1967.03.12 – Rzym – Przemówienie Kard. Antoniutti na Kongresie Międzynarodowej Unii Przełożonych Generalnych

ODNOWA ZAKONNA

I. GŁÓWNE ŹRÓDŁA ODNOWY

Jeżeli Wasza Unia ma odpowiedzieć oczekiwaniom Kościoła i stać się siłą wzmacniającą Zgromadzenia zakonne, trzeba, by Przełożone Generalne oparły się przede wszystkim na prawdziwej nauce Soboru, by wsłuchiwały się w jego autorytatywny głos i wskazania jego wprowadzały w życie.

Jeżeli chcecie dobrze odebrać jakiś program radiowy czy telewizyjny, nastawiacie dokładnie odbiornik na daną stację, by uniknąć wszelkich zakłóceń. Uzyskujecie wówczas wyraźny i czysty odbiór potrzebnych wam wiadomości.

Jeżeli chcecie poznać uchwały Soboru Watykańskiego w ich autentycznej formie, powinnyście uchwycić właściwą stację nadawczą, jaką jest Papież i jego odpowiedzialne organy; musicie unikać stacji niewłaściwych, które podają teorie, opinie, kryteria, propozycje niezgodne z literą i duchem Soboru.

Trzeba przede wszystkim trzymać się nauki Kościoła i wnikać w treść przemówień Papieża, który usilnie i często przypomina najistotniejsze cele życia zakonnego. „Wiecie – powiedział On w zeszłym roku do Franciszkanów Konwentualnych – jaka burza głosów podniosła się w ostatnich latach na temat tradycyjnego ujęcia życia zakonnego, jakoby to ujęcie musiało być, jak się mówi „odmityzowane”.

Biorąc pod uwagę istotne znaczenie pojęcia konsekracji, trzeba przypomnieć, że odnowa zakonna powinna oprzeć się na zasadach Ewangelii.

Te formy odnowy, które są propagowane i wprowadzone bez dostatecznego uwzględnienia zasad teologicznych, zagrażają zwartości Instytutów i stają się przyczyną rozdźwięków.

Rozrastające się drzewo by oprzeć się wichrom, zapuszcza głęboko w ziemię swe korzenie. Podobnie idea, która się rozwija, inicjatywa, którą się podejmuje, ruch, który chce się upowszechnić, winny oprzeć się na solidarnych podstawach, by zapewnić sobie trwałość.

Trzeba przede wszystkim przypomnieć, że chodzi o określenie przygotowanie i przeprowadzenie prawdziwej odnowy duchowej, która pociągnie za sobą właściwe przystosowanie do warunków i potrzeb współczesnego świata.

Główną zasadą tej odnowy winno być mocne przekonanie, że Ewangelia jest fundamentem i najwyższą normą życia. Zakonnicy powinni więc oprzeć swoje życie i swą działalność na tej zasadzie, starając się całą swoją istotę, związać się z Chrystusem.

 

II. WIERNOŚĆ ZAŁOŻYCIELOM

Odnowa życia zakonnego w duchu Soboru nie jest zwyczajnym przystosowaniem do zewnętrznych potrzeb współczesnego świata. Polega ona na dochowaniu wierności temu, czym życie zakonne jest i czym powinno być w Kościele – to jest na odnowie wierności Ewangelii, z której czerpie ono swe natchnienie i dzięki której może zachować swą pełną żywotność.

Odnowa zgromadzeń zakonnych nie polega na ustępstwach na rzecz ducha czasu, lecz na włączeniu się na bieżąco w działalność współczesnego świata, w to co jest dobre w jego osiągnięciach – stąd wynika że trzeba poznać aktualne warunki, by skuteczniej apostołować. W rzeczywistości nie chodzi o służenie współczesnemu społeczeństwu kosztem życia zakonnego, lecz o coraz lepsze przystosowanie się do społeczności za pośrednictwem Kościoła, który sam przystosowuje się do rozwoju ludzkości.

Życie zakonne jest nierozdzielnie związane z Kościołem, który je zatwierdza, podtrzymuje, wspiera, broni, zapewniając mu szybki rozwój.

W przeprowadzaniu odnowy trzeba, jak Założyciele, z gorliwością zwrócić się ku Kościołowi. W tym też znaczeniu powinno się interpretować słowa dekretu „Perfectae caritatis” n. 2 d, który zaleca Instytutom taką formację sowich członków, „ażeby oni rozumnie oceniając w świetle wiary położenie dzisiejszego świata i pałając gorliwością apostolską mogli skuteczniej nieść pomoc ludziom”.

Założyciele powołani przez Boga w określonych czasach do tego, by służyć Kościołowi, trwali w zespoleniu z nim, to znaczy z kompetentną władzą.

Zakonnicy więc nie mogą być prawdziwymi synami swych Założycieli, jeśli nie są oddanymi synami Zgromadzenia, który budzi pogłębia i żywi owocną miłość do Kościoła, dla którego Instytuty zostały powołane.

Duch Kościoła, który jest natchnieniem działalności chrześcijan, powinien u zakonników łączyć się z tym wszystkim, co w danym Instytucie kieruje i prowadzi do Kościoła.

Jedynie wzrost miłości i ścisła więź z własnym zgromadzeniem doda zakonnikom nowej siły w służbie Kościołowi i wniesie w nią charakterystyczne osoby ducha Założycieli.

Każde Zgromadzenie winno zachować swój własny charakter, naśladując życie Założycieli, kierując się ich duchem oraz wnikając w ich zamierzenia. Nie znaczy to jednak, że powinniśmy żyć dziś tak, jak żyli Założyciele. Powinniśmy starać się o to, by świeżość myśli i gorliwość serca Założycieli mogły zajaśnieć we współczesnym świecie.

Nie chodzi o dosłowne, mechaniczne czynienie tego, co zalecali Założyciele, ale o zastosowanie do konkretnych warunków dzisiejszego życia zasad, norm, praw i ustawienia Założycieli. Gdyby bowiem żyli oni dzisiaj nadaliby nowy rytm swemu Zgromadzeniu.

Trzeba więc, by Przełożeni wsłuchiwali się w głos Boży, jak to czynili Założyciele Instytutów, by mogli zrozumieć nie tylko słowa pisane w świętych księgach, lecz i słowa żywe, które pochodzi od władzy Kościoła.

Kiedy mówi się o powrocie do ducha Założycieli, nie trzeba brać za ducha Założycieli tego, co może być tylko osobistą opinią lub prywatną interpretacją faktów i dokumentów. Świadczyłoby to o przekształceniu bogatej spuścizny początków Zgromadzenia i osłabieniu jego trwałości.

 

III. PORZĄDEK REFORM

Mówiono i mówi się wiele o rozwoju i dowartościowaniu życia zakonnego. Jeśli chodzi o wartości duchowe, stopniowy postęp winien dokonywać się we wzrastającej gorliwości każdej duszy poświęconej Bogu, dążącej do doskonałości; postęp ten powinien rzutować na całą jej działalność.

W dziedzinie formacji technicznej, kulturalnej, działalności charytatywnej, postęp jest konieczny, ale musi być uporządkowany, stopniowy, skuteczny. „Non progredi, regredi est” – „kto nie postępuje, cofa się”.

Pewne struktury, cenione nieraz przez długie lata, pewne formy i metody zbyt formalistyczne, muszą więc zmieniać się w zetknięciu ze światem, który sam podlega stałym i szybkim przemianom.

Gdyby Założyciele spojrzeli dziś na nowo na swoje Zgromadzenie, wiele spraw ustaliliby inaczej. Wielkim błędem byłoby trzymać się przestarzałych orientacji wtedy, gdy we wszystkich dziedzinach życia społecznego, rzeczywistość współczesna domaga się nowych.

Nie chodzi tu o zmianę samego życia zakonnego – pozostaje ono niezmienne w swej istocie i zawsze młode pociągającą świeżością Bożego daru. Dziś jednak winniśmy dotykać problemów świata z większym wyczuleniem na nie, z uwzględnieniem wymagań i szerokim zrozumieniem potrzeb społeczeństwa, które się rozwija i przemienia.

Ojciec św. powiedział do Augustianów:

„Przystosowanie, wyznaczone nowymi wymaganiami czasów obecnych, winno dziś coraz bardziej ułatwiać każdemu zakonnikowi naśladowanie Boskiego wzoru. W tym „eggiornamento” nie chodzi o dostosowanie się do stylu życia XX wieku, ale o miłosne i szczere poszukiwanie tego wszystkiego, co może przyczynić się do pełniejszego wprowadzenia w świat Chrystusa, Jego obecności, przykładu i ofiarnego życia poświęconego dla chwały Bożej i zbawienia braci”.

Podkreśliłem już, że zgromadzenie zakonne są istotną częścią Kościoła, powinny więc zawsze pozostać tylko do jego całkowitej dyspozycji. Z tego też powodu jest rzeczą konieczną, aby miały wewnętrzną zwartość, właściwe ukierunkowanie i możliwość łatwego przystosowania się do wszystkich warunków.

Nie wypada, i jest rzeczą niedozwoloną, by o zgromadzeniu decydowały osoby, które zadowolone z osiągnięć przeszłości, chcą zachować zdobyte pozycje i utrudniają wszelki rozumny rozwój.

Jeżeli trzeba popierać każdy zdrowy postęp, to w odniesieniu do zgromadzeń zakonnych winien on dokonywać się przy pomocy tych, którzy są za niego odpowiedzialni, bądź jako przełożeni, bądź jako członkowie Instytutów; trzeba go jednak wprowadzać w życie roztropnie, ostrożnie, mądrze, wnikliwie i przewidująco.

„Nie pozwólcie się olśnić” – powiedział Ojciec św. Do rzymskich kaznodziejów wielkopostnych w dniu 6.III.1966r. – „Nie pozwólcie się olśnić poszukiwaniu nowości …, które dzięki ekscentrycznym upodobaniom i dostosowaniu się do nowoczesnego nieortodoksyjnego sposobu myślenie oraz do form świeckich, przenika aż do wnętrza Kościoła …”

Reforma więc powinna być przeprowadzona według pewnego kryterium podporządkowania.

Św. Kongregacja jest urzędem kierującym, który zapewnia właściwą orientację. Do niej więc trzeba się zwracać w przypadkach wątpliwych. Stosowanie się do jej rozstrzygnięć daje pewność właściwego postępowania.

Wypada przypomnieć, że przy św. Kongregacji, przed Soborem Watykańskim II, istniał już urząd, którego celem była odnowa instytutów zakonnych. Tytuł nadany dekretowi „Perfectae caritatis” sprecyzował już Papież Pius XII kiedy w r. 1950 wskazał zakonnikom drogę „accommodata renovatio” – przystosowanej odnowy.

Miejcie więc zaufanie do Stolicy św. I do jej autorytatywnych urzędów. Idźcie bez obawy drogą, którą wam wskazuje i która jest słuszna; nie ufajcie niezbyt kompetentnym autorom prywatnym lub przygodnym doradcom, nieznającym teologicznych i prawnych podstaw życia zakonnego.

Żaden Instytut nie może, bez koniecznego upoważnienia, pozwolić sobie na wprowadzanie nowości, które były nadużyciem, czymś niezgodnym z przepisami prawnymi, zwłaszcza z duchem konstytucji, które byłyby uczynione pod pretekstem przeprowadzenia eksperymentów, aby wejść na drogę „aggiornamento”.

Reformy powinny być dokonywane w pewnym porządku, zgodnie z celem jasno wytkniętym w Motu proprio „Ecclesias Sanctae” i ze wskazaniami dekretów soborowych, by odpowiedzieć zadaniom życia zakonnego a nie ulegać kaprysom niektórych niespokojnych dusz.

 

DZIEDZINY ODNOWY ZAKONNEJ

 

I. ŻYCIE WEWNĘTRZNE

W tym kontekście lepiej zrozumiemy doniosłość wymagań wskazanych przez Sobór, a dotyczących prymatu życia wewnętrznego. W rzeczywistości ono jedno może podtrzymać i wzmocnić wspaniałomyślność będącą cechą charakterystyczną tych, którzy w sposób specjalny poświęcają się Chrystusowi w tym celu, by żyć i usilniej pracować dla Jego Kościoła.

Praca dla Kościoła, będąca racją bytu życia zakonnego, zawiera w sobie niebezpieczeństwo przerodzenia się z apostolstwa w zwyczajną aktywność, jeżeli zakonnicy nie są karmieni i zasilani intensywnym życiem modlitwy, to znaczy stałym zjednoczeniem z Bogiem.

Duch modlitwy, według uchwał Soboru, nie powinien jednak być rozumiany dewocyjnie. Jest on raczej świadomym skierowaniem wszystkich władz człowieka ku rzeczom Bożym, jest karmiony i wzmacniany rozważaniem prawd wiecznych i czytaniem ksiąg świętach, nie zaś dzieł prywatnych i wątpliwych autorów; ci ostatni chcieliby być mistrzami życia duchowego w oderwaniu od nauki Ojców i mądrości świętych.

Życie duchowe zakonnic utrwala się i kształtuje poprzez świętą liturgię, zrozumianą w duchu wiary, przeżywaną z wielką miłością tajemnic, które wyraża, praktykowaną za skrupulatną wiernością przepisom Kościoła, nie zaś zreformowaną przez nadzwyczajności pewnych nowatorów zakłócających porządek. To samo życie duchowe wzmacnia się przez udział w Świętej Ofierze i Komunii Eucharystycznej, a całą swą radość znajduje w czułym nabożeństwie do Maryi Królowej Dziewic.

Podkreślając konieczność tych form i różnorodność modlitw osobistych, sobór i instrukcje posoborowe zalecają, by w modlitwach obowiązujących nie trzymać się ściśle, jednokierunkowo i wyłącznie modlitwy publicznej wspólnej; przeciwnie, podkreślono wyraźnie, że prywatna modlitwa myślna jest niezbędną do skuteczniejszego uczestniczenia w Liturgii, z większym i pełniejszym jej zrozumieniem.

Zwróćcie więc uwagę na kultywowanie ducha modlitwy w waszych wspólnotach zakonnych, podtrzymując piękną tradycję przeznaczenia codziennie specjalnego czasu na poufną modlitwę myślną.

Starajcie się, by formacja duchowa waszych postulantek, nowicjuszek i młodych profesek była ciągła i coraz głębsza. Niech będzie oparta na formacji biblijnej, teologicznej, liturgicznej i społecznej, a także na odpowiednim studium historii duchowości własnego Zgromadzenia oraz na jego najlepszych tradycjach, by wszystkie wasze siostry czuły się otoczone atmosferą kościelną i coraz bardziej przywiązane do własnego Zgromadzenia.

W tan sposób nie będziecie martwym odbiciem Założycieli, lecz będziecie kontynuować w sposób żywy i widoczny ich dzieło, realizując ich zamiary i uzupełniając ich plany.

Formacja zakonna nabiera w obecnych czasach szczególnej wagi. Ma ona prowadzić do życia wiary, w której znajduje wyjaśnienie cała tajemnica poświecenia się Bogu w czystości, posłuszeństwie i ubóstwie, w pokornej i wspaniałomyślnej ofierze.

Z racji 1900 rocznicy męczeństwa Świętych Apostołów Piotra i Pawła, Ojciec św. ogłosił obecny rok „rokiem wiary”. W pierwszym rzędzie powinni to poświadczyć zakonnicy, wykazując w życiu osobistym i w działalności publicznej, że widzą Boga wszędzie: w Kościele, w jego widzialnej Głowie, w jego Urzędzie Nauczycielskim, w jego postanowieniach, w Przełożonych, w bliźnich, w świecie, w wydarzeniach, które następują po sobie i które mówią o jego świętej i uświęcającej obecności. W tym mieści się cały sens poświęcenia się dusz zakonnych. W ten sposób, jak mówi Konstytucja „Lumen gentium” – „stan zakonny … w wyższym też stopniu tak ukazuje wszystkim wierzącym dobra niebiańskie już na tym świecie obecne, jak i daje świadectwo nowemu i wiekuistemu życiu, zyskanemu dzięki odkupieniu Chrystusa”.

 

II. APOSTOLSTWO

Życie zakonne nie jest celem samo w sobie; ma ono wartość wewnętrzną i cel apostolski. Dlatego też zakonnicy z obowiązku powinni znać świat i jego potrzeby. Dekret „Perfectae caritatis” /2 d/ wyraźnie tego żąda, wyjaśniając, jak widzieliśmy, że znajomość ta powinna dokonywać się „w oparciu o kryteria wiary”, podczas gdy formy apostolstwa należy przystosować do świata zewnętrznego.

Do zdobycia znajomości świata niekonieczne jest poznawanie go na podstawie własnych doświadczeń, poprzez przyjmowanie światowego sposobu życia i używania jego przyjemności; to przekreśla rygoryzm i surowość nieodłączną od każdego życia zakonnego. Pamiętać trzeba, że być w świecie, to nie znaczy być ze świata. Apostolstwo zakonników staje się owocne w miarę tego, jak intensywnie przeżywają oni swoje poświęcenie się Bogu.

Sobór nie przyjął opinii, które głoszą, że życie zakonne jest tylko po to, by rozwijać i podtrzymywać apostolstwo zewnętrzne. Na zakonników przyjmujących prawdziwą naukę Soboru nie powinny mieć wpływu poglądy, które kwestionują samo powołanie, podważają wartość życia poświęconego Bogu i jego kształtowaniu się w Kościele i dla Kościoła.

Pamiętać należy, że w dziele przystosowania nie chodzi o zaspokojenie indywidualnych pragnień, ani rzucenie się w wir współczesności, chodzi natomiast o dobro wspólne członków Instytutu i o utrwalenie jego samego. Nie wolno więc pod pretekstem duchowności i apostolstwa usprawiedliwiać tego, co jest wyłącznie osobistą i często samowolną interpretacją dokumentów soborowych.

Przystosowanie życia zakonnego nie oznacza bezkrytycznego przyjmowania tego, co robią świeccy. Jeśli powinniśmy się zbliżyć do nich, by ich zrozumieć, nie znaczy to, że nie mamy być i okazać się zakonnikami. Przeciwnie, trzeba czuwać nad wzmocnieniem w sobie ducha zakonnego i żyć nim w całej pełni, także w kontaktach ze świeckimi, ponieważ i oni oczekują od zakonników świadectwa miłości, niewinności, ubóstwa, poświęcenia i pokory, które są odbiciem obecności łaski Bożej w duszach Bogu poświęconych.

Błędem jest sądzić, że przyjmując pewne świeckie formy życia, można będzie łatwiej zbliżyć się do środowisk bezbożnych. Cnota, dobroć i czystość mają w sobie urok, który pociąga, podczas kiedy próżność światowa uznana i przyjęta przez zakonnicę budzi niesmak i kompromituje jej pracę.

W związku z tym warto przypomnieć słowa, które Ojciec św. skierował do Jezuitów 17 listopada 1966 r., a które można zastosować do niektórych zakonnic: „Może niektórzy ulegli złudzeniu, że dla szerzenia Ewangelii Chrystusowej należy wprowadzić do zakonu światowy sposób postępowania, myślenia i światowy styl życia? Może w oparciu o zasady naturalizmu osądzali współczesne obyczaje, zapominając przy tym, że herold Chrystusa, którego naukę na mocy swej apostolskiej misji ma przekazywać ludziom, nie może się do nich tak dalece upodobnić, by sól zatraciła swój palący smak, a apostoł wyzbył się właściwej sobie mocy oddziaływania?”

 

III. ZACHOWANIE SLUBÓW

Życie zakonne powinno znajdować natchnienie, kierunek i podtrzymywanie w pogłębieniu doktrynalnym, które przedstawił i którego poszukiwał Sobór. Pogłębienie to dotyczy ślubów wziętych w ich aspekcie pozytywnym, w głębokim znaczeniu ściślejszego zjednoczenia z Chrystusem, który Dziewiczy, Posłuszny i Ubogi, dokonał odkupienia ludzkości przez Ofiarę Krzyżową. Stąd też śluby wyzwalają osoby poświęcone Bogu od pojęć ciasnych, a otwierają ich serca na bardzo intensywną, prawdziwie szczerą i czystą miłość, która ukazuje ich całkowitą gotowość służenia innym w oderwaniu od wszystkiego.

To ujęcie życia zakonnego podyktowane przez Sobór powinno stać się konkretne i realne. Ci, którzy je przyjęli, winni więc wykazać swoim życiem, całym sposobem postępowania, duchem ofiary i wspaniałomyślnego wyrzeczeniem się pewnych wartości ziemskich, że wierzą w wieczne, duchowe wartości. Nie powinniśmy zapominać, że zgromadzenia zakonne nie są pracowniami doświadczalnymi. Dlatego też nie możemy ulegać tendencji kwestionowania wszystkiego i poszukiwania nowości. Każda zaś zmiana musi być usprawiedliwiona i uzasadniona.

Posłuszeństwo zakonne nie sprowadza się tylko do takiego posłuszeństwa, którego wymaga dobro wspólne. Z istoty swej dotyczy ono osoby postawionej pod władzą przełożonego i ujmowane jest na wzór całkowitego posłuszeństwa Chrystusa Ojcu niebieskiemu. Chodzi więc o wolną i spontaniczną ofiarę z własnej woli, złożoną świadomie i wspaniałomyślnie. Przełożeni, z kolei, nie powinni rezygnować ze swojej władzy. Dekret „Perfectae caritatis” bardzo wyraźnie stawia to zagadnienie, wykazując, że obowiązkiem przełożonych jest czuwanie, kierowanie i rozkazywanie. Nie powinno się nadużywać słowa „dialog” w ten sposób, by podwładni czuli się upoważnieni do dyskutowania z przełożonymi na równym poziomie.

Podwładnych trzeba wezwać do współpracy dla dobra Instytutu i między nimi a przełożonymi powinna wytworzyć się więź duchowej wspólnoty, jak w rodzinie złączonej w imię Pana. Współpracę więc, której przełożeni mają oczekiwać od podwładnych, powinni oni uważać za cenną pomoc. Trzeba, by korzystali z niej przy podejmowaniu decyzji dzięki temu stworzyli atmosferę gorliwej i rzeczywistej współpracy, odpowiedzialnego uczestniczenia w życiu i dobru Instytutu. W ten sposób wzmocnią się więzi miłości braterskiej dla większego dobra całej społeczności.

Sobór istotnie pragnie, by pomiędzy przełożonymi a podwładnymi wytworzyły się stosunki swobodne i pełne wzajemnego zrozumienia; zaleca, by przełożeni w szerszym zakresie radzili się podwładnych i liczyli się z ich koncepcjami oraz doświadczeniem, lecz jednak w granicach wyznaczonych przez właściwe pojęcie władzy i słuszne ujęcie posłuszeństwa zakonnego.

Naiwne jest przekonanie, że trzeba władzę pozbawić oznak i tytułów, które ją wyróżniają, aby stworzyć atmosferę większego zrozumienia. Żaden inny tytuł nie jest bardziej wymowny niż „Matka” na oznaczenie miłości, z jaką winna być kierowana rodzina zakonna; żaden też inny wyraz nie znaczy więcej niż wyraz „Siostra”, by podkreślić więzy braterskie, które powinny łączyć Członków Instytutów. W rzeczywistości każde polecenie powinno być wyznaczone miłością matczyną, a życie wspólne przeniknięte braterstwem czułym i serdecznym.

 

IV. HABIT ZAKONNY

Niech mi będzie wolno w końcu wspomnieć problem habitu zakonnego, problem, który wywołał tyle poruszenia, a czasem tak źle był interpretowany. To, co mówi dekret „Perfectae caritatis” w tej sprawie, jest dostatecznie jasne, by całkowicie odrzucić pewne przesady w tej dziedzinie, dowolnie wprowadzone, wbrew wszelkim przepisom i karności w przystosowaniu się do aktualnych warunków, najlepszym sygnałem, że trzeba szukać prób bardziej roztropnych i rozumnych, była szybka reakcja różnych środowisk świeckich, które chcą widzieć zakonnicę jak gdyby w aureoli należnej duszy poświęconej Bogu.

Niektórym, także na łamach prasy, wydawało się, że św. Kongregacja dla Spraw Zakonnych powinna zwrócić uwagę na rzeczy ważniejsze, a nie zajmować się takimi szczegółami. Zajmowanie się tym wszystkim, co służy lepszej formacji podwładnych jest obowiązkiem Św. Kongregacji dla Spraw Zakonnych; dlatego nie zaniedbuje ona najmniejszych szczegółów, które mogą wydawać się drugorzędne, jak zresztą uczynił to sam Sobór na mocy świadomej decyzji.

Kto zna życie zakonne, ten dobrze wie, że kwestia habitu ma specjalne znaczenie dla formacji sióstr, które powinny wyróżniać się przykładnym i skromnym sposobem bycia. Pod tym względem habit jest widomym znakiem wyrzeczenia i ubóstwa przyjętego na mocy ślubów publicznych dla służby Boga i bliźniego.

Św. Kongregacja dla Spraw Zakonnych, zajmując się habitem sióstr, nie zaniedbuje bynajmniej poważnych zagadnień, które nurtują Instytuty zakonne, dostrzega też kryzys, jaki niektóre z nich przeżywają. Raczej jednak musi ona stwierdzić, że kryzysy i niepokoje są bardziej odczuwalne tam, gdzie zaczęto znosić habit zakonny, który jest nie tylko znakiem czy sposobem odróżniającym, lecz także obroną.

 

WYZNANIE WIARY

Czuwajcie więc, by członkowie waszych Instytutów z wiernością, przekonaniem i entuzjazmem szli za jasnymi naukami Soboru i rozwijali żywą świadomość miłości jednoczącej, która je poświęciła Bogu i łączy ściślej z odkupieńczą Ofiarą Chrystusa.

Tak więc wy Czcigodne Matki, i wasze córki duchowne, będziecie mogły oddać Kościołowi nieocenione usługi poprzez karne podporządkowanie się Biskupom, którzy powinni zawsze liczyć na zakonnice, jako na najpewniejszą siłę i na wybraną cząstkę swej trzody.

Zawieźcie te wskazania wszystkim członkom Instytutów waszego kraju wraz z najgorętszym życzeniem, aby zostały wierne swemu świętemu powołaniu, by przyniosły dużo chwały Bogu, uczyniły wiele dobrego dla dusz i wniosły dużo pogody utrzymując swą jedność poprzez więzy pokoju.

A teraz zgodnie z zachętą naszego Ojca św. Pawła VI, odmówmy Credo, wyznanie naszej wiary katolickiej, w tę 1900 rocznicę chwalebnego męczeństwa św. Apostołów Piotra i Pawła, uświęconych w Rzymie przez nauczanie i męczeństwo.

Niech to wyznanie wiary będzie – pośród niepewności i słabości tylu wiernych, którzy chwieją się i upadają – wyraźnym potwierdzeniem miłości i szczerości wobec Chrystusa; niech ono będzie świadomą i płomienną odpowiedzią na apel Ojca Św., który powtarzał nam wraz ze św. Piotrem: „Bądźcie silnymi w wierze”; niech ono będzie uroczystym aktem wierności wobec Kościoła -Matki i Mistrzyni – i całkowitym przylgnięciem do jego nauki; niech brzmi ono wyzwoleniem pośród kryzysu ideologicznego, który gnębi świat i trapi także niektórych zakonników; niech będzie mocnym postanowieniem bardziej jędrnej działalności dla dobra dusz, pełniejszego poświęcenia dla bliźnich, gorliwości w pracy apostolskiej dla Królestwa Bożego.

 

TO JEST ZWYCIĘSTWO, KTÓRE ZWYCIĘŻA ŚWIAT, WIARA NASZA