Kard. Angelo Sodano, Sentire cum Ecclesia

Kard. Angelo Sodano

Sekretarz Stanu 

Sentire cum Ecclesia. Wypowiedź w trakcie Synodu

13 października 1994 r. – Rzym, XVI Kongregacja Synodu

 

Słyszeliśmy na tej sali bardzo różne opinie na temat obecnej sytuacji życia zakonnego w Kościele. Przedstawiano szczegółowo jej aspekty pozytywne i negatywne, aby następnie formułować wnioski dotyczące odnowy życia zakonnego w Kościele.

Chciałbym ze swej strony wyrazić życzenie, aby w orędziu, jakie zostanie skierowane na zakończenie Synodu do zakonników i zakonnic, ponownie zostało podkreślone, że mają oni obowiązek zawsze sentire cum Ecclesia. Jeżeli bowiem wszyscy chrześcijanie winni być zawsze zjednoczeni z pasterzami Kościoła, w szczególny sposób są do tego zobowiązani ci, którzy ślubowali posłuszeństwo Kościołowi.

Wiemy, jaka sytuacja historyczna skłoniła w XVI w. św. Ignacego do sformułowania aż 18 szczegółowych reguł pozwalających stwierdzić, czy dana osoba «czuje» z Kościołem, czy też nie.

To prawda, że interpretacja tego sentire cum Ecclesia może się zmieniać, ale jego istotna treść powinna być dzisiaj taka sama jak wczoraj. Sentire cum Ecclesia powinno dla wszystkich zakonników oznaczać zawsze cogitare cum Ecclesia, iudicare cum Ecclesia, criteria habere quae Ecclesia habet.

Zjawisko krytykowania pasterzy Kościoła — biskupa w Kościele partykularnym i papieża w Kościele powszechnym — nie jest dzięki Bogu częste. Niestety jednak zdarzają się przypadki godne ubolewania. Przypomniał nam o tym z głęboką troską abp Pujats z Rygi i abp Saragossy Yanes Alvarez. Wielu innych wspominało o tym problemie, mówiąc o eklezjalności życia zakonnego.

W jednej ze swych reguł dotyczących sentire cum Ecclesia św. Ignacy pisał, że krytyka Kościoła jest nie do pomyślenia, ponieważ Kościół to nasza matka; nie można sądzić Kościoła, bo jest on Oblubienicą Chrystusa. Św. Ignacy pisał wręcz, że «Oblubienica Chrystusa jest naszą świętą Matką Kościołem hierarchicznym».

Sentire cum Ecclesia przeradza się zatem w amare Ecclesiam, ponieważ «Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie, aby był święty, nie mający skazy czy zmarszczki» (por. Ef 5, 25-27).

Miłość do Kościoła powinna zaś oznaczać dla wszystkich zakonników miłość do biskupa własnej diecezji i do papieża jako pasterza Kościoła powszechnego. Tak, musimy znów mówić wyraźnie o «miłości do pasterzy Kościoła», o «miłości do biskupa i do papieża». To prawda, że Kościół jest semper reformanda, ale prawdą jest też, że reforma musi wyjść od każdego z nas, my zaś nie powinniśmy czynić się sędziami pasterzy Kościoła.

Mam zatem nadzieję, że końcowe orędzie Synodu będzie zawierać wezwanie do zakonników, aby byli wzorem miłości do Kościoła, do biskupa i papieża. Kto kocha, nie krytykuje. Kto kocha — modli się, pracuje, współpracuje z biskupem i papieżem. Kto kocha, ma w sobie tę miłość Kościoła, która według słów św. Pawła omnia sperat, omnia suffert. Wspaniałe przykłady takiej miłości do pasterzy Kościoła znajdujemy zresztą w życiu wielkich założycieli i założycielek różnych zgromadzeń zakonnych.

Któż nie zna miłości św. Franciszka z Asyżu czy św. Katarzyny ze Sieny do papieża? To samo możemy powiedzieć o św. Ignacym i św. Filipie Nereuszu w czasach Reformacji lub o św. Janie Bosco w epoce nowożytnej. To samo możemy powiedzieć także o założycielach współczesnych instytutów świeckich i ruchów apostolskich. Wystarczy przypomnieć wielką postać o. Kentenicha, założyciela różnych Instytutów Szensztackich.

L’Osservatore Romano, wydanie polskie, 1995, nr 1 (169) s. 38-39