2007.02.02 – Kraków – Kard. Stanisław Dziwisz: Homilia na Dzień Życia Konsekrowanego

 

Mai 3,1-4 (vel Hbr 2,14-18); Ps 24,7-10; Łk 2.,22-40

Czcigodni Kapłani, Ojcowie i Bracia zakonni, Drogie Siostry zakonne i Osoby konsekrowane, Bracia i Siostry w Chrystusie!

Dziś Kościół kieruje nasze oczy na Maryję, która z Józefem przynosi do świątyni Jezusa, by Go ofiarować Bogu. Kościół, jako nasza matka, nie tylko każe nam spojrzeć na Maryję trzymającą w objęciach Jezusa, ale również bierze dzisiaj niejako na swoje ramiona wszystkie osoby konsekrowane, by jeszcze raz na nowo przedstawić i ofiarować je Bogu Wszechmogącemu. Niesieni mocą wiary Kościoła przed ołtarz, na którym złożyliśmy całe nasze życie, rozważmy raz jeszcze owo jerozolimskie ofiarowanie, by odnaleźć w tej Ewangelii miejsce dla każdej osoby poświęconej Bogu.

1. Mówi św. Łukasz: „Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Parni” (Łk 2,23). Maryja i Józef przynoszą Jezusa do Jerozolimy, bo jest On pierworodnym Synem. Jest jedynym Synem Boga Ojca i jedynym Synem Maryi. Ten nakaz i gest przynoszenia pierworodnego syna do świątyni pokazywał z jednej strony, że każde dziecko jest darem Boga i że w tym pierwszym dziecku rodzice przynoszą każde następne, bo są świadomi, że wszystko należy do Boga. Ale ten nakaz przywoływał również pamięć o wydarzeniach z niewoli egipskiej, kiedy to każdy pierworodny syn egipski umarł tej nocy, która była Paschą Izraela. Każdy pierworodny syn Izraela nie zginie, ale musi być wykupiony za cenę dwóch synogarlic lub gołębi, bo tak naprawdę to on należy do Pana, jako okup za wolność narodu.

Dziś można śmiało powiedzieć, że każda siostra i brat zakonny, a więc człowiek, który całe swe życie poświęcił Bogu jest pierworodnym synem Kościoła, który matka Kościół składa na ołtarzu Wszechmogącemu Bogu. To wy jesteście pierworodnym synem Kościoła! To wy jesteście okupem wolności całego ludu Bożego! Wy jesteście rękojmią przejścia przez morze niewoli grzechu całego narodu! Bądźcie świadomi waszego pierworództwa i bądźcie czujni jako pierworodni, by nie sprzedać tego daru jak Ezaw Jakubowi za miskę soczewicy!

2. Mówi Ewangelista o Symeonie, że Duch Święty spoczywał na nim, że to jemu Duch Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż zobaczy Mesjasza Pańskiego, i że za natchnieniem Ducha przyszedł do świątyni (por. Łk 2,25-27). Nie bez powodu Ewangelista przywołuje trzykrotnie postać Ducha Świętego. Bez Niego Symeon nie żyłby nadzieją zobaczenia Mesjasza. Bez Jego natchnienia nie przyszedłby w tym momencie do świątyni. To Duch Święty potrafił na przestrzeni kilkudziesięciu lat życia Symeona pokazać jedną chwilę, która była ukoronowaniem i wypełnieniem wszystkiego.

Drogie Osoby konsekrowane, Bracia i Siostry!

Dziś trzeba wam podziękować za to, że – jak Symeon – całe wasze życie staracie się podporządkować Duchowi Świętemu. Słuchając natchnień Ducha Świętego kierujecie wasze kroki do szpitali, domów dziecka, przedszkoli, sal katechetycznych, ludzi umierających i osamotnionych. I tak jak Symeon, spotykacie Jezusa we współczesnym świecie i bierzecie Go na swoje ramiona, chociaż niejednokrotnie jest to Jezus, którego nikt inny poza wami na ramiona by nie wziął.

Ojciec św. Benedykt XVI, dokładnie rok temu, powiedział do osób konsekrowanych w Bazylice św. Piotra w Rzymie: „wasze całkowite oddanie w ręce Chrystusa i Kościoła jest mocnym i czytelnym świadectwem obecności Boga” (Benedykt XVI, Homilia, 2.02.2006, ORp 4/2006, s. 33). Proszę was, słuchajcie natchnień Ducha Świętego! Bądźcie wierni Duchowi Świętemu, bo tylko wtedy będziecie widzieć w drugim człowieku Boga i tylko wtedy drugi człowiek będzie widział Boga w was.

3. Św. Łukasz przekazuje kantyk Symeonowy: „Teraz, o Władco, pozwól odejść słudze Twemu w pokoju, według Twojego słowa. Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie” (Łk 2,29-30). Tylko sam Symeon byłby w stanie powiedzieć, ile znaczeń zawierało dla niego słowo „teraz”. Ile w tym słowie było oczekiwania; lat, które mijały bez spełnienia obietnicy Ducha Świętego. Ile prośby o to, by Mesjasz już przybył, ile może nawet spierania się z Bogiem, zniechęcenia czy znużenia oczekiwaniem. Teraz, po tylu latach, Symeon trzymający w ramionach Jezusa jest żywym znakiem, że Bóg jest wierny swoim obietnicom i słowa dotrzymuje.

Recytując codziennie w Komplecie Kantyk Symeona nie można, Bracia i Siostry, zapomnieć o latach oczekiwania Symeona. Nie można, by nie dziwić się, że wiele spraw jest jeszcze niespełnionych w naszym życiu; że jeszcze przyjdzie czas, kiedy Bóg będzie bardziej obecny w naszym powołaniu niż teraz; że to, co trudne w powołaniu, nie jest nigdy przeciwko Bogu, który nas powołał, ani nie jest nigdy przeciwko nam. To, co trudne, jest tylko czasem, który ma miejsce, zanim Symeon wypowiedział: „Teraz – Nunc dimittis”.

4. Św. Łukasz mówi dziś jeszcze o jednej osobie. „Była tam również prorokini Anna /…/ Nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą” (Łk 2,36-37). Po śmierci swojego męża, Anna znalazła nowego Oblubieńca, któremu była wierna aż do swojej śmierci. Nie rozstawała się ze świątynią tak jak żona nie rozstaje się z mężem, i służyła Bogu w modlitwach i postach, tak jak małżonkowie służą sobie we wzajemnym dialogu i pełnym wyrzeczeniu.

Dziś ta córka Fanuela z pokolenia Asera jest wymownym znakiem dla każdej osoby poświęconej Bogu; znakiem, który mówi, że tylko całkowite wejście w dialog z Oblubieńcem, nie rozstawanie się ze świątynią jaką jest Kościół Boży, i dobrze rozumiana asceza są gwarantem, że powołanie będzie prowadzić do wysławiania Boga i mówienia o nim wszystkim, którzy oczekują wyzwolenia.

Sługa Boży, Jan Paweł II, w ostatnim swoim przesłaniu liście z okazji Światowego Dnia Życia Konsekrowanego napisał: „Sekretem (…) duchowej żarliwości jest Eucharystia” (Jan Paweł II, Przesłanie, n. 2: 2.02.2005, ORp 4/2005, s. 13). Zapiszcie to papieskie słowo głęboko w waszym konsekrowanym sercu! Pamiętajcie o nim nie pamięcią samą lecz czynem! Dajcie się porwać tej tajemnicy, która trzymała prorokinię Annę w świątyni! Bo to jest źródło waszego życia, a kiedy wy będziecie żyli mocą zjednoczenia z Bogiem, Kościół bez lęku będzie patrzeć w przyszłość. Bo nie musi się Kościół lękać, jeśli jego pierworodne dzieci za żadne skarby nie chcą innego Oblubieńca niż Jezusa Chrystusa.