Home DokumentyDokumenty Kościoła o życiu konsekrowanymKongregacja Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia ApostolskiegoDekrety, Instrukcje, Wskazania 2017.01.06 – Watykan – Nowe wino, nowe bukłaki. Wskazania

2017.01.06 – Watykan – Nowe wino, nowe bukłaki. Wskazania

Redakcja

NOWE WINO, NOWE BUKŁAKI. OD SOBORU WATYKAŃSKIEGO II. ŻYCIE KONSEKROWANE I OTWARTE JESZCZE WYZWANIA. UKIERUNKOWANIA

Nikt też młodego wina nie wlewa do starych bukłaków.
W przeciwnym razie wino rozerwie bukłaki,
I wino przepadnie i bukłaki.
Lecz młode wino do nowych bukłaków!
(Mk 2,22)

Wprowadzenie

Kongregacja Instytutów życia konsekrowanego i Stowarzyszeń życia apostolskiego w dniach od 27 do 30 listopada 2014 odbyła swe Zebranie Plenarne na temat: „Nowe wino w nowych bukłakach”. Życie konsekrowane w 50 lat po Lumen gentium i Perfectae caritatis. Zwrócono uwagę na drogę przebytą przez życie konsekrowane w czasie posoborowym, starając się odczytać w sposób syntetyczny wyzwania, które pozostały nadal otwarte.

Obecnie Ukierunkowania są owocem tego, o czym była mowa w czasie wspomnianego Zebrania Plenarnego, podjętej po nim refleksji oraz biorąc pod uwagę liczne spotkania osób konsekrowanych z całego świata w czasie Roku Życia konsekrowanego, odbywające się w Rzymie, przy Stolicy Piotrowej.

Poczynając od Soboru Watykańskiego II, Magisterium Kościoła towarzyszyło w sposób ciągły życiu osób konsekrowanych. Nasze Dykasterium zwłaszcza, dało ważne współrzędne co do punktów odniesienia i wartości: Instrukcje Potissimum institutioni (1990), La vita fraterna in comunita (1994), Ripartire da Cristo (2002), Il servizio dell’autorita e l’obbedienza (2008) i Tożsamość i misja Brata zakonnego w Kościele (2015).

Obecne Ukierunkowania sytuują się na linii „ćwiczenie ewangelicznego rozeznania, w którym człowiek – w świetle Ducha – stara się rozpoznać «Boże wezwanie, rozbrzmiewające w określonej sytuacji historycznej. Również w niej i przez nią Bóg wzywa”[1] konsekrowanych naszych czasów ponieważ „wszyscy jesteśmy zaproszeni do przyjęcia tego wezwania: wyjścia z własnej wygody i zdobycia się na odwagę, by dotrzeć na wszystkie peryferie świata potrzebujące światła Ewangelii.[2]

Przez zastosowanie rozeznania kościelnego, konsekrowani są wezwani do tego, aby podjęli nowe ścieżki, aby ideały i doktryna nabrały ciała w ich życiu: systemy, diakonie, style, relacje i język. Papież Franciszek uwypukla potrzebę takiej weryfikacji: „Istnieje również dwubiegunowe napięcie między ideą i rzeczywistością. Rzeczywistość po prostu jest, ideę się opracowuje. Trzeba doprowadzić do stałego dialogu pomiędzy nimi, unikając odseparowania idei od rzeczywistości. Niebezpiecznie jest żyć w królestwie samego słowa, obrazu, sofizmatu „[3].

Może się przydarzyć życiu konsekrowanemu, także w szerokim i bogatym procesie accomodata rennovatio dokonanym w okresie posoborowym, że stanie ono wobec wyzwań, które są jeszcze nadal otwarte i którym trzeba stawić czoło: „stanowczo i patrząc dalekosiężnie”[4]

W perspektywie takiego właśnie rozeznawania Ukierunkowania te zamierzają odczytywać niedostosowane praktyki, wskazać na zablokowane procesy, zadać pytania odnoszące się do struktury relacji, zarządzania, formacji; pytania odnoszące się do rzeczywistego fundamentu ewangelicznej formy życia osób konsekrowanych.

Ukierunkowania, aby wypróbować z parezją (parresia – otwarcie i wprost) bukłaki odpowiednie do przechowywania nowych win, które Duch Święty nadal daje swemu Kościołowi, wzywając do wdrożenia zmian przez konkretne działania krótko i długo terminowe.

1. Dla nowych win nowe bukłaki

Logion Jezusa

1. Drogę życia konsekrowanego wobec wyzwań naszych czasów i w duchu odnowy, której pragnął Sobór Watykański II może oświetlić jedno ze słów Pana Jezusa: nowe wino w nowych bukłakach (Mk 2, 22). To zdanie naszego Pana jest poświadczone u wszystkich Synoptyków, którzy przytaczają je w kontekście początkowego okresu działalności publicznej Jezusa. Ewangelista Marek umieszcza je właśnie w sercu pierwszych prowokacyjnych krytyk ze strony faryzeuszy z Kafarnaum wobec wolności i autonomii z jaką Jezus działa (Mk 2, 18-22). Mateusz przesuwa trochę dalej podjęcie tego logionu, prawie jakby pieczętował profetyczną moc centralnego miejsca miłosierdzia w Jego słowach i w Jego gestach (Mt 9, 16-17). Łukasz jest jeszcze bardziej precyzyjny w kontekście tej prowokacji, podkreślając niemożność dialogowania ze starymi strukturami (Łk 5, 36-39). Ewangelista ten podkreśla, że nikt nie przyszywa do starego ubrania kawałka tego co oderwie od nowego (dla Mateusza jest to surowe sukno). Tak źle zrobiona operacja prowokuje podwójne zniszczenie (Łk 5,36). A potem dodaje jeszcze jedno rewelacyjne zdanie: Kto się napił starego wina, nie chce potem młodego – Mówi bowiem: „Stare jest lepsze!”. (Łk 5,39)

U wszystkich trzech Ewangelistów synoptycznych ważne jest, aby podkreślić nowość stylu, z jakim Pan Jezus, objawiając miłosierne oblicze Ojca, odnosi się z krytycznym dystansem wobec zachowywania zwyczajowych schematów religijnych. Jest radykalną nowością przebaczenie grzechów i przyjęcie każdej osoby w jej tajemnicy cierpienia i nawet błądzenia. Nowość ta destabilizuje tych, którzy są przyzwyczajeni do zwykłego powtarzania schematów, w których wszystko jest już przewidziane i wkomponowane. Taka postawa nie tylko tworzy trudności, wywołuje zakłopotanie, ale natychmiast staje się motywem odrzucenia. Styl, w jakim Jezus głosi Królestwo Boże opiera się na prawie wolności (por. Jb 2, 12), które pozwala na wejście w nowy sposób w relacje z osobami i z konkretnymi sytuacjami. Styl ten ma kolor i smak nowego wina, które jednak podejmuje ryzyko podarcia starych bukłaków. Obraz ten w jasny sposób ukazuje potrzebę, by formy instytucjonalne, religijne (zakonne) i symboliczne ciągle stawały się bardziej elastyczne. Bez koniecznej elastyczności żadna forma instytucjonalna, nawet najbardziej godna czci, nie jest w stanie znieść napięcia życia ani też nie może odpowiedzieć na apele historii.

2. Porównanie użyte przez Pana Jezusa jest w równej mierze tak proste jak i wymagające. Bukłak, o którym mówi ta mała przypowieść jest pojemnikiem zrobionym z miękkich skór, który mogą jeszcze poszerzać się, aby umożliwić młodemu winu oddech w trakcie ciągłego wrzenia, fermentacji. Gdyby jednak był wyschnięty i sztywny z powodu zniszczenia przez czas, bukłak nie miałby tej elastyczności potrzebnej, aby wytrzymać presję nowego wina. Wtedy nie byłoby innej możliwości jak rozdarcie bukłaka, tracąc i wino i bukłak. Ewangelista Jan użyję tej samej metafory dobrego wina (J 2, 10) podanego w czasie wesela w Kanie, aby wskazać na profetyczną nowość radosnego i musującego (niosącego ferment?) głoszenia Ewangelii. Dobre wino i nowe wino stają się w ten sposób symbolem działania i nauczania Jezusa, które nie da się zamknąć w starych bukłakach zsekularyzowanych schematów religijnych niezdolnych do otwarcia się na nowe obietnice. Kiedy ewangelista Łukasz mówi o starym winie, że jest lepsze (chrestos) odnosi się na pewno do przywiązania faryzeuszy i przywódców ludu do standardowych i sztywnych form przeszłości. Ale może to nie wszystko. Ci sami chrześcijanie drugiej generacji muszą rozliczyć się ze swych tendencji do tego, aby nie otworzyć się całkowicie na nowość Ewangelii. Ryzyko, aby ulec pokusie powracania do starego stylu świata zamkniętego w swych własnych pewnościach i przyzwyczajeniach, czai się zawsze. Zawsze jest obecna w historii Kościoła pokusa taktycznego dostosowania, aby uniknąć ciągłych wyzwań do nawrócenia serca.

Słowa Pana Jezusa pomagają nam dostrzec wyzwanie tej nowości, które wymaga nie tylko przyjęcia, ale także rozeznawania (discernimento). Trzeba koniecznie tworzyć struktury, które byłyby zdolne do chronienia innowacyjnego bogactwa Ewangelii, aby żyć nią i aby była w służbie wszystkich, zachowując jej jakość i dobro. Trzeba pozwolić, aby nowe wino fermentowało, prawie oddychało wewnątrz bukłaków, aby mogło dojrzewać we właściwy sposób i stać się w końcu smaczne i dzielone z innymi. Takie samo znaczenie ma obraz ubrania i łat: nie można oderwać kawałek materiału z nowego ubrania, aby załatać ubranie już zniszczone. Postępując w taki sposób tworzy się naprężenie, które strzępi stare tak, że nowa łata, w rzeczywistości nie służy do niczego.

3. Przesłania Ewangelii nie można zredukować do czegoś czysto socjologicznego. Chodzi bowiem o ukierunkowanie duchowe, które jest zawsze nowe. Wymaga ono otwarcia umysłowego tak, aby wyobrazić sobie sposoby profetycznej i charyzmatycznej sequeli (pójścia za Chrystusem), przeżywanej w odpowiednich schematach i, być może, dotąd nieznanych. Cała seria innowacyjnych diakonii, którymi się żyje poza schematami wypróbowanymi w przeszłości powinna zostać przyjęta także w nowych strukturach instytucjonalnych. Struktury te muszą naprawdę odpowiadać oczekiwaniom i wyzwaniom. Odnowa, niezdolna do poruszenia i zmiany także struktur, a nie tylko serca, nie prowadzi do rzeczywistej i trwałej zmiany. Trzeba zawsze mieć na uwadze to, że zwykłe forsowanie czegoś, choćby bardzo wspaniałomyślne, może prowadzić do odrzucenia. Odrzucenie zaś niesie ze sobą utratę tego „wrzenia” nowości, którego nie może się ona pozbyć ; nowości która pragnie nie tylko aby ją uznać, ale aby żyć nią aż do głębi i z pewnością nie tylko znosić albo jej ulegać.

Jeśli zastosujemy to ewangeliczne kryterium do tego, czym żyliśmy wewnątrz Kościoła w momencie łaski, jaką był Sobór Watykański II, możemy naprawdę mówić o nowym winie. Kościół pod przewodnictwem Ducha Świętego, jak winnica Pańska, był zdolny przeżywać duchowe winobranie z udziałem i wielkodusznością wszystkich. Wszyscy mogliśmy się radować żywotnymi doświadczeniami odnowy, które wyrażały się w nowych kierunkach katechezy, w odnowionych modelach świętości i życia braterskiego, odnowionych strukturach zarządzania, w nowych prądach teologicznych, w nieoczekiwanych formach solidarności i diakonii i t.p. Prawdziwe winobranie, które rozpoznajemy z poczuciem wdzięczności, obfite i radosne. Jednakże wszystkie te znaki odnowy i formy nowości żyją razem – i jest to rzecz normalna – ze starymi przyzwyczajeniami uświęconymi i sklerotycznymi. Chodzi o nawyki, które opierają się, przez swe usztywnienie i niezdolność do rzeczywistego przystosowania się, tej odnowie, która jest zawsze skierowana ku przyszłości. W tym współżyciu stylów mogą rodzić się konflikty, nawet przykre. Z tych konfliktów rodzą się wzajemne oskarżenia o to, że nie są one wybornym winem (Pnp 7,10), ale popsuło się ono i jest winem mętnym (Ps 75,9). Są też i tacy, którzy oceniają innych jako cierpkie jagody (por.Iz 5,2), ponieważ niedostatecznie wierni temu, co zostało ustalone i wypróbowane od zawsze. Nie trzeba wobec tych spraw ani niepokoić się nadmiernie ani tym bardziej ulegać zniechęceniu. Nie można wypracować odpowiednich struktur bez wzięcia pod uwagę że to wymaga długiego okresu pracy i nieuniknionych wypadków w tym czasie. Autentyczne i trwałe zmiany nigdy nie są automatyczne.

Zwykle muszą wziąć one pod uwagę całą serię oporów i liczyć się z krokami wstecz. Trzeba uznać, że opór ten nie zawsze jest nieżyczliwy albo w złej wierze. W momencie gdy mija ponad pięćdziesiąt lat od zamknięcia Soboru Watykańskiego II, musimy przyjąć do wiadomości, że przyzwolenie na to, aby owładnęły nami ożywcze bodźce Ducha nigdy nie jest bezbolesne. Odnosi się to, z pewnością, także i do życia konsekrowanego i jego okresów bardziej czy mniej płodnych w sensie odpowiedzi na znaki czasu i inspiracje Ducha Świętego.

Odnowa posoborowa.

4. Trochę historii może oświetlić i potwierdzić drogę wszystkich, po to, by patrzeć naprzód i nadal iść w duchu odnowy, której pragnął Sobór. Świadomość tego, co przeżyliśmy w czasie tego pół wieku staje się jeszcze bardziej potrzebna, jeśli chcemy przyjąć zachęty, które przychodzą ze słów i gestów Papieża Franciszka.

Przystosowana odnowa życia i dyscypliny instytutów życia konsekrowanego według dzisiejszych potrzeb”[5] była wyraźnym życzeniem Soboru Watykańskiego II. Ojcowie soborowi położyli bazy teologiczne i eklezjologiczne dla tej odnowy szczególnie w rozdziale VI Konstytucji dogmatycznej Lumen gentium[6]. W Dekrecie Perfectae caritatis dali odpowiednie dyrektywy i praktyczne ukierunkowania dla przystosowania (aggiornamento) duchowego, eklezjologicznego, charyzmatycznego i instytucjonalnego życia konsekrowanego w Kościele. Pośród tekstów soborowych, tylko w Konstytucji Sacrosanctum Concilium i w Dekrecie Ad gentes znajdowały się pewne praktyczne fragmenty o pewnym znaczeniu dla życia zakonnego.

Po pół wieku, możemy z satysfakcją uznać, że efekty tego mens soborowego dla życia konsekrowanego były szczególnie bogate. Styl wspólnego rozeznawania z uważnym badaniem (spraw), rodził dla tego aggiornamento impulsy i metody o wielkiej skuteczności. Pierwszy krok tej głębokiej zmiany odnosił się do sposobu, w jaki życie konsekrowane musiało zrozumieć na nowo siebie samo. W okresie przedsoborowym życie zakonne, we wszystkich swych manifestacjach i strukturach, reprezentowało zwartą i skuteczną siłę dla życia i misji w wojującym kościele, widzącym siebie w stałej opozycji wobec świata. W nowej epoce otwarcia i dialogu ze światem, życie konsekrowane czuło się kierowane przede wszystkim ku temu, aby zbadać, dla dobra całego ciała kościelnego, współrzędne tej nowej relacji kościół-świat. I to był jeden z najmocniejszych, inspirujących i przemieniających tematów zamierzonych przez Sobór Watykański II zwołany przez Świętego Jana XXIII. Na tej linii dialogu i akceptacji, życie konsekrowane, w zasadzie choć nie zawsze, przyjęło wspaniałomyślnie ryzyka wynikające z tej nowej przygody otwarcia i służby. Po to, aby można było rzeczywiście skonkretyzować styl relacji i obecności we współczesnym świecie naznaczony zaufaniem, życie konsekrowane zaangażowało swe wielorakie charyzmaty i dziedzictwo duchowe wystawiając się na wielkoduszne przyjęcie nowych dróg.

5. W czasie tych pięćdziesięciu lat, które dzielą nas od soborowego wydarzenia, możemy wziąć pod uwagę fakt, że instytuty życia konsekrowanego zaangażowały najlepsze siły aby odpowiedzieć na troskę Vaticanum II. Szczególnie w czasie pierwszych trzech dziesiątków lat po Soborze wysiłek odnowy był wielkoduszny i kreatywny, kontynuując też w następnych dziesięcioleciach choć w zwolnionym rytmie i z dynamizmem trochę zmęczonym. Opracowano na nowo teksty normatywne i formy instytucjonalne, najpierw pod wpływem bodźców, które przyszły z Soboru a potem, aby dostosować je do nowego Kodeksu Prawa Kanonicznego (1983). Każda rodzina zakonna z wielkim zaangażowaniem starała się odczytać na nowo i zinterpretować „pierwotnego ducha”[7] swego instytutu. Praca ta miała podwójny cel: zachować wiernie „myśli i zamierzenia założycieli”[8] i „odważnie podejmować twórczą inicjatywę oraz naśladować świętość swoich założycieli i założycielek, a w ten sposób odpowiadać na znaki czasu pojawiające się w dzisiejszym świecie”[9]

Rezultatom tego wielkiego wysiłku opracowania na nowo tożsamości, stylu życia i odnośnej misji kościelnej, towarzyszyły także odważne i cierpliwe poszukiwania nowych ścieżek formacyjnych, odpowiadających naturze i charyzmatowi każdej rodziny zakonnej. Wiele też dostosowano w zakresie struktur zarządzania i administrowania patrymonium ekonomicznym a także w zakresie działalności, aby odpowiadały „warunkom fizycznym i psychicznym dzisiejszych ludzi, a także (…) potrzebom apostolskim, wymogom kultury, oraz sytuacji społecznej i ekonomicznej.” [10]

6. Po tym krótkim spojrzeniu na historię ostatnich pięćdziesięciu lat możemy z pokorą uznać, że życie konsekrowane wyćwiczyło się w zamieszkiwaniu soborowych horyzontów z pasją i odwagą. Za całą tę drogę, którą przeszliśmy nie możemy nie dziękować Bogu i sobie wzajemnie w sposób szczery i prawdziwy.

W tym bogatym i pracowitym czasie wielkie wsparcie przyszło z magisterium Papieży w tych dziesięcioleciach. Poprzez teksty i przemówienia różnej natury Papieże w sposób regularny pomagali w umocnieniu nowych przekonań, w rozeznawaniu nowych dróg, w ukierunkowywaniu z mądrością i zmysłem eklezjalnym nowch wyborów co do obecności i służby w stałym wsłuchiwaniu się w wezwania Ducha. Wyjątkową wartość teologiczną, eklezjalną i orientującą w tych sprawach ma Adhortacja Apostolska Vita consacrata (1996), w której zostały zebrane i potwierdzone najlepsze owoce aggiornamento posoborowego.

To dzięki Vita consacrata zwłaszcza, rozświetlają się jakby kontemplacja i odwołanie do źródła, do tajemnicy Najświętszej Trójcy: „Życie konsekrowane jest głoszeniem tego, czego dokonuje Ojciec przez Syna w Duchu Świętym swoją miłością, swoją dobrocią, swoim pięknem. W istocie, <<stan zakonny ( … ) ujawnia wyniesienie Królestwa Bożego ponad wszystko co ziemskie oraz jego najważniejsze potrzeby; ukazuje też wszystkim ludziom przeogromną wielkość potęgi Chrystusa królującego i nieograniczoną moc Ducha Świętego działającego przedziwnie w Kościele >>.(…) Tak więc życie konsekrowane staje się jednym z widzialnych śladów, które Trójca Święta pozostawia w historii, aby wzbudzić w ludziach zachwyt pięknem Boga i tęsknotę za Nim.”[11] Życie konsekrowane staje się confessio trinitatis także ze swym poddawaniu się próbie życia braterskiego „poprzez które osoby konsekrowane starają się żyć w Chrystusie jak << jeden duch i jedno serce >>” (Dz 4, 32)[12] Z tej trynitarnej perspektywy wypływa wielkie wyzwanie jedności i konieczność ekumenizmu modlitewnego, jako świadectwa, jako męczeństwo, jako główna droga dla konsekrowanych: . „Prośba, jaką Chrystus zanosił do Ojca przed Męką, aby Jego uczniowie stanowili jedno (por. J 17, 21-23), trwa nadal w modlitwie i w działaniu Kościoła. Czyż osoby powołane do życia konsekrowanego mogłyby nie dostrzec w tym wezwania dla siebie?”[13]

Pracochłonne także i mądre kierownictwo tejże Kongregacji dawało w różnych formach – instrukcje, listy, ukierunkowania – wydawanych co jakiś czas kryteria-ukierunkowania co do trwania w autentyzmie soborowego dostosowania (aggiornamento) i pozostania wiernymi tożsamości i misji kościelnej życia konsekrowanego przez wspólne rozeznawanie i profetyczną odwagę.

To wszystko nie oznacza jednak negowania kruchości i trudów, które należy uznać i nazwać po imieniu, aby podjętą drogę nie tylko można było kontynuować, ale zradykalizować ją jeszcze bardziej, jeśli chodzi o wierność i kreatywność. Dlatego też jest sprawą konieczną spojrzeć w twarz z realizmem na nowe sytuacje z którymi życie konsekrowane musi się zmierzyć i w które musi się wcielić.

Nowe drogi wzywają nas

7. Bogata różnorodność diakonii, podejmowanych przez życie konsekrowane w ostatnich dziesięcioleciach uległa radykalnemu zmniejszeniu z powodu ewolucji społecznej, ekonomicznej, politycznej, naukowej i technologicznej. Podobnie jeśli chodzi o udział państwa w różnych sektorach typowych dla dzieł zakonnych. Wszystko to zmieniło sposób relacjonowania się zakonników z kontekstem, w którym żyją i konfrontowania się z innymi. W międzyczasie nowe i nieznane dotąd pilne konieczności sprawiły że ukazały się inne potrzeby, do dziś bez odpowiedzi, które pukają do drzwi kreatywnej wierności życia konsekrowanego we wszystkich jego formach.

Te nowe przestrzenie ubóstwa interpelują sumienie wielu konsekrowanych i ponaglają historyczne charyzmaty i nowe formy wspaniałomyślnej odpowiedzi na nowe wykluczenia (dosł. odpady) historii. Stąd wynika, że rozwijają się nowe formy obecności i służby na wielorakich peryferiach egzystencjalnych. Nie należy zapominać także o mnożeniu się inicjatyw wolontariatu, w którym angażują się świeccy i zakonnicy, mężczyźni i kobiety, we współdziałaniu bogatym w nowe „dynamizmy apostolskie”[14], tak aby “skuteczniej podejmować wielkie wyzwania naszej epoki, dzięki harmonijnemu współdziałaniu różnych darów.”[15] Harmonia taka bazuje na odkryciu wspólnych korzeni chrzcielnych, które łączą wszystkich uczniów Chrystusa powołanych do tego, by jednoczyli siły i fantazję, aby czynić ten świat piękniejszym i zdatnym do życia dla wszystkich.

Wiele zgromadzeń, szczególnie żeńskich, zaczęło stawiać na pierwszym miejscu fundacje w młodych Kościołach i przeszło od sytuacji jedynie monokulturowych do wyzwań wielokulturowości. Na tej fali zostały powołane wspólnoty międzynarodowe, które dla niektórych instytutów przedstawiały pierwsze odważne doświadczenie wyjścia z własnych granic geograficznych i kulturowych. Zapoczatkowano doświadczenia diakonii i obecności w kontekstach nieznanych albo wielowyznaniowych; nowe wspólnoty włączyły się w środowiska trudne, wystawione czasem na ryzyko różnych form przemocy. Doświadczenia te przyniosły wielkie zmiany wewnątrz rodzin zakonnych, zarówno jako ethos kulturowy, którym dzieliły się, jak i jako model kościoła i odnowione style duchowości. Ten proces wyjścia (esodo) pogrążył oczywiście w kryzysie tradycyjne schematy formacyjne, nieodpowiednie dla nowych powołań i nowych kontekstów. Wszystko to stanowi na pewno wielkie bogactwo ale także źródło różnych napięć które, czasem, doprowadziły aż do rozbicia, szczególnie w zgromadzeniach mających mniejsze doświadczenie misyjne.

8. Jednoczesna ewolucja społeczeństwa i kultur, która wkroczyła w fazę szybkich i szerokich zmian, nieprzewidzianych i chaotycznych, wystawiła też życie konsekrowane na ciągłe zmiany i dostosowania. Niesie to ze sobą bowiem i domaga się ciągle nowych odpowiedzi i towarzyszy kryzysowi historycznych projektów i profili charyzmatycznych. Znakiem tego kryzysu jest ewidentne zmęczenie. Trzeba przyznać, że w niektórych przypadkach chodzi właśnie o niezdolność przejścia od zwyczajnej administracji (management) do kierownictwa, które byłoby na wysokości wobec tej nowej rzeczywistości, w której trzeba grać sobą samym w sposób mądry. Nie jest łatwym zadaniem zrobić przeskok od zwyczajnej administracji dobrze znanej rzeczywistości do kierowania ku celom i ideałom z przekonaniem, które rodziłoby prawdziwe zaufanie. Oznacza to, że nie można zadowolić się wypracowaniem strategii zwyczajnego przeżycia, ale wymaga to potrzebnej wolności, aby zapoczątkować procesy, o których przypomina ciągle Papież Franciszek. Przede wszystkim staje się coraz bardziej konieczne posługa kierownictwa zdolnego do tworzenie prawdziwej synodalności, karmiąc w ten sposób dynamizm współdziałania. Tylko w tej komunii intencji będzie możliwe administrowanie czasem przejścia z cierpliwością, mądrością i dalekowzrocznością.

Niektóre pętle w tym czasie stały się coraz bardziej skomplikowane i paraliżujące dla życia konsekrowanego i jego instytucji. Sytuacja przyspieszonych zmian powoduje ryzyko zagmatwania życia konsekrowanego, zmuszając je do życia w stanie konieczności a nie horyzontów. Wydaje się czasem, że życie konsekrowane jest całkowicie skupione na administrowaniu codziennością lub też na działalności związanej z przeżyciem. Taki sposób stawiania czoła rzeczywistości szkodzi życiu pełnemu sensu i zdolnemu do prorockiego świadectwa.

Ciągle administrowanie sprawami wynikającymi z nagłej potrzeby zużywa więcej energii niż się myśli. Niestety jest ryzykowne to, że jest się całkowicie pochłoniętym regulowaniem problemów raczej, niż wyobrażaniem sobie dróg do przejścia. W tym pełnym zadyszki trudzie ma się prawie wrażenie, że charyzmatyczny impuls Soboru zanikł. Wielkie zadanie odnowy i kreatywności wydaje się być zastąpione obecną stagnacją bez wyjścia i to wtedy gdy jesteśmy wzywani do przyjęcia wielkodusznie nowych wyjść (esodi). W wielu wypadkach lęk przed przyszłością osłabia i odbiera życie temu profetycznemu przesłaniu – na które naciska Papież Franciszek[16] – że życie konsekrowane jest powołane do działania w Kościele dla dobra całej ludzkości.

9. W tym punkcie drogi jest rzeczą zdrową i konieczną, aby zatrzymać się, e celu rozeznania stopnia dojrzałości nowego wina, które jest owocem długiego czasu odnowy posoborowej. Przychodzą na myśl niektóre pytania. Pierwsze dotyczy harmonii i koherencji miedzy strukturami, organizmami, rolami, istniejącymi od dawna stylami i tymi, które weszły w tych latach, aby odpowiedzieć na polecenia soborowe[17]. Druga przynagla do oceny czy elementy mediacji będące dziś w życiu konsekrowanym są odpowiednie do przyjęcia bardziej ewidentnych nowości i do podtrzymania – według metafory nowego wina będącego w stanie fermentacji – jego przechodzenia w stan pełnej stabilizacji. Na koniec możemy zapytać czy to, co próbujemy i dajemy do picia jest naprawdę nowym winem solidnym i zdrowym? Czy też chodzi, mimo wszystkich dobrych intencji i godnych pochwały wysiłków, o wino rozwodnione w wyniku kwaśnych konsekwencji źle zrobionego winobrania albo krzewów winnych źle przyciętych?

Pytania te można stawiać z prostotą i parezją (szczerością), bez poddawania się poczuciu winy, ryzykując, że bardziej by nas blokowało. Możemy poświęcić trochę czasu aby spojrzeć razem na to, co dzieje się w bukłakach naszego życia konsekrowanego. Chodzi o to, aby zastanowić się nad jakością wina nowego i wina dobrego, a nie o to, aby oskarżać się że jesteśmy winni. To właśnie wino, którego jesteśmy pełnymi troski opiekunami będziemy podawali ku radości wszystkich a szczególnie najuboższych i najmniejszych.

Nie bójmy się przyznać szczerze jak bardzo, mimo całej serii zmian, stary system instytucjonalny z trudem pozostawia miejsce nowym modelom w sposób zdecydowany. Cała konstelacja języków i modeli, wartości i obowiązków, duchowości i tożsamości eklezjalnej, do których byliśmy przyzwyczajeni, nie pozostawiły jeszcze przestrzeni na kolaudację, wypróbowanie i stabilizację nowych paradygmatów zrodzonych z inspiracji i z prassi posoborowej. Żyjemy w okresie koniecznego i cierpliwego opracowania na nowo tego wszystkiego, co stanowi dziedzictwo i tożsamość życia konsekrowanego w Kościele i wobec historii. Musimy więc pokazać i odczytywać ten silny opór, który długo pozostawał jakby ukryty a teraz ukazał się w sposób jednoznaczny w wielu kontekstach, także jako możliwa odpowiedź na źle ukryte poczucie frustracji. W niektórych rzeczywistościach życie konsekrowane, chociaż znaczące ze względu na liczbę i środki do dyspozycji, jest niezdolne do przyjęcia znaków nowego: przyzwyczajeni do smaku starego wina i upewnieni przez wypróbowane modele nie są w rzeczywistości skłonni do jakiejkolwiek zmiany, chyba że nieznacznej w swej substancji.

10. Po tym jak przedstawiliśmy i podzieliliśmy się opisem stanu, w jakim znajduje się życie konsekrowane w obecnym momencie, pragniemy przedstawić niektóre braki koherencji (spójności) i punkty oporu. Ten typ dzielenia się pragnie być zrobiony w prawdzie i lojalności. Nie możemy nadal odkładać zadanie zrozumienia razem gdzie znajdują się węzły wymagające rozwiązania aby wyjść z paraliżu i pokonać lęk przed przyszłością. Poza próbą nazwania tego co blokuje dynamizm wzrostu i odnowy właściwy prorockiemu wymiarowi życia konsekrowanego, wydaje się słusznym wskazać pewne ukierunkowania, abyśmy nie pozostali więźniami lęku albo lenistwa. W tym znaczeniu będziemy starali się ofiarować pewne sugestie dotyczące procesów formacyjnych, uwagi prawne, konieczne do tego, by iść naprzód, pewne rady dotyczące posługi władzy, aby była ona służbą odpowiadającą stylowi rzeczywistej komunii życia braterskiego. Wydaje się ponadto koniecznym, aby zwrócić szczególną uwagę na dwie jeszcze wrażliwe dziedziny dla życia konsekrowanego: formację i wspólnotę dóbr.

Jako fundament każdej zmiany wydaje nam się bardzo ważne podkreślenie nowego porywu świętości dla konsekrowanych, nie do pomyślenia bez podpowiedzi odnowionej pasji dla Ewangelii i służby Królestwu. Ku tej drodze prowadzi nas Duch Zmartwychwstałego, który nadal przemawia do Kościoła poprzez swoje inspiracje.

Papież Franciszek utwierdza nas na tej drodze: „ Nowe wini, nowe bukłaki. Nowość Ewangelii. Co nam niesie Ewangelia? Radość i nowość. Nowości, nowość; nowym winom, nowe bukłaki. I nie trzeba bać się zmiany rzeczy według prawa Ewangelii. I dlatego Kościół prosi nas wszystkich o pewne zmiany. Prosi, aby pozostawić, odrzucić nietrwałe, przemijające: nie są potrzebne! I wziąć nowe bukłaki, te z Ewangelii. Ewangelia jest nowością! Ewangelia jest świętem! Można żyć w pełni Ewangelią tylko z sercem radosnym i z sercem odnowionym. Dać przestrzeń prawu błogosławieństw, radości, wolności, które daje nam nowość Ewangelii. Niech Pan da nam łaskę, abyśmy nie byli nadal więźniami, ale niech nam da łaskę radości i wolności, które niesie nam nowość Ewangelii”[18]

II. Wyzwania jeszcze otwarte

11. To, co Jezus mówi o oporach wobec zmian – ponieważ stare jest lepsze (por. Łk 5, 39) – jest zjawiskiem, które spotykamy we wszystkich działaniach i systemach kulturowych. Jak uczy nas Ewangelia przez przypowieść o dobrym ziarnie i o kąkolu (Mt 13, 25-39) i o sieci pełnej ryb dobrych i złych (Mt 13 47-48), często dzieła dobre mieszają się z innymi, mniej dobrymi. Jeśli nie powinno nas to dziwić, jednocześnie powinno utrzymywać w ciągłej czujności, aby rozpoznawać granice i kruchości, które przeszkadzają w koniecznych procesach świadectwa autentycznego i wiarygodnego.

Każdy ustabilizowany system ma tendencję do opierania się zmianom i stara się o to, aby utrzymać swoją pozycję, ukrywając czasem swe nielogiczności, czasem godząc się na nieprzezroczystość starego i nowego, lub też negując rzeczywistość i tarcia w imię fałszywej jedności albo też utajniając własne cele z powierzchownymi dostosowaniami. Niestety nie brak przykładów, gdzie można spotkać akces czysto formalny bez koniecznego nawrócenia serca.

Powołanie i tożsamość

12. Ze zdrowym realizmem musimy uwypuklić po pierwsze, że istnieje nadal wysoka liczba odejść z życia zakonnego. Jest sprawą ważną, abyśmy wydobyli na światło zasadnicze przyczyny tych odejść, które nastąpiły zarówno po przejściu zasadniczych etapów procesu formacyjnego (profesja, święcenia) jak i w wieku starszym. Fenomen ten odnotowuje się już w każdym kontekście kulturowym i geograficznym.

Należy powiedzieć, że nie chodzi zawsze i tylko o kryzysy afektywne. Często te kryzysy afektywne są owocem uprzedniego rozczarowania życiem wspólnotowym nie naznaczonym autentyzmem. Rozziew między tym, co proponuje się na poziomie wartości a tym, czym żyje się w konkrecie może prowadzić nawet do kryzysu wiary. Nadmierna ilość pochłaniających działań i uważanych przesadnie za pilne prowadzi do ryzyka, że uniemożliwia się życie duchowe, solidne i zdolne do podtrzymania i umocnienia pragnienia wierności. W niektórych przypadkach izolacja młodszych we wspólnotach złożonych przeważnie ze starszych, którzy mają trudności wejścia w styl duchowości, modlitwy i działalności duszpasterskiej, której domaga się nowa ewangelizacja, prowadzi do ryzyka podminowania nadziei na rzeczywistą obietnicę życia. Frustracja ta często prowadzi do przekonania, że jedyną drogą jest odejście, aby nie ulec.

Badania socjologiczne pokazały, że nie brak wśród młodych aspiracji i autentycznych wartości, dla których są gotowi zaangażować się na serio. Spotyka się u młodych dyspozycyjność wobec transcendencji, zdolność pasjonowania się sprawami solidarności, sprawiedliwości, wolności. Życie zakonne ze swymi standardowymi stylami – zbyt często poza kontekstem kulturowym – i zbytnie przejęcie się (z zadyszką) administrowaniem dziełami, ryzykuje to, że nie jest w stanie dostrzec głębszych pragnień młodych. Tworzy to pustkę, która czyni coraz trudniejszą wymianę pokoleniową i jeszcze trudniejszy konieczny dialog międzypokoleniowy.

W tej perspektywie powinniśmy zadać sobie poważne pytania o system formacyjny. Z pewnością w ciągu minionych lat wprowadziliśmy zmiany nawet pozytywne i we właściwym kierunku. Zrobiono to jednak w sposób nieciągły i w taki sposób, że nie doszło do modyfikacji zasadniczych struktur i filarów, na których opiera się formacja. Wydaje się, że mimo wszystkich wysiłków i zaangażowania w formację nie dochodzi się do tego, aby dotykała ona serca osoby i rzeczywiście je przemieniała. Ma się wrażenie, że formacja jest bardziej informująca niż docierająca do wnętrza. W rezultacie, pozostaje w osobie formowanej jej kruchość zarówno co do egzystencjalnych przekonań jak i na drodze wiary. Prowadzi to do postawy psychologicznej i duchowej na minimalnym poziomie i w konsekwencji – do niezdolności życia własną misją z wielkodusznością i w sposób odważny, jeśli chodzi o dialog z kulturą i włączenie społeczne i kościelne.

13. Obecna ewolucja wielu instytutów zaostrzyła problem integracji między różnymi kulturami. W niektórych instytutach zarysowuje się już sytuacja trudna do administrowania: z jednej strony kilkadziesiąt członków starych, związanych z tradycjami kulturowymi i klasycznymi instytucjami trochę tylko dostosowanymi, z drugiej – liczni członkowie młodzi – pochodzący z różnych kultur – którzy „kipią”, czują się zmarginalizowani, nie chcą już przyjmować ról podporządkowanych. Pragnienie wzięcia w rękę odpowiedzialności, aby wyjść z sytuacji podporządkowania, mogłoby skłonić niektóre grupy do wywarcia presji w siedzibach gdzie się podejmuje decyzje. Wynikają z tego doświadczenia cierpienia i zmarginalizowania, niezrozumienia wzajemnego i forsowania, które niosą ze sobą ryzyko wywołania kryzysu w procesie inkulturacji Ewangelii, z którego nie można zrezygnować.

Ta fatyga inkulturacji pokazuje głęboki dystans między klasycznym sposobem myślenia o życiu konsekrowanym i jego standardowych formach i innym sposobem rozumienia go i pragnienia, w wynurzających się kontekstach eklezjalnych i kulturowych. Trzeba też wziąć pod uwagę proces odchodzenia od formuły Europy zachodniej (de-occidentalizzazione) i europejskości w ogóle (de-europeizzazione) życia konsekrowanego, który wydaje się pogłębiać razem z masywnym procesem globalizacji. Staje się coraz bardziej jasnym, że najważniejszą rzeczą nie jest zachowanie form, ale gotowość przemyślenia ciągle na nowo i w sposób kreatywny życia konsekrowanego jako ewangelicznej pamięci (memoria) w stanie nieustannego nawracania się, z którego rodzą się intuicje i konkretne wybory.

Wybory formacyjne

14. Na tym polu Instytuty podjęły znaczące wysiłki, wspomagane także przez inicjatywy różnych Konferencji przełożonych wyższych (krajowych i międzynarodowych). Jednakże mimo całej tej pracy, stwierdza się jeszcze nadal niedostateczną integrację między wizją teologiczną i antropologiczną w koncepcji formacji, w modelu formacyjnym i w pedagogice wychowawczej. Nie jest to po prostu kwestia teoretyczna, ponieważ ta słaba integracja nie pozwala na wzajemne oddziaływanie i dialogowanie między tymi dwiema zasadniczymi i nieodzownymi komponentami procesu wzrastania: wymiaru duchowego i ludzkiego. Nie można myśleć dziś, że te dwa wymiary mogą funkcjonować w sposób autonomiczny bez tego, aby były pielęgnowane w sposób komplementarny i harmonijny.

Troska o harmonijne wzrastanie między wymiarem duchowym i ludzkim prowadzi do brania pod uwagę antropologii specyficznej dla różnych kultur i wrażliwości typowej dla nowych pokoleń ze szczególnym uwzględnieniem nowych kontekstów życia. Tylko zrozumienie na nowo głębokiej symboliki dotykającej naprawdę serca nowych powołań, może uchronić przed niebezpieczeństwem przylgnięcia tylko powierzchownego, tendencji czy nawet mody, gdy wydaje się, że poszukiwanie zewnętrznych znaków może dać poczucie bezpieczeństwa co do tożsamości. Jest naglącą sprawą rozeznawanie motywacji powołaniowych ze szczególnym uwzględnieniem różnych przestrzeni kulturowych i kontynentalnych[19].

15. Mimo tego, że każdy Instytut przygotował w tych latach własną Ratio formationis, zastosowanie procesów (iter) formacyjnych pozostaje często improwizowane i pomniejszone. To zdarza się szczególnie w instytutach żeńskich, gdzie nacisk prowadzonych dzieł zbyt często bierze górę nad owocnym, systematycznym i organicznym procesem formacyjnym. Presja dzieł i zadań sprawia coraz większe trudności w administrowaniu codziennego życia wspólnoty i rodzi ryzyko szkodliwej regresji w porównaniu z drogami podjętymi w bezpośrednim okresie posoborowym.

W tej perspektywie należałoby unikać zarówno przerywanego uczestniczenie w kursach teologicznych jak i wyłącznego studiowania dla osiągnięcia dyplomów profesjonalnych, ratując w ten sposób równowagę konieczną dla formacji w życiu konsekrowanym. Jednym z niebezpieczeństw jest bowiem to, że każdy zbuduje sobie dla siebie samego oddzielny świat, strzegąc zazdrośnie dostępu do niego i jakiejkolwiek formy dzielenia się nim. W ten sposób w najbliższej przyszłości nie będziemy mieli tylko młodych konsekrowanych posiadających tytuły akademickie, ale też uformowanych i identyfikujących się z wartościami życia będącego sequela Christi.

16. W różnych Instytutach brak jest podmiotów z odpowiednim przygotowaniem do zadania formacyjnego. Jest to niedostatek dość powszechny, szczególnie w małych instytutach, które poszerzyły swą obecność na różne kontynenty. Trzeba nieustannie mieć na uwadze to, że formacji nie można improwizować, wymaga ona bowiem uprzedniego i nadal kontynuowanego przygotowania. Bez solidnej formacji formatorów nie byłoby możliwe rzeczywiste i dające nadzieję, towarzyszenie młodszym ze strony braci i sióstr naprawdę przygotowanych i takich, na których można polegać w tym ministerium (posłudze). Aby formacja była skuteczna jest koniecznym, aby była oparta ściśle na pedagogii osobowej i nie ograniczała się do propozycji jednakowej dla wszystkich w zakresie wartości, duchowości, czasów, stylów e sposobów. Stoimy wobec wyzwania spersonalizowania formacji, w której odnajdzie się naprawdę element inicjacyjny. Inicjacja wymaga kontaktu mistrza z uczniem, kroczenia razem, jeden obok drugiego, w zaufaniu i w nadziei.

W tym kontekście podkreśla się na nowo konieczność zwrócenia wielkiej uwagi na wybór formatorek i formatorów. Mają oni jako zasadniczą misję przekazanie osobom im powierzonym „ piękno sequela Christi oraz wartość charyzmatu, w którym się ona urzeczywistnia”[20]. Od nich wymaga się przede wszystkim, aby „byli ekspertami w poszukiwaniu Boga”[21].

Zbyt często osoby młode są angażowane przedwcześnie w działania bardzo trudne w sposób tak ciężki i angażujący całkowicie, że czyni trudnym kontynuowanie poważnej formacji. Nie może być ona powierzona jedynie tym, którzy są bezpośrednio zaangażowani w formacji najmłodszych, jakby to była ich osobiste sprawa, ale domaga się harmonijnej i odpowiedniej współpracy całej wspólnoty, która „pozwala poznać trud i radość życia razem” [22]. To w braterskiej wspólnocie uczymy się przyjmowania innych jako daru Bożego, akceptując ich charakterystyki pozytywne jak i zróżnicowanie i ograniczenia. To w braterskiej wspólnocie uczymy się dzielić otrzymanymi darami dla budowania wszystkich. To w braterskiej wspólnocie uczymy się wymiaru misyjnego konsekracji[23]

Jeśli chodzi o formację permanentną istnieje ryzyko, że mówi się o niej dużo, ale robi mało. Nie wystarczy organizowanie kursów o charakterze informacji teoretycznej w zakresie teologii i mówienie o tematach związanych z duchowością, jest sprawą naglącą pracować nad kulturą formacji permanentnej. Częścią tej kultury powinna być nie tyle enuncjacja koncepcji teoretycznych, ale także zdolność rewizji i weryfikacji konkretnego życia wspólnoty. Ponadto nie należy mylić formacji permanentnej z okazją do pewnego gatunku turystyki religijnej, która zadawala się odwiedzeniem miejsc związanych z początkami Instytutu. Można spotkać się także z ryzykiem utożsamienia okazji do formacji ze specjalnymi okazjami (wspomnienia i celebracje wydarzeń związanych z Instytutem, celebracje dwudziestopięciolecia albo pięćdziesięciolecia profesji), tak jakby formacja nie była w swej istocie wymaganiem dynamizmu wierności w różnych porach i okresach życia [24].

Staje się coraz ważniejsze włączenie do formacji permanentnej poważnej inicjacji do posługi władzy. To zadanie tak fundamentalne w życiu wspólnoty, jest czasami powierzane z improwizacją i wykonywane w sposób niewłaściwy i niekompletny.

Relacja w wymiarze ludzkim (humanum)

Wzajemność mężczyzna-kobieta

17. Jesteśmy spadkobiercami jeśli chodzi o modele życia, struktury organizacyjne i zarządzania, język i kolektywną wyobraźnię mentalności, która uwypuklała głębokie różnice między mężczyzną i kobietą, kosztem ich równej godności. W Kościele także, a nie tylko w społeczeństwie, różne jednostronne uprzedzenia uniemożliwiały uznanie uzdolnień prawdziwego geniuszu kobiecego[25] i oryginalnego wkładu kobiet. Ten rodzaj lekceważenia (niedocenienia) dotknął szczególnie kobiety konsekrowane trzymane na marginesie życia, duszpasterstwa i misji Kościoła [26]. Odnowa posoborowa sprawiła, że wyłoniło się i zaczęło rozprzestrzeniać wzrastające docenienie roli kobiety. Wiek XX otrzymał definicję „wieku kobiet”, szczególnie ze względu na rozbudzenie świadomości kobiecej w nowoczesnej kulturze, uznany pięćdziesiąt lat temu przez Jana XXIII jako jeden z ewidentnych „znaków czasu”[27].

Niemniej jednak, jeszcze przez długi okres czasu we wspólnocie kościelnej istniała postawa oporu wobec tej nowej wrażliwości, czasem także wśród samych kobiet konsekrowanych. Szczególny impuls został dany ostatnio przez magisterium, które zachęca kobiety, aby były świadome ich własnej godności. W szczególny sposób trzeba uznać zasługi papieży Pawła VI, Jana Pawła II i Benedykta XVI, którzy przedstawili cenne nauczanie na ten temat. Dzisiaj wiele kobiet konsekrowanych daje swój wkład pozytywnego myślenia, który pomaga w rozwoju procesu wzrastania biblijnej wizji humanum wobec społeczeństwa naznaczonego maskulinistycznymi stereotypami w schematach mentalnych i w organizacji społeczno-polityczno-religijnej. Kobiety konsekrowane z solidarnością wspierają cierpienia kobiet, które w różnych kontekstach światowych cierpią z powodu niesprawiedliwości i marginalizacji. Bardzo cenny jest wkład niektórych z nich, które odczytują objawienie biblijne oczyma kobiet, aby odkryć nowe horyzonty i nowe style, aby przeżywać w sposób kreatywny „charyzmat kobiecości”[28]. Celem tej pracy inteligencji oświeconej wiarą i pasją eklezjalną, jest promowanie relacji braterstwa i siostrzeństwa w Kościele, aby stała się modelem trwałości antropologicznej.

18. Mimo przebytej drogi trzeba uznać, że nie została jeszcze osiągnięta zrównoważona synteza ani też nie zostały oczyszczone schematy i modele odziedziczone z przeszłości. Istnieją nadal przeszkody w strukturach i trwa nadal niemała nieufność w Kościele i konkretnym zarządzaniu życiem konsekrowanym, wtedy gdy nadarza się okazja dania kobietom „możliwości uczestniczenia w różnych formach działalności i na wszystkich jej szczeblach także w podejmowaniu decyzji, zwłaszcza w sprawach, które ich dotyczą” [29]. Młode powołania, które przychodzą, niosą w sobie w naturalny sposób wyraźną świadomość kobiecości. Niestety nie jest ona zawsze uznana i przyjęta jako wartość. Krytyki, które pokazują pewną dezaprobatę pochodzą nie tylko od innych kobiet konsekrowanych, ale także od niektórych mężczyzn w Kościele, którzy nadal myślą schematami maskulistycznymi i klerykalnymi. Jesteśmy daleko od wyzwalającego orędzia otrzymanego od Chrystusa, które mówi, że Kościół „ ma prorocką misję głoszenia go poprzez kształtowanie mentalności i stylu postępowania zgodnego z zamysłami Pana”[30]. Jak powtarzał Święty Jan Paweł II i powtarza często Papież Franciszek: „jest zatem słuszne, że kobiety konsekrowane oczekują bardziej zdecydowanego uznania swojej tożsamości, swoich zdolności, swojej misji i odpowiedzialności zarówno w świadomości Kościoła, jak i w życiu codziennym”[31]

W środowiskach życia konsekrowanego brakuje prawdziwego procesu dojrzewania w postawie wzajemności między mężczyzną i kobietą: jest sprawą pilną opracowanie odpowiedniej pedagogiki dla młodych, aby osiągnąć zdrową równowagę między tożsamością i innością; jak też odpowiedniej pomocy dla starszych, aby pomóc im w uznaniu pozytywnego wymiaru w relacji wzajemności, pełnej szacunku i pogodnej. Możemy mówić o poznawczym rozdźwięku, który istnieje między starszymi zakonnikami i młodymi. Dla jednych relacje między kobiecością i męskością są naznaczone wielką rezerwą a nawet fobią, dla drugich – otwarciem, spontanicznością i naturalnością.

Innym aspektem, który trzeba uwzględnić jest słabość, która spotyka się ad intra Instytutów jeśli chodzi o taki proces antropologiczno-kulturowy prowadzący do prawdziwej integracji i wzajemnej komplementarności z elementami i wrażliwością kobiecą i męską. Święty Jan Paweł II uznał za uprawnione pragnienie kobiet konsekrowanych do posiadania „przestrzeni uczestnictwa w różnych sektorach i na wszystkich poziomach” [32], ale w praktyce jesteśmy jeszcze dalecy. I ryzykujemy, że dojdzie do poważnego zubożenia samego Kościoła jak powiedział Papież Franciszek: „Nie redukujmy zaangażowania kobiet w Kościele, przeciwnie promujmy ich aktywną rolę we wspólnocie kościelnej. Jeśli Kościół utraci kobiety, w swym wymiarze całościowym i rzeczywistym, Kościół ryzykuje sterylność „[33].

Posługa władzy

Posługa władzy nie jest obca obecnemu kryzysowi życia konsekrowanego. W czasie pierwszego spojrzenia na pewne sytuacje dostrzega się jeszcze tendencję do wertykalnego ześrodkowania w działaniu władzy, zarówno na poziomie lokalnym jak i bardziej w górę, przeskakując w ten sposób konieczną zasadę pomocniczości. Mógł by się wydawać podejrzany w niektórych wypadkach nacisk przełożonych na osobisty charakter ich władzy, aż do zniwelowania współpracy z Radami, przekonanym, że mają odpowiadać (autonomicznie) tylko wobec własnego sumienia. Stąd wynika słaba albo nieskuteczna współodpowiedzialność w praktyce zarządzania albo też brak odpowiednich delegacji. Z pewnością zarządzanie nie może być skoncentrowane w rękach jednej osoby, obchodząc w tej sposób zakazy kanoniczne[34]. Istnieją jeszcze w różnych Instytutach przełożeni i przełożone, które nie biorą pod uwagę decyzji kapitulnych.

W wielu przypadkach miesza się poziomy generalny, prowincjalny i lokalny, ponieważ nie została zagwarantowana autonomia, która odpowiada zasadzie pomocniczości właściwej dla danego Instytutu. W takich przypadkach nie wspiera się współodpowiedzialności zakładającej przestrzenie właściwej autonomii. Odnotowuje się także fenomen przełożonych, którzy są przejęci tylko tym, aby zachować status quo, to „że zawsze się tak robiło”. Zaproszenie Papieża Franciszka, aby być „ odważnymi i kreatywnymi (…), przemyśleć obiektywy, struktury, styl i metody”[35] odnosi się w ten sam sposób do organizmów i praktyki sprawowania władzy.

20. Wobec bardzo poważnych problemów nie jest z pewnością mądrą praktyką odwołanie się do ustanowionej przez władzę większości, zaniedbując przekonywanie i perswazję, właściwą i uczciwą informację oraz wyjaśnienie obiekcji. Jeszcze bardziej nie do przyjęcia jest praktyka zarządu oparta na logice ugrupowań, gorzej jeszcze jeśli karmiona uprzedzeniami, które niszczą charyzmatyczną komunię Instytutu i odbija się negatywnie na poczuciu przynależności. Święty Jan Paweł II nie bał się przypomnieć antyczną mądrość tradycji monastycznej – „Pan często właśnie komuś młodszemu objawia to, co jest lepsze (Regula Benedicti, III, 3) – która pomaga we właściwym i konkretnym działaniu według duchowości komunii, która promuje i gwarantuje rzeczywiste uczestniczenie wszystkich[36].

Jakakolwiek władza, nawet gdyby to był założyciel, nie może czuć się wyłącznym interpretatorem charyzmatu, ani nawet przypuszczać, że mógłby uniknąć podporządkowania się normom powszechnego prawa Kościoła. Takie zachowania mogłyby podsycać i ukazywać nieufność wobec innych komponentów kościelnych[37], rodziny zakonnej albo odnośnej wspólnoty.

Nie brakowało w tych latach – szczególnie w Instytutach niedawno powstałych – wydarzeń i sytuacji manipulowania wolnością i godnością osób. Nie tylko redukując je do całkowitej zależności, która upokarzała ich godność a nawet podstawowe prawa ludzkie; ale zmuszając je, przez różnego rodzaju podstępy (matactwa) i pod pretekstem wierności projektom Bożym poprzez charyzmat, do podporządkowania się, które dotykało także strefy moralności a nawet intymności seksualnej. Z wielkim skandalem dla wszystkich, kiedy fakty ujrzały światło dzienne.

21. W codziennym sprawowaniu władzy można uniknąć tego, aby osoba była zmuszona do proszenia nieustannie o pozwolenia w sytuacji normalnego, codziennego działania. Kto sprawuje władzę nie może zachęcać do postaw infantylnych, które mogą prowadzić do zachowań odbierających odpowiedzialność. Tego typu linia działania tylko z trudnością prowadziłaby osoby do dojrzałości.

Niestety trzeba powiedzieć, że tego typu sytuacje są częstsze niż bylibyśmy gotowi uznać, przyjąć i zgłosić do wiadomości, szczególnie są one najbardziej widoczne w Instytutach żeńskich. Jest to jedna z przyczyn, która motywuje liczne odejścia. Dla niektórych odejście jest jedyną odpowiedzią na sytuacje, które stały się nie do zniesienia.

Każda prośba o odejście powinna być okazją do zadania sobie poważnego pytania o odpowiedzialność całości wspólnoty, a w szczególności, przełożonych. Trzeba jasno powiedzieć, że autorytaryzm obraża i szkodzi żywotności i wierności konsekrowanych! Kodeks stwierdza z wielką odwagą: „ Życie braterskie, właściwe każdemu Instytutowi (…) tak powinno by określone, ażeby stawało się dla wszystkich wzajemnym wsparciem w wypełnianiu własnego powołania”[38].

Z tego powodu kto pełni swą posługę bez postawy cierpliwego słuchania i przyjęcia ze zrozumieniem, stawia się w sytuacji niedostatecznej wiarygodności wobec własnych współbraci i współsióstr. „Władza przełożonego zakonnego – bowiem – musi charakteryzować się duchem Chrystusa, który nie przyszedł, aby mu służono, ale aby służyć”[39] . To postawa inspirowana przez Jezusa, który myje nogi swym uczniom, aby mieli udział w jego życiu i w jego miłości[40].

Modele relacji

22. W komentarzu do nowych bukłaków, o których mówił Jezus w Ewangelii, zostało powiedziane, że zastąpienie bukłaków nie dokonuje się w sposób automatyczny, ale wymaga zaangażowania, kwalifikacji i gotowości do zmiany. Aby dokonać tego, wymagana jest wspaniałomyślna gotowość do wyrzeczenia się jakiejkolwiek formy przywilejów. Trzeba przypomnieć, że nikt, przede wszystkim ci którzy mają władzę, mogą czuć się zwolnieni z całej serii wyrzeczenia się schematów, niekiedy przestarzałych i szkodliwych. Żadna zmiana nie jest możliwa bez wyrzeczenia się przestarzałych schematów[41], aby można było otworzyć nowe horyzonty i możliwości w zarządzaniu, w życiu wspólnym, w administrowaniu dobrami i w misji. W żaden sposób nie można zatrzymać się na postawach, które mają w sobie więcej tendencji do zachowania niż autentycznej zmiany dotyczącej istoty stylów i postaw.

Sygnałem, który ujawnia tę patową sytuację jest uporczywa centralizacja władzy decyzjonalnej i brak wymiany we władzach wspólnot i Instytutów.

Z ewangeliczną szczerością musimy zdać sobie sprawę, że w niektórych zgromadzeniach żeńskich spotyka się zjawisko uwieczniania funkcji. Niektóre osoby pozostają we władzach, choć w różnych funkcjach, zbyt wiele lat. Byłoby dobrze przewidzieć poprzez odpowiednie normy ogólne, zmniejszenie efektów o średnim i długim okresie, w rozpowszechnionej praktyce kooptacji na miejsca odpowiedzialności członków poprzednich zarządów generalnych. Przepisy, które by uniemożliwiały utrzymywanie stanowisk ponad terminy kanoniczne, bez uciekania się do formuł, które w rzeczywistości obchodzą sytuacje, których normy starają się uniknąć.

23. Innym punktem, którego nie możemy ukryć jest fakt, że w obecnych dziesięcioleciach zintensyfikowała się klerykalizacja życia konsekrowanego, a jednym z bardziej ewidentnych tego fenomenów jest kryzys liczbowy instytutów zakonnych laickich (?)[42]. Innym fenomenem są zakonnicy prezbiterzy prawie wyłącznie oddani życiu diecezjalnemu, a mniej życiu wspólnemu, które się w ten sposób osłabia.

Pozostaje otwarta refleksja teologiczna i eklezjalna na temat figury i funkcji zakonnika-prezbitera, przede wszystkim gdy podejmuje posługę duszpasterską.

Ponadto należałoby zająć się sprawą zakonników-prezbiterów przyjętych życzliwie przez biskupa w jego diecezji bez odpowiedniego rozeznania i koniecznej weryfikacji. Z drugiej strony trzeba tak samo czuwać nad łatwością z jaką niektóre instytuty zakonne przyjmują bez odpowiedniego rozeznania, kleryków diecezjalnych, usuniętych z seminariów diecezjalnych albo z innych instytutów. Nie można w żaden sposób[43] nie zwracać uwagi na te trzy punkty, także i dlatego, aby uniknąć problemów groźniejszych dla osób i dla wspólnot.

24. Posłuszeństwo i posługa władzy pozostają sprawami bardzo wrażliwymi, także i dlatego, że kultury i modele doznały głębokich przemian, nieznanych wcześniej i, pod pewnymi aspektami może nawet oszałamiających dla niektórych. W tym kontekście, w którym żyjemy sama terminologia przełożony i podwładny nie jest już adekwatna. To co funkcjonowało w kontekście relacyjnym typu piramidalnego i autorytarnym, nie jest już pożądane ani możliwe do przeżywania w sytuacji wrażliwości komunijnej naszego dzisiejszego sposobu czucia się Kościołem i pragnienia bycia Kościołem. Trzeba mieć na uwadze że prawdziwe posłuszeństwo nie może nie stawiać na pierwszym miejscu posłuszeństwo Bogu zarówno tego, kto jest władzą jak i tego, kto słucha; tak jak nie może zrezygnować z odwołania się do posłuszeństwa Jezusa; posłuszeństwo, które zawiera jego krzyk miłości Boże mój Boże, dlaczego mnie opuściłeś? (Mt 27, 36) i milczenie miłości Ojca.

Papież Franciszek kieruje z naciskiem wołanie: „Pragnę szczególnie prosić chrześcijan ze wszystkich wspólnot całego świata o świadectwo braterskiej komunii, które stanie się pociągające i oświecające. Oby wszyscy mogli podziwiać, jak troszczycie się jedni o drugich, jak nawzajem dodajecie sobie odwagi i jak sobie towarzyszycie[44].

Tak więc prawdziwe posłuszeństwo nie wyklucza, co więcej, domaga się, aby każdy wyraził swe przekonania dojrzałe w rozeznawaniu, nawet gdy to przekonanie nie zbiega się z tym, o co prosi przełożony. Potem, w imię komunii, jeśli brat czy siostra, nawet gdy widzą lepsze rozwiązania, są posłuszni ze spontaniczną wolnością, ma miejsce w praktyce posłuszeństwo z miłości [45].

Istnieje rozpowszechnione odczucie, że nie tak rzadko, w relacji przełożony-poddany, brak ewangelicznej bazy braterstwa. Przywiązuje się większe znaczenie instytucji niż osobom, które ją tworzą. Nie przypadkiem wśród głównych przyczyn odejść podkreśla się, jak wynika z doświadczenia tejże Kongregacji: osłabienie wiary, konflikty w życiu braterskim i życie braterskie słabe jeśli chodzi o (wymiar) ludzki.

Sposób kierowania wspólnotą przez przełożonych jest w rzeczywistości dobrze opisany w Kodeksie Prawa Kanonicznego: „Przełożeni (…) otrzymaną władzę powinni wykonywać w duchu służby. (…) mają kierować podwładnymi jako synami Bożymi i odnosząc się z szacunkiem do ich ludzkiej godności mają popierać dobrowolne posłuszeństwo (…) powinni starać się budować braterską w Chrystusie wspólnotę, w której szuka się i miłuje nade wszystko Boga”[46].

25. Na szczególne uwzględnienie i uwagę zasługuje powiązanie przełożony-założyciel w nowych fundacjach. Z jednej strony trzeba dziękować Duchowi Świętemu za tak liczne charyzmaty ożywiające życie kościelne, jednocześnie nie możemy ukryć zakłopotania wobec postaw, w których często odnotowuje się ciasną koncepcję posłuszeństwa, która może stać się niebezpieczna. W tych przypadkach nie promuje się współpracy „z posłuszeństwem czynnym i odpowiedzialnym” [47], ale dziecinną uległość i skrupulatną zależność. W ten sposób można kaleczyć godność ludzką aż do upokorzenia jej.

Nie zawsze w tych nowych doświadczeniach czy też kontekstach, rozumie się właściwie i szanuje w sposób odpowiedni rozróżnienie między forum zewnętrznym i forum wewnętrznym[48]. Wspomniane rozróżnienie daje pewną gwarancję uniknięcia niewłaściwej ingerencji, która może rodzić sytuacje braku wolności wewnętrznej, i prowadząc ej do pewnej kontroli sumień zniewolenia psychologicznego. Chodzi o to, jak i w innych przypadkach, aby nie doprowadzać ludzi do nadmiernej zależności, która mogłaby przyjąć formę przymusu (plagio?) na granicy przemocy psychologicznej. W tej przestrzeni jest ponadto konieczne oddzielenie figury Przełożonego od założyciela.

26. Życie wspólnotowe poziome, zniwelowane, które nie pozostawia miejsca dla oryginalności, odpowiedzialności i serdecznych relacji braterskich, powoduje niedostateczne dzielenie się w rzeczywistym życiu. Dyskredytacja takich relacji jest bardzo ewidentna w konkretnych sposobach życia w ewangelicznej wspólnocie dóbr, co zniekształca relacje braterstwa. Papież ostrzega: „ Kryzys finansowy, jaki przeżywamy, prowadzi nas do zapomnienia, że u jego początków tkwi głęboki kryzys antropologiczny: negacja prymatu istoty ludzkiej![49].

Życie konsekrowane było zdolne w swojej długiej historii oprzeć się profetycznie, ilekroć potęga ekonomiczna prowadziła do upokorzenia osób, szczególnie najuboższych. W obecnej globalnej sytuacji kryzysu ekonomicznego, o czym mówi stale Papież Franciszek, konsekrowani są wezwani do tego, by byli prawdziwie wierni i kreatywni, aby nie zagubić prorockiego wymiaru życia wspólnego wewnątrz i solidarności na zewnątrz zwłaszcza wobec ubogich i słabszych.

Przeszliśmy od ekonomii domowej do procesów administracyjnych i zarządzania, które wymykają się naszej kontroli i uwypuklają naszą niepewność i jednocześnie brak przygotowania. Nie możemy zbyt długo zwlekać z tym, aby na nowo starać się o transparencję w przedmiocie ekonomii i finansów, jako pierwszy krok do odbudowania autentycznego znaczenia sensu ewangelicznego rzeczywistej komunii dóbr wewnątrz naszych wspólnot i konkretnego dzielenia się nimi z tymi, którzy żyją obok nas.

27. We wspólnocie dystrybucja dóbr niech będzie zawsze dokonywana w poszanowaniu sprawiedliwości i współodpowiedzialności. W pewnych przypadkach dostrzega się prawie reżym, który zdradza niezbywalne fundamenty życia w braterstwie, podczas gdy „władza jest wezwana do promowania godności osoby”[50]. Nie można przyjąć stylu zarządzania w którym autonomii ekonomicznej niektórych odpowiada zależność innych, podminowując w ten sposób poczucie wzajemnej przynależności i gwarancję sprawiedliwości, uznając oczywiście zróżnicowanie roli i posług.

Regulacje odnoszące się do stylu życia poszczególnych osób konsekrowanych nie zwalniają z poważnego i roztropnego rozeznania dotyczącego ubóstwa Instytutu, jako ewaluacja, działanie i znaczące świadectwo w Kościele i w ludzie Bożym.

28. Osoby konsekrowane przekonane o prymacie bycia nad posiadaniem, etyki nad ekonomią, powinny przyjąć, jako ducha ich działalności, ekonomię solidarności, dzielenia się, unikając wyłącznego administrowania zasobami pozostającymi w rękach niewielu.

Administracje Instytutu nie są obwodem zamkniętym, jeśli tak jest, nie wyrażają eklezjalności. Dobra Instytutu są dobrami kościelnymi i służą tym samym celom, ewangelicznemu sposobowi promowania osoby ludzkiej, misji, działaniu solidarnym, charytatywnym dla ludu Bożego: szczególnie troska i pomoc ubogim przeżywana jako wspólne zaangażowanie są zdolne dać Instytutowi nową witalność.

Ta solidarność, przeżywana wewnątrz każdego Instytutu i każdej wspólnoty braterskiej, powinna być rozciągnięta także na inne Instytuty. W Liście Apostolskim do wszystkich konsekrowanych Papież Franciszek zaprasza do „komunii między członkami różnych Instytutów”[51]. Dlaczego więc nie pomyśleć o efektywnej komunii w dziedzinie ekonomicznej, szczególnie z tymi Instytutami, które przechodzą sytuacje trudne, dzieląc się własnymi zasobami?[52]. Byłoby to piękne świadectwo komunii wśród Instytutów życia konsekrowanego, profetyczny znak w tym naszym społeczeństwie „ zdominowanym przez nową niewidoczną tyranię, czasem wirtualną, narzucającą w sposób jednostronny i nieubłagany swoje prawa i reguły”[53], tyranię władzy i posiadania, która „nie zna granic”[54].

III. Przygotować nowe bukłaki

29. Wielokrotnie Jezus przestrzegał swych uczniów przed tendencją sprowadzenia nowego przesłania ewangelicznego do starych przyzwyczajeń ryzykując w ten sposób zredukowanie go do czystego powtarzania ethosu. Razem z parabolą o nowym winie, które powinno być wlane do nowych bukłaków jesteśmy wezwani do tego, by dać się kierować logiką błogosławieństw. Kazanie na górze jest magna charta drogi, którą idzie każdy uczeń: Słyszeliście, że powiedziano… ale ja wam powiadam (por. Mt 5,21.27.33.38.43). Jeśli to jest kierunek, w którym mamy iść, Pan przestrzega nas jednocześnie przed niebezpieczeństwem legalistycznego odwrotu: Strzeżcie się… (Mk 8,15; Mt 16,11; Łk 12, 15).

Całość słów i gestów Jezusa przynagla nieustannie do nieskończonego otwarcia na nowość Królestwa. Pierwszym krokiem tego otwarcia jest rozeznanie i odrzucenie wszystkiego tego co pozostaje w sprzeczności z zasadniczymi wartościami wierności Bogu, która wyraża się w dyspozycyjności w służbie: Nie tak będzie między wami (por. Mk 10, 43). Życie Pana Jezusa jest historią nowej prassi, w której zakorzenia się nowe życie jego uczniów powołanych do tego, aby byli wrażliwi na nowe logiki i nowe priorytety zasugerowane przez Ewangelię.

Wierność w Duchu

30. Analiza otwartych jeszcze wyzwań przedstawiona w pierwszej części tych Ukierunkowań, powinna zaprowadzić nas na ten ewangeliczny próg i uczynić gotowymi do uznania punktów problematycznych, aby otworzyć nowe ścieżki nadziei dla wszystkich. Możemy przez analogię zastosowań tu, to co zaleca Papież Franciszek: „ Duszpasterstwo według klucza misyjnego wymaga rezygnacji z wygodnego kryterium pasterskiego, że ‘’zawsze się tak robiło’’. Zachęcam wszystkich, by byli odważni i kreatywni w tym zadaniu przemyślenia celów, stylu i metod ewangelizacyjnych swojej wspólnoty”[55] .

Chodzi bowiem o odkrycie nowych ścieżek wiodących do autentyzmu ewangelicznego i świadectwa charyzmatycznego życia konsekrowanego; do rozeznania a potem uruchomienia koniecznych procesów oczyszczenia i uleczenia z kwasu złości i przewrotności (por. 1Kor 5,8). W tym pasjonującym i pracochłonnym procesie nieuniknione napięcia i cierpienia mogą być sygnałem nowego zarządzania. W rzeczywistości, jesteśmy już na progu nowych syntez, które rodzą się z jękiem i wzdychaniem i w błaganiach, których nie można wyrazić (por. Rzm 8, 23.26), dzięki cierpliwej posłudze kreatywnej wierności[56].

31. Codzienne prośby Papieża Franciszka o ewangeliczność radosną i bez hipokryzji stymulują do większego uproszczenia, które pozwoli odnaleźć wiarę osób prostych i odwagę świętych. Oryginalność ewangeliczna (Mk 10, 43), której życie konsekrowane pragnie być wcielonym proroctwem, realizuje się przez konkretne postawy i wybory: prymat służby (Mk 10, 43-45), wytrwałe wychodzenie ku ubogim i troska o najmniejszych (Łk 9, 48); promocja godności osoby, w jakichkolwiek znajdowałaby się sytuacjach życia i cierpienia (Mt 25,40); pomocniczość, jako realizowanie wzajemnego zaufania i wspaniałomyślnej współpracy wszystkich ze wszystkimi.

32. Aby być zdolnymi do odpowiedzi na apele Ducha i prowokacje historii dobrze byłoby przypomnieć, że: „ Życie zakonne znajduje się w samym sercu Kościoła, jako element o decydującym znaczeniu dla jego misji, ponieważ ‘’wyraża najgłębszą istotę powołania chrześcijańskiego’’ oraz dążenie całego Kościoła do zjednoczenia z jedynym Oblubieńcem’’.[57] Natura znaku więc, która naznacza życie konsekrowane na historycznej drodze ludu Bożego, ustawia je w sposób uprzywilejowany na linii ewangelicznego proroctwa. Ta profetyczna linia jest znakiem i owocem natury charyzmatycznej, która czyni (życie konsekrowane) zdolnym do inwencji (pomysłowości) i oryginalności. Wymaga to stałej dyspozycyjności na znaki, które przychodzą od Ducha aż do słuchania szmeru łagodnego powiewu (por. 1Krl 19,12). Tylko taka postawa pozwala rozpoznać tajemnicze drogi łaski (por. J 3,8), aż do narodzenia się nowej nadziei w płodności Słowa (por. J 4,35).

33. Tożsamość w całym swym znaczeniu, nie jest dana jako coś stałego, bez ruchu i teoretycznego, ale jako proces wzrastania. Rozziew pokoleniowy, inkulturacja, wielokulturowość i interkulturowość, które coraz częściej charakteryzują Instytuty życia konsekrowanego tworzą sytuacje trudne, mogą stać się przestrzenią wyzwań dla prawdziwego dialogu wspólnotowego prowadzonego z serdecznością i w miłości Chrystusa. Tylko w ten sposób każdy poczuje się włączony i odpowiedzialny w projekcie wspólnotowym aby stawał się „ dla wszystkich wzajemnym wsparciem w wypełnianiu własnego powołania”[58] .

Potrzeby te domagają się modyfikacji struktur, w taki sposób, aby wszyscy stali się podporą odnowionego zaufania, dynamicznej i braterskiej wierności.

Modele formacji i formacja formatorów

34. W zakresie formacji w tych latach nastąpiła głęboką transformacja metod, języka, dynamiki, wartości, celów, etapów. Papież Franciszek: „ Trzeba zawsze myśleć niejako w ludzie Bożym, wewnątrz ludu Bożego. (…) Nie powinniśmy formować administratorów, zarządzających, ale ojców, braci, towarzyszy drogi” [59] i jeszcze: „Formacja to dzieło rzemieślnicze, nie policyjne”[60].

Przyjęcie własnego Ratio formationis zaangażowało wiele Instytutów w szukanie odpowiedzi na nowe wymagania. Jednakże odnotowuje się znaczącą rozbieżność języka, jakości i mądrości mistagogicznej. Choć są one jeszcze świeże, i nie obsechł w nich atrament, narzuca się konieczność rewizji tych „zapożyczeń”, przepisanych jeden od drugiego. Właśnie dlatego, że kwestia formacji jest aspektem fundamentalnym dla przyszłości życia konsekrowanego.

35. Jak podkreślił Papież w znanym dialogu z Przełożonymi generalnymi, w szczególny sposób potrzebna jest troska o formację permanentną.

a) Należy ukierunkować formację permanentną według tożsamości eklezjalnej życia konsekrowanego. Nie chodzi o to, aby dokształcić się w zakresie nowych teologii, norm kościelnych i nowych studiów odnoszących się historii i charyzmatu Instytutu. Zadanie jest takie, aby umocnić, a często także odnaleźć własne miejsce w Kościele i w służbie ludzkości. Ta praca zbiega się często z klasycznym drugim nawróceniem, które następuje w decydujących momentach życia, jak wiek średni, sytuacja kryzysu albo odejście z życia aktywnego z powodu choroby czy starości[61].

b) Wszyscy jesteśmy przekonani, że formacja musi trwać całe życie. Jednakże musimy przyznać, że nie istnieje jeszcze kultura formacji permanentnej. Brak ten jest owocem cząstkowej i redukcyjnej mentalności w odniesieniu do stałej formacji; także wrażliwość na jej wagę jest niewielka, a zaangażowanie osób minimalne. Na poziomie praktyki pedagogicznej nie znaleźliśmy jeszcze konkretnych ścieżek, na poziomie indywidualnym i wspólnotowym, które uczyniły by z niej drogę wzrastania w kreatywnej wierności z widzialnymi i trwałymi rezultatami w konkretnym życiu.

c) W sposób szczególny z trudem przebija się idea, że formacja jest naprawdę stała tylko wtedy, gdy jest zwyczajna i dokonuje się w rzeczywistości każdego dnia. Pozostaje jeszcze słaba albo socjologiczna interpretacja formacji stałej związanej ze zwykłym obowiązkiem odnowy (aggiornamento) albo potrzebą ewentualnej odnowy duchowej ale nie jako stała postawa słuchania i dzielenia się wezwaniami, problematyką, horyzontami. Każdy z nas jest wezwany do tego, aby pozwolił się dotknąć, wychowywać, prowokować, oświecać przez życie i przez historię, przez to co głosi i co celebruje, przez ubogich i wykluczonych, przez bliskich i dalekich.

d) Trzeba ponadto wyjaśnić rolę formacji początkowej. Nie może się ona zadowolić formowaniem do uległości i zdrowych tradycji grupy, ale powinna uczynić młodą osobę konsekrowaną naprawdę Oznacza to formowanie serca wolnego, uczenie się w historii każdego dnia, przez całe życie, w stylu Chrystusa, aby być do dyspozycji wszystkich.

e) W szczególny sposób w odniesieniu do tego tematu, staje się niezbędna refleksja także nad wymiarem strukturalno-instytucjonalnym formacji permanentnej. Jak kiedyś, po Soborze Trydenckim, powstawały seminaria i nowicjaty dla formacji początkowej, dzisiaj jesteśmy wezwani do realizowania form i struktur, które by podtrzymywały drogę każdej osoby konsekrowanej ku powolnemu kształtowaniu się na wzór dążeń Syna (por. Flp 2,5). Byłby to znak instytucjonalny nadzwyczaj wymowny.

36. Przełożeni powinni być blisko osób konsekrowanych we wszystkich problemach, które dotyczą ich drogi zarówno na poziomie osobistym jak i wspólnotowym. Jest szczególnym zadaniem przełożonych towarzyszenie, poprzez szczery i konstruktywny dialog, tym, którzy są w formacji, albo którzy powracają, z różnych powodów, na te ścieżki. Trudności, które się pokazały, nakazują, aby promować życie braterskie, w którym elementy humanizujące i ewangeliczne znajdą równowagę, aby każdy czuł się współodpowiedzialny a jednocześnie był uznany jako niezbędny do budowania braterskiej/siostrzanej wspólnoty. Wspólnota bowiem jest najbliższym, właściwym miejscem formacji permanentnej.

37. Trzeba w odpowiedni sposób przygotować nowych profesjonalnych formatorów dla formacji w kontekstach wielokulturowych. „Nowe struktury pomagają, ale same w sobie nie wystarczą” [62]. Struktury międzyprowincjalne albo międzynarodowe mające za zadanie formowanie kandydatów, zakładają zatrudnienie formatorów/ formatorki, którzy są rzeczywiście przekonani, że „chrześcijaństwo nie dysponuje jedynym wzorcem kulturowym, lecz ‘’ pozostając e pełni sobą i dochowując bezwarunkowej wierności orędziu ewangelicznemu i kościelnej tradycji będzie przybierało także oblicze różnych kultur i narodów, w których zostanie przyjęte i zapuści korzenie’”[63]. Zakłada to zdolność i pokorę konieczną do tego, aby nie narzucać systemu kulturowego, ale aby zapładniać każdą kulturę nasieniem Ewangelii i własnej tradycji charyzmatycznej, unikając starannie „pełnej dumy sakralizacji własnej kultury”[64].

Synergia (współdziałanie) nowej wiedzy i kompetencji mogą przynieść pożytek towarzyszeniu formacyjnemu w szczególnym kontekście międzykulturowym, aby uniknąć form asymilacji albo homologacji (zatwierdzenia) – na ścieżce formacyjnej i poza nią – wydobywając problematyki, które wpływają negatywnie na poczucie przynależności do Instytutu i na wytrwałości w powołaniu do sequela Christi.

Ku relacyjności ewangelicznej

Wzajemność i procesy multikulturowe

38. Refleksja nad życiem konsekrowanym żeńskim prowadzi do zadania sobie pytań zarówno w odniesieniu do instytucji jak i o kobietach konsekrowanych jako osobach i we wspólnocie, mając też na uwadze złożoność naszych czasów. Trzeba pamiętać o tym, że szczególnie w tych latach, zwłaszcza w Mulieris dignitatem (1988), Magisterium (Kościoła) przedstawiła pełną szacunku wizję procesów kulturowych i eklezjalnych dotyczących tożsamości kobiet, która ma ewidentny wpływ ( albo czasem ukryty) na to, czym żyje Instytut.

Różnice kulturowe, w sposób szczególny, zobowiązują do podwójnej drogi: zakorzenienie we własnym specyficznym bycie kulturowym i zdolność do przechodzenia ponad ograniczeniami według coraz szerszego ducha ewangelicznego. Poprzez profesję zakonną, osoba konsekrowana wybiera życie, które jest pośredniczeniem między specyficznym zapisem kulturowym i pragnieniem życia ewangelicznego, które w sposób konieczny poszerza horyzonty i pogłębia wrażliwość.

W tej perspektywie wydaje się sprawą ewidentną, konieczność przemyślenia na nowo teologii życia konsekrowanego w jego konstytuujących elementach, przyjmując prośby przychodzące ze świata żeńskiego i łącząc je z męskimi. Położenie nacisku na tym, co specyficzne, nie może wykreślić przynależności do tej samej wspólnoty ludzkiej. Jest rzeczą korzystną, więc, wzięcie na nowo pod uwagę kontaktów interdyscyplinarnych, nie tylko w zakresie teologii, ale także nauk humanistycznych w ich zróżnicowanych częściach.

39. Potrzebne jest pilnie, w szczególny sposób, przyjrzenie się pospiesznemu umiędzynarodowianiu, zwłaszcza w instytutach żeńskich, z zastosowaniem rozwiązań często improwizowanych i bez roztropnego stopniowania. Trzeba zdać sobie sprawę, że poszerzeniu geograficznemu nie towarzyszyła odpowiednia rewizja stylów i struktur, schematów mentalnych i wiedzy kulturowej, które pomogłyby we właściwej inkulturacji i integracji. W sposób szczególny ten brak odnowy dotyczy docenienia sposobu czucia się kobietą w Kościele i w społeczeństwie, jak mówi o tym nauczanie papieskie. To słabe uświadomienie albo, gorzej jeszcze, usunięcie z pola widzenia kwestii kobiecej powoduje pogorszenie się sprawy z bardzo poważną stratą dla nowych pokoleń kobiet. Wiele kobiet bowiem, który powierzyły siebie Instytutowi, aby wprowadził je i uformował do sequela Christi są zobowiązane do przyjęcia zachowań, które stały się już przestarzałe, szczególnie jeśli chodzi o role do spełnienia, który są bardziej podobne do „bycia służącymi” niż do posługi w ewangelicznej wolności.

40. Procesy umiędzynarodowienia powinny angażować cały Instytut (męski czy żeński), aby stawał się warsztatami solidarnej gościnności, dzięki której różne wrażliwości i kultury mogą nabrać siły i znaczenia nie znanego w innych miejscach a więc o wielkiej mocy profetycznej. Ta solidarna gościnność buduje się przez prawdziwy dialog miedzy kulturami, tak aby mogły nawrócić się na Ewangelię bez rezygnowania z własnych właściwości. Obiektywem życia konsekrowanego nie będzie utrzymanie się w stanie permanentnym w różnych kulturach, które napotka, ale utrzymanie w stanie permanentnym ewangelicznego nawrócenia serca w stopniowym budowaniu ludzkiej rzeczywistości interkulturowej.

Czasem słaba i nie poddana inkulturacji antropologiczno-duchowa wizja tożsamości kobiecej ryzykuje to, że zgasi albo zrani żywotność swych sodales obecnych w Instytucie życia konsekrowanego. Jest jeszcze dużo pracy do zrobienia, aby stworzyć odpowiednie modele wspólnotowe tożsamości kobiecej u konsekrowanych. W tym celu należy wzmocnić struktury relacji i siostrzeństwa między przełożonymi i współsiostrami. Żadna siostra nie może być skazana na bycie w stanie poddaństwa, rzecz, którą niestety spotyka się często. Taki stan rzeczy faworyzuje niebezpieczeństwo infantylizmu i mógłby uniemożliwić całościowe dojrzewanie osoby.

Trzeba czuwać nad tym, aby różnica która jest między konsekrowanymi, które pełnią posługę przełożeństwa (na różnych poziomach) albo mają zadanie administrowania dobrami (na różnych poziomach) i siostrami, które zależą od nich, nie stała się źródłem cierpienia z powodu nierówności i autorytaryzmu. Staje się tak, że podczas gdy jedne rozwijają dojrzałość i zdolności tworzenia projektów, te drugie są zubożane nawet w najbardziej elementarnych formach w zakresie decyzji i rozwoju własnego bogactwa osobowego i wspólnoty.

Posługa władzy: modele relacji (relacyjne?)

41. W bardzo szerokiej wizji życia konsekrowanego opracowanej po Soborze, przeszliśmy od centralnego miejsca zajmowanego przez władzę do centralnego miejsce zajmowanego przez dynamikę braterstwa/siostrzeństwa. Dlatego właśnie, władza nie może być czym innym, jak w służbie komunii: jest prawdziwe ministerium (posługą) towarzyszenia braciom i siostrom na drodze świadomej i odpowiedzialnej wierności.

Aby posługa władzy była ewangeliczna miejscem nie do pominięcia musi stawać się konfrontacja między braćmi i siostrami, wysłuchanie pojedynczych osób. Posługiwanie się technikami zarządzania albo metody uznawane za wyraz „woli Bożej” stosującymi aplikacje typu „quasi-duchowego” czy paternalistycznego, są redukcją w porównaniu z posługą, która powinna konfrontować się z oczekiwaniami innych, z codzienną rzeczywistością i z wartościami przeżywanymi i dzielonymi we wspólnocie.

42. W relacji przełożony – poddany, wyzwaniem jest odpowiedzialne dzielenie się wspólnym projektem, która przewyższa zwykłe wykonanie posłuszeństwa, które nie służy Ewangelii a tylko zwykłym potrzebom utrzymania jakiejś aktualnej sytuacji albo jest odpowiedzią na potrzeby zarządzania w szczególności ekonomicznego.

Według tej wizji trzeba rozważyć prośby, które otrzymuje często to Dykasterium przy okazji zatwierdzenia Konstytucji (napisanych na nowo i/albo poprawionych), aby sformułować na nowo terminologię prawną, która obowiązuje, w odniesieniu do sformułowań przełożony i poddany. O to właśnie dekret soborowy Perfectae caritatis prosił, gdy pisał: „Sposób życia, modlitwy i pracy powinien odpowiadać warunkom fizycznym i psychicznym dzisiejszych ludzi, a także – zgodnie z charyzmatem instytutu – potrzebom apostolskim, wymogom kultury oraz sytuacji społecznej i ekonomicznej[65].

43. Trzeba zachęcać więc do posługi władzy, która wzywa do współpracy i do wspólnej wizji w stylu braterstwa/siostrzeństwa. To Dykasterium, w harmonii z drogą posoborową, opublikował w swym czasie Instrukcję Posługa władzy i posłuszeństwo. Faciem tuam, Domine, requiram uznając, że „temat ten wymaga szczególnej refleksji, przede wszystkim ze względu na zmiany, które nastąpiły w Instytutach i we wspólnotach w ostatnich latach, a także w świetle tego, co proponują ostatnie dokumenty magisterium na temat odnowy życia konsekrowanego”[66].

Nie może bowiem nie niepokoić to, że – po ponad pięćdziesięciu latach od zamknięcia Soboru – istnieją style i prassi zarządzania, które oddalają się albo są wręcz przeciwne duchowi służby, aż do degenerowania się w formy autorytaryzmu.

44. Uzasadniona prerogatywa władzy osobistej przełożonych jest w niektórych przypadkach rozumiana mylnie jako władza prywatna aż do granic źle rozumianego protagonizmu, jak przestrzega Papież Franciszek: „Pomyślmy o krzywdach jakie robią Ludowi Bożemu mężczyźni i kobiety w Kościele, którzy są karierowiczami, arywistami, którzy używają ludzi, Kościół, braci i siostry -, jako trampolinę dla własnych interesów i ambicji osobistych. Ale ci czynią wielką krzywdę Kościołowi” [67]. Nie tylko, ale ten kto sprawuje posługę władzy musi uważać „aby nie ulec pokusie osobistej samowystarczalności, to znaczy przekonaniu, że wszystko zależy od niego albo od niej”[68].

45. Władza samowystarczalna wymyka się ewangelicznej logice współodpowiedzialności między braćmi i siostrami, podważając w nich pewności wiary, którymi powinni się kierować[69]. Otwiera się w ten sposób kwadratura koła, która naraża na kompromitację wizję wiary, która jest podstawowym i jednoznacznym założeniem uznania roli przełożonych. Takie uznanie nie ogranicza się do przyjęcia osobowości tego lub tej osoby sprawującej teraz władzę, ale idzie dużo dalej. Chodzi o wzajemne zaufanie i o wzajemne zawierzenie się sobie i to w prawdzie.

Także w sytuacjach konfliktu i sporów, odwołanie się do form autorytaryzmu powoduje całą serię nieporozumień i rozdarć które, przekraczając konkretne sytuacje, podsycają w Instytucie dezorientację i brak zaufania, lub też nakłada ciężkie ograniczenia hipoteczne na najbliższej przyszłości Instytutu. Kto jest powołany do posługi władzy – w jakiejkolwiek sytuacji – nie może zaniedbać poczucia odpowiedzialności, które to niesie, przede wszystkim zmysłu równowagi co do własnej odpowiedzialności w odniesieniu do braci i sióstr. „ To wszystko staje się możliwe przez zaufanie do odpowiedzialności braci, ‘’odnosząc się z szacunkiem do ich ludzkiej godności mają popierać dobrowolne posłuszeństwo’’ (KPK kan. 618) i poprzez dialog, mając świadomość, że przylgnięcie powinno nastąpić „ w duchu wiary i miłości, aby pójść za Chrystusem posłusznym” a nie z powodu innych motywacji”[70].

46. [Prawo własne powinno zadbać, aby] „przełożeni ustanowieni na określony czas, nie sprawowali urzędów, z którymi łączy się władza rządzenia, przez dłuższy czas bez przerwy”[71]. Ta norma Kodeksu jest jeszcze w fazie recepcji, choć są różnice, także znaczne, w praktyce Instytutów. Motywacje, które zwykle są przywoływane przy przedłużaniu kadencji poza normy przewidziane przez Kodeks, odpowiadają sytuacjom nadzwyczajnym lub brakom w personelu, szczególnie w przypadku wspólnot lokalnych. Wpływ tradycji własnych Instytutu sprawił, że ustabilizowała się pewna mentalność, która w rzeczywistości przeszkadza w zmianach. Kończy się w ten sposób, że rola, która jest służbą staję się źródłem przywilejów. W tej perspektywie normy określone przez Prawo własne, jeśli są nieodpowiednie, muszą być przejrzane i zmienione; jeśli są określone w sposób jasny, powinny być uszanowane.

Uważne przyjrzenie się spowolnieniu jeśli chodzi o zmiany Przełożonych wydaje się wskazywać na troskę o zapewnienie kontynuacji zarządzania dziełami bardziej niż ze względu na wymagania związane z animacją wspólnoty. Ponadto, w ramach oceny wspólnot, obecność braci i sióstr z ostatnich pokoleń, stawia warunki dla pokoleniowej wymiany. Opóźnienia w zmianach mogłoby być rozumiane jako brak zaufania co do ich zdolności i możliwości aż do wytworzenia pustki, która by stałaby się, w przyszłości, trudna do zapełnienia.

47. Wszyscy musimy pamiętać to, co powiedział na ten temat Papież Franciszek: „ W życiu konsekrowanym przeżywa się spotkanie między młodymi i starszymi, między obserwancją i proroctwem. Nie patrzymy na to, jako na dwie przeciwne sobie rzeczywistości. Dobrze jest dla starszych gdy komunikują młodszym swą mądrość; i dobrze jest dla młodych gdy przyjmują to dziedzictwo doświadczenia i mądrości, niosą jest ze sobą, nie po to, by przechowywać w muzeum, ale niosąc je ze sobą stawiać czoło wyzwaniom, które przynosi życie, niosąc je dla dobra rodziny zakonnej i całego Kościoła[72].

Posługa władzy: kapituły i rady

48. W tej stałej pracy rozeznawania i odnowy szczególną wagę mają „Kapituły (albo podobne im zebrania), tak partykularne jak generalne, podczas których każdy Instytut jest wezwany do wyboru Przełożonego lub Przełożonej według norm ustalonych przez własne Konstytucje i do rozeznania, w świetle Ducha Świętego, odpowiednich sposobów zachowania i uobecniania w różnych sytuacjach historycznych i kulturowych charyzmatu Instytutu oraz jego dziedzictw duchowego”[73]. Ponadto Kapituła „powinna być w ten sposób powołana, aby reprezentując cały Instytut, stała się prawdziwym znakiem jego jedności w miłości”[74].

Refleksja nad reprezentowaniem [Instytutu] na Kapitule rozpoczyna się od horyzontu najbardziej autentycznego: jedność w miłości. Reguły i procedury wyboru sióstr i braci na Kapitułę – szczególnie gdy chodzi o poziom generalny – nie mogą nie wziąć pod uwagę zmienionej sytuacji kulturowej i pokoleniowej, która składa się dziś na obraz tak wielu Instytutów i Stowarzyszeń życia apostolskiego. Ten międzykulturowy wymiar powinien wyrażać się w sposób sprawiedliwy i zrównoważony w składzie Kapituły.

49. Powstaje problem gdy reguły i procedury są nie dostosowane albo też przestarzałe i prowadzą do braku równowagi w reprezentacji kapitulnej z wynikającym z tego ryzykiem hegemonii kulturowej albo ograniczonych ram pokoleniowych. Aby uniknąć tych skrzywień jest konieczne powolne wprowadzenie reprezentacji sióstr-braci należących do różnych stref kulturowych. Chodzi o to, aby dać zaufanie tym, którzy choć w naszych środowiskach uważani są za zbyt młodych, w innych – świeckich i kulturowych – mieliby kwalifikacje, aby zajmować miejsca związane z odpowiedzialności także ze względu na swe zdolności. Procedury powinny zyskać na elastyczności, aby zagwarantować szersze i długowzroczne przedstawicielstwo potrzebne do budowania pożądanej i żywotnej przyszłości.

Nie chodzi tylko o poprawność procedur i inteligentne zastosowanie odpowiednich metod, ale o to, „aby uwidocznić najpełniej jak to jest możliwe wolę Chrystusa co do drogi, jaką ma iść wspólnota” – pisze Reguła Taize – w duchu poszukiwania oczyszczonego przez jedyne tylko pragnienie, to jest rozeznania Bożych planów.

50. Wola każdej osoby należącej do kapituły otwarta na Ducha, powinna towarzyszyć każdej decyzji podejmowanej w zgromadzeniu kapitulnym; nie powinna ona lekceważyć wymianę zdań i punktów widzenia, które choć różnią się, współdziałają w poszukiwaniu prawdy. W ten sposób napięcie ku jednomyślności i możliwość osiągnięcia jej, nie są metami nieosiągalnymi, ale przeciwnie, wyrażają w sposób jaśniejszy owoce wzajemnego słuchania i wspólnej dyspozycyjności wobec Ducha.

Nie byłoby roztropne odsunąć proces rozeznania do prywatnych horyzontów uczestników kapituły tak, jakby była ona imprezą samotników. Chodzi „ nawiązanie kontaktu z przechodzącym Duchem” a to oznacza „ słuchać tego co Bóg mówi jakby wewnątrz sytuacji, jakimi żyjemy” w Instytucie. Rozeznanie „nie zatrzymuje się na opisie sytuacji i problematyki (…) idzie zawsze ponad to i udaje mu się dostrzec w każdym obliczu, każdej historii, każdej sytuacji okazję, sposobność, możliwość”[75]. Dobrze jest nie zapomnieć, że kapituła generalna jest miejscem posłuszeństwa osobistego i wspólnego Duchowi Świętemu; osiąga się to pełne poddania wsłuchanie zginając naszą inteligencję, serce i kolana w modlitwie. W takiej postawie nawrócenia, każdy uczestnik kapituły, w momencie decyzji działa według sumienia i osądza, w świetle otrzymanym od Ducha Świętego, dobro Instytutu w Kościele. Taka modlitewna postawa łączy w sposób trwały historię Kapituł Generalnych, które nie bez powodu rozpoczynały się w dniu Zesłania Ducha Świętego.

51. Wydarzenie kapitulne niesie ponadto wybór Przełożonego i Przedłożonej generalnej. W ostatnich latach zaobserwowało się pewną tendencję do postulacji. Instytut postępuje według kanonów 180-183 Kodeksu Prawa Kanonicznego. Bierze się pod uwagę te przepisy wtedy, gdy pojawia się jakaś przeszkoda w kanonicznym wyborze tej samej osoby albo w przypadkach odstąpienia od kwalifikacji osobistych potrzebnych do wypełnienia roli, określonych w prawie powszechnym albo własnym, jak na przykład: wiek, lata profesji[76], albo relatywne wykluczanie się ról[77]. Najczęstszym przypadkiem jest przeszkoda nowego wyboru (lub ponownego wyboru) Przełożonego generalnego lub Przełożonej generalnej po wyczerpaniu czasu mandatów przewidzianych przez Konstytucje. Stan faktyczny tu przypomniany przedstawia złożoność kontekstów (Instytut), sytuacji personalnych (kandydaci do tej roli) i, nie jako ostatnie – okoliczności, które ukierunkowują prośbę o postulację skierowaną do właściwego Dykasteru. Oto niektóre uściślenia.

Nie jest najlepszym założeniem dla rozeznawania wyborczego założyć jako rzecz pewną postulację, tak jakby a priori wykluczało się alternatywne możliwości. Potrzebna większość to „przynajmniej dwie trzecie głosów”[78]. Ta norma kanoniczna pragnie zachęcić do podjęcia zadania mającego na celu najpierw rozeznanie czy jest konieczne odwołanie się do postulacji. Współodpowiedzialność realizowana w sposób kolegialny niesie ze sobą także odpowiedzialność poszukiwania rozwiązań alternatywnych. W niektórych Instytutach został wprowadzony jako prassi, model wstępnych konsultacji. Jednakże sugeruje się, aby unikać formowania większości wcześniej utworzonych.

52. Kapituły generalne wybierają zwykle poza generalnym Moderatorem[79], Radę, która jest organem współpracy w zarządzaniu Instytutem. Od każdego Radnego „oczekuje się uczestniczenia z przekonaniem i osobiście w życiu i w misji”[80] Instytutu „ uczestniczenie, które pozwala na dialog i rozeznanie”[81]. W duchu szczerości[82] i lojalności, tak, „aby mieć stale obecność Pana, który oświeca i kieruje”[83].

Nieuniknione trudności i nieporozumienia, jeśli nie stawi się im czoła, mogą zagrozić pragnieniu porozumienia i zdolności do szukania zbieżności wewnątrz Rady. Organizm współpracy w zarządzaniu dla dobra wspólnego Instytutu, podejmuje też zadanie troski o własne funkcjonowanie, nie zaniedbując metod towarzyszenia (duchowego, zawodowego i odpowiedniej formacji), które dają nadzieję na długodystansowe rozeznawanie. Rada nie powinna bowiem, w pierwszy rzędzie troszczyć się o własny wizerunek, ale przede wszystkim troszczyć się o własną wiarygodność jako organ współpracy w zarządzaniu Instytutem.

53. Nowa geografia obecności życia konsekrowanego w Kościele zarysowuje nowe równowagi kulturowe w życiu i w rządzeniu Instytutem [84]. Międzynarodowy skład Kapituły wyraża zwykle także wielokulturową konfigurację Rady. Doświadczenie wielu Instytutów życia konsekrowanego i Stowarzyszeń życia apostolskiego ma już długą tradycję w tym względzie. Instytuty nowsze są w okresie uczenia się, by „wyrażać w ramach katolickiej jedności dążenia różnych ludów i kultur”[85]. Chodzi o wymagającą drogę, która „potrzebuje oczyszczenia i dojrzewania” [86].

Współczesne procesy umiędzynarodowienia są warsztatami otwierającymi ku przyszłości, której się nie improwizuje w tym co odnosi się do formacji do zadań związanych z odpowiedzialnością a w szczególności, w odniesieniu do roli Radnego. Wymiana pokoleniowa i kulturowa nie powinna być narażona na sytuacje, które mogą mieć negatywny wpływ na wewnętrzne dynamiki rozeznawania i odbijać się na dobrym zarządzaniu Instytutem.

Oto przykład takich problematycznych sytuacji: podmioty zdolne, ale jeszcze nie przygotowane odpowiednio albo kandydaci niedojrzali; zakonnicy wprowadzeni bardziej z racji logiki równego podziału kulturowego niż z powodu doświadczenia i/albo kompetencji osobistych; i na koniec – przymusowe wybory z powodu braku alternatyw.

54. Włączenie braci/sióstr z innych kultur i pokoleń nie zmienia na pewno tradycyjnej roli radnych, ale wpływa na rozumienie roli i na model interakcji wewnątrz i na zewnątrz Rady. Wkład innych sposobów patrzenia (analiza/ocena problemu) poszerza horyzonty rozumienia rzeczywistości Instytutu: bardziej od strony peryferii niż od strony centrum; kultura i wymiana pokoleniowa – połączenie już ze swej istoty dość złożone – powinno sprzyjać nowemu impulsowi w stawianiu czoła przyszłości Instytutu.

Inicjacja do pełnienia odpowiedzialnej roli wpisuje się w doświadczenie. Jeśli doświadczenie jest codziennym procesem uczenia się, uczenie powinno być podparte specyficzną formacją. W przeciwnym razie formacja nie zostanie należycie umocowana pod kątem skuteczności samej roli, jaką się pełni i jej integracji w dynamice pracy rady. Chodzi w tym przypadku o odkrycie i przemyślenie ukierunkowań dojrzewających w długim procesie tradycji zarządzania w Instytutach życia konsekrowanego i Stowarzyszeń życia apostolskiego, która inwestując w teraźniejszość przygotowywała przyszłość, nie bez koniecznej weryfikacji przez czas. Najbliższa przyszłość nie może zawęzić horyzontu: nowe umiejętności ( wiedza i kompetencje) mogą dać swój wkład w poszerzeniu naszych horyzontów, ale przede wszystkim w tym, aby nie pozostać na marginesie przyszłości, uwięzieni przez ograniczone sposoby widzenia, które na dłuższą metę unieruchamiają nas na wspólnej drodze.

Zakończenie

55. W winnicy Pańskiej osoby konsekrowane pracowały, w minionych dziesiątkach lat, przystosowania posoborowego z wielkodusznym zaangażowaniem i odwagą. Teraz nadszedł czas winobrania i wina nowego, które wyciśniemy z radością z winogron i zbierzemy je sumiennie w odpowiednich bukłakach, dopóki fermentowanie typowe dla czasu dojrzewania wina nie stworzy osadu, pozostawiając miejsce na nową stabilność. Nowe wino i nowe bukłaki są do naszej dyspozycji, realizowane z naszą współpracą według charyzmatów i sytuacji kościelnych i społecznych, pod kierunkiem Ducha i odpowiedzialnych za Kościół. Nadszedł czas, aby zatroszczyć się o nowość w jej kreatywności, aby zachowała autentyczny (świeży) smak żyzności błogosławionej przez Pana.

Nowe wino wymaga, aby przechodzić ponad odziedziczonymi modelami, aby docenić nowość, wywołaną przez Ducha, przyjąć ją z wdzięcznością i troszczyć się o nią aż do pełnej fermentacji. Jeśli chodzi także o nowy strój, o którym mówi Jezus na tej samej stronie ewangelicznej, został on przygotowany poprzez różne fazy dostosowania i teraz jest czas, aby go ubrać z radością, pośród ludu wiernych.

56. Nowe wino, nowe bukłaki, nowe strój – pokazują czas dojrzałości i kompletności, których nie można narazić na ryzyko przez nierozważne podejście albo taktyczne ustępstwa: to co stare nie powinno być zmieszane z tym co nowe, ponieważ każde z nich należy do innego czasu, jest owocem czasów i różnych cech i powinno być zachowane w swej własnej oryginalności.

Pan winnicy, który uczynił owocnym dzieło naszych rąk i kierował drogami przystosowania (aggiornamento), niech da nam umiejętności zachowania z odpowiednimi narzędziami i cierpliwą czujnością tę nowość, która została nam zawierzona, bez lęków i z odnowionym zrywem ewangelicznym.

57. Święta Maryjo, Kobieto nowego wina, zachowaj w nas pragnienie kontynuowania w nowości Ducha, rozpoznając znaki Jego obecności w nowym winie, owocu winobrań i nowych czasów.

Uczyń nas uległymi twej łasce i aktywnymi w przygotowaniu bukłaków, które mogłyby przechowywać a nie tracić sok winorośli. Uczyń nasze kroki mocnymi w tajemnicy krzyża, o którą Pan prosi dla każdego nowego stworzenia.

Naucz nas czynić to, co Chrystus, Syn twój nam powie (por. J 2,5), abyśmy mogli codziennie usiąść przy twoim stole: to On jest nowym winem, przez które składamy dzięki, otrzymujemy i dajemy błogosławieństwo.

Podtrzymuj w nas nadzieję w oczekiwaniu na dzień, w którym będziemy pić nowe owoce winorośli z Chrystusem, w Królestwie Ojca (por. Mt 26, 29).

Ojciec Święty zatwierdził opublikowanie tych Ukierunkowań w czasie Audiencji w dniu 3 stycznia 2017

Watykan, 6 stycznia 2017

Uroczystość Objawienia Pańskiego

Kardynał João Braz de Aviz
Prefekt

Arcybiskup José Rodríguez Carballo
Sekretarz

@ Wydawnictwo Libreria Vaticana

PRZYPISY

[1] Franciszek, Adh. Apost. Evangelii gaudium (24 listopada 2013), 154

[2] Tamże, 20

[3] Tamże, 231

[4] Tamże, 58

[5] Sobór Ekumeniczny Watykański II, Dekret o odnowie życia zakonnego Perfectae caritatis, 1

[6] Por. Sobór Ekumeniczny Watykański II, Konstytucja dogmatyczna o Kościele Lumen gentium, 43-47

[7] SOBÓR EKUMENICZNY WATYKAŃSKI II, Dekret o odnowie życia zakonnego Perfectae caritatis, 2

[8] KPK, kan. 578

[9] Jan Paweł II, Adh.Apost. Vita consecrata (25 marca 1996), 37.

[10] SOBÓR EKUMENICZNY WATYKAŃSKI II, Dekret o odnowie życia zakonnego Perfectae caritatis, 3

[11] Jan Paweł II, Adh.Apost. Vita consecrata (25 marca 1996), 20.

[12] Tamże, 21

[13] Tamże, 100

[14] Tamże, 55

[15] Tamże, 54

[16] Franciszek, List Apostolski do wszystkich konsekrowanych z okazji Roku życia konsekrowanego (21 listopada 2014)

[17] Sobór Ekumeniczny Watykański II, Dekret o odnowie życia zakonnego Perfectae caritatis, 2-4

[18] Franciszek, Poranna medytacja w kaplicy Domus Sanctae Marthae, Rzym (5 września 2014) [tł.jo]

[19] Kongregacja Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego, Zacząć na nowo od Chrystusa. Odnowione zaangażowanie życia konsekrowanego w Trzecim Tysiącleciu, (19 maja 2002), 19

[20] Jan Paweł II, Adh. Apost. Posynodalna Vita consacrata (25 marca 1996), 66

[21] Tamże

[22] Tamże, 67

[23] Por. tamże

[24] Por. tamże, 70-71

[25] Por. tamże, 58

[26] Por. tamże, 57

[27] Jan XXIII, Encyklika Pacem in terris o pokoju wśród narodów (11 kwietnia 1963), 22

[28] Jan Paweł II, List Ap. Mulieris dignitatem (15 sierpnia 1988), 66

[29] Jan Paweł II, Adh. Ap. Posynodalna Vita consecrata (25 marca 1996), 58

[30] Tamże, 57

[31] Tamże, 57

[32] Tamże, 58

[33] Franciszek, Przemówienie z okazji Spotkania z Episkopatem brazylijskim, Rio de Janeiro (27 lipca 2013)

[34] Por. KPK, kan. 636,

[35] Franciszek, Adh. Ap. Evangelii gaudium (24 listopada 2013), 30

[36] Por. Jan Paweł II, List Ap. Novo millennio ineunte (6 stycznia 2001), 45; Kongregacja Instytutów Życia Konsekrowanego I Stowarzyszeń Życia Apostolskiego, Instrukcja Rozpocząć na nowo od Chryzstusa (19 maja 2002), 14

[37] Kongregacja Instytutów Życia Konsekrowanego I Stowarzyszeń Życia Apostolskiego, Instrukcja Posługa władzy i posłuszeństwo. Faciem tuam, Domine, requiram (11 maja 2008), 13f

[38] KPK, kan. 602; por. Sobór Ekumeniczny Vatykański II, Dekret o odnowie życia zakonnego Perfectae caritatis, 15

[39] Por. Kongregacja Instytutów Życia Konsekrowanego I Stowarzyszeń Życia Apostolskiego, Instrukcja Posługa władzy i posłuszeństwo. Faciem tuam, Domine, requiram (11 maja 2008), 14b

[40] Por. Tamże, 12

[41] Sobór Ekumeniczny Watykański II, Dekret od odnowie życia zakonnego Perfectae caritatis, 3

[42] Kongregacja Instytutów Życia Konsekrowanego I Stowarzyszeń Życia Apostolskiego, Tożsamość i misja brata zakonnego w Kościele, LEV, Watykan, 2013

[43] Kongregacja do spraw kleru, Dar powołania kapłańskiego. Ratio fundamentalis institutionis sacerdotalis (8 grudnia 2016).

[44] Franciszek, Adh. Apost. Evangelii gaudium (24 listopada 2013), 99

[45] Por. Franciszek z Asyżu, Rady duchowe, III, 6.

[46] KPK, kann. 618-619; por. Sobór Ekumeniczny Watykański II, Dekret o odnowie życia zakonnego Perfectae caritatis 14.

[47] Tamże, 14

[48] Tej sprawie poświęca szczególna uwagę kan. 630

[49] Franciszek, Adh. Ap. Evangelii gaudium (26 listopada 2013), 55

[50] Kongregacja Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego, Instrukcja Posługa władzy i posłuszeństwo, Faciam tuam, Domine, requiram (11 maja 2008), 13b.

[51] Franciszek, List Apostolski do wszystkich konsekrowanych z okazji Roku życia konsekrowanego (21 listopada 2014), II, 3

[52] Kongregacja Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego, List okólny Wytyczne dotyczące zarządzania dobrami Instytutów życia konsekrowanego i Stowarzyszeń zycia apostolskiego (2 sierpnia 2014), 2.3

[53] Por. Franciszek, Adh. Apost. Evangelii gaudium (24 listopad 2013), 56

[54] Tamże

[55] Franciszek, Adh. Apost. Evangelii gaudium (24 grudnia 2013), 33

[56] Por. Jan Paweł II, Adh. Apost. Posynodalna Vita consecrata (25 marca 1996), 37.

[57] Tamże, 3.

[58] KPK, kan. 602

[59] Franciszek, Obudźcie świat. Rozmowa Papieża Franciszka z Przełożonymi Generalnymi. W La Civilta Cristina, 165 (2014/I), 11.

[60] Tamże, 10

[61] Jan Paweł II, Adh. Apost. Vita consecrata (25 marca 1996), 70

[62] Benedykt XVI, List Encyklika Spe salvi (30 listopada 2007), 25

[63] Franciszek, Adhortacja Apost. Evangelii gaudium (24 listopada 2013), 116

[64] Tamże

[65] Sobór Ekumeniczny Watykański II, Dekret o odnowie życia zakonnego Perfectae caritatis, 3

[66] Kongregacja Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego,  Instrukcja Posługa władzy i posłuszeństwo. Faciem tuam, Domine, requiram (11 maja 2008), 3

[67] Franciszek, Przemówienie do Uczestniczek Zebrania Plenarnego Międzynarodowej Unii Przełożonych Generalnych (Rzym, 8 maja 2013), 2

[68] Kongregacja Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego,  Instrukcja Posługa władzy i posłuszeństwo. Faciem tuam, Domine, requiram (11 maja 2008), 25b

[69] Por. Paweł VI, Adh. Apost. Evangelica testificatio (29 czerwca 1971), 25

[70] Kongregacja Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego,  Instrukcja Posługa władzy i posłuszeństwo. Faciem tuam, Domine, requiram (11 maja 2008), 14b

[71] KPK, kan. 624 & 2,

[72] Franciszek, Homilia w czasie święta Ofiarowania Pana podczas XVIII Światowego Dnia Życia Konsekrowanego ( 2 lutego 2014).

[73] Jan Paweł II, Adh. Apost. Vita consecrata ( 25 marca 1996), 42

[74] KPK, kan. 631 & 1.

[75] Franciszek, Przemówienie z okazji Kongresu Diecezji rzymskiej (16 czerwca 2016).

[76] Por. KPK, kan. 623.

[77] Por. KPK, kan. 152.

[78] Por. KPK, kan. 181 &1.

[79] Por. KPK, kan. 625 &1.

[80] Kongregacja Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego, Instrukcja Zacząć na nowo od Chrystusa. Odnowione zaangażowanie życia konsekrowanego w Trzecim Tysiącleciu (19 maja 2002), 14

[81] Tamże

[82] Por. KPK, kan. 127 &3.

[83] Kongregacja Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego, Instrukcja Zacząć na nowo od Chrystusa. Odnowione zaangażowanie życia konsekrowanego w Trzecim Tysiącleciu (19 maja 2002), 14

[84] Tamże

[85] Jan Paweł II, Adh. Apost. Vita consecrata (25 marca 1966), 47

[86] Franciszek, Adh. Ap. Evangelii gaudium (24 listopada 2013), 69.

SERWIS INFORMACYJNY KONFERENCJI WYŻSZYCH PRZEŁOŻONYCH ZAKONÓW MĘSKICH W POLSCE

Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Zgoda