2005.08.30 – Niepokalanów – Kard. Józef Glemp: Trzeba, by nasze serca były odważne. Homilia podczas Międzynarodowego Kongresu Kolbiańskiego

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Czcigodny Księże Arcybiskupie,

Ojcze Prezydencie,

wszyscy Ojcowie i Kapłani,

wszyscy Posługujący w dzisiejszej liturgii,

Siostry zakonne,

wszystkie Osoby życia konsekrowanego

i całe Rycerstwo Niepokalanej, zebrane tutaj, w bazylice w Niepokalanowie!

Dlaczego dzisiaj przybywacie tutaj? To pytanie staje przed każdym, i trzeba na nie odpowiedzieć. Program kongresowy tak jest ułożony, by Was ubogacić. Nie przybywacie tu bowiem tylko po to, żeby zapoznać się z miejscem, gdzie żył i tworzył święty Maksymilian Kolbe. Nie tylko po to, by przypomnieć sobie jego życiorys, ale żeby być świadomym zadania, które on nałożył na Rycerstwo Niepokalanej. Rozeznać, jak lepiej się zorganizować, jak lepiej poznać zadania, które stoją przed Kościołem, jak rozpalić swoje serce, by było odważniejsze w apostolacie. A przecież trzeba, by nasze serca były odważne! Bo Kościół ciągle potrzebuje rycerzy. Potrzebuje ich Matka Najświętsza, Niepokalana. Tych, którzy potrafią bronić wiary, tak pośród ludu pracującego, jak i pośród środowisk naukowych czy szkolnych, czy intelektualnych. Wszędzie potrzeba tego zorganizowanego i pełnego zapału apostolstwa. I dlatego przybywacie tutaj z różnych stron. Najwięcej jest obecnych ludzi języka włoskiego, ale nie mniej także z innych krajów. Przybywacie tutaj, i rozumiecie ten język ducha, język serca, język wiary.

Mnie się wydaje, że postać ojca Maksymiliana Kolbego w wielu punktach przypomina duchowość Jana Pawła II. Zwróćmy uwagę na cechy charakterystyczne. Najpierw miłość do Niepokalanej u ojca Maksymiliana i miłość do Matki Bożej u Jana Pawła II, który powiedział: „Totus Tuus”, całkowicie Twój, Maryjo. Dalej, ojciec Maksymilian kochał Kościół, jakże bardzo kochał. I czyż jego duch misyjny, ta ogromna aktywność dla rozszerzania królestwa Bożego, nie przypomina tego wielkiego wysiłku, pełnego zapału, jaki podejmował na rzecz Kościoła Ojciec święty?! Przecież on podejmował podróże do wszystkich krajów. Gdzie tylko mógł, tam dążył po to, żeby głosić Jezusa Chrystusa. I szedł z miłością do człowieka, szedł do biednego człowieka, do człowieka w jego Ojczyźnie.

Jan Paweł II bardzo kochał swoją Ojczyznę. Przypominam sobie jego przemówienie do nas, biskupów, kiedy byliśmy u progów apostolskich w Rzymie, jak mówił o tym, żeby umieć dostrzec opiekę Matki Bożej w naszych dziejach. To, co zaznaczyło się na Jasnej Górze, zwłaszcza jej obrona podczas potopu szwedzkiego. To są wciąż znaki, które tworzą klimat wielkiego zawierzenia Matce Najświętszej.

Oto podobieństwa tych dwóch świętych ludzi – ogłoszonego już świętym Maksymiliana Kolbego i Jana Pawła II, na którego kanonizację czy beatyfikację oczekujemy.

To wszystko, czego my się uczymy od ojca Maksymiliana i od sługi Bożego Jana Pawła II, ma swoje potwierdzenie w dzisiejszych czytaniach mszalnych. W pierwszym czytaniu, które było czytane po włosku, słyszeliśmy, jak święty Paweł w Liście do Tesaloniczan mówi: Wy nie wyznaczajcie sobie różnych dat, bo dzień Pański przyjdzie niespodziewanie. Wy nie możecie chodzić jakby w ciemnościach, wy macie być zawsze przygotowani, jak gdybyście chodzili w jasny dzień (por. 1 Tes 5, 2. 4-6). Natomiast Ewangelia święta ukazuje nam Jezusa Chrystusa, jak naucza w synagodze w Kafarnaum (por. Łk 4, 31-37). Chrystusa zawsze śledził szatan, bardzo pilnie Go obserwował, gdy Chrystus się modlił, gdy uzdrawiał, gdy przemawiał. Ale w Kafarnaum diabeł nie wytrzymał i odezwał się z biednego opętanego, żeby Jezus go nie prześladował. Pan Jezus jednak był bardzo zdecydowany i powiedział: „Milcz i wyjdź z niego [szatanie]!” (Łk 4, 35). I na rozkaz Chrystusa szatan milknie i ucieka.

Otóż my także spotykamy się z działaniem złego i musimy mieć odwagę, i nie naszą mocą, ale mocą Jezusa Chrystusa także mówić: „Zejdź mi z drogi szatanie!”. Bo droga, którą chcę iść, ma być drogą do Chrystusa i przez Matkę Najświętszą. Amen.