Abp Stanisław Nowak, Na świecie, ale nie ze świata

Abp Stanisław Nowak

Metropolita częstochowski (Polska)

Na świecie, ale nie ze świata. Wypowiedź w trakcie Synodu

10 października 1994 r. – Rzym, XI Kongregacja Synodu

 

Zakony zawsze miały za cel wielbić Boga za Jego miłość objawiającą się w świecie, rozwijać dzieło stworzenia i przemieniać.

Zakonnik, zwłaszcza mnich, to kapłan, który kontempluje Boga w świecie, uwielbia Go za świat, a przez to nadaje naturalnemu podziwowi świata, pracy i kulturze wymiar teologalny i kultyczny.

Nasze czasy, które cechuje bezpardonowa sekularyzacja świata, stawiają zakonom prawdziwe wyzwanie. Konsekracja zakonna ma być wyrazem przeciwwagi dla takiego zlaicyzowanego świata i jednocześnie wnosić istotny wkład na rzecz tego, co można by nazwać liturgią w imieniu świata.

Ale świat stworzony, a w nim człowiek, został także przez mękę, śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa Pana odkupiony, czyli jakby przetworzony. Otrzymał nowe perspektywy życia Bożego, które zaczyna się już tu, na ziemi, a osiąga swą pełnię w wieczności.

Bóg powołuje nas do życia w nowym niebie i na nowej ziemi. Życie konsekrowane w sposób szczególny ukierunkowane jest na wymiar eschatologiczny świata. Przez czystość i ducha wspólnotowego osoby konsekrowane antycypują świat niebieski i w ten sposób głoszą nadzieję eschatologiczną. Nie trzeba wykazywać, jak bardzo dzisiejsze czasy, które gubią wymiar wertykalny i tracą nadzieję, potrzebują żywych świadków Boga i życia wiecznego. «Bóg istnieje, ja Go spotkałem», «istnieje życie wieczne, ja do niego dążę całą istotą» — oto głos zawierający się w istocie życia konsekrowanego.

Słowo «świat» ma w Biblii, zwłaszcza u św. Jana i św. Pawła, jak i w teologii również znaczenie pejoratywne. «Świat» to królestwo zła i ciemności, domena działania złego ducha, to struktura sprzeczna z Królestwem Bożym na ziemi, «mądrość» przeciwstawiająca się mądrości krzyża, styl życia wciągający w zło i cały zespół środków, które niszczą dobro.

Istnieje świat antydekalogalny — jak mawiał Jan XXIII i antyewangeliczny. Wobec tego świata chrześcijanin wypowiada swoje stanowcze «nie».

Zakony od samego początku miały ambicję, by być antytezą szatana z jego non serviam i żyjąc w radykalnej kenosis powtarzać za Archaniołem Michałem «Któż jak Bóg».

Dzisiejsze czasy, które określa się niekiedy jako czasy «śmierci Boga» albo — jak mówi Ojciec Święty Jan Paweł II — «czasy, w których człowiek żyje jakby Boga nie było», potrzebują bardzo ludzi, którzy przez swój styl życia byliby wielkim protestem przeciw «grzechowi świata».

Tak więc radykalne zerwanie ze złym światem, głęboka asceza, konsekwentna walka z potrójną pożądliwością: ciała, oczu i pychą tego życia, absolutna krytyka tego świata i obrona przed «pokalaniem» się jego brudem, stają się wielkim zadaniem dla tych, którzy ślubami czy przyrzeczeniami zobowiązują się do życia według rad ewangelicznych.

Słowem «świat» określa również Pismo Święte rzeczywistość taką, jaka powstała po upadku człowieka. «Światem» nazywa Ewangelia rolę, na której będą koegzystować nierozdzielnie pszenica i chwast. Taki «świat» Bóg umiłował tak bardzo, że dał Syna swojego Jednorodzonego.

Osoby żyjące konsekracją mają szczególnie objawiać miłość do tego świata, wszak zakonnik uczestniczy w tajemnicy Chrystusa, którego Ojciec posłał na świat.

Dzisiejsze czasy nadal można określić jako pełne nędzy moralnej, duchowej, materialnej i fizycznej. Nowe cierpienia, problemy, o których dawniej nie słyszano, są wielkim wyzwaniem dla osób zakonnych.

Kiedyś mnisi żyli według zasady nakazującej ucieczkę od świata (fuga mundi). Oczywiście, w pewnym sensie ona i dziś obowiązuje, ale czy obecnie nie należałoby podjąć większego ryzyka? Wydaje się, że w tajemnicę uczestnictwa w misji Chrystusa posłanego na świat przez Ojca należałoby wpisać i to, że z Jezusem trzeba — jak mówi św. Jan Chryzostom — zstąpić do otchłani (descendere ad inferos).

Kto pójdzie do najbiedniejszych, do zarażonych chorobą AIDS, do świata narkomanów i satanistów? Oczywiście, w pójściu do tego świata infernalnego obowiązywać będą zawsze słowa Jezusa, żeby być na świecie, ale nie być z tego świata.

W konkluzji chciałbym zaproponować, aby został przedłużony okres postulatu i nowicjatu, w którym kandydaci do życia konsekrowanego mieliby więcej czasu na osiągnięcie właściwej dojrzałości osobowej.

L’Osservatore Romano, wydanie polskie, 1995, nr 1 (169) s. 33