1982.10.10 – Rzym – Kard. Joseph Höffner, Homilia po kanonizacji Św. Maksymiliana Kolbe

Drodzy pielgrzymi polscy i niemieccy. Zgromadziliśmy się tego pamiętnego dnia wieczorem, katolicy polscy i niemieccy, raz jeszcze w Bazylice św. Piotra, aby we wspólnej radości dziękować Bogu za to, że dał naszemu Kościołowi świętego Maksymiliana Kolbego jako świadka i głosiciela Chrystusa.

I. Świadek Chrystusa

Pierwszymi świadkami Chrystusa byli Apostołowie. Zostali powołani, aby być świadkami śmierci, zmartwychwstania i uwielbienia Chrystusa. Ponieważ byli świadkami, dosięgło ich prześladowanie. Jako świadkowie stali się męczennikami.

Święty Maksymilian Kolbe był świadkiem z przekonania. On, męczennik, potraktował Boga ze śmiertelną powagą. Ale właśnie w zupełnej samotności celi śmierci w Oświęcimiu okazał się zwycięzcą. Zwyciężył cierpiąc, znosząc cierpienie, umierając. Nie bronił się. Cierpliwie przyjął śmierć dla Chrystusa. Został niejako odebrany samemu sobie. Dysponował nim Bóg. Gdzie umierają świadkowie Chrystusa — tam jest Jego królestwo, tam jest Jego Kościół.

II. Głosiciel Chrystusa

Jako świadek Chrystusa, święty Maksymilian Kolbe jest zarazem głosicielem. Chrystusa. Głosi nam podwójne orędzie: o wielkości i wspaniałości Boga i o godności każdego człowieka. Wszelka moc i chwała, wszelka prawda i piękno, wszelka miłość i dobroć są w Nim. Bóg jest większy niż wszystko, co wielkie, a mimo to obecny w każdej najmniejszej rzeczy. Dla tego wielkiego, wspaniałego i miłosiernego Boga święty Maksymilian Kolbe oddał życie.

Jego śmierć była zarazem orędziem o wielkości i godności człowieka, który jest obrazem Boga i został odkupiony Krwią Chrystusa. Cela śmierci w Oświęcimiu jest miejscem cynicznego znieważenia człowieka, a zarazem miejscem najwyższej ludzkiej godności, godności, która urzeczywistniła się przez miłość aż do śmierci.

Święty Maksymilian Kolbe nie mógł wtedy, w swojej celi śmierci, przeczuwać, że właśnie nasze dwa narody, naród polski i naród niemiecki, które w szczególny sposób związane są z nieszczęściem Oświęcimia, odnajdą się nawzajem przez jego męczeństwo. Ponad okrucieństwem Oświęcimia wyciągnęliśmy do siebie ręce: w przebaczeniu i miłości

Oświęcim trwa do dziś. Wszędzie bowiem, gdzie ludzie są męczeni, upokarzani i wyniszczani, trwa Oświęcim. Ale i to, co stało się w oświęcimskiej celi śmierci, trwa do dzisiaj, tam mianowicie, gdzie ludzie sobie nawzajem przebaczają i odnajdują się w miłości, wszędzie tam, gdzie człowiek kocha wbrew nienawiści, tam jest cela śmierci męczennika Maksymiliana Kolbego.

W tej godzinie wspólnie prosimy, Polacy i Niemcy, aby Bóg za przyczyną Maryi, Matki Boga i świętego męczennika Maksymiliana Kolbego przemienił serca wszystkich ludzi na ziemi, zwłaszcza tych, którzy mają władzę, aby szukali sprawiedliwości i pokoju, a nie nienawiści i zniszczenia. W sposób szczególny prosimy Boga, aby tak pokierował rządzącymi w waszej polskiej ojczyźnie, by pozwolili zapanować sprawiedliwości i pokojowi, by wprowadzili w życie to, co nasz Papież w encyklice o ludzkiej pracy powiedział o godności człowieka pracującego i jego wolności, o jego prawie na całym świecie, także w Polsce, do tworzenia wolnych związków zawodowych.

Czy nie jest to czymś niesłychanym, drodzy bracia i siostry, że Kościół musi dzisiaj bronić ludzkiej godności robotnikom wobec marksizmu, który zapowiedział kiedyś uroczyście, że to on przyniesie robotnikom największą wolność?

Święty Maksymilian Kolbe dał nam przykład. On wskazuje drogę ku przyszłości, w dtronę roku dwutysięcznego. Wraz z nim modlimy się: „W Tobie Panie zaufałem, nie zawstydzę się na wieki”.