1969.01.10 – Warszawa – Bp Bronisław Dąbrowski, Miejsce zakonów w Kościele. Współpraca Hierarchii i Zakonów w świetle dokumentów soborowych

Wstęp

Kochani Confratres.

Zdaję sobie sprawę, ze dzisiejsze Sympozjum nie wyczerpie wszystkich zasygnalizowanych uprzednio problemów. Dlatego też na pewno wyłoni się potrzeba częstszych podobnych spotkań. Może należałoby wrócić do dawnych tradycji, kiedy to spotykaliśmy się co dwa, trzy miesiące. Myślę, że jestem w tym zgodny z życzeniami przełożonych zakonnych.

Zgodnie z zapowiedzią Przewodniczącego będziemy omawiać dziś tylko wybrane zagadnienia. Potraktujemy je skrótowo, bo materiału jest ogromnie dużo. Mimo że interesujące nas problemy są już dobrze znane tu obecnym, to jednak trzeba ciągle do nich powracać: by zaś żyć Soborem – trzeba go poznać. Przełożeni zakonni jako „forma gregis” powinni najlepiej znać Sobór i życzenia Kościoła, żeby prowadzić całą wspólnotę zakonną po linii wymagań Soboru.

1. Sobór a życie zakonne

Kiedy w 1964 r. przybyłem nieco spóźniony do Rzymu, Sobór obradował już nad schematem o odnowie życia zakonnego. W środowiskach zakonnych napotkałem na wielkie wzburzenie. Ubolewano, że Sobór tak bardzo marginesowo traktuje życie zakonne, a nawet – niektórzy twierdzili – dąży do jego zniesienia.

Sobór jednak ustosunkował się do życia zakonnego nadzwyczaj poważnie i przychylnie. Nie tylko pozytywnie je potraktował, ale pochwalił, podkreślając, ze jest niemożliwe, by Kościół wypełnił swe zadania bez tej formy życia. Jeszcze przed Soborem Watykańskim II można było uważać, że życie zakonne stanowi jakiś dodatek w Kościele, że może być albo nie być. Obecnie w nrze 43 Konstytucji dogmatycznej Sobór mówi, że życie zakonne „należy do życia Kościoła”. Odtąd staje się bardziej jasna prawda, że jak długo będzie Kościół, tak długo będzie i życie zakonne, bo Chrystus Pan dał rady ewangeliczne Kościołowi i Kościół ma obowiązek zadbać, żeby ludzie żyli radami ewangelicznymi i na tej drodze się uświęcali.

Nasze więc miejsce jest w Kościele. Z tego jednak wypływają poważne konsekwencje. Jesteśmy w Kościele, a Kościół jest ustanowiony dla zbawienia wszystkich ludzi. Wszyscy więc są powołani do świętości, a my na tej drodze stanowimy czołówkę wśród Ludu Bożego, dlatego, oprócz osobistych, mamy zadania społeczne. Zakony z natury swego powołania należą do Kościoła, ale należą też do świata, bo muszą dbać o jego zbawienie. Stąd teolodzy utrzymują, że życie zakonne ma charakter eklezjologiczny czyli apostolski. Jest to bardzo ważne stwierdzenie, które decydująco wpływa nawet na ascezę życia zakonnego. Wszyscy bowiem, którzy złożyli śluby zakonne, wzięli odpowiedzialność nie tylko za siebie, ale za cały świat. Po Soborze już nie można formułować naszej drogi zakonnej tak: Bóg i ja, najważniejszym dla mnie celem jest zbawienie swojej duszy. – Nie, najważniejszym celem jest chwała Boża i wszystko, co ku niej zmierza, a więc zbawienie mojej, duszy i troska o zbawienie dusz innych. Teologia dogmatyczna wypowiada się dziś zdecydowanie, że Pan Jezus przyszedł na świat przede wszystkim po to, ażeby przywrócić chwałę Ojcu, żeby pogodzić z Nim rodzaj ludzki, a dopiero niejako wtórnie przyszedł zbawić świat.

Tak więc zasadniczym celem życia zakonnego jest chwała Boża, której służymy i do której się przyczyniamy przez życie radami ewangelicznymi.

Sobór podkreślił, że Kościół stanowi żywy organizm, my zaś jesteśmy w nim pulsującą komórką, współdziałającą z Ciałem Mistycznym. Już Pius XII, wygłaszając 11.11.1958 r. przemówienie do przełożonych zakonnych, „wyśpiewał” jak gdyby wspaniały kantyk na cześć życia zakonnego. Wyznaczył także i określił miejsce życia zakonnego w Kościele. Powiedział; pochodzicie z Kościoła i jesteście w Kościele; wasza władza w zakonie wywodzi się z naszej władzy; partycypujecie w naszej władzy i dlatego będziecie tak te władzę wykonywać, jak my sobie tego życzymy.

13.I.1967 r. Kardynał Antoniutti, komentując najpierw wypowiedź papieża Pawła VI, na zakończenie powiedział: „Pragnę zwrócić szczególną uwagę waszą na to, byście w diecezji pracowali zawsze w jak najdoskonalszej zgodzie z biskupami i w ten sposób w jak najdoskonalszej współpracy rozwijali apostolat zgodnie z przewidzianymi normami soborowymi”.

To nas obowiązuje, dlatego pragnę tu w oparciu o dokumenty soborowe i komentarze teologów życia zakonnego takiej miary jak: P. Elio Gambari, P. Emilio Peliazzo, P. Quallini, P. Anastasio del S. Rosario i innych – naświetlić krótko, jak powinny się układać stosunki między hierarchią kościelną a przełożonymi zakonnymi.

2. Stosunek hierarchii do zakonów. 

a) Teologiczne przesłanki nadrzędnej funkcji biskupów w Kościele.

Zasady stosunków między biskupami a przełożonymi zakonnymi zebrane są w Motu proprio „Ecclesiae Sanctae” nr.22-40. Szersze uprawnienia, jakie uzyskali biskupi nad życiem i działalnością zakonów po Soborze, opierają się na przesłankach teologicznych. Chcę więc w oparciu o „Lumen gentium” i komentarze do tej konstytucji przedstawić to, czego sobie Kościół od nas dzisiaj życzy.

„Skoro zadaniem hierarchii kościelnej – mówi konstytucja „Lumen gentium”, – jest paść lud Boży i prowadzić go na pastwiska najobfitsze, przeto. do niej również należy mądre kierowanie przez swoje ustawy praktyką rad ewangelicznych, które, w szczególny sposób sprzyjają doskonałej miłości Boga i bliźniego” (LG 45). Życie zakonne jest w rzeczywistości dążeniem do doskonałej realizacji wezwania, jakie Duch Św. skierował do każdego człowieka w sakramencie Chrztu św. Przez Chrzest jesteśmy zakorzenieni w Kościele; – śluby zakonne ubogacają to nasze zjednoczenie z Chrystusem. Pierwszym zaś owocem darów Ducha Św. otrzymywanych na Chrzcie Św., jest wszczepienie człowieka w organizm Kościoła.

Duch Św. jest źródłem jedności Kościoła; dzięki Niemu wszystkie Kościoły lokalne faktycznie tworzą jedno Ciało Chrystusa, Kościół powszechny jednak nie stanowi czegoś na kształt naszej Polski, która jest podzielona na województwa, powiaty, gminy; przeciwnie, Kościół jest owocem wspólnoty miłości i wiary. Lud Boży powierzony pieczy pasterskiej biskupa i zgromadzony przez niego „w Duchu Św. przez Ewangelię i Eucharystię, tworzy Kościół partykularny, w którym prawdziwie obecny jest i działa jeden, święty, katolicki i apostolski Kościół Chrystusowy” (Ch. D. 11). Biskupi są widzialnym źródłem, i fundamentem jedności swoich partykularnych Kościołów, w których istnieje i z których się składa jeden i jedyny Kościół katolicki.

b) Duszpasterstwo jako teren rzeczywistej współpracy biskupów z zakonami.

W oparciu o powyższe zasady teolodzy życia zakonnego próbują rozwiązać trudność, która polega na tym, że działalność apostolska zakonników powinna z jednej strony rozwijać się w granicach specyficznego celu (limes specificus), a z drugiej strony odznaczać się gotowością na wszelkie zapotrzebowania Kościoła (disponibilitas universalis). Powołując się na sformułowania dokumentów soborowych, twierdzą oni, że w działalności apostolskiej zakonników należy trzymać się zasady teologicznej respektowania celów właściwych instytutowi, jako specjalnego wezwania Ducha Św., który instytut powołał do życia w Kościele. Utrzymują, że od tego zależy jakość świadectwa całej aktywności kościelnej zakonników. Nie sprzeciwia się to jednak – mówią – dyspozycyjności powszechnej zakonnika, gdyż ona aktualizuje, się w każdej działalności Kościoła.

Zakonnik, który pracuje w jednej diecezji, jest powiązany z autorytetem pasterskim ojca tejże diecezji. Jeżeli jednak nie należy do zgromadzenia na prawie diecezjalnym, nie jest ograniczony służbą wyłącznie Kościołowi lokalnemu; jest on bowiem do dyspozycji Kościoła powszechnego, gotów służyć każdej jego potrzebie po linii swego szczególnego powołania; zawsze gotów iść tam, gdzie Duch Św. chce go użyć i wtedy ta gotowość zewnętrzna do każdej służby w Kościele godzi jego szczególne powołanie z dyspozycyjnością powszechną jego osoby w Kościele. Ta dyspozycyjność powszechna, którą czasem nazywa się egzempcją, aktualizuje się całkowicie, gdy chodzi o działalność apostolską zakonnika, w każdej diecezji czy na terytorium misyjnym w sensie skonkretyzowanym w dekrecie „Christus Dominus”. Sobór bowiem wyraźnie stwierdza, że z woli samego Chrystusa jedyną głową i kierownikiem diecezji jest biskup ordynariusz. Wiemy z dyskusji, soborowych, że jednym z ważniejszych osiągnięć Vaticanum II jest właściwe naświetlenie teologii biskupstwa, skąd wywodzi się bardzo wiele ciekawych orientacji czy hipotez teologicznych. Wszyscy teologowie zgadzają się w tym, że nie wchodzi tu w grę zwykła konweniencja, lecz pragnienie samego Boskiego Zbawcy, a więc jeden z zasadniczych elementów, na którym opiera się misterium Kościoła odnośnie ludu Bożego. Nie chodzi tu o zabezpieczenie porządku i zewnętrznej dyscypliny, koniecznej dla dobrego funkcjonowania społeczności kościelnej.

c) Odpowiedzialność biskupów za całokształt życia radami ewangelicznymi.

Sobór rozważa wszystkie zagadnienia akcentując zdecydowanie organiczność Kościoła, pośrednio dotykając tylko jego struktury. W tych rozważaniach chodzi przede wszystkim o prawdę, że w osobie biskupa pośrodku wiernych staje sam Pan nasz, Jezus Chrystus, Najwyższy Kapłan (por. LG 21). Dlatego ojcem diecezji jest tylko biskup ordynariusz, chociaż potrzeby często skłaniają, by dobrał sobie biskupów pomocniczych. Ci ostatni, chociaż są konsekrowani, podlegają władzy ordynariusza (Ch. D. 25). To jemu została powierzona ta część owczarnia on jest jej pasterzem i on zda rachunek przed Panem ze swego pasterzowania (Ch. D. 11). Na mocy tejże samej odpowiedzialności, wspartej darami Ducha Św., posiada on władzę nad życiem radami ewangelicznymi swej trzody. Próba usunięcia się spod tej władzy biskupa oznaczałaby praktycznie chęć odrzucenia woli Pana Jezusa i Jego tajemniczej ekonomii. Zgadzają się w tym wszyscy teolodzy, których tu cytowałem. Wszyscy zresztą są zakonnikami. Działalność więc apostolska, a w węższym znaczeniu – duszpasterska – zakonnika, „wmontowana” w całą działalność wspólnoty zakonnej, – jest i musi być podporządkowana biskupowi Kościoła lokalnego, na którego terenie się rozwija.

Zasadą soborową jest także i to, że biskup nie powinien, a nawet w normalnych warunkach nie może zobowiązać zakonników do pracy nie mieszczącej się w granicach specyficznego zadania lub zakazać im działalności poza ich własnym Kościołem. W specjalnych warunkach – mówi dalej Motu proprio – biskup może się uciec i powierzyć zakonnikom prace nawet nie mieszczące się w granicach specyficznego celu. Równorzędna zasada soborowa zaznacza, że zakonnik nawet wyjęty, w ścisłym tego słowa znaczeniu, nie może, skoro uprawia działalność apostolską w jakimś kościele na terenie diecezji, uchylać się i nie respektować decyzji, praw, zarządzeń, instrukcji duszpasterskich, jakie biskup diecezji promulgował dla dobra wspólnego wiernych (Motu proprio 35). O. Tillard dominikanin pisze, że na pierwsze odczucie takie stanowisko może wydawać się zbyt twarde; faktycznie jednak jest niczym innym jak tylko ukazaniem we właściwym świetle autentycznej teologii życia i działalności zakonnej w Kościele.

Konstytucja „Lumen gentium” po ustawieniu zasady i ukazaniu korzyści płynących z egzempcji napomina: „Ze swej strony członkowie owych instytutów powinni w wypełnianiu obowiązków wobec Kościoła, wynikających ze swoistej formy ich życia, okazywać biskupom cześć i posłuszeństwo w myśl ustaw kanonicznych ze względu na pasterski autorytet biskupów w Kościołach partykularnych i ze względu na konieczną w pracy apostolskiej jedność i zgodę” (LG 45). Niejako echem tego napomnienia jest przepis nr 6 PC: „Niech zgodnie z myślą Kościoła sprawują św. liturgię (…) Tak pokrzepieni przy stole Bożego Prawa i Świętego Ołtarza, niech po bratersku kochają członki Chrystusa, w duchu synowskim czczą i miłują swoich pasterzy, niech coraz ściślej współżyją i współczują z Kościołem i całkowicie oddają się jego posłannictwu”.

Zasada teologiczna, według której kierującym i odpowiadającym za działalność duszpasterską w różnych aspektach jest biskup Kościoła lokalnego musi być przez wszystkich respektowana. Tej zasady nie można ignorować ani negować, gdy idzie o dzieła apostolskie i duszpasterskie. Na niej opiera się cała struktura Kościoła jako instytucji zbawienia.

Sobór jasno orzekł, że życie zakonne tak w swoim pochodzeniu jak i w swojej istocie jest wielkim darem, dzięki któremu Duch Św. ożywia Kościół i ukazuje się w Ludzie Bożym. Z tej prawdy wywodzą się dla biskupa dwa ważne obowiązki. Pierwszym jest popieranie w swej diecezji życia zakonnego i dążenie do jego rozwoju. Czyniąc to biskup prawdziwie wspiera dobro Kościoła i okazuje troskę o wspólnotę. Drugim – jest faworyzowanie ekspansji zakonów na tereny innych diecezji oraz otwarta i szczera współpraca z nimi. Dobro całego Kościoła zaleca biskupowi wykorzystanie kompetencji zakonników, szczególnie w granicach ich specjalności. Odrzucenie tej współpracy równa się zubożeniu posługi należnej wspólnocie ochrzczonych i zmarnowaniu środków, jakie Duch Św. stawia do dyspozycji.

Teologowie formułują powyższe wnioski w oparciu o podstawowy dokument soborowy „Lumen gentium”. W centrum Kościoła stoi Lud Boży, a nigdy osobiste „widzimisię” biskupa czy przełożonego zakonnego. Biskup bowiem wtedy jest autentycznym pasterzem trzody, gdy w pełnych wymiarach jej służy. Autorytet jego opiera się na służbie i na podporządkowaniu autorytetowi Ducha Św. Aby ubogacić życie łaski swoich wiernych, biskup ma obowiązek poznać i ukazać w pełnym świetle różne dary, jakich Duch Św. udziela ze względu na dopełnienie jedności Kościoła. Życie zakonne jest z tych darów.

d) Nadprzyrodzona płaszczyzna jedności w Bogu.

Zęby obraz stosunków miedzy biskupem a zakonnikami był pełniejszy, dobrze jest uprzytomnić sobie to, że biskup i zakon nie stanowią dwóch grup paralelnych w Kościele, z których każda dąży do obrony własnych interesów. Owszem, to są dwie grupy jurydycznie samoistne, ale łączy je jak najściślej jeden, jedyny i niepodzielny cel: dobro Kościoła Bożego, Kościoła żyjącego, istniejącego w Kościołach lokalnych, powierzonego przez Pana Kolegium Biskupów, zjednoczonych wokół Następcy Piotra. Na biskupów Duch Św. nałożył obowiązek rządzenia, kierowania i organizowania wszystkiego tego, co dotyczy wspólnego dobra Ludu Bożego. Zakonnikom zaś tenże sam Duch Św. zlecił zadanie, by autentycznym życiem zakonnym ukazywali piękno i pożytek zasadniczych wartości ewangelicznych oraz koncentrowali swe moce apostolskie na zasadniczych elementach misterium Kościoła. To są te dwa wezwania, dwa zadania, dwie funkcje niejako, które pochodzą od tego samego Ducha Św., źródła i sprawcy jedności życia Mistycznego Ciała Chrystusowego. Stąd zasada, według której biskupi odpowiedzialni za życie Kościoła lokalnego są obowiązani na mocy swej funkcji i ze względu na dobro wspólne, popierać oraz integrować działalność duszpasterską zakonów, powinna być wiernie zachowana.

3. Współpraca Episkopatu i rodzin zakonnych w Polsce.

Biskupom bardzo zależy na tym, żeby rodziny zakonne włączyły się w aktualne zadania i troski Kościoła. W Polsce jest pod tym względem lepiej, niż w innych krajach. Zakony już bardzo aktywnie i z wielkim poświęceniem pracują na polu duszpasterskim Kościoła w Polsce, który wiele zakonom zawdzięcza. Dlatego Episkopat powołał Komisję Episkopatu dla Spraw Zakonnych, w skład której wchodzi sześciu biskupów, sześciu przełożonych wyższych i dwie przełożone wyższe. Episkopat wiele sobie po niej obiecuje, gdy idzie o wzajemną współpracę zakonów z biskupami. Opracowano już regulamin dla wikariuszy jako pierwszy owoc jej działalności, bo w tej sprawie było może najwięcej trudności i niebezpieczeństw dla życia zakonnego. Jako następny wypłynął problem duszpasterstwa już we własnych parafiach i na parafiach zleconych. Episkopat bardzo pragnie współpracy, ale widzi i rozumie, że tyle pożytku będzie miał z kapłana zakonnego, na ile on będzie zakonnikiem. Dlatego regulamin, przedstawiony na Konferencji Plenarnej w Krakowie biskupi przyjęli w oparciu o wyżej omówione zasady. – Im zakonnicy będą lepsi, z tym większym pożytkiem będzie to dla Kościoła, dlatego wszyscy wspólnie i biskupi, i przełożeni muszą dbać, by poziom życia zakonnego był wszędzie bardzo wysoki. – Podkreślenia wymaga także to, że powinniśmy dbać o jedność spojrzenia na Kościół. Integralne widzenie Kościoła ma wielkie znaczenie w pracy i we współpracy. Sobór nam w tym pomaga mówiąc, że życie zakonne mieści się w życiu Kościoła. Wprawdzie biskupi i zakony mają podzielone zadania, ale w żadnym wypadku nie rozdzielone.

4. Rola przełożonych w kształtowaniu życia wewnętrznego zakonów.

Sobór podkreślił, że założyciele zgromadzeń działali pod szczególnym natchnieniem Ducha Św. W niektórych wypadkach Duch Św. był nawet bardzo „uparty”. Ileż trudności napotkała na swej drodze rodzina franciszkańska … Władze kościelne nie chciały zatwierdzić reguły (między innymi chodziło o ubóstwo). Jednak Duch Św. „przeforsował” swój plan. Nieco później okazało się, jak bardzo aktywnie ta rodzina zakonna w okresie, w którym powstała, wsparła Kościół.

Sobór pragnie, żebyśmy akceptując nasz charakter apostolski w Kościele, wracali do prymatu ducha, do duchowości założycieli, bo oni mieli jakby we krwi zaszczepione szczególne znamię Ducha Św. Powoływali do życia nową rodzinę nie tylko dla zbawienia jej członków, ale żeby zaradzić potrzebie czasu.

Ów prymat ducha opiera się przede wszystkim na modlitwie i ofierze. Stąd życie zakonne czerpie swój apostolski, eklezjologiczny charakter. Źródłem, i mocą ludzi czynu jest życie modlitwy i ofiary. To jest zasada, z której Kościół nie ustąpił. Apostolstwo jest owocem intensywnego życia wewnętrznego. Im więcej angażujemy się w prace apostolskie, tym bardziej musimy dbać o życie zakonne i życie wewnętrzne. Dlatego też należy zwrócić baczną uwagę na formację młodego pokolenia.

Formacją w zakonie zajmują się specjalnie do tego wyznaczeni ludzie. Trzeba jednak pamiętać, ze przełożeni są za należytą formację odpowiedzialni. Młodzi ludzie powinni znaleźć w nas oparcie i wydatną pomoc. Stąd przełożony (Por. PC 14) ma być nie tylko administratorem, ale rzeczywistym opiekunem życia wewnętrznego podwładnych. Dekret o odnowie życia zakonnego zaleca, by przełożony codziennie miał na, uwadze swoje owieczki („znam swoje i znają mnie moje” /J 10, 14/), żeby zakonnik nie potrzebował szukać gdzie indziej kontaktów jak tylko w życiu wspólnym, o którym tyle i tak pięknie mówi dekret „Perfectae caritatis”. Musimy uwierzyć w swoje posłannictwo. Pan Jezus powiedział kiedyś do św. Piotra: „Piotrze, Piotrze, prosiłem Ojca, żeby nie ustała wiara twoja” (Łk 22,32). Wydaje się, że nie chodziło tu o wiarę w Jezusa Chrystusa, bo Piotr wyznał ją wspaniale, ale raczej chodziło o wiarę w jego posłannictwo, gdyż Piotr miał być przełożonym Kościoła w trudnych warunkach. Tak samo i tutaj Pan Jezus modli się za każdego przełożonego, żeby uwierzył w swoje posłannictwo, bo – jak „Perfectae caritatis” mówi – on zastępuje samego Boga. Piątego często powinien siebie pytać, czy Pan Jezus podpisałby się pod jego rozkazami. Trzeba nam się częściej zastanawiać, czy przejmuje nas ciągła troska o poprawienie naszego stylu bycia i pracy, o poprawę naszego życia zakonnego. Nasz braterski, a nie paternalistyczny styl rządzenia przekonuje i pozytywnie usposabia do nas młodych ludzi. Szczególnie sytuacje powikłane wymagają, byśmy ich nie unikali, nie umywali rąk, ale starali się spojrzeć na nie odważnie i z bliska. Ludziom słabym, ogarniętym postawą defetyzmu łatwiej rządzić schematycznie, a nie indywidualnie, łatwiej być urzędnikiem. Widzi się wtedy w sposób schematyczny gromadę, a nie osoby. My tymczasem musimy dbać o higienę współżycia, o dialog w znaczeniu pozytywnym, w takim – jak chce Kościół, który opiera się na miłości, życzliwości, otwarciu i szacunku dla osoby współbrata. Spotykamy w Kościele – a także w zakonie – ludzi na stanowiskach, którzy noszą w sobie jakiś niepokój, pasję i udzielają jej innym. Przełożony posiadający łaskę stanu i bazujący na niej powinien wnosić pokój w rodzinę zakonną. Podwładni nigdy nie powinni widzieć przełożonego zastraszonego, zaniepokojonego. Cierpi na tym autorytet władzy, a cały dom ogarnia szybko rozterka i nieład. Chrystus Pan przychodząc – szczególnie do zaniepokojonych – mówił: „Pax vobis” – pokój wam.

Starajmy się dobrze poznać Sobór; weźmy dokumenty soborowe na Czytanie duchowne, na rozmyślanie. Zakonnice czynią to już z powodzeniem. Trzeba rzeczywiście być w Kościele, rozumieć tajemnicę Kościoła, studiować Kościół i modlić się za Kościół. Musimy głęboko wnikać w ducha Soboru postulującego odnowę, nie – zewnętrzne zmiany, ale pogłębienie ducha zakonnego. Owszem, trzeba bronić godności, praw i obowiązków człowieka, ale nie należy przesadzać w tym względzie i nie hołdować homo-centryzmowi, Spójrzmy na przykład Ojca Św., który przestrzega przed panoszącym się dzisiaj błędem tzw. horyzontalizmu, kiedy czyni się wszystko przez wzgląd na człowieka, a nie na Pana Boga, Gdy zagubimy w życiu pion wertykalny, który polega na uznawaniu zależności od Boga, szybko zgubimy się w świecie.

Zakon to instytucja organizowana przez łaskę, przez Ducha Św., dlatego należy zostawić Duchowi Św. dużo miejsca. Przełożony wszystkiego nie zrobi, choćby urobił sobie ręce po łokcie. Nieraz stanie przed sytuacją: nie dam rady. Paść wtedy na kolana i Duchowi Św. zostawić trudności. On więcej może niż my, bo my niekiedy pogmatwamy wszystko. Trzeba zostawić Duchowi Św. dużo miejsca, przynajmniej nie przeszkadzać Mu – raczej pomagać, usuwając zewnętrzne przeszkody.

Będziemy wzmacniać się wewnętrznie, gdy żarliwość modlitwy, ofiary i wyrzeczenia połączymy z konkretnymi czynami dobrocią na pychę świata tego odpowiemy pokorą Służebnicy Pańskiej. Ojciec św. powiedział do biskupów polskich: „Wasza droga per Mariam ad Iesum – to droga Kościoła w Polsce”. W obliczu dumnego, zarozumiałego świata trzeba się uciec do pokornej postawy Służebnicy Pańskiej; oddać się na Jej służbę, na niewolę miłości, podobnie jak Ona oddała się w niewolę Bogu samemu. Wzrastającą słabość własną i społeczeństwa, w którym żyjemy, będziemy umacniać przez miłość.

Zakończenie

Nienawiść społeczna wyraża się w rozmaitych pasjach. Między ludźmi dochodzi często do napięć, nawet nierozumnych, które mogą wybuchnąć i przynieść niepowetowane szkody. Dlatego musimy te pasje neutralizować przez miłość nadprzyrodzoną; nie przez gadanie, ale przez modlitwę, umartwienie, krzyż, przez uczynki miłości i ducha ewangelicznego poświęcenia się dla innych. Wzorujmy się na Mojżeszu, który modlił się na górze do Pana, gdy przeniewierczy naród żydowski tak się Bogu sprzykrzył, że chciał go odrzucić. Mojżesz mówił wtedy: raczej wymaż mnie z księgi tej, ale przebacz ludowi memu.

Z chwilą złożenia ślubów zakonnych podjęliśmy odpowiedzialność za cały świat. Musimy więc nasze powołanie konkretyzować wciąż w błaganiu Ojca za cały świat.

Dlatego, Bracia Najdrożsi, proszę was serdecznie, nie ustawajcie w ofiarnym oddawaniu się bliźnim i Bogu w Kościele; nadal studiujcie Kościół i dużo się módlcie, i poświęcajcie za Kościół, a na pewno Ten, który nas powołał, przez nas i z nami zwycięży wrogi, przeciwny nam świat.

Szczęść Boże!