukaskich Allahsukur Pashazadeh. Funkcję tę pełni on od 1980 r.

Przemawiając w meczecie Franciszek zwrócił uwagę na pozytywną rolę religii. Mają one towarzyszyć ludziom w poszukiwaniu sensu życia, pomagając im zrozumieć, że ograniczone możliwości człowieka i dobra tego świata nigdy nie mogą stać się absolutnymi.

„Religie są powołane, aby nam uzmysłowić, że centrum człowieka jest poza nim, że jesteśmy wychyleni ku nieskończonym Wysokościom oraz ku drugiemu człowiekowi, będącemu blisko nas. W tę stronę powinno podążać nasze życie, ku miłości najwznioślejszej, a zarazem najbardziej konkretnej: musi być ona na szczycie wszelkich aspiracji autentycznie religijnych. Jak bowiem znowu mówi [wasz] poeta – «Miłość jest tym, co nigdy się nie zmienia, miłość jest tym, co nie ma końca» (Rozpacz Madżnun). Religia jest zatem dla człowieka niezbędna, aby mógł zrealizować swój cel,  jest kompasem pomagającym mu w skierowaniu się ku dobru i oddaleniu od zła, które zawsze czyha u drzwi jego serca (por. Rdz 4, 7)” – powiedział Ojciec Święty.

Franciszek wskazał też na szczególną odpowiedzialność zwierzchników religijnych. Mają oni zapewnić autentyczne odpowiedzi na pytania, które stawia dziś człowiek, często zagubiony w paradoksach naszych czasów.

„Widzimy bowiem, że w naszych czasach z jednej strony szaleje nihilizm ludzi, którzy nie wierzą już w nic oprócz własnych interesów, korzyści i zysków, tych, którzy trwonią życie dostosowując się do powiedzenia  «Jeżeli nie ma Boga, to wszystko jest dozwolone» (por. Fiodor DOSTOJEWSKI, Bracia Karamazow, XI, 4.). Z drugiej strony coraz częściej pojawiają się reakcje surowe i fundamentalistyczne ludzi, którzy posługując się przemocą w słowie i czynie chcą narzucić postawy skrajne i radykalne, najodleglejsze od Boga żywego” – powiedział Ojciec Święty.

W tym kontekście Franciszek podkreślił, że zadaniem religii jest kształtowanie kultury spotkania i pokoju. Prowadzą ku temu małe, ale konkretne kroki.

„Zbyt wiele krwi z ziemi, naszego wspólnego domu, głośno woła do Boga (por. Rdz 4,10). Mamy dać odpowiedź, której już nie można odłożyć na później, by wspólnie budować pokojową przyszłość: nie jest to czas na gwałtowne i nagłe rozwiązania, ale pilna pora na podjęcie cierpliwych procesów pojednania. Prawdziwym problemem naszych czasów nie jest to, jak rozwijać nasze interesy, ale jaką perspektywę życia zaoferować przyszłym pokoleniom, jak zostawić świat lepszym niż otrzymaliśmy. Bóg i sama historia zapytają nas, czy poświęciliśmy się dzisiaj dla pokoju. Już nas o to pytają z mocą młode pokolenia, które marzą o innej przyszłości. Niech w przeżywanej przez nas nocy konfliktów religie będą jutrzenką pokoju, ziarnami odrodzenia pośród zniszczeń śmierci, echami dialogu, które niestrudzenie rozbrzmiewają, drogami spotkania i pojednania, aby dotrzeć także tam, gdzie próby mediacji oficjalnych zdają się nie przynosić skutków. Niech szczególnie w tym umiłowanym regionie Kaukazu, który bardzo chciałem odwiedzić i gdzie przybyłem jako pielgrzym pokoju, religie będą aktywnymi nośnikami przezwyciężania tragedii z przeszłości i dzisiejszych napięć” – mówił Papież.

Z meczetu Franciszek udał się na stołeczne lotnisko, gdzie odbyła się skromna, lecz oficjalna ceremonia pożegnalna. Uczestniczył w niej wicepremier i gwardia honorowa. Po blisko pięciogodzinnej podróży Ojciec Święty jest oczekiwany w Rzymie ok. godz. 22:00.

kb/ rv

Za: Radio Watykańskie


Przemówienie Ojca św. Franciszka wygłoszone podczas spotkania międzyreligijnego z udziałem szejka muzułmanów Kaukazu

To nasze wspólne spotkanie jest błogosławieństwem. Pragnę podziękować zwierzchnikowi muzułmanów Kaukazu, który gości nas z właściwą sobie uprzejmością a także lokalnym przywódcom religijnym Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego oraz Wspólnoty Żydowskiej. Wspaniałym znakiem jest spotkanie się w atmosferze braterskiej przyjaźni w tym miejscu modlitwy, znaku ukazującym harmonię, jaką religie mogą budować wspólnie wychodząc z relacji osobistych i dobrej woli osób odpowiedzialnych. Świadczą tutaj o tym na przykład konkretna pomoc, jaką zwierzchnik muzułmanów zapewnił przy wielu okazjach wspólnocie katolickiej, oraz mądre rady, jakie w duchu rodzinnym z nią dzieli. Trzeba też podkreślić piękną więź, która łączy katolików ze wspólnotą prawosławną, w konkretnym braterstwie i codziennej miłości, będącymi przykładem dla wszystkich oraz serdeczna przyjaźń ze wspólnotą  żydowską.

Z tej zgody Azerbejdżan czerpie korzyści, wyróżniając się życzliwością i gościnnością – darami, których mogłem doświadczyć w tym pamiętnym dniu, za który jestem bardzo wdzięczny. Chcecie tutaj strzec wielkiego dziedzictwa religii jednocześnie poszukując większej i bardziej owocnej otwartości: także na przykład katolicyzm ma swoje miejsce i harmonię między innymi znacznie liczniejszymi religiami. Jest to konkretny znak ukazujący, że nie konfrontacja lecz współpraca pomaga budować lepsze i pokojowe społeczeństwo. Nasze spotkanie jest też kontynuacją wielu innych, jakie odbywają się w Baku w celu promowania dialogu i wielokulturowości. Gdy otwieramy drzwi na gościnność i integrację, to otwierają się także drzwi serc każdego oraz drzwi nadziei dla wszystkich. Ufam, że ten kraj będący „bramą pomiędzy Wschodem i Zachodem” (JAN PAWEŁ II, Przemówienie podczas  ceremonii powitalnej, 22 maja 2002: L’Osservatore Romano, wyd. pl.  7-8(245)/2002, s. 14), będzie zawsze pielęgnował swoje powołanie do otwartości i spotkania, będących niezbędnymi warunkami do budowania solidnych mostów pokoju i przyszłości godnej człowieka.

Braterstwo i wzajemne dzielenie się, które pragniemy rozwijać nie będą doceniane przez tych, którzy chcą podkreślić podziały, rozpalać napięcia i czerpać zyski z konfliktów i sporów. Natomiast chcą ich i oczekują ludzie pragnący dobra wspólnego, a przede wszystkim są one miłe współczującemu i miłosiernemu Bogu, który chce, aby synowie i córki jednej rodziny ludzkiej byli bardziej zjednoczeni między sobą zawsze w dialogu. Wielki poeta, syn tej ziemi napisał: „Jeśli jesteś człowiekiem, wymieszaj się z ludźmi, bo ludziom dobrze między sobą” (Nizami, Księga Aleksandra I). Otwarcie na innych nie zubaża, ale wzbogaca, ponieważ pomaga być bardziej ludzkimi: w uznaniu siebie za aktywną część większej całości; w rozumieniu życia jako daru dla innych; w dostrzeganiu jako celu nie swoich interesów, ale dobra ludzkości; w działaniu bez idealizmów i bez interwencjonizmu, bez szkodliwego wtrącania się i działań na siłę, ale zawsze z poszanowaniem dynamiki historycznej, kultur i  tradycji religijnych.

Właśnie religie mają wielkie zadanie: towarzyszenia ludziom w poszukiwaniu sensu życia, pomagając im zrozumieć, że ograniczone możliwości człowieka i dobra tego świata nigdy nie mogą stać się absolutnymi. Nizami napisał ponadto: „Nie osiadaj na własnych siłach, dopóki w niebie nie znalazłeś mieszkania! Owoce świata nie są wieczne, nie oddawaj czci temu, co ginie” (Farhad wa Szirin, Lajla wa Madżnun, Śmierć Madżnun na grobie Lajla). Religie są powołane, aby nam uzmysłowić, że centrum człowieka jest poza nim, że jesteśmy wychyleni ku nieskończonym Wysokościom oraz drugiemu człowiekowi, będącemu blisko nas. W tę stronę powinno podążać nasze życie, ku miłości najwznioślejszej a zarazem najbardziej konkretnej: musi być ona na szczycie wszelkiej aspiracji autentycznie religijnej. Jak bowiem ponownie mówi poeta – „Miłość jest tym, co nigdy się nie zmienia, miłość jest owym, co nie ma końca” (tamże, Rozpacz Madżnun).

Religia jest zatem dla człowieka niezbędna, aby mógł zrealizować swój cel,  jest kompasem pomagającym mu w skierowaniu się ku dobru i oddaleniu od zła, które zawsze czyha u drzwi jego serca (por. Rdz 4,7). W tym sensie, religie mają zadanie edukacyjne: dopomożenie człowiekowi w wydobyciu z siebie tego, co najlepsze. A my, jako przewodnicy mamy wielką odpowiedzialność, aby zapewnić autentyczne odpowiedzi na poszukiwania człowieka, często dziś zagubionego w zawirowanych paradoksach naszych czasów. Widzimy bowiem, że w naszych czasach, z jednej strony szaleje nihilizm ludzi, którzy nie wierzą już w nic oprócz własnych interesów, korzyści i zysków, tych, którzy trwonią życie dostosowując się do powiedzenia  „Jeżeli nie ma Boga, to wszystko jest dozwolone” (por. Fiodor DOSTOJEWSKI, Bracia Karamazow, XI, 4.). Z drugiej strony coraz częściej pojawiają się reakcje surowe i fundamentalistyczne ludzi, którzy posługując się gwałtownymi słowami i gestami chcą narzucić postawy skrajne i radykalne, najodleglejsze od Boga żywego.

Religie, wręcz przeciwnie, pomagając odróżnić dobro i wprowadzać je w życie poprzez uczynki, modlitwę i trud pracy wewnętrznej, są powołane do budowania kultury spotkania i pokoju, na którą składa się cierpliwość, porozumienie, pokorne i konkretne kroki. W ten sposób służy się ludzkiemu społeczeństwu. Ono zaś z kolei musi przezwyciężać pokusę wykorzystywania czynnika religijnego: religie nigdy nie powinny być instrumentalizowane i nigdy nie mogą być narażone na wspieranie konfliktów i sporów.

Natomiast owocną jest uczciwa więź między społeczeństwem a religiami, przymierze naznaczone szacunkiem, które trzeba budować i strzec, a które chciałbym przedstawić za pomocą obrazu drogiego temu krajowi. Nawiązuję do cennych witraży artystycznych, obecnych od wieków na tych ziemiach, wykonywanych jedynie z drewna i kolorowego szkła (szebeke). W ich rzemieślniczym wytwarzaniu istnieje pewien unikalny szczegół: nie używa się kleju lub gwoździ, ale drewno i szkło są łączone ze sobą dzięki długiej i żmudnej pracy. W ten sposób drewno podpiera szkło, szkło przepuszcza światło. Podobnie zadaniem każdego społeczeństwa obywatelskiego jest wspieranie  religii, pozwalającej na wpadanie światła niezbędnego do życia: do tego trzeba  zapewnienia skutecznej i autentycznej wolności. Nie można więc używać sztucznych „klejów” zmuszających człowieka do wiary, nakładając jemu określone wyznanie wiary i pozbawiając go wolności wyboru; nie mogą też wkraczać na teren religii „gwoździe” zewnętrzne  interesów światowych, żądza władzy i pieniędzy. Boga nie można bowiem przyzywać dla interesów  partykularnych i celów egoistycznych, nie może usprawiedliwiać On jakiegokolwiek fundamentalizmu, imperializmu lub kolonializmu. Ponownie, z tego bardzo znaczącego miejsca, wznosi się żarliwe wołanie: nigdy więcej przemocy w imię Boga! Niech Jego święte imię będzie czczone, a nie bezczeszczone i kupczone przez nienawiść i ludzkie konfrontacje.

Oddawajmy natomiast cześć troskliwemu Bożemu miłosierdziu wobec nas poprzez wytrwałą modlitwę i konkretny dialog, „stanowiący konieczny warunek pokoju w świecie i dlatego obowiązek chrześcijan, podobnie jak i innych wspólnot religijnych” (Adhort. ap. Evangelii gaudium, 250). Modlitwa i dialog są ze sobą głęboko powiązane: prowadzą do otwarcia serca i są nastawione na dobro innych, a zatem wzajemnie się ubogacają i uzupełniają. Kościół katolicki idąc za Soborem Watykańskim II, z przekonaniem „zachęca swoje dzieci, aby dając świadectwo wiary i życia chrześcijańskiego, z roztropnością i miłością przez wzajemne rozmowy i współpracę z wyznawcami innych religii poznawały, zachowywały i rozwijały te dobra duchowe i moralne, jak również te wartości społeczno-kulturalne, które się w nich znajdują” (Dekl. Nostra aetate, 2). Nie chodzi tutaj o żaden „pojednawczy synkretyzm”, jakiekolwiek „otwarcie dyplomatyczne, które zgadza się ze wszystkim, by uniknąć problemów” (Adhort. ap. Evangelii gaudium, 251), ale prowadzenie dialogu z innymi i modlitwę za wszystkich: to są to nasze środki, aby zamienić włócznie na sierpy (por. Iz2,4), aby wzbudzić miłość tam, gdzie panuje nienawiść i przebaczenie tam, gdzie istnieje obraza, aby niestrudzenie się modlić i podążać drogami pokoju.

Prawdziwy pokój, budowany na wzajemnym szacunku, na spotkaniu i dzieleniu się, na woli wykraczania poza uprzedzenia i krzywdy z przeszłości, na porzuceniu dwulicowości oraz interesów partykularnych; trwały pokój, ożywiany odwagą, by przezwyciężać przeszkody, by wyeliminować ubóstwo i niesprawiedliwości, aby ukazywać i powstrzymać proliferację broni oraz niesprawiedliwe zyski kosztem innych. Krew z ziemi, naszego wspólnego domu głośno woła do Boga (por. Rdz 4,10). Jesteśmy obecnie wezwani, by dać odpowiedź, której już nie można odłożyć na później, by wspólniebudować przyszłość pokoju: nie jest to czas na gwałtowne i nagłe rozwiązania, ale pilna pora na podjęcie cierpliwych procesów pojednania. Prawdziwym problemem naszych czasów nie jest to, jak rozwijać nasze interesy, ale jaką perspektywę życia zaoferować przyszłym pokoleniom, jak zostawić świat lepszym niż otrzymaliśmy. Bóg i historia, zapytają nas, czy poświęciliśmy się dzisiaj dla pokoju. Już nas o to pytają energicznie młode pokolenia, które marzą o innej przyszłości.

W przeżywanej przez nas nocy konfliktów, niech religie będą jutrzenką pokoju, ziarnami odrodzenia pośród zniszczeń śmierci, echami dialogu, które niestrudzenie rozbrzmiewają, drogami spotkania i pojednania, aby dotrzeć także tam, gdzie próby mediacji oficjalnych zdają się nie przynosić skutków. Szczególnie w tym umiłowanym regionie Kaukazu, który bardzo chciałem odwiedzić i gdzie przybyłem jako pielgrzym pokoju, niech religie będą aktywnymi nośnikami przezwyciężenia tragedii z przeszłości i dzisiejszych napięć. Niech zostaną poznane i docenione bezcenne bogactwa tych krajów: starożytne i zawsze nowe skarby mądrości, kultury i religijności ludów Kaukazu są wspaniałym bogactwem dla przyszłości regionu, a w szczególności dla kultury europejskiej, cennymi dobrami, których nie możemy się wyrzec.

RV

Za: Radio Maryja